7,03 (38 ocen i 8 opinii) Zobacz oceny
10
2
9
3
8
4
7
15
6
13
5
1
4
0
3
0
2
0
1
0
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
The Road to Dune
data wydania
ISBN
9788378187028
liczba stron
496
słowa kluczowe
Diuna, opowiadania
język
polski
dodał
Jimu

Miliony fanów „Diuny” mogą teraz przeczytać niepublikowane rozdziały i sceny z „Diuny” i z „Mesjasza Diuny”, a także korespondencję Franka Herberta ze sławnym wydawcą Johnem Campbellem juniorem. „Droga do Diuny” przedstawia także nowo odkryte dokumenty i rękopisy Franka Herberta, artykuł, który był inspiracją do napisania „Diuny”, oraz „Planetę Przyprawy”, powieść Briana Herberta i Kevina J....

Miliony fanów „Diuny” mogą teraz przeczytać niepublikowane rozdziały i sceny z „Diuny” i z „Mesjasza Diuny”, a także korespondencję Franka Herberta ze sławnym wydawcą Johnem Campbellem juniorem.

„Droga do Diuny” przedstawia także nowo odkryte dokumenty i rękopisy Franka Herberta, artykuł, który był inspiracją do napisania „Diuny”, oraz „Planetę Przyprawy”, powieść Briana Herberta i Kevina J. Andersona opartą na szczegółowym zarysie pozostawionym przez Franka Herberta.

 

źródło opisu: www.rebis.com.pl/

źródło okładki: www.rebis.com.pl/

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 318
Zielony | 2015-12-01
Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: 30 listopada 2015

"Nigdy więcej Diuny!" - deklarowałem nie raz i nie dwa. Głównie po lekturze "Czerwi Diuny" Briana Herberta i Kevina J. Andersona, czyli zakończenia Sagi Franka Herberta, która dla mnie.... cóż, dla mnie to potwarz dla fanów klasycznej "Diuny". Ogólnie jakość wszystkich okołodiunowych książek pisanych przez tych dwóch autorów ma się nijak do sześcioksięgu Franka Herberta.

Czemu zatem skusiłem się na "Drogę do Diuny"? Jeśli "Diunę" i "Mesjasza Diuny" Franka Herberta porównać do wydania kolekcjonerskiego filmu na DVD, to "Droga do Diuny" jest tą drugą, bonusową płytą zawierającą wywiady z twórcami, wycięte sceny, alternatywne wersje wydarzeń i tym podobne rzeczy. Absolutny must have dla takiego fana książek Franka Herberta jak ja.

Na pierwszy ogień idzie nie lada gratka - minipowieść "Planeta Przyprawy". Twór ten jest opracowaną przez Briana Herberta i Kevina Andersona, na podstawie zapisków Franka Herberta pierwotną wersją "Diuny", którą ojciec Uniwersum odrzucił, po czym napisał to, co fani na świecie pokochali. Przyznam szczerze, że byłem pozytywnie zaskoczony tą minipowieścią, bo słyszałem o niej dość negatywne opinie. Przede wszystkim urzekł mnie przyciężkawy klimat całości, pustynia wręcz przytłacza a i są momenty kiedy naprawdę czuć beznadzieję w jakiej znaleźli się bohaterowie. Fajnie obserwuje się bohaterów, tym bardziej, że wiele z nich ma swoich odpowiedników w prawdziwej "Diunie". No i od czasu do czasu pojawią się ikoniczne dla cyklu sceny ("Do diabła z przyprawą, ratujcie ludzi!"). Słowem duży plus za klimat (który pod koniec powieści nieco zanika), oraz ukazanie fanom czym "Diuna" mogła być, a czym, na szczęście się nie stała. Czemu "na szczęście"? Bo pomimo tych wszystkich miłych rzeczy, które napisałem o "Planecie Przyprawy" jest to minipowieść dużo gorsza od tego co znamy. To trochę tak, jak zestawienie dema ulubionego zespołu z ich najlepszym albumem. Słychać potencjał, czuć klimat, widać jak formuje się styl kapeli, ale to jeszcze nie jest to, co pokochali fani na całym świecie. Przede wszystkim mam wrażenie, że autorzy momentami kręcili się w kółko i wydłużali tę minipowieść nie bardzo wiedząc jak poprowadzić dalej fabułę - głównie w początkowych fragmentach. Bo ileż można czytać o kolejnych naradach i planach zwiększenia wydobycia przyprawy, by móc pokonać Harkon... o przepraszam, Hoskannerów? Ponadto brak tu głębi, książka jest bardziej nastawiona na ekonomię, a elementy filozoficzne, z których przecież słynie "Diuna" są niemalże nieobecne. Nie chcę też tutaj spojlerować, ale końcówka jest moim zdaniem dość mocno przegięta. Słowem - dobrze, że Frank Herbert odrzucił "Planetę Przyprawy" i napisał "Diunę" jaką znamy, aczkolwiek tą minipowieść też warto przeczytać. Porównanie ją z tym co znamy jest bardzo ciekawym doświadczeniem.

