No więc dobrze

Tłumaczenie: Jerzy Łoziński
Wydawnictwo: Świat Książki
6,48 (27 ocen i 7 opinii) Zobacz oceny
10
0
9
0
8
7
7
6
6
9
5
4
4
0
3
1
2
0
1
0
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Let It Come Down
data wydania
ISBN
9788379435012
liczba stron
384
kategoria
literatura piękna
język
polski
dodała
Ag2S

Literacka legenda dwudziestego wieku Spragniony przygód i niezwykłych doznań urzędnik bankowy Nelson Dyar porzuca spokojne życie w powojennej Ameryce i płynie do Tangeru, aby podjąć pracę w agencji turystycznej prowadzonej przez starego znajomego, Jacka Wilcoxa. Od samego dnia przyjazdu Nelson daje się uwieść mrocznej stronie marokańsko-międzynarodowej wówczas metropolii, ulegając panującym w...

Literacka legenda dwudziestego wieku
Spragniony przygód i niezwykłych doznań urzędnik bankowy Nelson Dyar porzuca spokojne życie w powojennej Ameryce i płynie do Tangeru,
aby podjąć pracę w agencji turystycznej prowadzonej przez starego znajomego, Jacka Wilcoxa. Od samego dnia przyjazdu Nelson daje się uwieść mrocznej stronie marokańsko-międzynarodowej wówczas metropolii, ulegając panującym w mieście dekadenckim nastrojom. Zadymione haszyszem nocne bary, pełne brudu domy publiczne, nielegalne pokazy erotycznych filmów, podejrzani biznesmeni, arystokraci prawdziwi i udawani, prostytutki przeróżnych narodowości – przed piekłem Tangeru trudno uciec. Zdeterminowany, aby odnaleźć się w swoim nowym życiu, Nelson niepostrzeżenie zostaje wciągnięty w wir coraz bardziej złowrogich wydarzeń, z którego, wydaje się, nie ma ucieczki…

 

źródło opisu: http://wydawnictwoswiatksiazki.pl/

źródło okładki: http://wydawnictwoswiatksiazki.pl/

pokaż więcej

Brak materiałów.
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Oficjalna recenzja
Monika książek: 3485

Tanger – piętro niżej od piekła

Zacznę od tego, co wiemy. Zblazowany i znudzony Dyar – urzędnik bankowy, podejmuje, ku zdziwieniu swoich bliskich, decyzję o wyjeździe do Tangeru licząc, że to zmieni jego życie. W zasadzie z miłą chęcią poprzestałabym na tym jednym zdaniu, bo jakby się na nim skupić, to zawiera wszystko, co potrzeba, by zachęcić zarówno do przeczytania książki, jak i zaintrygować fabułą. Bo niby z takich postanowień nic dobrego raczej wyniknąć nie może ale wiadomo, że życie pisze najbardziej nieprawdopodobne scenariusze.

Wcale nie mam na myśli tego, że książka jest przewidywalna, ale wystarczy poczytać co nieco o Tangerze w latach powojennych, zajrzeć do biografii Paula Bowles’a trochę pokombinować i mamy lekki zarys tego, co nas może czekać.

Nie będzie to może jazda bez trzymanki w jakimś dosłownym tego słowa znaczeniu (tak obiecuje zapowiedź), ale atmosfera gęstnieje z każdą stroną. Uważny czytelnik, szybko dostrzeże kunszt w odmalowywaniu postaci oraz zdarzeń i poczuje niemal namacalnie to, co rysują słowa. Co więcej one go oplotą i zakleszczą. Bowles jest niezwykle sugestywny w swych opisach. Pozostawia nam przestrzeń na domysły, interpretację i ocenę ale jednocześnie nie pozwala nam rozsiąść się wygodnie w fotelu, by w ciepłym spokojnym domu, z oddali obserwować perypetie bohatera. To też nie jest tak, że stajemy się uczestnikami tego życia tak odległego od naszego tylko nie pozostajemy zupełnie obojętni wobec tego, co czytamy. Nie jesteśmy może uwikłani ale wciągnięci, zarażeni,...

Zacznę od tego, co wiemy. Zblazowany i znudzony Dyar – urzędnik bankowy, podejmuje, ku zdziwieniu swoich bliskich, decyzję o wyjeździe do Tangeru licząc, że to zmieni jego życie. W zasadzie z miłą chęcią poprzestałabym na tym jednym zdaniu, bo jakby się na nim skupić, to zawiera wszystko, co potrzeba, by zachęcić zarówno do przeczytania książki, jak i zaintrygować fabułą. Bo niby z takich postanowień nic dobrego raczej wyniknąć nie może ale wiadomo, że życie pisze najbardziej nieprawdopodobne scenariusze.

Wcale nie mam na myśli tego, że książka jest przewidywalna, ale wystarczy poczytać co nieco o Tangerze w latach powojennych, zajrzeć do biografii Paula Bowles’a trochę pokombinować i mamy lekki zarys tego, co nas może czekać.

