Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Tak czy inaczej...

Tłumaczenie: Łukasz Praski
Wydawnictwo: Albatros
7,12 (135 ocen i 26 opinii) Zobacz oceny
10
4
9
14
8
28
7
56
6
20
5
10
4
2
3
0
2
0
1
1
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
So Anyway...
data wydania
ISBN
9788378855521
liczba stron
448
słowa kluczowe
Łukasz Praski
język
polski
dodała
Ag2S

Książka jest opowieścią o drodze Johna Cleese’a do momentu otrzymania tytułu dla najlepszego brytyjskiego komika XX wieku – od dzieciństwa, przez pierwsze kroki na scenie w czasie studiów, aż po zachłyśnięcie się sławą i wejście w skład grupy najbardziej absurdalnych i bezkompromisowych komików zwanych potocznie Pythonami. Pełna nieprzewidzianych zdarzeń ścieżka kariery Johna Cleese’a usiana...

Książka jest opowieścią o drodze Johna Cleese’a do momentu otrzymania tytułu dla najlepszego brytyjskiego komika XX wieku – od dzieciństwa, przez pierwsze kroki na scenie w czasie studiów, aż po zachłyśnięcie się sławą i wejście w skład grupy najbardziej absurdalnych i bezkompromisowych komików zwanych potocznie Pythonami.

Pełna nieprzewidzianych zdarzeń ścieżka kariery Johna Cleese’a usiana jest barwnymi anegdotami, opisana żywiołowym językiem, opatrzona zaskakującymi zdjęciami i tak zabawna, że ze śmiechu rozboli was brzuch!

John Cleese to postać już niemal legendarna.

 

źródło opisu: http://www.wydawnictwoalbatros.com

źródło okładki: http://www.wydawnictwoalbatros.com/

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 148
xan4 | 2015-08-16
Na półkach: Przeczytane

To nie jest książka o …

Przeczytałem książkę tuż po jej premierze, ale przez długi czas zastanawiałem się, co o niej napisać. Dziwny wstęp, nieprawdaż? Mam przed sobą autobiografię Johna Cleese’a, angielskiego komika znanego przede wszystkim z Monthy Pythona, Hotelu Zacisze i Rybki zwanej Wandą. To książka opowiadająca o życiu autora, od momentu, kiedy w wieku ośmiu lat i dziewięciu miesięcy poszedł do nowej szkoły, a skończywszy na …, no właśnie, na powstaniu grupy Monthy Pythona (nie liczę ostatniego, krótkiego rozdziału o występie Monthy’ego Pythona w 2013 dla podreperowania budżetu i sfinansowania niekorzystnego wyroku sądowego).

To nie jest książka o Mynthy Pythonie.

John Cleese (Cheese) urodził się w rodzinie z klasy średniej niższej (odpowiednie przyporządkowanie do klasy społecznej jest przecież w Anglii bardzo ważne). Od dzieciństwa był niezgrabnym, pająkowatym, wysokim, chudym chłopakiem. Do tego nie za bardzo potrafił poradzić sobie ze szkołą, kolegami i absolutnie, ale to absolutnie, nie potrafił nawiązać kontaktu z płcią przeciwną. Ale potem było już tylko lepiej: studia prawnicze na Cambridge, potem pierwsze próby, następnie występy, a na koniec przejście na zawodowstwo (że się tak po sportowemu wyrażę).

To nie jest książka o Hotelu Zacisze.

Cleese opowiada nam historię swojego życia ze swadą, humorem i niezwykłą lekkością, tak jak on potrafi. Muszę przyznać, że nawet zaśmiałem się parę razy, co zdarza mi się przy książkach niezwykle rzadko, nawet podczas czytania dowcipów nie udawało mi się to tyle razy, co przy tej książce. Cleese barwnie opisuje życie w Anglii lat powojennych, kiedy to kształtowało się nowe społeczeństwo, nowe zwyczaje, jednak tradycja wciąż odgrywała główną rolę. Rola tradycji była tak ogromna, że nawet dowcipy musiały być poważne. Cleese opowiada też o rodzinie oraz o dziwnych domowych relacjach, przede wszystkim z matką. Okazuje się, że nawet najwięksi komicy - ci, co potrafią sprowokować śmiech aż do bólu brzucha, też mieli kłopoty w dzieciństwie. Ludzie mają w zwyczaju gloryfikować życie celebrytów (tych niby lepszych, bo niby dlaczego oni lepsi?), Wydaje się wszystkim, że oni to mają życie!…, nie to co my,- zwykli ludzie. A to przecież nie tak.

Informacja dla miłośników didaskaliów: w książce znajdziemy czarno białe zdjęcia pochodzących z różnych okresów życia Cleese’a. Znajdziemy również rozpisane na role wybrane skecze, które autor stworzył do programów radiowych czy telewizyjnych.

To nie jest książka o Rybce zwanej Wandą.

Cleese opisuje Anglię i Anglików. Robi to ze swadą, z polotem, uczciwie, czasami ostro, ale zazwyczaj w ciepły sposób odnosi się do ojczyzny i rodaków. Wie jacy są, bo sam jest typowym Anglikiem, tego nie zmieni. Jednak ta uczciwość i ostrość w ocenie czasami brzmią jakoś tak źle. Niestety, niektóre fragmenty brzmią jak wspomnienia dziadka sprzed kominka. Nie podobały mi się też fragmenty, gdzie Cleese opisuje sytuacje nieważne dla czytelnika, jednak bardzo ważne dla siebie. Czasami robi to na siłę, tak że niektóre fragmenty są po prostu nudne i według mnie nic nie wnoszą do życiorysu. Tylko jakieś ukryte osobiste urazy przemawiają za tym, że te epizody zostały opisane. Cleese pisze o nich w specyficzny sposób - że „wprawdzie on mówił, ale inni nie słuchali”, albo że „wtedy mówiono, że on zrobił, albo powiedział to i to, a to wcale nieprawda, bo nic takiego nie mówił, bo to mówił Chapman, albo ktoś inny”. Nie ma tych fragmentów za dużo, ale denerwowały mnie bardzo. I nasuwają się od razu przemyślenia – „co Cleese takiego wtedy zmalował, że tak się musi wybielać?”

To jest książka o Johnie Cleese.

Tak, właśnie tak, to jest autobiografia, w której autor przede wszystkim opisuje siebie. Nie przez pryzmat swoich największych osiągnięć, i nie poprzez swoje artystyczne dokonania, po prostu opisuje swoje życie. Opowiada, jak z drobnomieszczańskiego młodzieńca stał się jednym z prekursorów nowego, angielskiego humoru (bo oczywiście Monthy Python wcale nie był pierwszy, był raczej zwieńczeniem prób wielu ludzi, nie tylko związanych później z grupą MP). Opisuje swoje przygody na różnych kontynentach. Opisuje jak, pomimo obaw, podjął ryzyko zmiany zawodu (kancelaria prawnicza już na niego czekała) i miejsca zamieszkania, po prostu, jak zmienił swoje życie.

Ciąg dalszy na stronie:
http://szortal.com/node/7998

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Monachomachia

To jeden wielki paradoks, że „Monachomachia” czyli wojna mnichów, będąca w swoim przesłaniu satyrą i krytyką stanu duchownego przedrozbiorowej, Polsk...

zgłoś błąd zgłoś błąd