7,1 (125 ocen i 31 opinii) Zobacz oceny
10
9
9
11
8
26
7
38
6
28
5
8
4
3
3
1
2
0
1
1
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788379950546
liczba stron
332
słowa kluczowe
fantasy, fantastyka
język
polski
dodał
Fenrir

Najbardziej epickie przygody zawsze rozpoczynają się w karczmie. Dlaczego jednak nie pozostać w niej do samego końca? Zaintrygowani?! Witajcie w Redlum, mieście potworów, gdzie rzeczywistość przeplata się z magią, a reguły wolnego rynku z brutalnymi prawami natury. Wjeżdżacie na własną odpowiedzialność! W naszym pięknym mieście możecie wiele zyskać, ale również w okamgnieniu wszystko...

Najbardziej epickie przygody zawsze rozpoczynają się w karczmie. Dlaczego jednak nie pozostać w niej do samego końca? Zaintrygowani?!
Witajcie w Redlum, mieście potworów, gdzie rzeczywistość przeplata się z magią, a reguły wolnego rynku z brutalnymi prawami natury. Wjeżdżacie na własną odpowiedzialność! W naszym pięknym mieście możecie wiele zyskać, ale również w okamgnieniu wszystko stracić.
Karczma Słodkiego jest jedynym miejscem, gdzie cichną spory i waśnie, a wszyscy − zarówno mieszkańcy, jak i przyjezdni − mogą zaznać chwili spokoju. Nie dajcie się jednak zwieść pozorom. Słodki nie jest człowiekiem, a jego klienci również nie wydają się szczególnie normalni. Szczerze mówiąc, to przeważnie potwory. Ale najgorsze bestie czają się gdzieś tam… na zewnątrz.
Czy Redlum przetrwa? Wydaje się, że nawet tego nie chce!
Czytałam tę książkę dwa razy i za drugim podobała mi się jeszcze bardziej niż za pierwszym. Jest w „Redlum” humor, który w idealnych proporcjach łączy się ze scenami chwytającymi za serce, jest sympatyczny główny bohater, są tajemnice oraz oryginalny pomysł na miejsce akcji. I wreszcie jest efektowne zakończenie, które zgrabnie spina w całość rozrzucone wcześniej tropy. Polecam.

Anna Kańtoch

Katarzyna Rupiewicz pokazuje, że nadal można znaleźć świeże ujęcie zdawałoby się znanego już toposu potworów. „Redlum” to nie tylko błyskotliwie napisana wciągająca opowieść, ale też próba zmierzenia się – w pozornie lekkiej, sardonicznej narracji – z pytaniami, jakie rodzą się przy podobnych rozważaniach. Czy jej odpowiedzi są poprawne – nie da się stwierdzić, w takich sprawach każdy ma swój pogląd. Na pewno są warte poznania.

Michał Cholewa

 

źródło opisu: materiały wydawnictwa

źródło okładki: materiały wydawnictwa

pokaż więcej

Brak materiałów.
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Oficjalna recenzja
Grzegorz książek: 291

Redlum - stan umysłu

Powieść „Redlum” to zaproszenie do niezwykłej karczmy, w której każdy znajdzie coś dla siebie. Nie ważne czy jesteś trollem, appesortem, sukkubem, wampirem, ghulem, morlokiem, strzygą, inkubem czy ewentualnie człowiekiem. Chociaż z ludźmi sprawa i w powieści i w karczmie ma się różnie. Jak już się pojawiają, to na krótko i zawsze są z nimi problemy.

Katarzyna Rupiewicz wszelkiej maści istoty magiczne powrzucała do jednego kotła i pozwoliła im ze sobą żyć - koegzystować, a nawet się nie zjadać na wzajem. Poznajemy dzięki temu zwyczaje poszczególnych gatunków, ich cechy i charaktery. Sprawia to, że powieść nabiera smaku, staje się pełna humoru, ale i też gorzkich momentów, które dowartościowują całą książkę.

Całość narracji obserwujemy z poziomu Słodkiego - sympatycznego i empatycznego tytana, który nieoczekiwanie staje się właścicielem karczmy. A dlaczego tak się stało i gdzie się podział Szef troll, o tym już musicie przeczytać sami.

Rupiewicz przedstawia swoistą postapokalipsę, informacje o niej przetaczają się delikatnie przez karty Redlum. W Karczmie mówi się o niegdysiejszej potędze człowieka i zapomnianych technologiach i wiedzy, która kryje się już tylko w fundamentach starych miast. Ludzkość zaczęła się od początku i podzieliła się światem z potworami.

Okazuje się, że postacie magiczne wcale nie mają tak łatwo, zostały zamknięte i otoczone murami, od ludzi dzieli je wyraźna granica. Rupiewicz stara się pokazać dobrego potwora, któremu może nawet należy współczuć......