Nie będzie to może jazda bez trzymanki w jakimś dosłownym tego słowa znaczeniu (tak obiecuje zapowiedź), ale atmosfera gęstnieje z każdą stroną. Uważny czytelnik, szybko dostrzeże kunszt w odmalowywaniu postaci oraz zdarzeń i poczuje niemal namacalnie to, co rysują słowa. Co więcej one go oplotą i zakleszczą. Bowles jest niezwykle sugestywny w swych opisach. Pozostawia nam przestrzeń na domysły, interpretację i ocenę ale jednocześnie nie pozwala nam rozsiąść się wygodnie w fotelu, by w ciepłym spokojnym domu, z oddali obserwować perypetie bohatera. To też nie jest tak, że stajemy się uczestnikami tego życia tak odległego od naszego tylko nie pozostajemy zupełnie obojętni wobec tego, co czytamy. Nie jesteśmy może uwikłani ale wciągnięci, zarażeni, kupieni...

Pamiętam, że za każdym razem, gdy miałam otworzyć książkę, wynajdywałam sobie tysiąc powodów, by tego nie zrobić a jednocześnie wciąż o niej myślałam. Tak więc czas, gdy odkładałam lekturę, był czasem, kiedy w niej w jakiś sposób byłam. Natomiast, gdy już zaczytałam czytać, trudno mi się było oderwać mimo, że nie raz chciałam uciec stamtąd jak najdalej. Atmosfera zdarzeń, bierność głównego bohatera (niejednokrotnie wytykana), deszcz, narkotyki, prostytucja, niejasne układy i powiązania tworzyły jakąś lepką, tłustą warstwę na kartach książki. Coś odpychającego ale z drugiej strony na tyle odmiennego i wiarygodnego, że fascynowało. Już tam jesteś, tak daleko od siebie, od domu więc nie spędzisz całej wycieczki w hotelu i wychodzisz na miasto. A miasto cię pochłania.

Wspomniałam, że decyzja Dyara o wyjeździe miała odmienić jego codzienną rutynę. Odniosłam wrażenie, że to była jedyna decyzja jaką podjął i chyba pokładał w niej wszystkie nadzieje, jakie kiedykolwiek miał (i jeśli je miał).

Nelson Dyar jest niesamowicie biernym bohaterem, liczącym, że życie przeżyje się za niego a on na tym skorzysta, w zasadzie już samym faktem, że będzie. Zachowuje się jakby leżąc bezczynnie pod jabłonią, czekał aż wpadną mu wprost do rąk piękne, dojrzałe jabłka. Tylko najlepsze okazy. Ale że zdarza się inaczej i pod nosem lądują wybrakowane owoce, zadowala się tym, co jest. Jakby nie rozumiał, że nic nie dzieje się samo, że nie ma skutków bez przyczyny i żeby był jakiś skutek, żeby coś się zadziało, musi być przyczyna, jakiś punkt zapalny, jakaś wola, chęć działania. Może by tak chociaż potrząść drzewem?

Trudno nazwać jego istnienie życiem. Bo jak można żyć, nie dokonując wyborów, nie podejmując starań czy wysiłków, nie stanowiąc o sobie tylko ulegając chwili i okolicznościom? Jak można żyć nic nie robiąc, nie wymagając od siebie, nie starając się choćby w minimalnym stopniu nadać swojej egzystencji jakiś kierunek, o celu już nie wspominając?

Kierunek Dyara to seria przypadków, zupełnie niezarządzanych, którym się poddaje być może z ciekawości, jak się skończą albo w ufności, że spotka go łut szczęścia i coś na tym ugra, albo wręcz ze zwykłego lenistwa i bezmyślności. Ale czy można wygrać życie będąc umarłym? I czy można wygrać nie grając?

Szczerze wątpię.

Monika Stocka

pokaż więcej

Dodaj dyskusję
Dyskusje o książce
    Obecnie jeszcze nie ma dyskusji powiązanych z tą książką.
Sortuj opinie wg
Opinie czytelników (7)
 Pokaż tylko oceny z treścią
książek: 1237
Mariolka | 2018-02-09
Przeczytana: 09 lutego 2018

Szczerze mówiąc, nie przepadam za tego rodzaju powieścią, ni to przygodową, ni łotrzykowską, ale okazało się, że ta jest nad podziw dobrze napisana, a z czasem się dynamizuje i często czytelnika zaskakuje, a to bardzo lubię. Wchodziłam w nią z ciekawością i bez oczekiwań, więc dostałam więcej, niż byłam skłonna zaryzykować. Nie wstrząsa, niczego nie wywraca, ale dobrze się ją czyta i potrafi fajnie odprężyć.

książek: 428
Lamika | 2017-12-24
Na półkach: Przeczytane, Z biblioteki
Przeczytana: 24 grudnia 2017

Napisana pod koniec lat 40-tych ma urok staroświeckiej egzotyki. Maroko podzielone w tym czasie między Hiszpanię i Francję jest miejscem podejrzanych interesów, a Tanger jako miasto o statusie neutralnym ściąga różnej maści awanturników i przestępców. Główny bohater, znudzony jałową egzystencją w rodzimym Nowym Jorku, szuka ni to sensu życia, ni rozrywki. Kto spodziewa się soczystych opisów perwersji, anonsowanych na okładkach może poczuć się zawiedziony. W tych latach "takie rzeczy" były zaznaczane w tak subtelny sposób, że trudno je nawet wychwycić. Jest tu też ledwie uchwytny cień atmosfery z filmu "Casablanca". W sumie książka ma ciekawy klimat.

