Wniebowzięte. O stewardesach w PRL-u

Seria: Reportaż
Wydawnictwo: Czarne
7,22 (468 ocen i 54 opinie) Zobacz oceny
10
22
9
32
8
131
7
169
6
91
5
13
4
4
3
3
2
1
1
2
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788380492721
liczba stron
234
kategoria
literatura faktu
język
polski
dodała
Ag2S

W 1903 roku Orville Wright wzbija się w powietrze maszyną napędzaną silnikiem spalinowym i na nowo definiuje wolność. W 1945 jej smak poznaje w Polsce sześć dziewcząt, dwie dekady później – około dwudziestu. Z każdym rokiem jest ich więcej. Znają języki obce, są młode, piękne i bardzo dobrze wykształcone. Wyjeżdżają na Zachód, kupują modne ubrania, kawior popijają szampanem, podróżują z...

W 1903 roku Orville Wright wzbija się w powietrze maszyną napędzaną silnikiem spalinowym i na nowo definiuje wolność. W 1945 jej smak poznaje w Polsce sześć dziewcząt, dwie dekady później – około dwudziestu. Z każdym rokiem jest ich więcej. Znają języki obce, są młode, piękne i bardzo dobrze wykształcone. Wyjeżdżają na Zachód, kupują modne ubrania, kawior popijają szampanem, podróżują z aktorami, pisarzami, sportowcami. Nocują w najlepszych hotelach, zarabiają w dolarach, chodzą na rauty w ambasadach. I to wszystko w godzinach pracy. Totalna wolność – to daje w PRL-u zawód stewardesy. Zawód, a właściwie zajęcie, jak twierdzą setki zazdrosnych, polegający na tym, by ładnie wyglądać, przejść się po pokładzie i podać kanapki pasażerom.

To wszystko prawda. Częściowa.

Bo bycie stewardesą w PRL-u to także praca po dwanaście godzin na dobę przez niemal trzydzieści dni w tygodniu, konieczność radzenia sobie ze zmęczeniem, z trudnymi pasażerami, z służbami bezpieczeństwa i celnikami, którzy patrzą na ręce, z chorobami, ze strachem o życie swoje i koleżanek. To także codzienne wybory – czy zapisać się do partii, czy dorobić, czyli przemycać, uciec z Polski, czy jednak zostać z rodziną?

Stewardesy pracujące w Polskich Liniach Lotniczych LOT w czasach PRL-u przez lata milczały. Niedoceniane, często pomijane w historii polskiego lotnictwa opowiadają, jak naprawdę wyglądało ich życie. Mówią o marzeniach, wolności, samodzielności i o cenie, jaką musiały za nie zapłacić.

 

źródło opisu: http://czarne.com.pl/

źródło okładki: materiały wydawnictwa

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 434

Kiedy idą przez terminal, widać je z daleka. Na wszystkich lotniskach świata, w całej palecie barw. Na warszawskim Okęciu to przede wszystkim te w purpurowych mundurach z Qatar Airways, te w piaskowych z welonem z Emirates, te we wściekłym różu z Wizz Air. I wreszcie te, których jest tu najwięcej i które były pierwsze - w granatowych mundurach z wzorzystą apaszką, w eleganckim toczku ze skrzydelkiem 7 centymetrów od czubka głowy po lewej stronie - stewardessy PLL LOT.

Ich życie w czasach PRL-u owiane jest tajemnicą i wieloma legendami. Jako jedne z niewielu regularnie wzbijały się w powietrze i w kilka godzin przenosiły do zupełnie innego świata, gdzie nie brakowało kolorów, a w sklepach był nie tylko ocet. Ludzie prześcigają się w opowieściach o fortunach, których dorobiły się na przemycie i przygodach, jakie przeżywały. I nawet jeśli jest w tych opowieściach sporo prawdy, niewielu wie, jaką cenę za to płaciły. Wszystkie te tematy w rewelacyjny sposób omawia ta książka.

Zacznę od tego, że mimo ogromnej ilości danych statystycznych, książka Anny Sulińskiej wciąga bez reszty. Podręcznikowa historia miesza się z anegdotami, które czasem wywołują śmiech, czasem dreszcz przerażenia. Bo kiedy w Polsce rodził się zawód stewardessy, latanie nie było takie jak dziś. To nie były supernowoczesne maszyny, które za sprawą autopilota prowadzą się same, bo podczas lotu, jak wspominają bohaterki reportażu, były dwie nieprzewidywalne rzeczy - pogoda i radziecka myśl technologiczna. Każda strona reportażu ocieka wręcz entuzjazmem i oddaniem pracy tych kobiet, bo, jak zauważa autorka, samoloty nie lubią konkurencji, co sama odczułam we własnym życiu, choć pracuję tylko w obsłudze naziemnej. Kiedy czytałam o złotych latach przemytu, wzruszyła mnie opowieść o kupowaniu we Frankfurcie leków dla ludzi czekających na Okęciu. I o tym, jak pewien kapitan wybudował sobie dom za bohatersko przemycony tiul. Płakałam ze śmiechu podczas anegdot o pasażerach i o przemycaniu polskich jabłek do Egiptu, żeby sprzedać je za dolary i nakupować cytrusów. I z żalu za tymi, którzy zginęli w wyniku zaniedbań i braku odpowiedniego sprzętu.

Trudno mi pisać o tej książce obiektywnie, bo pracuję w branży, a wszystko, co z lotnictwem związane, mnie fascynuje, ale wydaje mi się, że jest bardzo dobra, bo pochłonęłam ją wręcz, chcąc wiedzieć jeszcze więcej o tych dziewczynach sprzed lat, które tworzyły niezwykle uprzywilejowaną grupę społeczną, ale też musiały znosić rozłąkę z rodziną, narażały codziennie swoje życie i zmagały się z aparatem ówczesnej władzy, będąc idealnymi kandydatkami do zwerbowania. Zastanawiałam się, czy dałabym radę wieść takie życie i doszłam do wniosku, że chyba jednak nie.

Jutro przypada kolejna rocznica katastrofy Iła-62 "Kopernik", o której też wspomniano w tej publikacji. I tego dnia zachęcam wszystkich do pochylenia się nad życiem naszych zdobywczyń przestworzy, tym, co było w nim piękne, ale i nad tym, czego pewnie wolałyby nie doświadczyć. A nic nie posłuży do tego lepiej niż "Wniebowzięte".

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Blisko mnie

Po przeczytaniu "Blisko mnie" Amandy Reynolds czuje lekki zawód. Bardzo obiecująca lektura, którą świetnie się czytało za sprawą stylu auto...

zgłoś błąd zgłoś błąd