Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Kobieta w 1000°C

Tłumaczenie: Alicja Rosenau
Wydawnictwo: Znak Literanova
6,89 (171 ocen i 38 opinii) Zobacz oceny
10
9
9
14
8
41
7
47
6
32
5
14
4
6
3
4
2
3
1
1
Darmowe dodatki Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Konan við 1000°
data wydania
ISBN
9788324024452
liczba stron
432
słowa kluczowe
literatura islandzka
język
polski
dodała
joly_fh

Największa gwiazda islandzkiej literatury w szalonej opowieści o XX i XXI wieku Herra to osiemdziesięcioletnia wnuczka pierwszego prezydenta Islandii – mieszka w garażu, z laptopem i starym granatem ręcznym. Pod łóżkiem ma dwa kartony pall malli, które zdąży wypalić, nim wysadzi się w powietrze. W głowie korowód nieprawdopodobnych, a jednak prawdziwych wspomnień: szaleństwo drugiej wojny...

Największa gwiazda islandzkiej literatury w szalonej opowieści o XX i XXI wieku

Herra to osiemdziesięcioletnia wnuczka pierwszego prezydenta Islandii – mieszka w garażu, z laptopem i starym granatem ręcznym. Pod łóżkiem ma dwa kartony pall malli, które zdąży wypalić, nim wysadzi się w powietrze. W głowie korowód nieprawdopodobnych, a jednak prawdziwych wspomnień: szaleństwo drugiej wojny światowej, ekscesy lat sześćdziesiątych, gdy romansowała z Beatlesami, absurdy współczesności. Za oknem Islandia, która właśnie pogrąża się w kryzysie.

Hallgrímur Helgason nie ma dla nas litości. Tnie ostrzem satyry, wrzuca w szalony wir historii, każe patrzeć na świat oczami ekscentrycznej staruszki. Jak nikt inny potrafi oddać szaleństwo współczesnego świata, pisać o sprawach przejmujących i trudnych w sposób ironiczny i pełen humoru. Wielokrotnie nagradzany; jego powieść 101 REYKJAVIK doczekała się słynnej ekranizacji. Kobieta w 1000°C została nominowana do Nordic Council Literature Prize oraz Icelandic Literary Prize.

 

źródło opisu: Wydawnictwo Znak, 2013

źródło okładki: www.znak.com.pl

pokaż więcej

Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Oficjalna recenzja
dorsz książek: 435

To nie jest powieść Helgassona

„Charles Bukowski z Islandii”, „szalona opowieść o XX i XXI wieku”, „Helgasson nie ma dla nas litości. Tnie ostrzem satyry, wrzuca w szalony wir historii, każe patrzeć na świat oczami ekscentrycznej staruszki. Jak nikt inny potrafi oddać szaleństwo współczesnego świata, pisać o sprawach przejmujących i trudnych w sposób ironiczny i pełen humoru” – te zapewnienia wydawcy w żadnym razie nie wydawały mi się nadużyciem. Poprzednia wydana w Polsce powieść Helgassona, „Poradnik domowego kilera”, to był literacki koktajl mołotowa. Dlatego w wypadku „Kobiety w 1000°C” oczekiwałam niczego innego, jak błyskotliwej literatury.

Osiemdziesięcioletnia Herbjörg María Björnsson (mówcie jej Herra) mieszka w garażu z laptopem i „ukochanym” granatem ręcznym z czasów II wojny światowej. Towarzyszą jej jeszcze dwa kartony pal malli, które ma nadzieje wypalić, zanim umrze na zaawansowanego raka płuc. Wie, że musi się spieszyć. Pomiędzy odpalaniem papierosa od papierosa, bryluje na portalach społecznościowych. Ma na nich kilka kont, ale najczęściej korzysta z tego, które rzekomo należy do islandzkiej Miss World 1988, Lindy Pétursdóttir. Jako Linda koresponduje z ludźmi z całego świata (przy czym najczęściej wybiera czarnoskórych fanatyków siłowni z innego kontynentu). Kiedy już odpowie na ich wiadomości, może poświęcić nieco czasu na przeglądanie skrzynki mailowej swojej synowej i jej kochanka.

Herra może i nie ma nic wspólnego z Miss World 1988, ale jest za to wnuczką pierwszego prezydenta...