Na marginesie: Tłumaczenie cytatu z "Makbeta" dokonane przez tłumacza, a będące tytułem książki "Let it come down" nie wydaje mi się właściwe.
Lepsze byłoby : "Niech się stanie".

książek: 1158
Zimek | 2016-04-20
Na półkach: Przeczytane, Posiadam, 2016
Przeczytana: 14 kwietnia 2016

"No więc dobrze" to druga z kolei powieść Paula Bowlesa (wydana w 1952 roku, podczas gdy jego debiut miał miejsce raptem trzy lata wcześniej) i doskonale można w niej zauważyć nurt, w którym autor zanurzył się w "Pod osłoną nieba". Można wręcz powiedzieć, że innowacji w omawianej tu powieści jest niewiele – poznajemy znudzonego życiem w Nowym Jorku Nelsona Dyara, który postanawia przybyć do podzielonego jeszcze na strefy Maroka i… wpada w kłopoty. Nieznajomość reguł obcego świata to stały wątek w twórczości Paula Bowlesa i chociaż przeczytałem już pozostałe jego powieści (napisał ich raptem cztery – tylko cztery) to byłem ciekaw, czy i tym razem się zachwycę lekturą. Nie chcę nic przedwcześnie zdradzać, ale może trochę pokręcę nosem…

Zacznę od tego, co najbardziej oczywiste i o czym zdążyłem już napomknąć – zawiązanie fabuły "No więc dobrze" niewiele się różni od pozostałych powieści Bowlesa, bo o zadufanych w sobie, nierozumiejących tutejszej kultury turystach (ciężko ich nazwać...

książek: 1257
anetapzn | 2015-12-19
Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: 19 grudnia 2015

Paul Frederic Bowles to zmarły w 1999 roku w ukochanym Tangerze w Maroku znany amerykański pisarz, tłumacz i kompozytor.
Bowles był człowiekiem o trudnym charakterze, skonfliktowanym z rodziną, niepokornym. Być może taki charakter zaważył na jego póżniejszym życiu, na jego twórczości. Przez wiele lat był związany z Marokiem. I chyba w tym kraju czuł się najlepiej. USA opuścił tuż po osiągnięciu pełnoletności i z tego co udało mi się o artyście znaleźć w książkach i internecie, nigdy do ojczyzny tak na prawdę nie powrócił. Trudno też na 100% stwierdzić, który kraj tak na prawdę uważał za swoją ojczyznę, za ziemię obiecaną.
Przez wielu bywa nazywany Mahfuzem Maroka. Porównanie do egipskiego noblisty nie jest bezpodstawne. Mahfuz w swoich utworach pisał o Kairze, jego wielowymiarowości, wadach i zaletach. Bowles pisał w ten sam sposób o Maroku, a w szczególności o Tangerze.
Bowles to trudny, ale wyjątkowy pisarz. Nigdy nie został pisarską gwiazdą, pisać skończył w latach 60. XX wieku....

książek: 212
Pan_Paweł | 2013-12-08
Na półkach: Przeczytane

Do mnie nie trafiła. Przeczytałem no bo głupio było odłożyć ją w połowie.

książek: 38
salq | 2013-04-16
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 01 kwietnia 2013

Wywrotowa i niebezpieczna ta powieść na pewno nie jest. Wciąga powoli Cię w wir tangerskich złotych lat, zaznajamia Cię, oplątuje, a na koniec obuchem w głowę. Przyjemna lektura

książek: 326
Marysia | 2011-12-13
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 13 grudnia 2011

ja lubię takie opowieści. Najpierw fantastycznie kolorowe i szemrzące; potem potoki światła i wody zanikają i zostaje butwiejąca wilgoć i mrok. dużo deszczu i haszyszu. mieszanka konopii, tytoniu, ginu, marokańskich dziwek, błota i poczucia rzeczywistości w nierealnym świecie, i utraty go, co ostatecznie kończy się wchłonięciem przez czarną dziurę.

Przeczytaj także

Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Zapisując się na newsletter zgadzasz się na otrzymywanie informacji z serwisu Lubimyczytac.pl w tym informacji handlowych, oraz informacji dopasowanych do twoich zainteresowań i preferencji. Twój adres email będziemy przetwarzać w celu kierowania do Ciebie treści marketingowych w formie newslettera. Więcej informacji w Polityce Prywatności.
Cytaty z książki
lista cytatów dodaj cytat
więcej książek tego autora
zgłoś błąd zgłoś błąd