A, i taka mała uwaga. Jak widać Brian Herbert i Kevin J. Anderson jednak potrafią napisać coś, nie robiąc jednocześnie z Czytelnika idioty, któremu trzeba co rozdział przypominać co się działo wcześniej.

Dalej Czytelnik może zapoznać się korespondencją listowną Franka Herberta z wydawcami. Opracowanie jest godne uwagi, gdyż przypisy wyjaśniają wszystkie nieścisłości, dlatego nie ma się wrażenia, że coś jest wyrwane z kontekstu. Ponadto można wyrwać kilka ciekawostek - zwłaszcza dotyczących pierwotnych zamiarów autora wobec bohaterów.

A potem dostajemy niewykorzystane, lub zmienione rozdziały z "Diuny" i "Mesjasza Diuny". Znów byłem na mojej ulubionej planecie, z moimi ulubionymi bohaterami, pióra mojego ulubionego autora. W dodatku przypisy umieszczają te rozdziały w odpowiednich ramach w powieści, więc nie można się tu pogubić, można tylko czytać, i rozkoszować się klimatem, przemyśleniami... wszystkim za co pokochaliśmy "Diunę" Franka Herberta. Jak to się do diaska stało, że z "Mesjasza Diuny" usunięto tak klimatyczną i groteskową zarazem scenę przesłuchania Bidżaza?! Czytałem to wręcz jak na szpilkach, bojąc się nawet mrugnąć by nie stracić choćby litery z tego rozdziału. Kapitalne były też fragmenty, w których bohaterowie dyskutują nad istotą melanżu, badając tą substancję. To naprawdę przykre, że te rozdziały ostatecznie zostały usunięte z książek Franka Herberta, i myślę, że dla każdego fana Kronik Diuny są nie lada gratką.

Przy tych wszystkich dobrodziejstwach opowiadania, jakie dostajemy na sam koniec, pisane przez Briana Herberta i Kevina J. Andersona wydają się takie proste i błahe. Ot, 3 kolejne rozkminy o Dżihadzie Butleriańskim, i 2 proste opowiadania dziejące się gdzieś obok wydarzeń z "Diuny" i "Kapitularza". Brak tutaj ducha Franka Herberta, który nad wcześniejszymi kartkami tej książki unosił się niczym widmo Vladimira Harkonnenna nad Alią w "Dzieciach Diuny". "Droga" nie była by bez nich uboższa, choć w sumie jakoś bardzo złe też nie są. Można przeczytać.

A gdzieś po drodze jest przytoczony artykuł, który zainspirował Herberta do napisania "Diuny" oraz wspomnienia Jego przyjaciela Billa Ransona, z którym pisał o świecie Pandory. Może by tak Rebis, zamiast wypuszczać kolejne twory diunopodobne Kevina J. Andersona i Briana Herberta zainteresowałoby się właśnie Pandorą? Mam stare wydania "Epizodu z Jezusem", jak i "Efektu Łazarza" i uważam, że był by to znacznie lepszy pomysł.

Całość - jak na Dom Wydawniczy Rebis przystało - wydana jest po prostu pięknie. Okładka z tłoczonymi i pozłacanymi napisami, w dodatku rysunki Wojciecha Siudmaka, które można długo podziwiać. Pięknie prezentuje się na półce obok innych książek o Arrakis.

Jedyny zarzut jaki mam wobec "Drogi do Diuny" jest taki, że niemalże pomija wszystkie tomy "Kronik" poza "Diuną" i "Mesjaszem Diuny". Myślę, że tam też znalazło by się masa ciekawostek, które można by było przytoczyć, przez co to wydanie było by bardziej kompletne.

"Droga do Diuny" to książka zdecydowanie nie dla wszystkich. Żeby wyłapać wszystkie smaczki i niuanse trzeba być fanem Uniwersum stworzonym przez Franka Herberta. Pozostali raczej nie będą zainteresowani czytaniem wyciętych/alternatywnych rozdziałów z powieści, której nie znają. Im raczej polecałbym zacząć od "Diuny". Jeśli złapiecie bakcyla, i przeczytacie wszystkie sześć oryginalnych tomów, to wtedy "Droga do Diuny" da Wam naprawdę masę radości.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Przesilenie

ten cykl byl dla mnie czyms nowym, swiezym na polskim rynku. uwielbiam szeptuche i trafila ona do mojego kanonu ulubionych ksiazek, aczkolwiek...

zgłoś błąd zgłoś błąd