Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Oczy zasypane piaskiem

Seria: Reportaż
Wydawnictwo: Czarne
7,17 (183 ocen i 22 opinie) Zobacz oceny
10
5
9
9
8
61
7
74
6
21
5
5
4
4
3
2
2
1
1
1
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788375367003
liczba stron
264
kategoria
literatura faktu
język
polski
dodał
Jaga

Temu reporterowi jeden konflikt i dwa kraje nie dają spokoju. Paweł Smoleński na nowo rusza w najbardziej zapalne tereny Palestyny i Izraela, w Jerozolimie, Gazie i wioskach na Zachodnim Brzegu niestrudzenie pyta, czy pokój jest wciąż możliwy. Patrzy na rosnący z każdym miesiącem mur separacyjny, czyta o kolejnych samobójczych zamachach, słucha o nienawiści. Próbuje zrozumieć, ale nikt nie ma...

Temu reporterowi jeden konflikt i dwa kraje nie dają spokoju. Paweł Smoleński na nowo rusza w najbardziej zapalne tereny Palestyny i Izraela, w Jerozolimie, Gazie i wioskach na Zachodnim Brzegu niestrudzenie pyta, czy pokój jest wciąż możliwy. Patrzy na rosnący z każdym miesiącem mur separacyjny, czyta o kolejnych samobójczych zamachach, słucha o nienawiści. Próbuje zrozumieć, ale nikt nie ma złudzeń, że o jakiekolwiek porozumienie będzie bardzo trudno.

 

źródło opisu: Czarne, 2014

źródło okładki: czarne.com.pl

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 164
Gracjan Triglav | 2016-03-20
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 20 marca 2016

W swoich wcześniejszych reportażach z południowego Lewantu, niespokojnego Erec Israel, Smoleński oddawał głos kolejno Żydom („Izrael już nie Frunie”), i izraelskim Arabom („Arab strzela, Żyd się cieszy”) – powstała z tego dylogia stanowiąca coś w rodzaju portretu społecznego mieszkańców tamtejszych metropolii, przedmieść, pustyń i pagórków – bogata mozaika ludzkich historii, różnorodnych przekonań i postaw. Ta książka skupia się na problemach mieszkańców tzw. Terytoriów Okupowanych: Strefy Gazy i Zachodniego Brzegu Jordanu, Palestyńczykach. (Tym samym tworzy się nam trylogia, a może po prostu kolejny odcinek bliskowschodnie pisarstwa Smoleńskiego).

Teksty składające się na „Oczy zasypane piaskiem” stanowią subtelnie połączoną całość, są bardzo przystępne, napisane ciekawie, z wyczuciem rytmu i świadomością siły umiejętnie wplatanych kolokwializmów. Smoleński umie wczuć się w sytuację bohaterów swoich reportaży, niwelując zbędny dystans, emocjonalnie, jednocześnie uczciwie i rzetelnie, przedstawia problemy które nie powinny być przemilczane. Mieszając potoczną gawędę z chłodna analizą, stara się pomóc czytelnikowi zrozumieć złożoność problemu i zasadniczą trudność jego rozwiązania, a także możliwe ścieżki, kierunki jakie mogłyby być zaczątkiem dobrej zmiany. Wydaje się, że umie spoglądać w duszę drugiego człowieka i trafnie odczytywać jego rację, motywy i niepokoje. Współczuć.
Wyjąwszy dziwną interpunkcje, która tu pojawia się bodaj dwa razy, a polega na rezygnacji z przecinków na rzecz kropek, i robienia z jednego dłuższego zdania kilku, literacko tekst jest świetny. Zaskakująco dobrą narrację znajdziemy w rozdziale XI – prawdziwa perełka. Jako reporter, Smoleński bezsprzecznie jest w czołówce, a jego książki warto czytać.

