6,89 (754 ocen i 140 opinii) Zobacz oceny
10
30
9
57
8
166
7
242
6
158
5
51
4
23
3
16
2
5
1
6
Edytuj książkę
szczegółowe informacje

Historia o ludzkim strachu i krzywdzie bezbronnych. Tak prawdziwa, że długo nie da się zapomnieć. Dawno nie było w polskiej literaturze powieści, która poruszając temat wojny wybrzmiewa głosem tak świeżym i przejmującym. Anna Dziewit-Meller łączy świat prywatnych lęków z dramatyczną przeszłością, która naznaczyła śląskie pogranicze. Rezultatem jest literatura najwyższej próby, dowodząca...

Historia o ludzkim strachu i krzywdzie bezbronnych. Tak prawdziwa, że długo nie da się zapomnieć. Dawno nie było w polskiej literaturze powieści, która poruszając temat wojny wybrzmiewa głosem tak świeżym i przejmującym. Anna Dziewit-Meller łączy świat prywatnych lęków z dramatyczną przeszłością, która naznaczyła śląskie pogranicze. Rezultatem jest literatura najwyższej próby, dowodząca pisarskiej dojrzałości, niezwykłej wrażliwości i empatii.

Współczesny Śląsk. Spokojną codzienność Sebastiana uporczywie zakłóca strach o bezpieczeństwo maleńkiej córeczki. Nie zdaje sobie sprawy, jakie zbrodnie miały miejsce podczas II Wojny Światowej w szpitalu, w którym obecnie mieści się jego apteka.

Rysio idzie szpitalnymi korytarzami prowadzony przez mężczyznę w esesmańskim mundurze. Mały chłopiec nie rozumie, dlaczego się tu znalazł i kim jest ta pani o łagodnym uśmiechu.

Zefka wróciła na Śląsk po dwuletnim pobycie na robotach w Niemczech. Nie chciała wracać. Tęskni za Emmą, która okazała jej tyle miłości.

Profesor Luben jest wielbicielką opery. W innym życiu prowadziła eksperymenty naukowe na dzieciach. Teraz się boi, ale nie czuje się winna.

"Nie da się zapomnieć tej książki, już nigdy. Bo Anna Dziewit-Meller, za pomocą historii o zwykłych z pozoru ludziach, wyciąga z nas najgłębiej ukryte lęki, starannie schowane niemyślenie o nieprzyjemnych sprawach. Autorka "Góry Tajget" chwyta nas za głowy i każe patrzeć wstecz na czas przeszły, dokonany, którego nie wolno nam zapomnieć."
MAGDALENA GRZEBAŁKOWSKA

"Ta proza jest gęsta od emocji. Przy czytaniu rośnie nam w gardle gula niepokoju. Sugestywne obrazy nie dają zapomnieć o tym, co wydarzyło się wiele lat temu. Nasuwa się pytanie, czy warto pamiętać bez końca, nurzać się w traumie, wspominać. W końcu, jak mówi jedna z bohaterek: "Było, minęło". Było, ale ciągle powraca. Tkwi w naszych głowach jak zadra, która dotyka najważniejszych rejestrów naszego człowieczeństwa."
SYLWIA CHUTNIK

"Powieść Anny Dziewit-Meller ma głęboki społeczny sens. Przywraca to, co ważne i burzy nasze dobre samopoczucie. To historia o pamięci, godności, strachu, odwadze i lęku."
MICHAŁ NOGAŚ, PROGRAM 3 POLSKIEGO RADIA

 

źródło opisu: http://www.wielkalitera.pl/

źródło okładki: http://www.wielkalitera.pl/

pokaż więcej

Brak materiałów.
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Dodaj dyskusję
Dyskusje o książce
pokaż wszystkie
Sortuj opinie wg
Opinie czytelników (1863)
 Pokaż tylko oceny z treścią
książek: 2740
Gosia | 2017-12-06
Na półkach: Przeczytane, 2017
Przeczytana: 05 grudnia 2017