Powieść „Redlum” to zaproszenie do niezwykłej karczmy, w której każdy znajdzie coś dla siebie. Nie ważne czy jesteś trollem, appesortem, sukkubem, wampirem, ghulem, morlokiem, strzygą, inkubem czy ewentualnie człowiekiem. Chociaż z ludźmi sprawa i w powieści i w karczmie ma się różnie. Jak już się pojawiają, to na krótko i zawsze są z nimi problemy.

Katarzyna Rupiewicz wszelkiej maści istoty magiczne powrzucała do jednego kotła i pozwoliła im ze sobą żyć - koegzystować, a nawet się nie zjadać na wzajem. Poznajemy dzięki temu zwyczaje poszczególnych gatunków, ich cechy i charaktery. Sprawia to, że powieść nabiera smaku, staje się pełna humoru, ale i też gorzkich momentów, które dowartościowują całą książkę.

Całość narracji obserwujemy z poziomu Słodkiego - sympatycznego i empatycznego tytana, który nieoczekiwanie staje się właścicielem karczmy. A dlaczego tak się stało i gdzie się podział Szef troll, o tym już musicie przeczytać sami.

Rupiewicz przedstawia swoistą postapokalipsę, informacje o niej przetaczają się delikatnie przez karty Redlum. W Karczmie mówi się o niegdysiejszej potędze człowieka i zapomnianych technologiach i wiedzy, która kryje się już tylko w fundamentach starych miast. Ludzkość zaczęła się od początku i podzieliła się światem z potworami.

Okazuje się, że postacie magiczne wcale nie mają tak łatwo, zostały zamknięte i otoczone murami, od ludzi dzieli je wyraźna granica. Rupiewicz stara się pokazać dobrego potwora, któremu może nawet należy współczuć... podobnie, jak w świecie ludzi, i tu są dobre i złe stwory i tu są knowania i intrygi, jednak nie każdy jest zły no bo gwałty i morderstwa owszem często, ale kradzieże nigdy.

W Redlum czasy się zmieniają, karczma rośnie w siłę, przybywają nowi osiedleńcy zza muru, pojawia się więcej ludzi, przybywa tajemnicza Nana i coś niepokojącego zaczyna wisie w powietrzu, krąży bowiem przepowiednia, że karczma spłonie, a z nią i całe miasto, a jak będzie na prawdę?

Zapraszam do Redlum do miasta, karczmy i stanu umysłu...

Grzegorz Śmiałek

pokaż więcej

Dodaj dyskusję
Dyskusje o książce
    Obecnie jeszcze nie ma dyskusji powiązanych z tą książką.
Sortuj opinie wg
Opinie czytelników (226)
 Pokaż tylko oceny z treścią
książek: 792

Na listę arcydzieł wszech czasów raczej nie trafi, ale zapewne, jako kolejna potwory-story, trafić i tak nie miało, za to wyróżnia się pośród tego rodzaju literatury tym, że jest naprawdę bardzo dobrze napisane. Narracja wartka i bez pustych przebiegów, poczucie humoru, głównie w klimacie hardboiled, dawkowane perfekcyjnie, to znaczy nie trzeba się zaśmiewać tak często, jak u Pratchetta, ale i skupione na sobie serioso to to nie jest. Tak samo z niedośpiewaniami, też jest ich w sam raz, tyle, żeby się nie pogubić, ale i w czytelniczą bierność nie popaść.
Osobna pochwała w jadłospisie należy się Wojciechowi Masiakowi, lektorowi audiobooka. Dobra robota! Teraz chyba sobie kupię jeszcze raz to samo, tylko w papierze.

książek: 1651
Isadora | 2016-06-21
Przeczytana: 21 czerwca 2016

Karczma. Niewiele miejsc odgrywało większą rolę i pełniło równie złożone funkcje w życiu danej społeczności. Na najbardziej podstawowym poziomie karczma była integracyjnym lokalem, w którym można było zjeść, wypić, odpocząć po podróży, wysłuchać i podzielić się najnowszymi plotkami bądź nowinami z szerokiego świata; stanowiła punkt, w którym zawierano dowolne transakcje czy zaopatrywano się w najrozmaitsze towary. Jednak najistotniejsza funkcja pozostawała ukryta dla oczu i innych zmysłów przeciętnego jej bywalca. Na głębszym poziomie karczma była swoistym barometrem, rejestrującym nastroje panujące w lokalnej społeczności i poza jej granicami, ich temperaturę i natężenie; wyjątkowo czułą aparaturą sygnalizującą pewne problemy o szerszym zasięgu, które mogły mieć znaczenie bądź wpływ na losy wspólnoty - jej odczyty były zrozumiałe dla tego, kto potrafił pewne symptomy, zachowania, reakcje dostrzec, odpowiednio zinterpretować i przeanalizować. Ot, chociażby dla karczmarza.
Nie...

