Książka Roku 2018

Ziarna Ziemi

Tłumaczenie: Agnieszka Hałas
Cykl: Ogień ludzkości (tom 1)
Wydawnictwo: Mag
6,51 (164 ocen i 36 opinii) Zobacz oceny
10
2
9
9
8
31
7
50
6
36
5
23
4
3
3
6
2
3
1
1
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Seeds of Earth
data wydania
ISBN
9788374803717
liczba stron
504
język
polski
dodała
Oceansoul

Pierwszy inteligentny gatunek, jaki napotkał ludzkość, zaatakował bez ostrzeżenia. Bezlitosny. Nieubłagany. Niepowstrzymany. Nie mając nadziei na powstrzymanie inwazji, Ziemia chwyciła się ostatniej deski ratunku, wysyłając trzy statki kolonizacyjne – ziarna Ziemi – w różne rejony galaktyki. Rodzaj ludzki miał przetrwać... w takim czy innym miejscu. 150 lat później na planecie Darien mieści...

Pierwszy inteligentny gatunek, jaki napotkał ludzkość, zaatakował bez ostrzeżenia. Bezlitosny. Nieubłagany. Niepowstrzymany. Nie mając nadziei na powstrzymanie inwazji, Ziemia chwyciła się ostatniej deski ratunku, wysyłając trzy statki kolonizacyjne – ziarna Ziemi – w różne rejony galaktyki. Rodzaj ludzki miał przetrwać... w takim czy innym miejscu.

150 lat później na planecie Darien mieści się tętniąca życiem kolonia ludzka, utrzymująca przyjazne relacje z tubylczą rozumną rasą – uczonymi Uvovo. Lecz na lesistym księżycu Dariena pogrzebane są tajemnice. Tajemnice datujące się z czasów apokaliptycznej bitwy, jaka rozegrała się między starożytnymi rasami u zarania cywilizacji galaktycznej. Choć koloniści jeszcze o tym nie wiedzą, Darien wkrótce stanie się zarzewiem międzygalaktycznej walki o władzę, której prawdziwe stawki są dla nich niepojęte. A jakich wyborów dokonają Uvovo, gdy na jaw wyjdzie ich prawdziwa natura, zaś niebo pociemnieje od statków wroga?

 

źródło opisu: http://mag.com.pl/

źródło okładki: http://mag.com.pl/

pokaż więcej

Brak materiałów.
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Oficjalna recenzja
helmans książek: 261

Międzygwiezdna potyczka

Jak wyobrażamy sobie pierwszy kontakt z istotami pozaziemskimi? Witając ich chlebem i solą czy może częstując ołowiem i ogniem? Liczne dzieła traktujące o kosmitach są w tej kwestii podzielone. Przyjaźnie usposobione stworki jak E.T. czy Alf zyskały sympatię widzów i nikt nie miałby nic przeciwko takiej inwazji w przyszłości. Kompletnym przeciwieństwem jest „Dzień Niepodległości” w reżyserii Rolanda Emmericha lub „Intruz” autorstwa Stephenie Meyer, gdzie gwiezdni przybysze nie za bardzo szanowali gościnność Ziemian. Lista utworów o ufoludkach jest długa i zdawać by się mogło, że nie można już stworzyć czegoś oryginalnego. Czy książka „Ziarna Ziemi” łamie schematy i grzeszy świeżością? Nie do końca.

Dzięki Michaelowi Cobley’owi, czytelnik przeżyję międzyplanetarną jazdę bez trzymanki, autor bowiem wykreował świat, który zachwyca swoim ogromem i krajobrazem. Akcja „Ziaren Ziemi” toczy się 150 lat po inwazji gwiezdnych stworków na Ziemię. Ludzkość znalazła schronienie na planecie Darien, gdzie podtrzymuje ciepłe i przyjazne stosunki z inteligentną rasą istot – Uvovo. Problem zaczyna się w momencie, gdy nowa planeta ludzi, staje się punktem zainteresowania w międzygalaktycznej polityce. Wielowątkowa fabuła na pewno spodoba się rzeszom fanów si-fi.

Początkowo autor bardzo niechętnie serwuje czytelnikowi główny zarys fabularny. Robi to powoli, nie spiesząc się w tłumaczeniach rozwoju sytuacji, w pewnych momentach wręcz ma się wrażenie, że akcja stanęła w miejscu i nikt, ani nic...

