Wschodzące gwiazdy

- Kategoria:
- fantasy, science fiction
- Format:
- papier
- Cykl:
- Ogień ludzkości (tom 3)
- Tytuł oryginału:
- The Ascendant Stars
- Data wydania:
- 2014-10-31
- Data 1. wyd. pol.:
- 2014-10-31
- Liczba stron:
- 480
- Czas czytania
- 8 godz. 0 min.
- Język:
- polski
- ISBN:
- 9788374804554
- Tłumacz:
- Agnieszka Hałas
Gotowe do wojny floty grupują się wokół Darien. Wszystkie mają ten sam cel. Pragną przejąć kontrolę nad nowo odkrytą planetą i zyskać dostęp do potężnej broni w jej centrum. Despotyczna Hegemonia, która kontroluje większość znanych światów, chce również zająć i ten, ale mieszkańcy Darien nie mają zamiaru poddać się bez walki, od której wyników będzie zależała ich przyszłość.
Jednakże główni gracze nie mają pełnej kontroli nad sytuacją. Wrogie SI zinfiltrowały kluczowe umysły i mają tylko jeden cel, którym jest zniszczenie organicznego życia...
Kup Wschodzące gwiazdy w ulubionej księgarni
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Opinia społeczności
Wschodzące gwiazdy
Pomijając już mój stosunek do tego cyklu wyrażony w opiniach do poprzednich tomów, to pragnę zauważyć, że: chociaż zasadnicze kłopoty ludzkości, o których opowiada cykl książek „Ogień Ludzkości” zostały mniej więcej rozwiązane, a najgorsze kreatury dostały w przybliżeniu to, na co zasłużyły, to czytelnik taki jak ja, czuje się mocno zawiedziony tą serią. Nie tylko dlatego, że moja wredność nie została dostatecznie nakarmiona, a nie została, bo strzał w łeb dla masowych zbrodniarzy, to za mało: chciałoby się, żeby sami obficie posmakowali oni tych samych przyjemności, którymi obdarzali innych ludzi i żeby to była smakowita obfitość tych przyjemności, w stopniu takim, żeby marzyli w trakcie o swojej śmierci i nie dostali tego rozwiązania. Mój zawód wynika jednak także z czegoś innego, na przykład z tego, że ta opowieść to stek bzdur, stylizowanych momentami na opowieść biblijną. Mamy tu jak gdyby Ewangelię wg NieświętegoBynajmniej Cobley’a Michaela. Doświadczamy obleśnego Boga Wszechmogącego w osobie niejakiego Bożygłowa, upadłe anioły jako Legion (szatański) (który w oryginalnej Biblii wszedł w wieprze, które wskoczyły potem do wody i utonęły… biedne wieprze). Legion, czyli upadłe anioły zostały wrzucone do piekła po przegranej wojnie i w Apokalipsie wypuszczone - robią jatkę. Legion w tej książce owszem, zostaje także wypuszczony i mamy Armageddon. Nie chce mi się pokazywać więcej tych analogii, jest ich dużo, mamy nawet Matkę Boską, która pokonuje szatana. Więcej analogii niech sobie czytelnik sam szuka, ja znalazłem tego co niemiara. Ciekawe tylko, czy było to zamierzone, czy też jakaś część osobowości autora przejawiła te elementy całkiem podświadomie, bez wiedzy i jego woli. Marksistowska nienawiść do chrześcijańskiego Boga, wyrażona w osobie postaci Bożygłowa nie jest jedynym żenującym „kwiatkiem”: Sala Dyskursu (Mega LOL :D) rozbawiła mnie do łez. Czy autor puścił oko do innych marksistów informując wszystkich o tym, że wie, co to dyskurs i „roszczenie ważności prawdy”? Najbardziej irytującą dla mnie głupotą obecną w tej książce i namolnie eksploatowaną, to „silniki odrzutowe”. Silniki odrzutowe nie działają w próżni, ani na planecie bez atmosfery tlenowej. Silniki odrzutowe działają tak, że spalają paliwo w zasysanym powietrzu. Trzeba być nieukiem, żeby wyposażyć statki kosmiczne w silniki odrzutowe. Statki kosmiczne mają bowiem silniki RAKIETOWE, które tym się różnią od odrzutowych, że do spalania w nich wprowadzone jest zarówno paliwo, jak i utleniacz, ze zbiorników, w które wyposażony jest statek. Dzięki temu silniki rakietowe mogą działać w próżni, zaś silniki odrzutowe działać w próżni nie mogą. Takich głupot, jak „silniki odrzutowe” jest oczywiście w tej książce co niemiara i zawiedziony jestem tym bardzo, że ta książka nie ma nic wspólnego z gatunkiem sci-fi, że jest to moim zdaniem dość mało wyrafinowane fantasy dla ubogich. Książka napisana jest językiem przyciężkim, jak niemiecki dowcip i mętnym, mało plastycznym, co utrudnia czytelnikowi skupienie uwagi na fabule w tej stercie technobełkotu pozbawionego racjonalnego znaczenia i sensu. W kwestii kreacji multiwersum z dziwacznymi wieloświatami, do których można się dziwacznie przemieszczać, to już nie wiadomo: śmiać się czy płakać.
