Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.
Zgłosuj na książki roku 2017

Ziarno prawdy

Cykl: Teodor Szacki (tom 2)
Wydawnictwo: W.A.B.
7,71 (9795 ocen i 1070 opinii) Zobacz oceny
10
693
9
1 464
8
3 589
7
2 876
6
912
5
166
4
52
3
25
2
9
1
9
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788328014343
liczba stron
368
język
polski
dodała
Ag2S

Druga część bestsellerowej trylogii o prokuratorze Szackim! Wiosna 2009 roku, rozczarowany prokurator żegna się z Warszawą i przenosi się do Sandomierza. Tam spada na niego śledztwo w sprawie dziwacznego morderstwa cenionej działaczki społecznej. Szacki musi zmierzyć się ze ścianą milczenia i medialną gorączką. I z historią, która wydarzyła się przeszło sześćdziesiąt lat wcześniej…

 

źródło opisu: W.A.B.

źródło okładki: http://sklep.gwfoksal.pl/

Brak materiałów.
książek: 1167
Stworek_vel_Oka | 2015-10-11
Przeczytana: 10 października 2015

Jeśli Grześ, idąc przez wieś, zbierałby zamiast piasku „ziarna prawdy”o których mowa w książce, to Polska zamieniłaby się w Saharę. Jeśli z każdą kobietą, pierw obejrzaną seksistowskim okiem, ląduje się w łóżku, to pan Szacki powinien pomyśleć o przeszczepie pewnego narządu, który zapewne mocno już jest zużyty i wyrozciągany. Jeżeli Sandomierz kojarzy się tylko z serialem telewizyjnym „Ojciec Mateusz” i wszystkie żarty i żarciki sprowadza się do tejże produkcji, to cierpię na chroniczny brak poczucia humoru i nie kupuję tego. Dawno nie czytałam tak irytującej książki, a to wszystko zasługa głównego bohatera…

"– Prawda to prawda, od pływania w szambie zbytecznej wiedzy nie robi się bardziej prawdziwa – zaskrzypiał inspektor."

Zdawałam sobie sprawę, że tę lekturę odbiorę dość osobiście, wszak dotyczy mojej rodzinnej okolicy. Kultura żydowska również jest dla mnie czymś interesująco-intrygującym (krakowski Kazimierz zdecydowanie tę ciekawość rozbudził). No to dostałam po oczach, zarówno stereotypami że Polacy to antysemici, jak i topografią. Gdybym nie bywała w Sandomierzu iks razy, w ogóle nie poczułabym ducha tego klimatycznego miejsca. Podobnie rzecz się miała, jeśli chodzi o „Uwikłanie” i przedstawioną tam Warszawę. Ja nie wiem, czy Miłoszewski spodziewał się, że czytelnik, oprócz jego tomiszcza, w tle będzie miał otwartą mapkę google czy inny plan miasta? Taaa, może jeszcze kamasutrę…

"Ale ty zobaczyłeś we mnie tipsiarę, wiejską dupę do dymania, lachociąga z prowincji. Aż dziw, że nie zabrałeś mnie do macdonalda. Nie powiedzieli ci, że wsiowe pokrowce na kutasa najbardziej lubią do maca?"

O czym jest ta książka? O klikającym i swędzącym mózgu Szackiego, o jego bolącym członku, a poza tym o narzekaniu na katolików i małomiasteczkowość. Są trupy i nawet niegłupi wątek kryminalny, nazwiska postaci zaczerpnięte z iwaszkiewiczowskiej powieści Sława i chwała, wycieczki w żydowską historię regionu, momenty grozy inspirowane „Psem Baskervillów”, ale to tylko dodatek do biadolącego Teodora, który działa na kobiety niczym lep na muchy (nawet wierne i szczęśliwe mężatki dla białowłosego są w stanie zgrzeszyć (!)). I jest taki cholernie nieustraszony i mądry, światły i biegły! Ptysiulinek po prostu… Uparcie brnęłam do końca, żeby móc napisać opinię po całościowym zapoznaniu się z tym dziełem, próbując jakoś strawić tego Szackiego-zakalca, który niczym chmura przesłaniał mi słońce całkiem dobrze zapowiadającej się powieści.

Wiele musiało upłynąć Wisły, spermy i jacka danielsa, zanim bóg seksu przekonał się, że Sandomierz to jednak urokliwe miasto, a klepki wskoczyły mu na właściwe miejsce (zapewne stres związany ze świadomością, że mógł zapłodnić sporą część mieszkanek tej zapyziałej prowincji go otrzeźwił :P). Lepiej późno niż wcale, chciałoby się rzec. Zamiast fanfar z ust Teo wyleciało kilka salw: „o kur*a!”, jednak przecież temu przystojniaczkowi nawet małolaty mogą wybaczyć.

Drugi tom przygód Szackiego jest moją ostatnią przygodą z tym bohaterem, bo jeszcze definitywnie nie przekreślam twórczości Miłoszewskiego. Może po prostu „poznaliśmy się” w kiepskich okolicznościach książkowej przyrody, a inne popełnione przez niego dzieła wyrwą mnie z kapci. Teo niech spieprza, a że pieprzyć lubi, to nie jest to dla niego obelgą. Nie polubimy się i trudno. Na pewno sznureczek fanów szybko zapełni tę malutką lukę po mojej rezygnacji. ;)

Ciekawa jestem, czy sandomierzanie, zwani w moim regionie Parasolami (tak w klimacie odkopywania historii ;)), są zadowoleni z tej książki? Bo tarnobrzeżanka nie jest. ;)

Opinia opublikowana na moim blogu: www.erpgadki.pl/blog

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Dawca Przysięgi I

Jakoś tak wyszło że nie zdążyłem jej przeczytać w 100% (zostało 50+stron) bo pożyczyłem ją kuzynowi =) W porównaniu do poprzedniego tomu który był obł...

zgłoś błąd zgłoś błąd