książek: 737
magfre | 2016-07-08

Mamy tutaj pokazanych kilka scen z życia Słodkiego, w których poznajemy lepiej nie tylko głównego bohatera, ale i świat innych potwornych mieszkańców Redlum. W te opowieści, snute osobiście przez Słodkiego, wplecione są krótkie wstawki nawiązujące, w mniejszym lub większym stopniu, do przepowiedni z nim związanej, a stanowiącej główną oś fabularną "Redlum". Teoretycznie, fragmenty te mają pokazać, że mamy do czynienia z pewnym ciągiem przyczynowo-skutkowym, scalającym w całość powieść. W praktyce jednak, wrażenie obcowania ze zbiorem odrębnych opowiadań, połączonych osobą wspólnego bohatera, było zdecydowanie silniejsze.

Pomysł umiejscowienia akcji w mieście potworów jest interesujący, a z pewnością daje duże możliwości snucia ciekawych historii. Słodki, jako pracownik karczmy, a potem jej właściciel, ma okazję do stykania się z nietypowymi postaciami i niecodziennymi sytuacjami. Muszę jednak przyznać, że życie w Redlum okazało się być zaskakująco mało ekscytujące i wyjątkowo...

książek: 1185
Visenna | 2016-06-22
Przeczytana: 20 czerwca 2016

Moja przygoda z fantasy trwa już kilka(naście) dobrych lat, więc trudno mnie zaskoczyć czymś nowym. Daję sobie dość często szanse na miłą niespodziankę i sięgam po debiuty - no i kolejny raz strzał w dziesiątkę, bo oto dostałam dawkę dobrej fantasy.

Poznajemy świat z perspektywy... potworów, które zostały kiedyś zamknięte w jednym miejscu (Redlum właśnie) przez potężnych czarowników. Głównym bohaterem (i częstym narratorem) jest młody barman, Słodki - tylko w połowie człowiek...

Świat przedstawiony przez autorkę ma ciekawych, nietuzinkowych bohaterów i wartką akcję - to się dobrze czyta.

Zakończenie romantyczne, ale nie naciągane, można przeżyć;-) Polecam!

książek: 225
Arturion | 2016-07-14
Na półkach: Przeczytane

Redlum to nie jest miejsce, dla ludzi, którzy nie potrafią o siebie zadbać. Właściwie w ogóle nie jest to miejsce dla ludzi. Karczma Słodkiego (a wcześniej trolla, który dał się zjeść) jest najlepszym miejscem w Redlum, gdzie wszyscy − zarówno mieszkańcy, jak i przyjezdni − mogą z pozoru zaznać chwili spokoju. Słodki nie jest jednak człowiekiem, choć bardzo go przypomina, a jego klienci również nie wydają się szczególnie ludzcy. Zresztą to przeważnie potwory, niektóre bardzo groźne. Są wampiry, sukkuby, inkuby, fauny i inni. A sam Słodki to z początku ofermowaty młodzieniec do sprzątania i podobnie ambitnych zajęć. Wkrótce jednak okazuje się, że potrafi być bardzo, ale to bardzo niebezpieczny. A do tego zostaje przez jasnowidza wypowiedziana przepowiednia, że to właśnie Słodki dożyje czasów, kiedy runą mury Redlum. Ale co to oznacza? Że miasto zostanie zdobyte, czy może jego mieszkańcy sami rzucą wyzwanie światu? W każdym razie Słodki jest w niebezpieczeństwie... Ale po prawdzie co...

książek: 871
Krzysztof Lewandowski | 2016-07-24
Na półkach: Przeczytane, Posiadam

Dobre, przyjemne fantasy w sam raz na dwa-trzy wieczory. Tylko jest za mało treści w poszczególnych rozdziałach - autorka stawia raczej na klimat i szybkość akcji niż opisy czy wielowątkowość. To sprawia, że konstrukcja samej fabuły (która zgrabnie łączy różne historie i ma odpowiedni finał) wydaje się prosta, dla mnie jednak za prosta. Poczytałbym także więcej o samym świecie - rozumiem skupienie na mieście Redlum, które sugeruje już sam tytuł, ale ten świat wydaje się taki... mały.