Oceny książki Wschodzące gwiazdy
Poznaj innych czytelników
288 użytkowników ma tytuł Wschodzące gwiazdy na półkach głównych- Chcę przeczytać 156
- Przeczytane 127
- Teraz czytam 5
- Posiadam 92
- Fantastyka 7
- Science Fiction 6
- Chcę w prezencie 3
- Ebook 3
- MAG 2
- Moja kolekcja 2










































OPINIE i DYSKUSJE o książce Wschodzące gwiazdy
Pomijając już mój stosunek do tego cyklu wyrażony w opiniach do poprzednich tomów, to pragnę zauważyć, że:
chociaż zasadnicze kłopoty ludzkości, o których opowiada cykl książek „Ogień Ludzkości” zostały mniej więcej rozwiązane, a najgorsze kreatury dostały w przybliżeniu to, na co zasłużyły, to czytelnik taki jak ja, czuje się mocno zawiedziony tą serią. Nie tylko dlatego, że moja wredność nie została dostatecznie nakarmiona, a nie została, bo strzał w łeb dla masowych zbrodniarzy, to za mało: chciałoby się, żeby sami obficie posmakowali oni tych samych przyjemności, którymi obdarzali innych ludzi i żeby to była smakowita obfitość tych przyjemności, w stopniu takim, żeby marzyli w trakcie o swojej śmierci i nie dostali tego rozwiązania. Mój zawód wynika jednak także z czegoś innego, na przykład z tego, że ta opowieść to stek bzdur, stylizowanych momentami na opowieść biblijną. Mamy tu jak gdyby Ewangelię wg NieświętegoBynajmniej Cobley’a Michaela. Doświadczamy obleśnego Boga Wszechmogącego w osobie niejakiego Bożygłowa, upadłe anioły jako Legion (szatański) (który w oryginalnej Biblii wszedł w wieprze, które wskoczyły potem do wody i utonęły… biedne wieprze). Legion, czyli upadłe anioły zostały wrzucone do piekła po przegranej wojnie i w Apokalipsie wypuszczone - robią jatkę. Legion w tej książce owszem, zostaje także wypuszczony i mamy Armageddon.
Nie chce mi się pokazywać więcej tych analogii, jest ich dużo, mamy nawet Matkę Boską, która pokonuje szatana. Więcej analogii niech sobie czytelnik sam szuka, ja znalazłem tego co niemiara. Ciekawe tylko, czy było to zamierzone, czy też jakaś część osobowości autora przejawiła te elementy całkiem podświadomie, bez wiedzy i jego woli. Marksistowska nienawiść do chrześcijańskiego Boga, wyrażona w osobie postaci Bożygłowa nie jest jedynym żenującym „kwiatkiem”: Sala Dyskursu (Mega LOL :D) rozbawiła mnie do łez. Czy autor puścił oko do innych marksistów informując wszystkich o tym, że wie, co to dyskurs i „roszczenie ważności prawdy”?
