Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Death Bringer

Cykl: Zodiac Universum (tom 1)
Wydawnictwo: Wydawnictwo Eperons-Ostrogi
6 (4 ocen i 3 opinie) Zobacz oceny
10
0
9
1
8
1
7
0
6
1
5
0
4
0
3
0
2
0
1
1
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Death Bringer
data wydania
ISBN
9878394087357
liczba stron
384
język
polski
dodał
Mao

Po eksterminacji globalnego rządu i rozbiciu jego armii, władzę na Ziemi przejmują Kiritianie. Pod naporem zarażonego superwirusem, zmilitaryzowanego narodu szybko padają kolonie Drogi Mlecznej i Andromedy. Nikt nie jest w stanie obalić Nieśmiertelnych, kierowanych od stuleci przez Forkisa, Pierwszego Dygnitarza Galaktycznego. Kiritianom przeciwstawia się jedynie posiadająca nielegalną flotę...

Po eksterminacji globalnego rządu i rozbiciu jego armii, władzę na Ziemi przejmują Kiritianie. Pod naporem zarażonego superwirusem, zmilitaryzowanego narodu szybko padają kolonie Drogi Mlecznej i Andromedy. Nikt nie jest w stanie obalić Nieśmiertelnych, kierowanych od stuleci przez Forkisa, Pierwszego Dygnitarza Galaktycznego. Kiritianom przeciwstawia się jedynie posiadająca nielegalną flotę opozycja z wolnych planet. Wychowana w nienawiści do Nieśmiertelnych podporucznik Anna Sandstorm poprzysięga zdobyć głowę Forkisa, chcąc powetować sobie krzywdę, jaką uzurpator uczynił jej w dzieciństwie. Okazja ku temu zdarza się podczas nadchodzącej potyczki, a później na dzikiej planecie Aj. Śladem Kiritian podąża także człekojaguar Q’ualel, który, dysponując wskazówkami prastarej rasy Nimja i potężną bronią biologiczną, ma szansę zmienić układ sił w kosmosie.

Powieść „Death Bringer” (w planach jest trylogia) łącznie powstawała 15 lat, począwszy od wstępnego pomysłu, mającego źródło w filmie „Ludzie koty”, emitowanego w RTL7 w 1997 roku, na napisaniu tekstu po odbytych warsztatach literackich kończąc. Inspiracji było sporo, od Biblii, mitologii mezopotamskiej i kultury Mezoameryki, poprzez Dänikena i plenery tworzone przy pomocy programów komputerowych. Wstępnie dwóch bohaterów powieści, jeden laveyański, drugi zmagający się z marazmem, miało być braćmi krwi na podobieństwo Hunahpu i Xbalanque, i wspólnie przeżywać przygody, lecz planowane założenie ostatecznie zostało wykorzystane w snach jednego z bohaterów. Zanim książka przyjęła ostateczną formę, była zmieniana po opiniach kilku niezależnych redaktorów. Tytuł powieści został nadany w 2006 roku i pochodzi od nazwy kapsuły desantowej "Bring Death", do której wchodzi Matthew Kane, bohater gry komputerowej „Quake 4”. Tytuł do treści pasował bardzo dobrze, jednocześnie nawiązywał do kultury Mezoameryki, z którą książka jest związana. Została pozostawiona wersja angielska tytułu, gdyż tłumaczenie na polski brzmiało nieciekawie, chociaż jedna z pierwszych czytelniczek powieści użyła tłumaczenia "Zwiastun śmierci", ale już po nadaniu książce numeru ISBN. Tekst przeleżał "w szufladzie" dość długi czas. Został przyjęty w maju 2015 przez wydawnictwo Eperons-Ostrogi, w tym samym miesiącu podpisano na niego umowę. Zanim została ustalona ostateczna wersja tekstu, wzbogacił się o kolejne fragmenty i rozdział. Autorka stworzyła także okładkę dla swojej powieści i dodała w tekście ilustracje własnego autorstwa. Planowany jest e-book, lecz termin pojawienia się pozostaje nieznany.

Problemy poruszane w książce to:
- zemsta, która może przerodzić się w zupełnie co innego, jeśli wokół zniszczonej traumatycznym wydarzeniem
jednostki zgromadzą się wierni i oddani jej towarzysze
- nieśmiertelność i skutki z nią związane
- płynność dobra i zła, które zależne są od punktu widzenia
- rasizm wynikający z egoizmu
- zaszczepione w ludziach pernamentne dążenie do wojny i dominacji
- nienawiść, która może się okazać tłumioną miłością
- spojrzenia na bogów i religie.

 

źródło opisu: Wydawnictwo Eperons-Ostrogi, 2016

źródło okładki: http://www.eperons-ostrogi.pl/

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 1
Destiny | 2016-02-20
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 30 stycznia 2016

Z przyjemnością przeczytałam kolejną powieść, której akcja osadzona została około 400 lat po wydarzeniach w uniwersum opisanym w space operze pt. „Czwarta szansa” tej samej autorki.
Tym razem uzyskałam wiele odpowiedzi na pytania dotyczące tego niezwykłego wszechświata.
Pani Biełowiec odkrywa meandry historycznych wydarzeń, których konsekwencją stały się obecne konflikty, podziały wśród mieszkańców poszczególnych planet układów Galaktyki i dziwne, czy wręcz barbarzyńskie relacje między ludźmi a humanoidami.