Poszczególne historie czyta się ciekawie, jest lekki styl i atmosfera baśniowego fantasy. Osoba bohatera - pierwszoosobowego narratora - raczej budzi sympatię. Natomiast za dużo występuje tu romansów. Przyznam, że lubię postacie, które tak często jak Słodki wywołują zainteresowanie u sukubów, szlachcianek i innych przedstawicielek płci pięknej. Jednak tego jest dużo, a jednocześnie są to wątki bardzo epizodyczne - preferuję mniej, ale z większym rozbudowaniem (bo kobiety to dosłownie same wchodzą do...

książek: 2192
Janusz Szewczyk | 2016-08-24
Przeczytana: 24 sierpnia 2016

Trudno mi było zacząć czytać tę książkę, bo przy kilku pierwszych podejściach odrzucała mnie okładka eksponująca mikrocefalię oraz nietypowe wady zgryzu. Jedyną chyba zaletą tej grafiki jest jednoznaczna identyfikacja zawartości okładek jako literatury fantasy, bo możliwość pomyślnego wypicia przez dżentelmena z okładki postawionego przed nim piwa niechybnie należy zaklasyfikować jako bajkę. Książka jest zdaje się debiutem autorki, a przynajmniej ja zupełnie nie kojarzę Pani Rupiewicz z żadnymi znanymi mi utworami. I muszę dodać, że jest to debiut w gruncie rzeczy udany.
Z początku wydawało mi się, że książka złożona jest z dwóch serii opowiadań, luźno powiązanych w ciąg fabularny, ale z czasem okazało się, że poszczególne rozdziały zaczynają tracić samodzielność i że łączą się jednak dość ściśle w większą całość. Ta tak-jakby-powieść napisana jest lekko i swobodnie, prostym językiem z umiarkowanym dodatkiem humoru i bluzgów. Szowinistycznie dodam, że przekleństwa mają chyba...

książek: 589
KotWBookach | 2016-07-02
Na półkach: Przeczytane, Posiadam

Ciężko byłoby o fantasy, gdyby nie potwory. Tworząc swoje światy i historie, od zarania dziejów zaludniamy je niemożliwymi istotami. Czasami pełnią rolę dekoracji, czasami ważnego narzędzia do popychania fabuły naprzód, a bardzo często – antagonistów. Czymże byłyby, na przykład, klasyczne gry fabularne bez 2k4+1 koboldów wyskakujących nagle zza drzewa? Albo jak Sauron knułby swoje plany podbicia Śródziemia, gdyby nie armie orków i trolli? Jakakolwiek jest ich funkcja w opowiadanej historii – są dla niej ważne bez względu na powód. A czy zastanawialiście się kiedyś, co robi taki orkowy siepacz po skończonej dniówce, kiedy już odłoży topór? Pewnie tak samo jak każdy inny fizol wybiera się do baru, karczmy czy tawerny na parę kolejek i partyjkę w kości. I to właśnie tą problematyką zajęła się Katarzyna Rupiewicz w swojej debiutanckiej powieści, "Redlum".

Czym jest Redlum? Miastem. W dodatku zamieszkanym w znacznej większości przez potwory, w najbardziej klasycznym rozumieniu tego...

książek: 216
Łukasz Bielecki | 2018-06-15
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 2017 rok

Świetnie mi się ją czytało. Akurat w tym okresie miałem kilka nietrafionych wyborów a ta książka od początku mnie zaciekawiła, dała nadzieję i jak się później okazało zakończyła pechową serię. Ciekawy pomysł. Mam wrażenie, że trochę niewykorzystany. Może gdyby autorka nie śpieszyła się tak do spektakularnego końca było by jeszcze lepiej. Chętnie przeczytałbym jeszcze ze dwie książki powiązane z tytułowym Redlum i wtedy autorka mogła by zrobić to swoje wielkie bum. Niestety mam wrażenie, że czasami mimo fajnych pomysłów autorom brakuje koncepcji jak wykorzystać temat i na siłę dążą do zakończenia. Tak jakby mieli na starcie uniwersum, bohatera, zakończenie i zero pomysłów na to pomiędzy:) Choć z drugiej strony jak sobie przypomnę Dorę Wilk to chyba jednak lepiej poprzestać na jednym tomie jak produkować coś na siłę.

książek: 882
czytambolubie | 2016-06-20
Przeczytana: 17 czerwca 2016

Redlum to otoczona wysokim murem miejscowość położona z dala od ludzkich siedzib. Dlaczego? Ponieważ została zaprojektowana i zbudowana po to, aby zamknąć w niej wszystkie żyjące na Ziemi potwory. Jak widać homo sapiens nie są najodważniejszym z gatunków. Pewnego dnia pod bramy Redlum zostaje przyprowadzony mały chłopiec, na którego rzucono zaklęcie wymazujące pamięć o jego dzieciństwie. Podrzutek zostaje umieszczony w jednej ze szkół dla ludzkich czarodziejów. Wygląda i zachowuje się jak przeciętny dzieciak, a z racji braku przesłanek do rozpoczęcia nauki, został sprzątaczem. Pozory, jak to często bywa, mogą być jednak bardzo mylące.

Całość recenzji dostępna pod adresem: http://zapach-ksiazek.pl/redlum/

zobacz kolejne z 216 
Przeczytaj także

Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Cytaty z książki
lista cytatów dodaj cytat
Inne książki autora
więcej książek tego autora
zgłoś błąd zgłoś błąd