„Charles Bukowski z Islandii”, „szalona opowieść o XX i XXI wieku”, „Helgasson nie ma dla nas litości. Tnie ostrzem satyry, wrzuca w szalony wir historii, każe patrzeć na świat oczami ekscentrycznej staruszki. Jak nikt inny potrafi oddać szaleństwo współczesnego świata, pisać o sprawach przejmujących i trudnych w sposób ironiczny i pełen humoru” – te zapewnienia wydawcy w żadnym razie nie wydawały mi się nadużyciem. Poprzednia wydana w Polsce powieść Helgassona, „Poradnik domowego kilera”, to był literacki koktajl mołotowa. Dlatego w wypadku „Kobiety w 1000°C” oczekiwałam niczego innego, jak błyskotliwej literatury.

Osiemdziesięcioletnia Herbjörg María Björnsson (mówcie jej Herra) mieszka w garażu z laptopem i „ukochanym” granatem ręcznym z czasów II wojny światowej. Towarzyszą jej jeszcze dwa kartony pal malli, które ma nadzieje wypalić, zanim umrze na zaawansowanego raka płuc. Wie, że musi się spieszyć. Pomiędzy odpalaniem papierosa od papierosa, bryluje na portalach społecznościowych. Ma na nich kilka kont, ale najczęściej korzysta z tego, które rzekomo należy do islandzkiej Miss World 1988, Lindy Pétursdóttir. Jako Linda koresponduje z ludźmi z całego świata (przy czym najczęściej wybiera czarnoskórych fanatyków siłowni z innego kontynentu). Kiedy już odpowie na ich wiadomości, może poświęcić nieco czasu na przeglądanie skrzynki mailowej swojej synowej i jej kochanka.

Herra może i nie ma nic wspólnego z Miss World 1988, ale jest za to wnuczką pierwszego prezydenta Islandii. Gdybyście chcieli zapytać, dlaczego wnuczka pierwszego prezydenta Islandii mieszka w garażu, od razu możecie się powstrzymać. Oczywiście dlatego, że tak chce. Dobra, nie ma sensu kłamać. Herra i tak ma przed sobą nie więcej niż kilka tygodni życia. Umówiła się już nawet telefonicznie na kremację – wszyscy wiedzą, że brakuje terminów. Kolejka zwłok do rozgrzanego do 1000°C pieca krematoryjnego ciągle się wydłuża, a Herra czekać nie zamierza – w końcu nie ma powodu, żeby zmieniać się kilkanaście dni przed śmiercią. Ale mogłaby właściwie to swoje życie podsumować. Może o nim opowiedzieć? Od lat trzydziestych ubiegłego wieku aż do teraz: wojna światowa, podróże na kilka kontynentów, powstanie niepodległej Islandii, w końcu kryzys tego kraju, który „szeroko rozstawia przed wszystkimi nogi”. Herra zaczyna mówić.

Herra zaczyna mówić i jej opowieść wciąga bez reszty. Szkoda, że dość szybko zastępuje ją „przegadanie” i pióra znanego mi Helgassona jest w niej coraz mniej. Mam dziwne wrażenie, że niewytłumaczalnie zaczyna brakować samej fabuły, a książka jakby się urywa. Językowo – też totalna przepaść. Mam naprawdę duży problem, żeby doczytać do końca. Sprawdzam nazwisko tłumacza i – niemałe zaskoczenie – widzę, że książkę przetłumaczyła Alicja Rosenau, autorka doskonałych przekładów Herty Müller, Aglai Veteranyi czy Karla-Markusa Gaußa. Książka islandzkiego pisarza przetłumaczona na polski z języka niemieckiego – rozwiązanie absurdalne, niemniej praktykowane na rynku wydawniczym. Zresztą trudno uwierzyć w to, że tłumaczka nagle straciła umiejętności. W wypadku „Kobiety…” przeskok jakościowy jest wręcz niepojęty – tak jakby od znakomitej powieści przejść w stronę nudnego, urywanego czytadła.