Jak wyobrażamy sobie pierwszy kontakt z istotami pozaziemskimi? Witając ich chlebem i solą czy może częstując ołowiem i ogniem? Liczne dzieła traktujące o kosmitach są w tej kwestii podzielone. Przyjaźnie usposobione stworki jak E.T. czy Alf zyskały sympatię widzów i nikt nie miałby nic przeciwko takiej inwazji w przyszłości. Kompletnym przeciwieństwem jest „Dzień Niepodległości” w reżyserii Rolanda Emmericha lub „Intruz” autorstwa Stephenie Meyer, gdzie gwiezdni przybysze nie za bardzo szanowali gościnność Ziemian. Lista utworów o ufoludkach jest długa i zdawać by się mogło, że nie można już stworzyć czegoś oryginalnego. Czy książka „Ziarna Ziemi” łamie schematy i grzeszy świeżością? Nie do końca.

Dzięki Michaelowi Cobley’owi, czytelnik przeżyję międzyplanetarną jazdę bez trzymanki, autor bowiem wykreował świat, który zachwyca swoim ogromem i krajobrazem. Akcja „Ziaren Ziemi” toczy się 150 lat po inwazji gwiezdnych stworków na Ziemię. Ludzkość znalazła schronienie na planecie Darien, gdzie podtrzymuje ciepłe i przyjazne stosunki z inteligentną rasą istot – Uvovo. Problem zaczyna się w momencie, gdy nowa planeta ludzi, staje się punktem zainteresowania w międzygalaktycznej polityce. Wielowątkowa fabuła na pewno spodoba się rzeszom fanów si-fi.

Początkowo autor bardzo niechętnie serwuje czytelnikowi główny zarys fabularny. Robi to powoli, nie spiesząc się w tłumaczeniach rozwoju sytuacji, w pewnych momentach wręcz ma się wrażenie, że akcja stanęła w miejscu i nikt, ani nic nie jest w stanie poruszyć jej do przodu. Wtedy Cobley skupia się na mało interesujących wątkach, opisując krajobraz lub serwując czytelnikowi puste dialogi. Dopiero w połowie tomu, fabuła pędzi na złamanie karku, nie dając czytelnikowi chwili oddechu. Czy warto jednak wytrzymać trzysta stron, aby móc dotrwać do momentu „wybuchu” fabularnego i zobaczyć główną idee autora? Tak, gdyż historia przedstawiona w książce jest dobra, aczkolwiek nie rewelacyjna.

W „Ziarnach Ziemi” ludzkość jest maleńką kropką na tle całego wszechświata. Trudno przywiązać się do któregokolwiek bohatera powieści, ponieważ jest ich dużo. Zdecydowanie za dużo. Niektórzy z nich są niewyraźni i mdli, a jeszcze inni sprawiają wrażenie przerysowanych. Ewidentnym plusem jest przedstawianie historii nie tylko z jednej, ale z dwóch stron konfliktu. Pozwala to lepiej zrozumieć sytuację i samemu zdecydować, komu kibicujemy bardziej.

Michael Cobley wykazał, że dobrą historię można umiejscowić nie tylko na Ziemi i nie tylko przy pomocy ludzi. Każdy fan fantastyki naukowej powinien być wniebowzięty podczas czytania lektury. Na mnie jednak, książka zrobiła umiarkowane wrażenie. Spowodowane było to faktem występowania dłużyzn i nieciekawych bohaterów. Niemniej jednak, w ostatecznym rozrachunku jest to książka warta polecenia.

Damian Hejmanowski

pokaż więcej

Dodaj dyskusję
Dyskusje o książce
pokaż wszystkie
Sortuj opinie wg
Opinie czytelników (511)
 Pokaż tylko oceny z treścią
książek: 496
veinylover | 2018-08-08
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 08 sierpnia 2018

Stek takich bredni, napisanych tak bełkotliwym językiem, naiwnie i bez wyobraźni, tak bardzo stereotypowych i spisanych antropocentrycznie, że nóż się w kieszeni otwiera. Brak edukacji powoduje, że coraz więcej autorów silących się na fantastykę w zamierzeniu mającą ocierać się o sci-fi potrafi spisywać jedynie brednie w klimacie fantasy, z czarownicami, magią bez ładu i składu, tworząc przy tym nowomowę, która ma brzmieć mądrze, a jest żenująca.
Swoją drogą gratulacje dla tłumaczki, która z polotem te głupstwa potrafiła przetłumaczyć.
Idiotyczne, jak „Gwiezdne wojny”, albo jeszcze głupsze, choć nie ma księżniczek i machania mieczami.
Spisane chaotycznie i tak wielowątkowo, z wytworzeniem tylu niepotrzebnych konstrukcji, że brzytwa Ockhama kłania się nisko.
W tym wszystkim zawarta ukryta marksistowska wiara, że magiczna nauka zapewni (nam?) formalną choćby nieśmiertelność.
Mógłbym wyliczać głupstwa i naiwność autora przez kilka stron A-4, ale mi się nie chce, bo to dużo roboty, a...