Problem napiętych relacji palestyńsko-izraelski przypomina trochę konflikt dwóch zwaśnionych grup kiboli. Dwóch nienawidzących się band, z których każda obstaje przy swoich (często irracjonalnych) racjach i nie zamierza się cofnąć ani o krok, oczerniając stronę przeciwna i pisząc hagiografię kolejnych męczenników sprawy ze swego obozu. Oczywiście są wyjątki, różne racjonalne frakcje i środowiska nastawione pojednawczo – większość jednak nie widzi szans na normalną koegzystencję. I w związku z tym jest tak: albo my, albo oni.

Historia powstania państwa Izrael*, (a także jego bieżąca polityka) przypomina nieco dążenia III Rzeszy, która tak samo powoływała się na historyczne dziedzictwo i archeologiczne świadectwa ze starożytności kiedy parła nad Vistulę, gdzie kiedyś siedzieli Goci i Wandalowie, nie zważając kompletnie na to że od tego momentu minęły tysiąclecia i od dawna rezyduje tam ktoś inny. Jest to dziwaczny chichot historii, że tak antagonistyczny, wrogi nacji żydowskiej reżim, znajduje swoje odbicie w tym co Żydzi serwują Arabom, bądź co bądź miejscowym. Idea tworzenia nowego państwa obywatelskiego jest piękna, na swój sposób romantyczna w swej pionierskości i bezpośrednim zaangażowaniu – ale kiedy łączy się ze stygmatyzowaniem dosyć licznej grupy, i wyrzucaniem poza nawias społeczeństwa, tworzeniem obywateli drugiej kategorii, śmierdzi to totalitaryzmem. Od razu przychodzą na myśl czasy tworzenia pierwszych brytyjskich kolonii w Ameryce, i rugowania gorzej zorganizowanych Indian. Analogie można mnożyć, podobne sytuacje występują wszędzie tam gdzie silniejsza grupa podbija słabszą, nierzadko także mniej liczną. Skutki są łatwe do przewidzenia.