Nie jestem jakąś lokalną patriotką, ale za książkę o moim rodzimym Śląsku daję jedną gwiazdkę więcej.
Nie miałam jeszcze dotychczas do czynienia z twórczością Anny Dziewit-Meller. Nie wiedziałam też, że pochodzi z Chorzowa.
Większość osób wie sporo na temat holocaustu. Wojenne historie Ślązaków też zawierają spory ładunek tragizmu i cierpienia. Ślązacy - zawieszeni pomiędzy Niemcami a Rosjanami jak między młotem a kowadłem. Sama poznałam kilka takich historii opowiadanych przez babcie. Niektóre wątki powieliły się z tymi z książki: o gwałtach Rosjan przy wyzwalaniu, wbijaniu dzieciom do głowy niemieckiego, a potem nagłym zakazie porozumiewania się w tym języku i pobytach w więzieniu za wypowiedź dziecka.
Książka "Góra Tajget" to pięć historii, które są w pewien sposób ze sobą powiązane. Spoiwem jest tu chyba raczej mało znana niechlubna historia szpitala w Lublińcu. W czasie wojny naziści prowadzili tam eksperymenty medyczne na dzieciach. Historia wstydliwa, mało znana, do dziś...

książek: 993
Joanna | 2016-05-19
Przeczytana: 19 maja 2016

Nowonarodzone dziecko to nie tylko radość dla rodziców, świetlane marzenia o jego przyszłości i powód do bycia szczęśliwym. Tak jest w przypadku Sebastiana, ale dołącza do tych uczuć pojawiający się niepokój i lęk. Jest to lęk pokoleniowy, wynikający z historii miejsca urodzenia, z okrutnymi wydarzeniami, które miały miejsce na Górnym Śląsku w czasie drugiej wojny światowej i nigdy nie zostały rozliczone.
Książka jest fikcją literacką, jednak opisane w niej historyczne wydarzenia są prawdziwe. Dotyczą one w głównej mierze hitlerowskiej akcji T4, której celem było unicestwienie ludzi najsłabszych, eliminacja chorych dzieci i najsłabszych osób. Właśnie ze swojego miejsca pracy, apteki główny bohater spogląda na miejsce zbrodni w czasie wojny dwustu dzieci w szpitalu psychiatrycznym w Lublińcu. Bezimienne ofiary, zamordowane w wyniku prowadzonych na nich eksperymentów pseudo medycznych, podstępnie zwabione z różnych miejscowości Górnego Śląska, z różnych niezrozumiałych powodów (...

książek: 916
Alicja | 2017-11-06
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 06 listopada 2017

"Człowiekowi trzeba po śmierci nadać godność, którą mu przed śmiercią odebrano " (str 72)
Książka jest fikcją literacką,opartą na bazie wydarzeń i postaci, które faktycznie miały miejsce, bądź istniały i materiałach dokumentalnych. Każdy rozdział poświęcony jest innej postaci, które jednakże są ze sobą powiązane. W pierwszym poznajemy śląskiego aptekarza z obsesją na punkcie bezpieczeństwa rodziny i strachu przed śmiercią. Człowiek, który nie wychylał się poza przyjęte normy społeczne. Uczestniczący w działaniach mających przypomnienie społeczeństwu o dokonanych zbrodniach hitlerowskich, których ofiarą padły dzieci. Rozdział drugi opowiada o niemieckiej dziewczynie wychowanej w domu, gdzie posłuszeństwo i dyscyplina była priorytetem, uzyskiwane często za pomocą bicia. Zasady pedagogiki opierały się na jasno sprecyzowanych regułach postępowania, których pod żadnym pozorem nie wolno było łamać. Bezwzględne posłuszeństwo w stosunku do ludzi starszych, pomoc im i bezwolne wykonywanie...

książek: 824
Jolanta | 2016-03-02
Na półkach: Przeczytane, Posiadam, 2016
Przeczytana: 01 marca 2016

