Milczenie owiec

Tłumaczenie: Andrzej Szulc
Cykl: Hannibal Lecter (tom 2)
Wydawnictwo: Albatros
7,94 (9314 ocen i 544 opinie) Zobacz oceny
10
1 147
9
2 003
8
2 742
7
2 460
6
607
5
275
4
43
3
27
2
4
1
6
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
The Silence of the Lambs
data wydania
ISBN
9788379856930
liczba stron
432
słowa kluczowe
Thomas, Harris, Milczenie, Owiec, Hannibal, Lecter
język
polski
dodał
EIGHT

Clarice Starling, młoda adeptka Akademii FBI w Quantico, rozpoczyna staż w sekcji behawioralnej Biura, zajmującej się seryjnymi zabójstwami. Jej pierwszym zadaniem jest spotkanie z przybywającym w szpitalu dla umysłowo chorych wielokrotnym mordercą i kanibalem, z zawodu psychiatrą – doktorem Hannibalem ecterem, prawdziwym geniuszem zła. Zwierzchnik Clarice, Jack Crawford, liczy na to, iż...

Clarice Starling, młoda adeptka Akademii FBI w Quantico, rozpoczyna staż w sekcji behawioralnej Biura, zajmującej się seryjnymi zabójstwami. Jej pierwszym zadaniem jest spotkanie z przybywającym w szpitalu dla umysłowo chorych wielokrotnym mordercą i kanibalem, z zawodu psychiatrą – doktorem Hannibalem ecterem, prawdziwym geniuszem zła. Zwierzchnik Clarice, Jack Crawford, liczy na to, iż Lecter pomoże FBI w zidentyfikowaniu innego zbrodniarza, nazwanego przez media Buffalo Billem, który od kilku miesięcy terroryzuje Stany Zjednoczone, porywając, mordując i obdzierając ze skóry młode kobiety. Starling wdaje się z Lecterem w niebezpieczną grę psychologiczną: w zamian za okruchy informacji na temat Buffalo Billa opowiada mu o swoim dzieciństwie, pozwalając, by oddawał ją osobliwej psychoanalizie. Czy dzięki genialnej intuicji Lectera uda się wpaść na trop psychopaty, zanim ten zabije kolejną porwaną kobietę? A może doktor wie o morderstwach więcej, niż chce ujawnić?

 

źródło opisu: www.wydawnictwoalbatros.com

źródło okładki: www.wydawnictwoalbatros.com

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 7
Gustaw | 2017-04-09
Na półkach: Przeczytane