Główną bohaterkę poznajemy jako dziecko, któremu przebyte w dzieciństwie traumatyczne doświadczenie determinuje przyszłość i ma spory wpływ na kształtowanie osobowości. Jej postać rozwija sie w miarę upływu czasu w powieści i zgodnie z fabułą. Mam nadzieję, że podobnie jak postać ppor. Ellen Ripley w sadze „Obcy”, Anna w kolejnych tomach uzyska twardość i wartość diamentu.
Ale nic w tym świecie i w zależnościach między bohaterami nie pozostaje czarno-białe. Uniwersum i postaci okrywa gama szarości i nikogo nie można postawić jednoznacznie po jasnej lub ciemnej stronie … no niech będzie 😉 Mocy. Akcja przyspiesza zdecydowanie po pierwszym rozdziale, potraktowanym przeze mnie jako wstęp, i pojawiające się w miarę poznawania fabuły pytania powoli znajdują odpowiedzi.

Pierwszoplanowe postaci są dokładnie opracowane: ciekawe, wyraziste i niezwykłe. Zafascynowały mnie osoby Forkisa i naukowca – samouka Maksimusa Figama. Jego odkrycie potwierdziło sens przysłowia, że wszystko ma swoją cenę. Wszystko. Zainteresowała mnie koncepcja uzyskania nieśmiertelności. Oczywistym jest, że nie wygramy tylko jednej walki – walki ze śmiercią. Wszechświat, począwszy od swojego powstania, nieuchronnie dąży do końca. I żadna z technologii nie jest w stanie zapewnić naszemu gatunkowi nieśmiertelności, ponieważ nieśmiertelność przegrała w wyścigu ewolucyjnym. W toku ewolucji mogły powstać mechanizmy przedłużające życie, ale priorytetem nie było trwanie indywidualnych istot, tylko genów. Dlatego żyjemy tyle czasu, ile potrzeba na wydanie na świat i wychowanie optymalnej liczby potomstwa.
Rozród jest dla organizmu najbardziej energochłonnym procesem. Obejmuje nie tylko wyprodukowanie komórek rozrodczych, ale i wydanie na świat potomstwa. Jeśli wydamy więcej energii na przedłużenie życia, mniej nam zostanie na rozród. Nie jest możliwe ciągłe rozmnażanie się i naprawianie komórek, rozmnażanie się i naprawianie komórek…
Bezpłodność Kiritian została nieco inaczej uzasadniona, mianowicie brakiem zasadności zwiększania liczby ludności. Materiał genetyczny Kiritian jest niezniszczalny, bo poprzednie pokolenia nie tylko nie wymierają, ale są odporne na choroby i nie starzeją się.

Intymne relacje między bohaterami i towarzyszące im emocje zostały znakomicie oddane i opisane. Wspomniane w powieści współżycie kobiet i samców Onkalotów umożliwiła prawdopodobnie konwergencja biologiczna – zjawisko, w którym odmienne biologicznie organizmy żyjące w takim samym środowisku w skutek procesów ewolucyjnych przystosowują swoje ciała do czynników abiotycznych. Poligonem konwergencji jest Australia, gdzie różnorodność fauny jest znaczna, z tym że prawie każdy jej przedstawiciel to torbacz: wilk workowaty, kret workowaty etc.

Pozostaję pod ogromnym wrażeniem wprowadzonego przez autorkę gatunku Onkalotów (Ludzi Jaguarów). Nazwę autorka zaczerpnęła od łacińskiej nazwy jaguara – Panthera onca. W powieści pionierzy, którzy kolonizowali planetę H14, nazwali tak zasiedlający ją gatunek humanoidów. Powierzchowność Onkalotów zainspirowana została sylwetkami z gry Hexen 2 Playthrough – EP5: Disrespecting the dead. Aczkolwiek można było w ich graficznym wyobrażeniu uwzględnić rozrośniętą znacznie puszkę mózgową, a nie jedynie nadawać jaguarom wyprostowaną postawę.
Dopracowane postaci bohaterów tego gatunku i jego historia, najwyraźniej inspirowana kulturą starożytnych cywilizacji Ameryki Środkowej, rozbudowana została o aspekt technologiczny. Idea przedstawienia tej długowiecznej rasy jako wysoce inteligentnej o pacyfistycznym nastawieniu, ale jednocześnie będącej w fazie upadku społecznego i częstokroć zniewolonej przez ludzi, wprowadza element niepokoju, że ludzkość jeszcze długo nie zmieni swojego agresywnie ekspansywnego nastawienia do wszechświata. Filozofii opartej na przekonaniu o własnej supremacji gatunkowej wobec wszystkiego, co ewentualnie mogłoby stanąć na naszej drodze do panowania nad możliwie największym obszarem… czegokolwiek, byle dużego.