książek: 2285
kasandra_85 | 2013-10-08
Przeczytana: październik 2013

http://kasandra-85.blogspot.com/2013/10/dramatyczno-erotyczno-fantastyczna.html

książek: 1232
Bastete | 2013-12-27
Przeczytana: 27 grudnia 2013

Łatwo boczyć się na oczekiwania, gdy wchodzą nam w paradę. No i tylko boczenie pozostaje, bo nic z tym fantem zrobić się nie da. Gdy brałem w łapki „Ziarna Ziemi” spodziewałem się sci-fi napisanego z rozmachem. Nie zawiodłem się, bo rozmachu historii odmówić nie można. Jednakże po przeczytaniu pierwszych rozdziałów spodziewałem się czegoś więcej, spodziewałem się udanego połączenia „Hyperionu” z „Gwiezdnym Przypływem”. Tu pojawił się problem.

Historia zaczyna się kapitalnie: pierwszy kontakt, wyniszczająca wojna, ucieczka statków-ziaren i rozwój oddalonych od Ziemi kolonii, wykaraskanie się Ziemi z konfliktu dzięki pomocy z zewnątrz i wpasowanie się w międzygwiezdne społeczeństwo, a potem odkrycie jednej z zaginionych kolonii współdziałającej ze starożytną, zacofaną obecnie rasą. Gwiezdne konflikty, polityka, starcia ras i ideologii. A w tle tego pradawny konflikt między życiem organicznym i maszynowym. Byłem w niebo wzięty, bo naprawdę wszystko wskazywało, że będziemy mieć do...

książek: 1015
Suizei | 2013-10-31
Na półkach: Przeczytane, Posiadam

http://zatraconywstronicach.blogspot.com/2013/10/ziarna-ziemi-michael-cobley.html

Nasza planeta została zaatakowana przez nieznany nikomu gatunek Rojów. Mieszkańcy Ziemi nie byli przygotowani na spotkanie z inteligentnymi istotami, a co dopiero na ich zdecydowaną i niezwykle potężną inwazję. Wywołanie tejże wojny rozsiało panikę na powierzchni, a jej przebieg i drastyczność przyparła Ziemian do muru. Ogłoszenie kapitulacji było najrozsądniejszym wyborem, ponieważ całej ludzkości groziła zagłada. Na przekór wszystkiemu postanowiono wysłać w przestrzeń kosmiczną trzy statki kolonizacyjne, których zadaniem było błądzenie po wszechświecie tak długo, aby odnaleźć planetę nadającą się do stworzenia kolonii ludzi. Warto nadmienić, iż statki te zostały wysłane w trzy różne strony.

Gdy już wszelkie nadzieje zostały rozwiane, okazało się, że jednemu ze statków kolonizacyjnych udało się zrealizować misję. Ziemianie wylądowali na planecie Dorien zamieszkanej przez autochtoniczny lud Uvovo....

książek: 1228
Andi | 2014-11-25
Na półkach: Przeczytane, Autorzy
Przeczytana: 25 listopada 2014

Na początku czytałem i nie bardzo wiedziałem o co chodzi. Ale im dalej tym było ciekawiej i ciekawiej.
Nie wiem czy to autor w trakcie pisania doskonalił swój warsztat, czy też tłumacz to robił. Miałem wyraźne poczucie, że rośnie jakość tej książki, a może ja ją coraz lepiej rozumiałem.

Ktoś z oceniających napisał, że widzi w niej elementy filmu "Awatar". Jakaś prawda w tym jest, ale tak jak filmu bym nie polecił, tak "Ziarna Ziemi" polecam.

Trochę to też jest space opera, ale space opera w dobrym wykonaniu i proporcjonalnie rozmieszczona w całej książce.

książek: 1505
Martyna_Mosley | 2013-09-30
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 28 września 2013

Ziemia została zaatakowana przez nowy, niezwykle inteligentny, bystry i błyskotliwy gatunek, którego celem było zniszczenie naszej planety. Wywołali oni wojnę, w której zginęło wiele jednostek. Wobec tego ataku ludzkości groziło więc wyginięcie i aby do niego nie doszło, ludzie postanowili wysłać w kosmos trzy statki kolonizacyjne, wierząc, że którykolwiek z nich znajdzie miejsce do przeżycia. Ziarna Ziemi (tak zostały nazwane) miały wędrować po wszechświecie w celu znalezienia nowej planety, możliwej do zaludnienia, która stałaby się dla człowieka drugim domem, przynajmniej do czasu, aż zakończy się wojna na Ziemi.

"(...) przygotowujemy się na najgorsze, na przykład na możliwość okupacji przez nieprzyjemny gatunek."