Współczesny Śląsk. Młody farmaceuta Sebastian, "odkąd został ojcem, najbardziej boi się śmierci. Że zapuka do ich drzwi, że załomoce nad ranem i coś mu odbierze. Życie, żonę, dziecko. Te lęki krążą jak czarne ptaszki wokół jego głowy i kraczą mu do ucha jak pieśni żałobne...".
W czasie spaceru z dzieckiem, spotyka starego nauczyciela. Nauczyciel prosi Sebastiana o pomoc i wsparcie w wystawieniu przez radę miasta pomnika dzieciom -
- "dwieście, bez mała dwieście ich było, Sebastian. I ani śladu, ani tablicy, nic".
Sebastian zaczyna wnikać w historię śmierci tych dzieci. Dzieci, którym nie udało się wyjść poza bramę miejscowego szpitala na skutek prowadzenia "badań" przez niemieckich lekarzy w okresie II wojny światowej. Dzieci bezbronne, osamotnione, pełne lęku, zabrane na siłę a czasami oddane przez rodziny w celu leczenia. Zostały tam na zawsze.
Historia zawarta jest w kilku spójnych ze sobą opowiadaniach. Poznajemy historię rodzin żyjących w tym okresie na Śląsku, ich...

książek: 1527
deana | 2016-08-12
Na półkach: Przeczytane, 2016
Przeczytana: 12 sierpnia 2016

Słyszysz płacz dziecka? Jeśli krzyczy przeraźliwie to słyszą je wszyscy wokół. A co w sytuacji gdy dziecko jest słabe, chore i tylko cicho kwili? Czy zwrócisz uwagę na jego ból? Podejdziesz? A może miniesz i za rogiem ulicy zapomnisz, bo rachunki, obiad, szef... To tylko jedno dziecko, na pewno ma rodziców. A co w sytuacji gdyby takich dzieci było kilkadziesiąt? I były ukryte za murem? Co gdyby żyły dziesięć, dwadzieścia, siedemdziesiąt lat temu?

,,Góra Tajget" to powieść, do której nie powinno podejść się lekko. Pomimo niewielkich rozmiarów niesie w sobie ogromny ciężar. Zaczyna się banalnie. Młodemu małżeństwu rodzi się pierwsze dziecko. Pojawienie się córki stanie się punktem zwrotnym z życiu Sebastiana - dopiero wtedy zagości w nim strach. Zacznie się bać o życie dziecka. Każda mała rzecz będzie naznaczona lękiem przed śmiercią. Równocześnie pozna też historię budynku sąsiadującego z jego apteką - w czasie wojny prowadzone były tam eksperymenty na dzieciach. To jednak...

książek: 880
adb | 2018-07-07
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 07 lipca 2018

"Góra Tajget" portretuje lęk, a ten jest wszechobecny. Anna Dziewit-Meller rozpoczyna opowieść od historii Sebastiana, którego paraliżuje strach o nowo narodzone dziecko, potęgujący się z dnia na dzień i przechodzący w koszmar, kiedy Sebastian poznaje historię dziecięcego szpitala, obok którego pracuje. Jakby tego było mało już w pierwszym opowiadaniu pojawiają się i inne echa wojny i to właśnie wojenne historie zajmują większą część zbioru. [...]
Ulokowane na Śląsku historie mówią o tym, o czym najbezpieczniej jest milczeć, żeby nie rozdrapywać ran, ale pamięć o przeszłości jest żywa i wpływa też na następne pokolenie. "Góra Tajget" to głównie zapis traumy wojennej i odrzucenia przez najbliższych. Autorka opowiadanymi historiami wzbudza emocje i choć książka jest nierówna trudno o niej zapomnieć. Tytułowa góra to miejsce, gdzie wedle legendy obywatele Sparty "pozbywali się" swoich "nieudanych", słabych dzieci. Tytuł odsyła więc do historii Rysia, sytuując ją w centrum i...

książek: 678
ania | 2018-08-09
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 09 sierpnia 2018