Najbardziej irytującą dla mnie głupotą obecną w tej książce i namolnie eksploatowaną, to „silniki odrzutowe”. Silniki odrzutowe nie działają w próżni, ani na planecie bez atmosfery tlenowej. Silniki odrzutowe działają tak, że spalają paliwo w zasysanym powietrzu. Trzeba być nieukiem, żeby wyposażyć statki kosmiczne w silniki odrzutowe. Statki kosmiczne mają bowiem silniki RAKIETOWE, które tym się różnią od odrzutowych, że do spalania w nich wprowadzone jest zarówno paliwo, jak i utleniacz, ze zbiorników, w które wyposażony jest statek. Dzięki temu silniki rakietowe mogą działać w próżni, zaś silniki odrzutowe działać w próżni nie mogą.
Takich głupot, jak „silniki odrzutowe” jest oczywiście w tej książce co niemiara i zawiedziony jestem tym bardzo, że ta książka nie ma nic wspólnego z gatunkiem sci-fi, że jest to moim zdaniem dość mało wyrafinowane fantasy dla ubogich.
Książka napisana jest językiem przyciężkim, jak niemiecki dowcip i mętnym, mało plastycznym, co utrudnia czytelnikowi skupienie uwagi na fabule w tej stercie technobełkotu pozbawionego racjonalnego znaczenia i sensu. W kwestii kreacji multiwersum z dziwacznymi wieloświatami, do których można się dziwacznie przemieszczać, to już nie wiadomo: śmiać się czy płakać.
Pomijając już mój stosunek do tego cyklu wyrażony w opiniach do poprzednich tomów, to pragnę zauważyć, że:
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo tochociaż zasadnicze kłopoty ludzkości, o których opowiada cykl książek „Ogień Ludzkości” zostały mniej więcej rozwiązane, a najgorsze kreatury dostały w przybliżeniu to, na co zasłużyły, to czytelnik taki jak ja, czuje się mocno zawiedziony tą serią. Nie tylko dlatego,...
Oj nie, to jest podsumowanie całego cyklu? Powinno być wielkie bum, a jest wielkie bam! Cały ten cykl to była udręka i naprawdę bardzo się cieszę, że dotrwałam do końca. Niestety nie było to nic miłego. Pomysł bardzo dobry, ale wykonanie kiepskie, męczyłam się niemiłosiernie, pisarz nie umie interesująco pisać, nic mnie tu praktycznie nie ciekawiło, nikomu nie kibicowałam no może oprócz Robertowi Horstowi i Teo. Jest czwarta część, całe szczęście nie na rynku polskim, natomiast gdyby była to już bym podziękowała, tutaj i tak sytuacja Dariana się rozwiązuje a w czwartej części jest chyba nowe zawiązanie akcji, więc bym tego już sobie od nowa nie zrobiła. Dla mnie pisarz jest skreślony i na pewno po niego nie sięgnę, nudny bez polotu i z ciężkim piórem. Nie polecam.
Oj nie, to jest podsumowanie całego cyklu? Powinno być wielkie bum, a jest wielkie bam! Cały ten cykl to była udręka i naprawdę bardzo się cieszę, że dotrwałam do końca. Niestety nie było to nic miłego. Pomysł bardzo dobry, ale wykonanie kiepskie, męczyłam się niemiłosiernie, pisarz nie umie interesująco pisać, nic mnie tu praktycznie nie ciekawiło, nikomu nie kibicowałam...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toSpace opery rządzą się swoimi prawami - mają przede wszystkim dostarczać rozrywki, nie muszą być wielką literaturą, nie muszą dostarczać głębokich przemyśleń egzystencjalnych. Pewnie nawet nie muszą być bardzo science, biorąc pod uwagę, że ich akcja toczy się za setki, a nawet tysiące lat. Nie powinny jednak zbytnio urągać zdrowemu rozsądkowi. Cobley, stawia często (zbyt często) główne postacie w sytuacjach bez wyjścia, czytelnik kładzie na nich już krzyżyk, bo tym razem nie może się udać, to już musi być ich koniec, a tu nagle myk i pojawia się ratunek. Jak królik z kapelusza, bez żadnego uprawdopodobnienia, ot tak sobie. Tego nie lubię.