Gdy wydawało się, że ludzkość może nie przetrwać okazało się, że jeden z trzech statków doleciał do planety Darien, zamieszkałą przez rasę Uvovo - rozumny i przyjaźnie nastawiony gatunek, który postanawia pomóc ludziom. I to właśnie 150 lat później od wydarzeń...

książek: 21
sadziu | 2018-11-14
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 14 listopada 2018

W końcu znalazłem jakąś w miarę ciekawą książkę, w której jest różnorodność ras, artefakty, przygody.
Jednak co mi się nie podobało to spowalnianie akcji poprzez zmiany osób wokół których toczy się w danym momencie fabuła.
Pewnie sięgnę po kolejną część zaciekawiony przyszłymi wydarzeniami.

książek: 126
Dwójka_Kier | 2016-12-16
Przeczytana: 14 grudnia 2016

* Recenzja pochodzi z bloga Rozdział VIII (rozdzialviii.blogspot.com)

Do sięgnięcia po „Ziarna Ziemi” zachęcił mnie opis. Zaciekawiła mnie książka o kolonii ludzkiej zagubionej w kosmosie. Jednak fabuła poszła w inną stronę niż myślałem i nie do końca spełniła moje oczekiwania.

Prolog zaprezentował się zachęcająco – obserwujemy w nim walkę Ziemian z nieznanym wrogiem atakującym z przestrzeni kosmicznej. Wojna ta jest nierówna i prawdopodobnie skazana na porażkę. Ludzie nie poprzestają na walce. Próbując ratować swój gatunek wysyłają trzy statki kolonizacyjne, których zadaniem jest znalezienie światów nadających się do życia i założenie na nich stałych osad.

Jeden z tych statków- Hyperion – dociera do planety Darien, który zamieszkuje rasa Uvovo. Jest to rasa nieco wzorowana na owadach (kilka stadiów rozwojowych) związana ściśle z przyrodą zamieszkiwanej planety, a w szczególności z tamtejszą puszczą – Segną. Załogę Hyperiona stanowią zaś głównie Szkoci, Skandynawowie i Rosjanie....

książek: 216
homeend | 2013-12-30
Na półkach: Przeczytane

Opinia zaznaczona jako spoiler. Pokaż ją.

Jak dla mnie problemem tej książki jest to, że wszystkiego jest w niej za dużo. Wielu bohaterów, sporo krzyżujących się wątków i masa kosmitów i światów.

Cały ten przepych powoduje, że autor nie ma nic za wiele czasu - choć książka jest dość gruba. Nowe kosmiczne rasy prezentowane są dość często, praktycznie za każdym zaułkiem, co powoduje, że są słabo przedstawione i w pewnym momencie, przynajmniej ja, przestałem zwracać uwagę jaka to znowu nowa rasa się pojawia i tak za chwile, zniknie i pojawi się inna.

Książka ma wielu bohaterów, przez co że wszyscy są opisani oszczędnie, są prości i przewidywalni, a szkoda bo są dość zróżnicowani.

Fabuła w książce dość wolno się rozkręca, poza tym akcja też ma problemy. Jest w niej pełno szczęśliwych zbiegów okoliczności - bohater A zostaje uwięziony, więc wprowadzony zostaje bohater B który go ratuje; bohater C mam problem z odczytaniem pewnych inskrypcji, ale jest bohatera D który akurat otrzymał, dar dzięki któremu owe inskrypcje może...

książek: 182
Hattu | 2014-02-06
Przeczytana: 06 lutego 2014

I to jest to. Świetna książka. Już dawno nie czytałem lektury która tak mnie wciągnęła. Niby nic nowego - wszystko to już było: wiele zamieszkałych światów, liczne obce rasy, ekspansja ludzkości, "kosmiczny" wróg. Ale czy to źle... hmmm... - satysfakcja z czytania zależy od jakości "podanego dania" (że tak powiem), a nie od jego innowacyjności, przynajmniej dla mnie. Zbyt wiele razy naciąłem się na coś nowego, odkrywczego, ale skrywającego w licznych wariacjach i szaleństwach mdłą fabułę i przeźroczystych bohaterów.
A w książce Cobleya tak nie jest - bohaterów jest wielu, ale każdy ma w sobie to "coś" - nie ma postaci od początku tak denerwującej, że aż odrzuca od czytania (znacie pewnie to uczucie). Rasy są liczne, ale nie ma potrzeby zapamiętywania ich cech charakterystycznych i uczenia się "współczynników działania" :-). Fabuła jak napisałem już wcześniej, wciąga, czytałem z zapartym tchem. I tak czytając zauważałem też prawdziwą sprawność autora: mimo że wydarzenia...

zobacz kolejne z 501 
Przeczytaj także

Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Cytaty z książki
Inne książki autora
więcej książek tego autora
zgłoś błąd zgłoś błąd