Kiedy różne grupy ludności żydowskiego pochodzenia zaczęły się zjeżdżać do Palestyny, lokalni Żydzi stanowili niewielki procent półmilowej populacji brytyjskiego terytorium mandatowego, nie przekraczający 10%, resztę stanowiła arabskojęzyczna ludność miejscowa, która w kontrze do poczynań syjonistów, zaczęła określać się mianem Palestyńczyków. Miejscowi arabowie nawykli do zależności od większych organizmów państwowych regionu, i nie mieli z tym problemu, nacjonalizm w zasadzie nie występował... Sęk w tym że wcześniej były to potęgi muzułmańskie (np. Turcja) lub w pełni respektujące kulturowo-religijną niezależność autochtonów. I nie prowadzące planowej, konsekwentnej kolonizacji.
Sporo do myślenia daje miano jakie obrali sobie lokalni Arabowie. Bezpośrednio po stłumieniu powstania Bar-Kochby (w 133 r.), Hadrian przemianował nazwę swoich wschodnich włości z Judea na Syria Palestina. Syria to wiadomo, bo tuż obok Syria, a Palestina (palestyńska) od zamieszkujących w południowym Kanaanie biblijnych Filistynów. (To popularna praktyka, w latach międzywojennych zaczęto określać ruskie, kresowe ziemie II Rzeczypospolitej mianem Wschodniej Małopolski, powstałe po III rozbiorze Polski Prusy Nowowschodnie to inny przykład takiej szowinistycznej patologii, a jest ich w historii jeszcze trochę). Nazwy uświęca czas i niepamięć. I mają głównie walor użytkowy. Mówiąc o sobie „Palestyńczycy”, miejscowi Arabowie odnoszą się oczywiście do Palestyny, dawnego brytyjskiego terytorium, a to że owo swe miano bierze od jakiś tam Filistynów (których na złość Żydom rzymski cesarz upamiętnił) nie ma tu żadnego znaczenia. Świadomość narodowa Palestyńczyków wykształciła się bardzo niedawno, wyłącznie jako element walki o zachowanie swojej pozycji w regionie. Niby etymologia nie ma tu większej wagi, ale sygnalizuje w jak niewielkim stopniu chodzi tu o faktyczne ambicje polityczno-historyczne, a zachowanie swojej odrębności, tego kim się jest. I gdzie się jest. To walka o przetrwanie, a ci których doprowadzono do skrajnych emocji, zdeptano i poniżono, pozbawiono nadziei i sensu, bardzo chętnie chwytają za broń, domowej roboty ładunki wybuchowe i pasy szachida bo swoje życie zaczynają cenić równie nisko jak tych których chcą uśmiercić. Wroga postawa nie tyle łamie mieszkańców Terytoriów Okupowanych, co do doprowadza do ich radykalizacji.
Oczywiście nie można generalizować. Dominujące, czy też wybijające się czasowo na pierwszy plan złe tendencje nie są domeną wszystkich Żydów czy Arabów, nie są wcale tak jednolite ideologiczne jak mogłoby się wydawać, ani spójne. Fakty są jednak takie że one są, mają siłę przebicia, są popularne i trzeba to piętnować. Palestyńczycy nie mogą żyć godnie, na poziomie. Skutecznie uniemożliwia się im wszelkie dążenia mające poprawę codziennego bytu, pracę, ogranicza swobodę. To wszystko co dla innych uchodzi za normalność i prozę życia. To nie jest w porządku.
Izraelskie Centralne Biuro Statystyczne, w badaniach z 2008 podaje że populacja kraju wynosi 7 337 000: 5 540 000 Żydów – 75,5%, 1 440 000 Arabów – 19,6% , oraz 318 000 ludności należącej do innych nacji – 4,3% społeczeństwa. Prawie półtora miliona Arabów chce zachować swą odrębność, pełnię swobód bez dyskryminacji i hamowania rozwoju swojej społeczności. Czują że są u siebie, i że dziej się im krzywda. 68 % izraelskich Żydów to osoby które urodziły się na terenie Erec Israel. Oni też są u siebie. Czy można wartościować kto jest u siebie mniej, a kto bardziej?
Oczy zasypane piaskiem widza mniej niż powinny. Trzeba je przetrzeć. Ciężko wierzyć w to że któraś ze stron w końcu się opamięta, ale gotowość do zrozumienia genezy obecnych kłopotów i korekty dawnych założeń, w duchu ogólnie rozumianego, świeckiego humanizmu – mogłaby tu sporo pomóc. Problem w tym że nie każdego stać na zdrowy rozsądek.
Realistycznie analizując tendencje w regionie i ludzką mentalność, trudno wierzyć w sprawiedliwe, kompromisowe rozwiązanie. Wybaczenie sobie i odgrodzenie przeszłości grubą kreską. A co będzie – czas pokaże.

Reportaż świeży, z 2014, jest jednym z najaktualniejszych, najwnikliwszych spojrzeń na problemy etniczno-społeczne współczesnego Izraela.
Książki Smoleński ma literacko świetne (z niewielkimi potworkami stylistycznymi, o dziwo robionymi celowo), ale zdarzają mu się rażące wpadki merytoryczne. Kopuła na Skale to nie meczet. To kopuła nad skałą, i tyle – jak sama nazwa wskazuje. Meczet jest tuż obok. Jafa zaś wedle wszelkich dostępnych map, miała być pierwotnie w państwie żydowskim. Może więc w tekście mowa o jakichś nieformalnych, niezatwierdzonych ustaleniach?


*W XVIII rozdziale mamy wypunktowaną chronologię stosunków izraelsko-palestyńskich.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Love Me Never

Książka jest ciekawa , lecz zakończyła sie nagle a kolejnej części nie ma w internecie wiec jestem nie usatysfakcjonowana :(

zgłoś błąd zgłoś błąd