Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Pierwszy bilans po apokalipsie

Wydawnictwo: Noir sur Blanc
6,27 (15 ocen i 3 opinie) Zobacz oceny
10
0
9
1
8
2
7
4
6
5
5
2
4
0
3
0
2
0
1
1
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Premier bilan après l’apocalypse
data wydania
ISBN
9788373925007
liczba stron
398
język
polski
dodała
Ag2S

E-booki, audiobooki, teksty w Wordzie i pdf-y… Czy książka papierowa przetrwa? A może koszmarny świat przyszłości opisany w powieści Raya Bradbury’ego 451° Fahrenheita z wolna zaczyna się urzeczywistniać? Frédéric Beigbeder uważa, że w tych niebezpiecznych czasach powinien bronić swoich kolegów po piórze, twórców – jak nazywa tradycyjne książki – „papierowych tygrysów”. Najpierw, w 2002 roku,...

E-booki, audiobooki, teksty w Wordzie i pdf-y… Czy książka papierowa przetrwa? A może koszmarny świat przyszłości opisany w powieści Raya Bradbury’ego 451° Fahrenheita z wolna zaczyna się urzeczywistniać? Frédéric Beigbeder uważa, że w tych niebezpiecznych czasach powinien bronić swoich kolegów po piórze, twórców – jak nazywa tradycyjne książki – „papierowych tygrysów”.
Najpierw, w 2002 roku, w tomie Dernier inventaire avant liquidation (Ostatni inwentarz przed likwidacją) ustosunkował się do wyników przeprowadzonego przez „Le Monde” i Fnac plebiscytu, w którym francuscy czytelnicy wybrali pięćdziesiąt najważniejszych, ich zdaniem, dzieł literackich XX wieku. Obecnie postanowił stworzyć własny wykaz. I tak otrzymaliśmy listę jego „stu ulubionych książek, które trzeba przeczytać na papierze, zanim będzie za późno”.
Czytelnicy znający twórczość Beigbedera z pewnością się domyślają, że tak niespokojny duch jak on nie mógł nam zaserwować przykładnego, tradycyjnego katalogu szacownych klasyków. Kryteria, jakimi się posłużył przy porządkowaniu swojego spisu, obejmującego książki powstałe w XX i na początku XXI wieku, mogą wzbudzić ironiczne uśmieszki – jeśli nie wręcz dreszcz grozy – u literackich ortodoksów. Żeby nie psuć czytelnikom przyjemności, możemy jedynie zdradzić, że pierwszym warunkiem był… wygląd autora. W efekcie otrzymaliśmy frapujący miszmasz, w którym niemal pomnikowi pisarze w rodzaju Hemingwaya, Fitzgeralda, Apollinaire’a czy Gide’a sąsiadują z twórcami, o których wielu z nas być może nigdy nawet nie słyszało. Dowcipną i erudycyjną książkę Beigbedera można potraktować jako nieco zwariowany przewodnik po zaskakującym i przebogatym świecie literatury niepokornej.

 

źródło opisu: Oficyna Literacka Noir sur Blanc, 2014

źródło okładki: http://www.noir.pl/

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 680
violabu Toczytam | 2015-01-03
Przeczytana: 03 stycznia 2015

„Pierwszy bilans po apokalipsie” wbrew pozorom tworzonym przez tytuł nie jest książką z gatunku fantastyki. To esej o książkach papierowych Frédérica Beigbedera, francuskiego pisarza i prezentera telewizyjnego.
Za apokalipsę uważa on zagładę książki papierowej na rzecz elektronicznej, „literacki koniec świata”, bo „piórem pisano inaczej niż na klawiaturze. W pisaniu i czytaniu tekstów na papierze była pewna powolność, która dodawała czynnościom szlachetności”. I wspaniale przekonuje do swojej tezy choćby takim zdaniem: „Włókna roślinne, tworzące fakturę papieru, świeża farba drukarska i jej wyrafinowane wyziewy… Czym pachnie książka elektroniczna? Metalem.”
Beigbeder przedstawia w książce sto tytułów, które według niego należy przeczytać na papierze. I choć jest to lista „subiektywna, niesprawiedliwa, kulawa, intymna” (na przykład wysoko punktuje oryginalne życie autora, w tym samobójstwo w młodym wieku) „krytyka z bożej łaski”, jak sam siebie nazywa, to polecam ją przeczytać. Nawet pomimo tego, że połowa tytułów nie była wydana w języku polskim, pomimo tego że wiele z nich to książki skandalizujące oraz że mało znany w Polsce człowiek nie jest wyrocznią w doborze książek. Ale Beigbeder nie pisze po prostu opinii o swoich ulubionych tytułach i ich autorach, ale snuje o nich niezwykle ciekawe opowieści. Na przykład o jednej z pisarek mówi: „Dlaczego umarłaś na raka piersi w 1965 roku? Wycięłaś mi obrzydliwy numer. Zakochać się w zmarłej to jakby dostać kosza na wieki.” W ten sposób przekonał mnie np. do „Przekleństw niewinności” Eugenidesa. Choć nie przy każdym tytule zgadzałam się z Beigbederem, to niezwykle przyjemnie było go czytać, ponieważ w książce swojej przedstawia ciekawe refleksje o życiu, świecie i ludziach.
W „Pierwszym bilansie po apokalipsie” nie znajdziemy klasyków, ponieważ Beigbeder uważa, że „istnieje kilka tajemniczych dzieł, które nie potrzebują wielkich nakładów, żeby wstrząsnąć literaturą.” I chwała mu za taką postawę. Dzięki temu możemy wyłuskać z książki „perełki” dla siebie.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Nibynoc

Ksiazka podobala mi sie,autor ma lekkie pioro,jezyk jest bogaty i barwny a losy Mii chlonelam z ciekawoscia.Denerwowalo mnie tylko to ze tekst...

zgłoś błąd zgłoś błąd