Troje

Tłumaczenie: Arkadiusz Nakoniecznik
Cykl: Troje (tom 1)
Wydawnictwo: Akurat
6,8 (751 ocen i 182 opinie) Zobacz oceny
10
43
9
63
8
153
7
193
6
166
5
64
4
30
3
23
2
11
1
5
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
The Three
data wydania
ISBN
9788377587010
liczba stron
480
język
polski
dodał
dasio72

Cztery katastrofy. Troje ocalonych. Przesłanie, które zmieni losy świata. Czarny czwartek. Dzień, którego nie sposób zapomnieć. Dzień, w którym niemal równocześnie w czterech miejscach na świecie dochodzi do katastrof wielkich samolotów pasażerskich. Giną setki ludzi, przeżywa tylko czworo. Jedną z nich jest Pamela May Donald. Leżąc w pogorzelisku, wśród poskręcanych fragmentów kadłuba i...

Cztery katastrofy.
Troje ocalonych.
Przesłanie, które zmieni losy świata.
Czarny czwartek. Dzień, którego nie sposób zapomnieć. Dzień, w którym niemal równocześnie w czterech miejscach na świecie dochodzi do katastrof wielkich samolotów pasażerskich. Giną setki ludzi, przeżywa tylko czworo. Jedną z nich jest Pamela May Donald. Leżąc w pogorzelisku, wśród poskręcanych fragmentów kadłuba i zmasakrowanych szczątków współpasażerów, nagrywa na komórkę wiadomość, która wstrząśnie światem. Wkrótce potem umiera.
Zostaje ich tylko troje.
To dzieci, jakimś cudem prawie niedraśnięte, co nie znaczy, że niezmienione. Wokół nich i z nimi zaczynają się dziać dziwne rzeczy. Nie uchodzi to uwagi religijnych fanatyków na całym świecie. Pojawiają się domysły, podejrzenia i teorie. Niektóre intrygujące, inne fantastyczne, jeszcze inne groźne. Wreszcie komuś przychodzi do głowy myśl, że musi być jeszcze jeden ocalony. Jeszcze jedno cudowne dziecko. Rozpoczynają się poszukiwania, a raczej polowanie.
I wtedy świat zmienia się do końca.

 

źródło opisu: muza.com.pl

źródło okładki: muza.com.pl

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 957

Oto jest książka, której lekturę odkładałam w czasie miesiącami i to bynajmniej nie dlatego, że nie miałam na nią zupełnie ochoty, ale dlatego, choć wiem jak śmiesznie może to dla niektórych brzmieć, że miałam ogromną. Celowo przedłużałam sobie czas oczekiwania na tę książkę, bo miała mnie ona wgnieść w fotel, a świadomość, że mam te chwile ciągle jeszcze przed sobą, zwyczajnie mnie upajała. „Troje” miało być bombą. Pieprzonym wielkim wybuchem. Prawdziwą ucztą dla sympatyków tajemnic, teorii spiskowych i opowieści z dreszczykiem. Tajemnicza czarna koperta, którą odebrałam pewnego poranka od listonosza, a która zawierała intrygujący pierwszy rozdział tej powieści, rozbudziła moją wyobraźnię, świetna, niepokojąca oprawa książki tylko dopełniła sprawy. Dlatego też, chociaż przeczytałam ją ponad miesiąc temu, odkładałam napisanie recenzji po dziś dzień – zwyczajnie nie mogę pogodzić się z faktem, że ta książka jest tak okrutnie, nieznośnie przeciętna.

Sarah Lotz, autorka „Trojga”, uczyniła ze swoją książką rzecz, którą nazywa się potocznie przerostem formy nad treścią. Strona techniczna powieści wygląda bowiem naprawdę imponująco, a zabiegi, jakie autorka w niej zastosowała, są faktycznie jeśli nie innowatorskie to z pewnością rzadko spotykane. Wszystko to jednak przyćmiło całkowicie treść książki, która choć po głębokiej analizie wydaje mi się być niesłychanie ciekawą, w rzeczywistości przecież w ogóle mnie nie porwała i często nudziła. Dlatego też zastanawiam się, czy gdyby książka ta została napisana w zwyczajny sposób, bez tych wszystkich udziwnień, to czy przypadkiem nie wciągnęłaby mnie bardziej... „Troje” bowiem to książka… w książce. Historia czterech katastrof lotniczych, które wydarzyły się na czterech różnych kontynentach w pewien feralny czwartek, i trojga ocalałych z tychże katastrof dzieci zostaje nam opowiedziana w formie obszernego reportażu dziennikarki o imieniu Elspeth. Kolejne rozdziały „Czarnego czwartku. Od katastrofy do spisku” to rozmowy z rodzinami szczęśliwie ocalałych dzieci, ratownikami, świadkami zdarzeń, czy specjalistami w dziedzinie podobnych katastrof.

Książka Lotz nie skupia się jednak na samych katastrofach lotniczych, a na tym, co następuje później. Okazuje się bowiem, że postronni ludzie zauważają w katastrofach szansę dla siebie i pragną tę szansę jak najlepiej wykorzystać. Duży potencjał był w tej historii. Nigdy nie spotkałam się z podobną książką, której celem byłoby pokazanie światu, jak rodzą się teorie spiskowe i jakie spustoszenie potrafią one uczynić. Sarah Lotz temat ten podjęła i stworzyła pozycję faktycznie pobudzającą do myślenia. Historia ukazana w jej książce została przedstawiona jednak w zupełnie nieporywający mnie sposób. Podczas czytania „Trojga” nie czułam żadnego napięcia, przerzucałam kolejne strony bez cienia entuzjazmu i często przerywałam lekturę, bo zwyczajnie mnie nudziła. Styl tej książki jest nużący i męczący. W dodatku otrzymałam takie zakończenie całej tej historii, które w ogóle mnie nie usatysfakcjonowało. Wydaje mi się, że zdecydowanie lepsze dla tej powieści byłoby skonstruowanie jej w tradycyjny sposób i może pozbawienie elementów fantastyki (albo przynajmniej lepsze ich umotywowanie). Przydałoby się także efektywniejsze zbudowanie napięcia. Właściwie jakiekolwiek zbudowanie napięcia, bo nie było go w ogóle. Może wówczas nie byłabym rozczarowana. Tymczasem muszę jednak wyrazić ogromny żal, gdyż książka nie sprostała moim oczekiwaniom i niestety należy do grona takich, o których bardzo szybko zapominam.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Dewiant

W moim odczuciu najslabsza część tryptyku. Pisana na siłę, wydumana i pełna dygresji obyczajowych z życia bohaterów. Autor chyba się już zmęczył temat...

zgłoś błąd zgłoś błąd