Taka niepozorna książeczka, z tak ogromnym ładunkiem emocjonalnym.
Annę Dziewit-Meller znam z telewizji, dobrze mi się kojarzy, bo recenzuje książki, co znaczy, że czyta. A że czyta dużo i nie byle co widać po tym, jak dobrze pisze.
Po "Górę Tajget" sięgnęłam, bo lubię tematykę drugiej wojny światowej, nazizmu, ludobójstwa. Do tego akcja toczy się na moim rodzinnym Górnym Śląsku / Oberschlesien. Przy okazji dowiedziałam się, że autorka, tak jak ja, jest Anią z Chorzowa, dlatego też jej gwara jest nienaganna, co zawsze sprawdzam w filmach i książkach.
A sama książka wgryzła mi się w duszę, jest niezwykle emocjonalna, a zarazem ciekawa, jest fikcją literacką opartą na faktach, ale zabiera nas do świata gdzie, jak pisze sama autorka, "nie da się wejść bez konsekwencji dla siebie samego". Jest napisana tak dobrze, ze wchodzi w nas gładziutko jak nóż w miękkie masło i przepadłeś, już o niej nie zapomnisz.
Jedyny minus, to że tak szybko ją przeczytałam. Tych opowiadań mogłoby być nie...

książek: 802
Nina | 2016-02-19
Na półkach: Przeczytane, Ebook
Przeczytana: 19 lutego 2016

Bardzo ciężko mi było ocenić tę pozycję. Rozumiem zamysł autorki, niestety realizacja jakby trochę siadła. Nie odmawiam Pani Ani talentu i pomysłowości ale jednak trzeba trochę popracować nad warsztatem. Książkę przeczytałam, można powiedzieć zmęczyłam, gdyż naprawdę nielekko się to czytało.

książek: 48
Marcin | 2016-02-17
Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: 17 lutego 2016

Góra naiwności.

Przykro mi pisać taką opinię, bo cenię działalność wokół literatury Pani Anny Dziewit-Meller, ale ta książka zwala z nóg swoimi płyciznami i mieliznami. Po pierwsze ta powieść jest niebywale naiwna w swej konstrukcji: narracyjnej, bohaterów i świata przedstawionego. Po drugie jest niebywale płytka literacko - tu są takie potworki, jak „perlisty śmiech”, „stalowe sztylety spojrzenia”, „nie może złapać tchu i z powodu hiperwentylacji mdleje”, „(…) lubi swoją pracę, bo czuje się częścią tej wspólnoty, której praca ma głęboki społeczny sens” i wiele, wiele takich.
Pierwszy rozdział („Sebastian”) jest tak niewiarygodny psychologicznie, że aż momentami śmieszny, ostatni to już kuriozum, które jest rozciągnięte między mocno nieudaną wprawką literacką, a szkicem reportażu historycznego. Całość topornie i grubo zszyta.

A temat niebywale ciężki i ważki – nazistowska niemiecka akcja T4 wymierzona w chorych, w tym i dzieci. Dziewit-Meller brakuje właściwie wszystkiego, żeby...

książek: 502
Jeżynka | 2017-01-16
Na półkach: Przeczytane, Rezerwacja, 2017
Przeczytana: 14 stycznia 2017

Po skończeniu lektury "Góry Tajget" Anny Dziewit - Meller czuję niedosyt. Bardzo długo zabierałam się do tej książki (przeleżała w mojej bibliotece prawie rok) bo spodziewałam się niezwykle mocnej, trudnej prozy której nie czyta się w przerwie na kawę.

Gdy poczułam że dam radę zmierzyć się tematem eksterminacji dzieci i dorosłych uznanych przez aparat III Rzeszy za upośledzone, sięgnęłam po "Górę Tajget".

Autorka w kilku opowiadaniach dotyka tematu akcji T4 i pokazuje go z perspektywy różnych bohaterów: zarówno uczestników tamtych wydarzeń jak i nas żyjących współcześnie którzy winni są pamięć i ocalenie od zapomnienia.
Poznajemy więc lekarkę która była jednym z filarów tego programu która pod koniec życia, w rozmowie z dziennikarzem, nadal nie odczuwa żadnych wyrzutów sumienia i jest przekonana że wykonując rozkazy przełożonych przyczyniła się do rozwoju nauki.
Z serce chwyta też historia Rysia który zostaje oddany do szpitala aby tam po serii eksperymentów zostać skazanym na...

zobacz kolejne z 1853 
Przeczytaj także

Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Cytaty z książki
lista cytatów dodaj cytat
Inne książki autora
więcej książek tego autora
zgłoś błąd zgłoś błąd