Nie lubię też, jeśli bohaterowie są nijacy, nie można im kibicować, nie można ich polubić albo znienawidzić. Cobley, przynajmniej moim zdaniem, takich bohaterów właśnie stworzył. Najlepiej wypadały droidy, ale im bliżej było końca, też uchodziła z nich para i traciły cojones.
Czy warto więc książkę (raczej trylogię) przeczytać? Można, jeśli wyłączymy krytyczne myślenia i będziemy bawili się, np. w poszukiwanie pierwowzorów zdarzeń, bohaterów, miejsc. W innym przypadków można sobie darować lekturę.
Space opery rządzą się swoimi prawami - mają przede wszystkim dostarczać rozrywki, nie muszą być wielką literaturą, nie muszą dostarczać głębokich przemyśleń egzystencjalnych. Pewnie nawet nie muszą być bardzo science, biorąc pod uwagę, że ich akcja toczy się za setki, a nawet tysiące lat. Nie powinny jednak zbytnio urągać zdrowemu rozsądkowi. Cobley, stawia często (zbyt...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toUh, nie w moim typie. Masakryczna fabuła, gdzie nie wiadomo o co chodzi, kto z kim i po co. Autor wprowadza całą masę ras nic nie wnoszących do treści, historia ledwo trzyma się kupy...mordowałem się przez 3 tomy, bo przecież warto dać szanse, ale to nie to -niestety.Dobrze że na poczatku drugiego i trzeciego tomu jest jakby streszczenie co się działo poprzednio, to przynajmniej idzie to ogarnąć. Nie polecam nikomu jako pierwsza przygoda z moim ulubionym gatunkiem SCI-FI.
Uh, nie w moim typie. Masakryczna fabuła, gdzie nie wiadomo o co chodzi, kto z kim i po co. Autor wprowadza całą masę ras nic nie wnoszących do treści, historia ledwo trzyma się kupy...mordowałem się przez 3 tomy, bo przecież warto dać szanse, ale to nie to -niestety.Dobrze że na poczatku drugiego i trzeciego tomu jest jakby streszczenie co się działo poprzednio, to...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toWczoraj skończyłem czytać 3. część cyklu i byłem wyjątkowo rozczarowany. Pod koniec sprawiała takie wrażenie, jak gdyby autora gonił termin wynikający z umowy zawartej z wydawcą. Połowa głównych bohaterów została uśmiercona, w tym niektórzy w nieznanych okolicznościach, a część wprowadzonych wątków nie doczekała się rozwinięcia. Szkoda, bo 2 pierwsze części dawały więcej nadziei.
Wczoraj skończyłem czytać 3. część cyklu i byłem wyjątkowo rozczarowany. Pod koniec sprawiała takie wrażenie, jak gdyby autora gonił termin wynikający z umowy zawartej z wydawcą. Połowa głównych bohaterów została uśmiercona, w tym niektórzy w nieznanych okolicznościach, a część wprowadzonych wątków nie doczekała się rozwinięcia. Szkoda, bo 2 pierwsze części dawały więcej...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toWszystko co napisałem o poprzednim tomie, mógłbym też podpiąć i do tego, z tym że niektóre rozdziały były bardzo chaotycznie napisane, może nie czytałem z należytym skupieniem, ale czasami nie wiedziałem już kto z kim i przeciw komu i gdzie i skąd... Chyba po prostu dopadło mnie zmęczenie materiału. Nie jest źle, ale do hurraoptymizmu też jest daleko.