Chciałam poszukać czegoś na temat innych przekładów tej książki i trafiłam na wpis na blogu www.pozapsem.blogspot.com. Po przeczytaniu pomyślałam, że nie powinnam pisać recenzji tej książki. Helgasson mnie rozczarował. Być może rzeczywiście „Kobiecie w 1000°C” wiele brakuje do „Poradnika domowego kilera”. Może jest w Helgassonie coś z Murakamiego i woli on pisać po angielsku niż w ojczystym języku („Poradnik…” powstał po angielsku właśnie). Tylko czy można to ocenić, czytając de facto książkę wybrakowaną, której wydawca posłużył się przekładem niepełnego przekładu, wrzucił na okładkę kilka krzykliwych zdań i oczekiwał sukcesu? To nie jest powieść Helgassona, tylko pewna część tego, co zamierzał napisać, przedstawiona polskiemu czytelnikowi przy pomocy podwójnego tłumaczenia. Żenujące, że została wydana w takiej postaci.

Aleksandra Bączek

pokaż więcej

Dodaj dyskusję
Dyskusje o książce
pokaż wszystkie
Sortuj opinie wg
Opinie czytelników (499)
 Pokaż tylko oceny z treścią
książek: 6345
allison | 2015-07-21
Przeczytana: 19 lipca 2015

Przyznam, że z oceną tej powieści mam problem - czasem jej język i fabuła balansują na cienkiej granicy kiczu, stąd mój dylemat.
Z drugiej strony - problematyka jest wstrząsająca, na mnie zrobiła duże wrażenie.
Jest tu kilka mocnych, zapadających w pamięć scen. Spotkanie twarzą w twarz z gwałcicielem w opanowanym przez sowietów Berlinie to, moim zdaniem, jedna z najbardziej wstrząsających i tragicznych scen we współczesnej literaturze. Po jej przeczytaniu, mimo iż to tylko kilka zdań i wcale nie dosadnych, przeszły mnie ciarki i musiałam zrobić sobie przerwę w czytaniu.

Wojna i jej demony to dla mnie najważniejszy element tej powieści. Przewija się on przez całą fabułę, a wydarzenia poznajemy fragmentarycznie. Może to irytować, jeśli ktoś przyzwyczajony jest tylko do linearnej akcji, jednak może też intrygować i ciekawić.

Wydarzenia rozgrywające się współcześnie są mniej interesujące, mimo iż autor poruszył w nich sporo ważnych tematów: samotność, starość, bezradność wobec...

książek: 2244
Bed | 2014-07-17
Na półkach: Przeczytane, Posiadam, Wymienię
Przeczytana: 12 lipca 2014

Tę pozycję nabyłam, bo była bardzo zachwalana. Słyszałam nawet, że to ciekawa próba pisać autobiografię feministki będąc facetem i szkoda, że mu się nie udało. Jakkolwiek by nie było, odwagę i talent autora należy podziwiać. Wszystkiego mieć nie można.
Fabuła podobała mi się od wstępu, w którym autor wyjaśnia jak zdobył materiały do książki, której treść prawie nie rozmija się z tym co się naprawdę zdarzyło i dlaczego to nie ma znaczenia. Bohaterka jest wnuczką pierwszego prezydenta Islandii, osobą sławną i damą, ale teraz mieszka w garażu, tylko z łóżkiem i komputerem na składzie. Przez te wszystkie lata sporo się zdarzyło. Przetrwała wojnę, ale spotkała Beatlesów, była w Argentynie i Polsce, ale spotkała też Marlenę Dietrich i tak w kółko. Trudno powiedzieć żeby jej życie rodzinne było szczęśliwe, ale Herra z zadowoleniem wspomina przeszłość i spokojem patrzy w przyszłość. Jakoś kojarzyła mi się z starożytnymi cesarzami rzymskimi.
Wszystko to opowiedziane zostało w formie...

książek: 773
ola | 2014-04-04

Samotna, przykuta do łóżka, chora na raka , ogołocona z majatku przez rodzinę, opuszczona przez synów 80-letnia Herra , spędza ostatnie dni swojego życia w wynajętym garażu. Oczekiwanie na zarezerwowany przez siebie termin swojej własnej kremacji, umila sobie dość oryginalną zabawą na portalach społecznościowych, włamywaniem się na konta poczty elektronicznej swoich "bliskich" i podobne atrakcje.
Zapowiada się mało optymistycznie. Okazuje się jednak , że książka niesie w sobie niesamowity ładunek ciepła i humoru. Sama bohaterka jest bowiem postacią absolutnie wyjatkową. Przepiękna, wielowatkową historia niezwykłej kobiety.
Szczególnyjest również język powieści. Niemal każde zdanie zapisane przez autora zasługuje na owacje na stojąco.