Jestem dość świeżo po lekturze "Milczenia owiec" (Albatros, 2017, wydanie kieszonkowe) i muszę powiedzieć, że książka mnie rozczarowała. Film oglądałem przeszło dwadzieścia lat temu, więc z fabuły prawie nic nie pamiętałem, ale mimo to treść książki Harrisa okazała się dość nudna i już raczej dla zasady (trzeba zapoznać się z „klasyką”) doczytałem rozpoczętą lekturę. Chętnie bym zrobił erratę translatorsko-redaktorskich wpadek, część co większych czy ciekawszych byków zamieszczam poniżej:
- s. 29. „To Golgota [mowa o rysunku], widoki po zdjęciu z krzyża. (…) Widzimy tu, co spotkało w rzeczywistości złodzieja, któremu obiecano Królestwo Niebieskie (…)”. Tłumacz nie wyłapał, że ang. 'thief' oznacza w tym kontekście „łotra”, tak właśnie bowiem po polsku określa się tradycyjnie zbrodniarzy umęczonych po obu stronach Jezusa. Znacznie trafniejsze byłoby również określenie „towarzysz” zamiast „kolega”, które pojawia się w tymże kontekście na tej samej stronie w zdaniu: „Połamano mu nogi oczywiście, tak samo jak jego koledze ['companion']”
- s. 31. „Co Pani myśli o tym podziale? (…) Jest zbyt symplicystyczny”. Jaki? Że co? To nie można angielskiego 'simplistic' oddać naturalnie? Jako "zbyt (nazbyt, za bardzo, zbytnio ew. przesadnie) uproszczony"?
- s. 32. „Ile kobiet użył Buffalo Bill?”. Przyznam, że zastanawiam się, jaki sensowny odpowiednik 'used' powinien się znaleźć w polskiej wersji (dopadł, wykorzystał, zamordował, rozprawił się czy jakiś inny), ale „użyć” jakoś mi tu nie pasuje.
- s. 33. „Pożary, gradobicia. Towarzystwa ubezpieczeniowe podciągają to wszystko pod kategorię klęski żywiołowej. Taka była wola Boga”. Ostatnie dwa zdania (Underwriters lump it all under 'Acts of God') to przecież po polsku: „Towarzystwa ubezpieczeniowe podciągają to wszystko pod kategorię dopustu Bożego”, do licha ciężkiego!
- s. 64. Agentka Starling do dopiero co poznanego prawnika, z którym jest na stopie służbowej, zwraca się niegrzecznie „mecenasie” zamiast „panie mecenasie”.
- s. 88. W dialogu (nie w urzędzie!) pojawia się napuszone „iż”: „Mam nadzieję, że Gramm i Rudman nie dowiedzą się, iż go używamy”. Rozumiem, że to w celu uniknięcia powtórzenia „że”, ale i tak razi to w zwyczajnym dialogu. Kolejna sprawa to wzmiankowane „Gramm i Rudman”. Warto by zdanie przeformułować i dać przypis, o co tu chodzi (a chodzi o to: https://en.wikipedia.org/wiki/Gramm%E2%80%93Rudman%E2%80%93Hollings_Balanced_Budget_Act).
- s. 101. „Melon” (notabene użyto tu w oryginale 'watermelon', czyli „arbuz”, nie „melon”) w znaczeniu „penis” niezbyt dobrze brzmi, tymczasem w angielszczyźnie jest to slangowe określenie (także w wersji 'watermelon cock') tej części ciała. A wystarczyło dać jakiegoś „wacka” czy „fujarę”.
-s. 112. „Ta dziewczyna, Jane Doe, leży przy lodówce”. Trzeba było albo dać do 'Jane Doe' przypis, albo dać coś w rodzaju „NN”.
- s. 167. „Silly Billy”. Powinno być: głuptasie, głuptasku.
- ss. 178. „Leopard” zamiast „lampart” czy „pantera”, Ten sam błąd pojawia się na s. 426. Powrót do Schillerowsko-Mickiewiczowskiej „Rękawiczki” czy co?
- s. 196. „Miła plaża” zamiast np. „ładna plaża” (ang. 'a nice beach').
- s. 204. „Nie bądź zachłanna… albo spotkamy się w dopiero przyszłym tygodniu”. To taka łagodna groźba, więc angielskie 'or' należy tu tłumaczyć jako „bo” (albo jako: bo inaczej, inaczej, w przciwnym razie), nie „albo”.
- s. 216. „Strzykało Crawforda w krzyżu”. Warto by to poprawić na „strzykało Crawfordowi w krzyżu”.
- s. 222. „W Marylandzie”. Niby można i tak… ale czy nie zgrabniej byłoby zastosować formę nieodmienną, tj. „w Maryland”?
- s. 238. „Słodki Jezu!” ('sweet Jesus'). Jakże często słyszę tę kalkę w filmach. A po polsku to przecież coś w rodzaju „Jezus Maria!” czy „Chryste Panie!”. Ten sam kiks na s. 407.
- s. 238 (a także na s. 239). „Pani senator Martin!”. Przecież po polsku w sytuacji, gdy nie ma w danym miejscu co najmniej dwóch senatorów, nie wołamy „Panie senatorze (ministrze/ prezydencie/ pośle) Iksińsiki!”, tylko po prostu „Panie senatorze!”.
- s. 244. „Młody imago”, s. 196 „przepiękny imago”. Od kiedy to „imago” jest rodzaju męskiego?
- s. 306. „Typowy strzał zza węgła”. Po polsku to raczej „tchórzliwy strzał w plecy” ('chickenshit backshot').
- s. 333. „Reklamy seksualne” ('sex ads'). Fuj, nie lepiej było dać 1) „reklamy erotyczne”, „ociekające seksem reklamy”, „pełne zmysłowości reklamy” ewentualnie „zmysłowe reklamy” lub 2) "anonse/ ogłoszenia erotyczne" (kontekst nie jest do końca jednoznaczny)?
- s. 336 – „Pierwotni mieszkańcy Ameryki” jako przekład 'Native Americans' jest wprawdzie poprawne, ale lepszym rozwiązaniem byłoby „rdzenni Amerykanie” lub po prostu „Indianie”, bo w Polsce słowo „Indianian” (a także „Murzyn”, w przeciwieństwie do „Negr”) nie ma ujemnych konotacji.
- s. 390. „Okazało się, że z niej lepsza dziwka” ('she turned out to be a bitch really'). Warto by poprawić na coś w stylu „że to naprawdę wredna suka/ małpa/ baba/ babsztyl”.

Słowem: sprawnie napisany „klasyk”, którego nikomu nie polecam.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Dom bez klamek

Kiedy sięgam po kryminał oczekuję, że Autor skupi się na tym co najważniejsze - na zbrodni i próbach rozwiązania zagadek które jej dotyczą. Oczywiści...

zgłoś błąd zgłoś błąd