Wszystko co napisałem o poprzednim tomie, mógłbym też podpiąć i do tego, z tym że niektóre rozdziały były bardzo chaotycznie napisane, może nie czytałem z należytym skupieniem, ale czasami nie wiedziałem już kto z kim i przeciw komu i gdzie i skąd... Chyba po prostu dopadło mnie zmęczenie materiału. Nie jest źle, ale do hurraoptymizmu też jest daleko.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toZe smutkiem stwierdzam, że bardzo zawiodłem się na trzecim tomie tej powieści. Domęczyłem do końca, ale w wielkim bólu nudy.
Ze smutkiem stwierdzam, że bardzo zawiodłem się na trzecim tomie tej powieści. Domęczyłem do końca, ale w wielkim bólu nudy.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toSuper pomysł na fabułę (całej serii) został zatopiony przez szczegóły.
Za dużo wątków, stworzona "nowo-mowa" (chodź nie wiem ile w tych udziwnieniach winy autora, a ile tłumaczenia),bardzo naiwna fabuła (a zakończenie to aż boli). Podsumowując przekombinowane i chaotyczne. Ja się bardzo męczyłem, żeby przejść przez drugi i trzeci tom.
Super pomysł na fabułę (całej serii) został zatopiony przez szczegóły.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toZa dużo wątków, stworzona "nowo-mowa" (chodź nie wiem ile w tych udziwnieniach winy autora, a ile tłumaczenia),bardzo naiwna fabuła (a zakończenie to aż boli). Podsumowując przekombinowane i chaotyczne. Ja się bardzo męczyłem, żeby przejść przez drugi i trzeci tom.
Po zakończeniu ostatniego tomu cieszę się że to już za mną. Nie była to zła książka ale mnie zmęczyła. Olbrzymi świat wykreowany przez autora czasem sprawiał że nie odnajdywałem się w nim.
Bardzo ciekawy pomysł na opowieść.
Na pytanie "Czy polecam ją do przeczytania?" raczej odpowiem że tak.
Plusy:
- ciekawy pomysł
- mnogość wątków
- bardzo rozbudowane światy
Minusy:
- mnogość wątków (tak wiem że i wyżej to podałem)
- zakończenie chyba za proste jak porównamy do całości.
Po zakończeniu ostatniego tomu cieszę się że to już za mną. Nie była to zła książka ale mnie zmęczyła. Olbrzymi świat wykreowany przez autora czasem sprawiał że nie odnajdywałem się w nim.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toBardzo ciekawy pomysł na opowieść.
Na pytanie "Czy polecam ją do przeczytania?" raczej odpowiem że tak.
Plusy:
- ciekawy pomysł
- mnogość wątków
- bardzo rozbudowane światy
Minusy:
-...
Zdecydowanie najgorsza z trzech części trylogii Michaela Cobleya. Autor kończy oczywiście wszystkie wątki, które skończyć powinien, ale jednak większość z nich ma zakończenie moim zdaniem bardzo słabe. Wielka pomysłowość autora dotycząca opisywanych światów, szczegółów, ciekawostek technologicznych itd. pozostaje i wciąż cieszy (choć po ponad 1000 stron poprzednich dwóch tomów już trochę mniej),o tyle główne wątki fabularne okazują się jednak już wielokrotnie ograne. Wyraźnie pomysłu na oryginalne zakończenie zabrakło, końcowa scena jak żywo przypomina ostatnią scenę z Powrotu Jedi. Wielkie i ponadczasowe istoty owiane tajemnicą okazują się zwykłymi bandziorami, niepokonani wrogowie z przeszłości dają się jednak dość łatwo pokonać a dobrzy wygrywają i żyją długo i szczęśliwie (poza kilkoma wyjątkami :) ). Ale oczywiście przeczytać trzeba, żeby sprawdzić jak to się skończy.
Zdecydowanie najgorsza z trzech części trylogii Michaela Cobleya. Autor kończy oczywiście wszystkie wątki, które skończyć powinien, ale jednak większość z nich ma zakończenie moim zdaniem bardzo słabe. Wielka pomysłowość autora dotycząca opisywanych światów, szczegółów, ciekawostek technologicznych itd. pozostaje i wciąż cieszy (choć po ponad 1000 stron poprzednich dwóch...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to