Mam na imię Lucy

Tłumaczenie: Bohdan Maliborski
Wydawnictwo: Wielka Litera
6,53 (1054 ocen i 161 opinii) Zobacz oceny
10
21
9
56
8
164
7
322
6
265
5
153
4
42
3
20
2
5
1
6
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
My Name Is Lucy Barton
data wydania
ISBN
9788380321014
liczba stron
224
słowa kluczowe
Strout, Olive Kitteridge
język
polski
dodała
Ag2S

Najnowsza, doskonała powieść jednej z najważniejszych pisarek ostatnich lat, nagrodzonej Pulitzerem autorki powieści Olive Kitteridge, przeniesionej na ekran w serialu HBO. Powieść zachwycająco prosta i powściągliwa... Rzeczy, o których trochę wiedzieliśmy, ale nie potrafiliśmy ich wyrazić, zostały nam wreszcie wytłumaczone. Czujemy ulgę, czujemy się zrozumiani. Myślimy sobie wtedy: „To...

Najnowsza, doskonała powieść jednej z najważniejszych pisarek ostatnich lat, nagrodzonej Pulitzerem autorki powieści Olive Kitteridge, przeniesionej na ekran w serialu HBO.

Powieść zachwycająco prosta i powściągliwa... Rzeczy, o których trochę wiedzieliśmy, ale nie potrafiliśmy ich wyrazić, zostały nam wreszcie wytłumaczone. Czujemy ulgę, czujemy się zrozumiani. Myślimy sobie wtedy: „To właśnie to. Tak wygląda życie”.
- National Public Radio

Elizabeth Strout dowiodła po raz kolejny, że jest mistrzynią w tworzeniu niezapomnianych postaci. Jej opowieści otwierają się przed czytelnikiem w sposób, który wydaje mu się znajomy i może się z nimi utożsamiać, ale wtedy Strout uderza i można jedynie zachwycić się jej talentem
– The Post and Courier

Lucy Barton, dojrzałą kobietę, pisarkę wychowującą dwójkę dzieci, podczas przedłużającego się pobytu w szpitalu odwiedza niewidziana od lat matka. Niewinne rozmowy o ludziach z przeszłości otwierają furtkę do bolesnych wspomnień: biedy, wykluczenia i rodzinnych tajemnic. W oszczędnej narracji Strout buduje kruchą nić porozumienia pomiędzy kobietami, dla których ta niespodziewana pięciodniowa wizyta staje się najintymniejszym momentem ich relacji. Strout misternie konstruuje, wydawać by się mogło, uporządkowany świat, który na naszych oczach się rozpada. Nie znajdujemy w tym jednak dramatu, lecz cichą akceptację i zrozumienie dla ludzkich słabości.

 

źródło opisu: www.wielkalitera.pl

źródło okładki: www.wielkalitera.pl

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 597
Ania | 2017-05-03
Na półkach: Przeczytane, Biblioteka, 2017
Przeczytana: 01 kwietnia 2017

slowreading.pl

Mam na imię Lucy to historia, jakich wiele, również w prawdziwym życiu. Ileż jest opowieści o dzieciach, które wyrwały się z toksycznych rodzin, odniosły sukces, ale mentalnie de facto w nich pozostały…

Lucy przez całe życie próbuje poradzić sobie z toksyczną relacją z matką. Poukładać swoje doświadczenia, by zyskać spokój ducha. Historia wciągnęła mnie o tyle, że byłam ciekawa jej zakończenia. A właściwie, liczyłam na to, że Elizabeth Strout, wbrew temu, co zazwyczaj pokazuje prawdziwe życie, pozwoli Lucy znaleźć rozwiązanie, które da jej ukojenie.

Nie wciągnęła mnie jednak sama narracja. Jest prowadzona wolno (czasem przeciągana) i momentami dość topornym językiem. Lucy pochodzi z biednej, niewykształconej rodziny i być może taki język miał ją uwiarygodnić. Czytałam polski przekład, więc możliwe, że w oryginale ta stylizacja wypada lepiej.

Tego, co najbardziej cenię w pisarstwie Elizabeth Strout jest tutaj niekiedy w nadmiarze. W Olive Kitteridge Strout zafascynowała mnie tym, że nie mówi, zwłaszcza o emocjach, łopatologicznie. Najważniejsze uczucia bohaterów mają subtelne odcienie, a ich faktyczne potrzeby wielokrotnie są ukryte między wierszami, a nie wyrażone wprost.

Jednak w Mam na imię Lucy momentami jest zbyt wiele niedopowiedzeń. Owszem, domysły, sugestie oraz duże prawdopodobieństwo różnych scenariuszy budują dramaturgię, ale czasem czytelnik potrzebuje jasnych wskazówek, by móc się odnaleźć w opowieści. Lucy jest bohaterką, która bardzo stara się uporządkować to, co ją w życiu spotkało. Przechodzi długą drogę, ale w pewnym momencie, ona, jak i cała opowieść, utyka w martwym punkcie i zaczyna kręcić się w kółko. Odniosłam wrażenie, że całą historię Lucy dałoby się zamknąć w dłuższym opowiadaniu. Zrobienie z niej książki, mimo że niewielkiej objętościowo, rozciągnęło i rozwodniło tę historię ponad miarę.

Choć książka nie jest odkrywcza, stanowi pewien głos w rozmowie o trudnych związkach dorosłych już dzieci z opresyjnymi rodzicami. W końcu każdy osobisty dramat, każde cierpienie są niepowtarzalne.

Są to fragmenty opinii, której całość znajduje się tutaj: slowreading.pl/2017/05/mam-na-imie-lucy-elizabeth-strout

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Ścigana

Robiłam kilka podejść do tej serii. Bohaterka podoba mi się bardzo, natomiast cała reszta raczej średnio. Pozycja ciekawa, ale niczego nie urywa, wart...

zgłoś błąd zgłoś błąd