Taki mamy wewnętrzny imperatyw: kolonizować bez względu na koszty, straty własne i wyrządzone szkody.

Nie zabrakło w historii elementu, który pozornie nawiązuje do znanej baśni. Nic bardziej mylnego! Złota mysz nie dysponuje niezwykłymi, magicznymi przymiotami. To żywy artefakt Nimja czyli transmiter psioniczny. Kolejny tom powieści udzieli odpowiedzi na temat tej bardzo zaawansowanej technologii:

„W czasach kolonizacji kosmosu przez ludzi ze Starej Strefy, gdy starły się kultury ich i wasza, Onkaloci powiązali ludzką baśń o złotej rybce ze spełniającymi rzekome życzenia artefaktami Nimja. Stąd prawdopodobnie wzięła się liczba trzech życzeń. „

Z każdą kolejną kartką akcja przyspiesza i odpowiada na pytania, które sugeruje początek książki. Dobitny i wyrazisty epilog stanowi klucz do kolejnego tomu zapowiedzianej przez autorkę trylogii.
Powieść została zilustrowana autorskimi, czarno-białymi grafikami pani Adrianny. Są bardzo ciekawe, starannie dopracowane i potwierdzają wypowiedź autorki na temat powstawania książki:

„Inspiracji było wiele, lecz dominująca to kultura i mitologia Mezoameryki (np. rasa „człekojaguarów” mówi językiem quiché, a każde imię tej klasy bohaterów coś znaczy).”

Kilka uwag krytycznych.

Mam pewne zastrzeżenia do opisów technologii i nazw pojazdów czy urządzeń (vide „skulak” jako rodzaj skutera, unoszącego się dzięki poduszce antygrawitacyjnej. Coś jak repulsory w gwiezdnowojennych imperialnych skuterach 74-Z). Należy jednak wziąć pod uwagę, że podczas tworzenia pojazdów, autorka inspirowała się grami science fiction na platformę PC, np skuter „Viper” z Unreal Tournament III [PC].

Ale nieścisłości nie są na tyle rażące, by zepsuć przyjemność czytania.

Niemniej niania-android Agata, przedstawiony we wstępie do powieści, jest postacią trochę z innej bajki, mocno historycznej. Podobnie jak postać znajomej, która para się w wolnym czasie tarotem, wróżbiarstwem i chiromancją. A może jest znakomitym obserwatorem obdarzonym dodatkowo ogromną intuicją i niezłym psychologiem-samoukiem?
I jeszcze coś! „Białka” jako A.I. myśliwca nazwałabym chyba nieco inaczej. Tego rodzaju określenia, w mojej opinii, sugerują całość jako historię napisaną przez kobietę dla kobiet. Eskadra myśliwców zawsze składa się z parzystej liczby maszyn – musi być skrzydłowy (boczny), stąd 15 nie jest najlepszym rozwiązaniem. Chociaż, biorąc pod uwagę stulecia dzielące współczesność od wydarzeń w powieści, pewne obowiązujące dziś zasady mogły ulec zmianie.
Zabawnym elementem jest wykorzystanie określenia „buzia” zamiast „twarz” wobec osób dorosłych, w tym humanoidów.

Ponadto mam uwagi do korektorów i redaktorów wydawnictwa Eperons-Ostrogi. Powieść zawiera niepoprawione błędy gramatyczne („skóra zbledła”), logiczne (po co uruchamiać autopilota, skoro aktywna jest sztuczna inteligencja myśliwca?; głos androida nie jest generowany przez struny głosowe: „głos trzeszczał niczym u androida, którego struny głosowe polano kwasem topiącym metal.”;), nieskorygowane określenia, użyte nieadekwatnie do kontekstu („Tak się składa, że wszyscy Kiritianie to impotenci.” – powinno być, że „wszyscy Kiritianie są bezpłodni”) i ortograficzne („Mówi szczerze czy chce ją po prostu omotać i uwieźć?” – winno być „uwieść”).

Reasumując.

Biorąc pod uwagę, że „Death Bringer” jest pierwszym tomem zapowiedzianej trylogii, zapowiada się bardzo pasjonująca powieść, której strony „pochłania się jak typowy Amerykanin hamburgery”© (CU).

Pani Biełowiec uchyliła rąbka tajemnicy, dotyczącej kolejnych tomów trylogii, w których pojawią się nie tylko bohaterowie znani z powieści „Czwarta szansa”, ale również asasyn Divinus z zapowiedzianej przez wydawnictwo Eperons–Ostrogi „Wilczej księżniczki” tejże autorki. Pozostaje mi gorąco polecić lekturę zarówno omówionej książki, jak i wspomnianej „Czwartej szansy”.

Moja ocena: 8/10
Aśka Uchman

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Furia mać

Niczego się nie spodziewałam a dodatkowo na początku czytałam z lekkim przerażeniem skąd w autorce tyle złości i nerwów. Druga połowa książki zawładnę...

zgłoś błąd zgłoś błąd