Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Pochwała nudy

Wydawnictwo: Znak
7,52 (58 ocen i 9 opinii) Zobacz oceny
10
4
9
11
8
14
7
17
6
10
5
1
4
0
3
0
2
0
1
1
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
On grief and reason
data wydania
ISBN
9788324040926
liczba stron
240
język
polski
dodała
Ag2S

Wznowienie legendarnego tomu esejów rosyjskiego noblisty. Legendarne eseje rosyjskiego noblisty. Mimo upływu lat zaskakują dociekliwością i aktualnością. Brodski zmusza do rewizji poglądów i przemyślenia własnych postaw. Odsłania oblicze wiecznego buntownika. Ostatni tom esejów Josifa Brodskiego, wznowiony z okazji 20 rocznicy śmierci poety odczytać można jako jego duchowy testament. Bardzo...

Wznowienie legendarnego tomu esejów rosyjskiego noblisty.

Legendarne eseje rosyjskiego noblisty. Mimo upływu lat zaskakują dociekliwością i aktualnością. Brodski zmusza do rewizji poglądów i przemyślenia własnych postaw. Odsłania oblicze wiecznego buntownika.

Ostatni tom esejów Josifa Brodskiego, wznowiony z okazji 20 rocznicy śmierci poety
odczytać można jako jego duchowy testament. Bardzo osobiste rozważania na temat kultury i współczesnego świata porażają szczerością osądów. Brodski zarówno wtedy, kiedy pisze o Marku Aureliuszu czy szpiegu rosyjskim Kimie Philby, jak i w przemówieniu do absolwentów Ann Arbor czy we wspomnieniu z podróży do Brazylii zmusza czytelnika do rewizji poglądów i przemyślenia własnych postaw. Równocześnie odsłania swoje oblicze wiecznego buntownika, zranionego przez życie i kochającego je do upojenia.

Eseje Josifa Brodskiego – pomimo upływu czasu – wciąż zaskakują swoją dociekliwością i aktualnością. Lektura obowiązkowa, dla każdego, kto chce lepiej rozumieć kulturę i sytuację duchową współczesnego człowieka.

 

źródło opisu: http://www.znak.com.pl/

źródło okładki: http://www.znak.com.pl/

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 1836

Ostatnio rozmiłowałam się w publicystyce i eseistyce starszych panów. Nie znaczy to oczywiście, że nie napisali oni niczego będąc jeszcze młodym, ale w moje ręce trafiają już podsumowania, zbiory ułożone pośmiertnie, nazbyt często ze zdjęciem człowieka w sile wieku na okładce (felietony Kisielewskiego w szczerym uśmiechu, artykuły Czapskiego w modnych, szylkretowych oprawkach, pisma Żeleńskiego-Boya, co prawda bez zdjęcia, ale wydanie zawiera przedruki karykatur Boya, z których wynika, że Boy był albo elegancko ubrany albo biegał w negliżu).

Do panów w sile wieku dołącza Josif Brodski z „Pochwałą nudy” i w związku z tym muszę się zapytać, czy gorszego zdjęcia nie było w dyspozycji wydawnictwa? Doprawdy po co się tak ograniczać, czy nie lepiej iść na całość, przecież starość musi być brzydka. A przecież, to samo wydawnictwo, opublikowało ostatnio wywiad rzekę z Zofią Posmysz, zilustrowane zdjęciem prześlicznej, 90-letniej Posmysz, która stanowi dowód, że na starość można wyglądać znacznie lepiej niż za młodu. No dobra, pewnie się czepiam.

Jeśli chodzi o eseje Brodskiego (uważanego, jak twierdzi autorka przedmowy, za wielkiego aroganta, a ja dodam od siebie, że Brodski miał obsesją na punkcie demografii, co przypadło mi wyjątkowo do gustu, bo sama takową posiadam), to jest różnie. Ostatni esej ze zbiorku „List do Horacego” przeznaczony jest chyba dla wyjątkowych maniaków twórczości starożytnych Greków, co to każdy wers rozkładają na czynniki pierwsze w stanie upojenia graniczącym z katatonią. Dosyć intrygująca jest tytułowa „Pochwała nudy” – mowa wygłoszona na uroczystej promocji absolwentów Dartmouth College w lipcu 1989. Popadłam po lekturze w zadumę, wizualizując sobie te wszystkie choroby psychiczne, lęki i depresje, których ziarno zasiał Brodski w duszach młodych ludzi. Bardzo to było nieamerykańskie, ciekawe, czy były skargi rodziców.

Moim najulubieńszym natomiast esejem jest chyba „Rzadki okaz”, w którym reprodukcja znaczka pocztowego w przypadkowo natkniętym się angielskim czasopiśmie, uruchamia w autorze nieprzepartą potrzebę opowiedzenia, w stylu proustowskim, arcyciekawej historii szpiegowskiej z jej smętnym i niesprawiedliwym dziejowo końcem w postaci tego oto znaczka. Całość rozpoczyna się cytatem, chińskim przysłowiem: „Jeżeli będziesz długo siedział na brzegu rzeki, możesz zobaczyć, jak przepływa ciało twojego wroga”. Jest to, w obecnej chwili, moje ulubione przysłowie, choć nie bardzo orientuję się o co w nim chodzi. Czy chodzi o apoteozę cierpliwości wraz z nagrodą w postaci zwłok adwersarza, a może to przestroga, żeby nie tkwić zbyt natarczywie w jednym miejscu, bo się napatoczą jakieś okropności. Nie mam pojęcia, ale jakby ktoś dysponował jakimiś sensownym rozwiązaniem, proszę o info na priva.

Ku pokrzepieniu serc, bo najwyraźniej w Polsce literacki (i historyczny) krzepiący cukier jest towarem wiecznie deficytowym, oto fragment „Jak czytać książki”: „Jeżeli Państwa językiem ojczystym jest (…) polski – lub jeżeli ktoś zna polski (co przyniesie nieocenione korzyści, gdyż najbardziej niezwykła poezja naszego stulecia powstałą w tym języku) – chciałbym tu wymienić nazwiska Leopolda Staffa, Czesława Miłosza, Zbigniewa Herberta i Wisławy Szymborskiej.” Ja z kolei chciałabym w tym miejscu wyjaśnić, że słowa te nie zostały wygłoszone bezpośrednio do Polaków na jakiejś podlizującej się akademii, tylko jest to fragment odczytu wygłoszonego z okazji otwarcia pierwszych targów książki w Turynie w maju 1988.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Pokochaj swój dom. Zero Waste Home, czyli jak pozbyć się śmieci, a w zamian zyskać szczęście, pieniądze i czas

Sam pomysł bardzo na tak. Jednak mam wrażenie, że książka jest trochę utopijna, chociaż kto wie... może za kilkadziesiąt lat...

zgłoś błąd zgłoś błąd