książek: 2628
BetiFiore | 2015-07-19
Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: 19 lipca 2015

Tę książkę poleciła mi znajoma polonistka. Nie żałuję! To coś innego, niż najczęściej spotykana literatura na naszym rynku. Bardzo podobał mi się sposób narracji w formie retrospekcji, naturalistyczne opisy i ciekawe spostrzeżenia czasami niby przypadkiem wplecione w jakąś zabawną sytuację. Szkoda jedynie, że polskie tłumaczenie nie jest z oryginału ale z języka niemieckiego, czyli jest tłumaczeniem tłumaczenia. Strata ogromna!

książek: 3019
Anna | 2014-09-16
Przeczytana: 16 września 2014

Czytałam wcześniej komentarze na temat tej pozycji i zastanawiałam się, czy przebrnę przez nią. I przyznam, że mile się rozczarowałam.
Książka bardzo mi się podobała; ma specyficzny charakter i klimat. Jest ona napisana na podstawie autobiografii wnuczki pierwszego prezydenta Islandii - Herbjorg Marii Bjornsson, a główna jej bohaterka jest zarazem narratorką. Poznajemy ją w roku 2009 jako 80-letnią chorą na raka płuc kobietę, mieszkającą w garażu, posiadającą jedynie łóżko, laptopa z dostępem do internetu, kilka kartonów papierosów i stary poniemiecki granat z okresu wojny.
Książka ma dwie przestrzenie czasowe; przeszłość - wojenną, dramatyczną, traumatyczną, porzuconego dziecka, które niemal całą wojnę spędziło tułając się po Europie oraz teraźniejszość, z której dowiadujemy się o relacjach z bliskimi, chorobie i niesamowitych planach.
Opisane w książce wspomnienia opowiedziane są z dużą swadą i ogromnym dystansem do minionych - jakkolwiek trudnych i przerażających - zdarzeń,...

książek: 0
| 2015-01-09
Przeczytana: 09 stycznia 2015

Zachęcona okładką i opisem, że jest to historia 80-letniej wnuczki pierwszego prezydenta Islandii, która mieszka w garażu, z laptopem i starym granatem ręcznym a pod łóżkiem trzyma dwa kartony papierosów, które wypali nim wysadzi się w powietrze – pomyślałam sobie czemu nie? „Staruszka” wydaje się być sympatyczna. No i czytałam, czytałam i dobrnęłam tylko lub aż do 147 strony. Czy, żeby „sprzedać” książkę trzeba pisać o czyimś życiu seksualnym, o tym ile miał kochanków i czy miał wibrator? Nie wytrzymałam na opisie jak to Herra (nasza „staruszka”) odkryła w kącie szczotkę do podłogi, którą powodowana żądzą łapczywie chwyciła, włożyła sobie między nogi i zaczęła ujeżdżać jej gruby trzonek jak wiedźma z epilepsją. Jeśli ta książka jest feministyczna to ja przestaję być feministką bo w dupie mam taki feminizm.
PS. Ale proszę nie sugerować się moją opinią bo jak pisałam dobrnęłam tylko do 147 strony

książek: 833
PozaPsem | 2013-11-27
Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: 2013 rok

- Dano, obiecaj mi coś jeszcze!
- Co?
- Nigdy nie stań się kobietą!
Teraz już całkiem mnie zatkało.
- Nie być kobietą?
- Właśnie. Kobiety mają ciężko. Zostań człowiekiem. Ale nie kobietą.*

Chcę was tylko uprzedzić, że otwierając tę książkę wkraczacie do "Genderimperium"**. Herbjörg Björnsson, zwana Herrą (tu warto zaznaczyć, że herra to po islandzku pan), jest uosobieniem niebezpiecznej "ideologii gender", przed którą ostrzegają nas ostatnio księża oraz prawicowi publicyści.
Herra ma osiemdziesiąt lat, mieszka w garażu, a pod kołdrą ściska granat ręczny; ten jednak na nic jej się już nie zda, bo walczy z wyjątkowo podstępnym wrogiem - wyposażonym w miotacz metastaz nowotworem płuc, który od osiemnastu lat sukcesywnie podbija kolejne fragmenty jej ciała.
Inspiracją do stworzenia postaci Herry, była biografia wnuczki pierwszego prezydenta Islandii, do której pewnego dnia autor dodzwonił się zupełnie przypadkowo, ale jako że okazała się bardzo ciekawą rozmówczynią, przegadał z nią...

książek: 801

Po trudnych, tzn wymagających skupienia i zaangażowania czytelniczego książkach jakie ostatnio czytałam, chciałam odetchnąć i Kobieta... wydawała mi się dobrym wyborem, bo Hallgrímur Helgason to komik i pomyślałam, że może być zabawnie, ale jakie zdziwienie mnie spotkało, bo ten żartowny ton kobiety "przegonionej" przez wojenne i powojenne podwórko gwałtów i przemocy, jakoś zupełnie mnie nie bawił. Również jej beztroska kurewianki słabo mnie śmieszyła. Nie mniej jednak dotrwałam do końca, bo cała reszta do przegryzienia.

książek: 3044
nellanna | 2014-10-08
Na półkach: Przeczytane

Rewelacyjna! Do smakowania jak wyborne wino, podczytywania, gdziekolwiek byłam...jestem...będę! Właściwie nie ma konkretnej, chronologicznie podawanej treści i zawiera tyle genialnych spostrzeżeń, obserwacji, wniosków, że można do niej wracać całe życie i nie potknąć się o banał. Już wiem, mimo iż czytałam egzemplarz z biblioteki, na pewno wyląduje pośród moich książek, domowych. Kupię ją, by wracać do wspomnień z dzieciństwa, oczarowań domownikami, znajomymi z ucieczek i wagarów, wspaniałym wykładem dla kobiet o tym czego nas uczą i pozbawiają mężczyźni i...wielu innych perełek, mądrych ale nie ciężkich od doświadczeń, iskrzących się dowcipem i ponurą magią przeżytych w zgodzie ze sobą lat. To jest powieść o mądrej kobiecie, która sporo przeżyła, obcowała na co dzień z historią i jej okrucieństwem, ale jakby przez szybe, z daleka. Potrafiła cieszyć się tym, że życie przenika nas swym smutkiem i bezpretensjonalnością, żywi się naszymi oczarowaniami i roz-czarowaniami, bywa...

książek: 270
Mansarda | 2015-03-11
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 10 marca 2015

"Potrzeba całego życia, żeby zrozumieć życie. Jesteśmy tak niewiarygodnie głupi, póki jesteśmy, i tylko odrobinę mądrzejsi, kiedy byliśmy".
Relacja osiemdziesięcioletniej, schorowanej kobiety, której udziałem stały się okrucieństwa II wojny światowej. Islandka Herra opowiada całe swoje życie u jego schyłku. Wspomina krótkie dzieciństwo, mądrą matkę, ojca nazistę, dziadka - pierwszego prezydenta Islandii.
Wspomina przedwczesne dojrzewanie własnej kobiecości podczas samotnej, wojennej tułaczki dziecka opuszczonego przez wszystkich. W twardym świecie, stworzonym przez męskie ego przeżywa pierwsze miłości, fascynacje, wokół śmierć i ludzkie upodlenie. Dokonuje niewłaściwych wyborów, ukrywa się i ociera o śmierć, przeżywa gwałty i przemoc, niewiele z tego wszystkiego rozumiejąc, bo ma dopiero czternaście lat. Przy tym oderwanie od własnego kraju, który i tak ma trudną, powikłaną historię wzmaga poczucie utraty tożsamości, gruntu pod nogami.
Koniec wojny, powrót do domu nie przynosi...

zobacz kolejne z 489 
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Exodus
Cytaty z książki
lista cytatów dodaj cytat
Inne książki autora
więcej książek tego autora
Powiązane treści
Islandzkie wiersze w polskich miastach

W ciągu najbliższych dwóch tygodni projekt ORT: Wiersze z Islandii/Wiersze z Polski zawita do Warszawy, Krakowa i Trójmiasta. Poezja na ulicach i w tramwajach, spotkania z cenionymi autorami, publiczne czytanie wierszy – to tylko niektóre z czekających na Was atrakcji. 


więcej
więcej powiązanych treści
zgłoś błąd zgłoś błąd