Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Czerwona kraina

Tłumaczenie: Robert Waliś
Seria: Uniwersum Pierwszego Prawa
Wydawnictwo: Mag
7,52 (278 ocen i 29 opinii) Zobacz oceny
10
20
9
41
8
75
7
89
6
41
5
8
4
1
3
2
2
1
1
0
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
A Red Country
data wydania
ISBN
9788374802901
liczba stron
640
język
polski
dodała
Oceansoul

Inne wydania

Spalili jej dom. Porwali jej brata i siostrę. Ale zbliża się czas zemsty. Płoszka Południe miała nadzieję pogrzebać krwawą przeszłość i z uśmiechem odjechać w dal, ale zamiast tego będzie musiała odkurzyć dawne paskudne zwyczaje, by odzyskać swoją rodzinę, a nie należy do kobiet, które zawahają się przed uczynieniem tego, co konieczne. Wyrusza w pogoń, zabierając jedynie parę wołów oraz...

Spalili jej dom.
Porwali jej brata i siostrę.
Ale zbliża się czas zemsty.

Płoszka Południe miała nadzieję pogrzebać krwawą przeszłość i z uśmiechem odjechać w dal, ale zamiast tego będzie musiała odkurzyć dawne paskudne zwyczaje, by odzyskać swoją rodzinę, a nie należy do kobiet, które zawahają się przed uczynieniem tego, co konieczne. Wyrusza w pogoń, zabierając jedynie parę wołów oraz swojego tchórzliwego starego ojczyma Owcę. Jednakże okazuje się, że Owca również ucieka przed krwawą przeszłością, a tej nie da się pozostawić za sobą w pozbawionej praw Dalekiej Krainie.

Pościg powiedzie ich przez jałowe równiny do przygranicznego miasteczka ogarniętego gorączką złota, poprzez konflikty, pojedynki i masakry, wysoko w nieznane góry, gdzie czekają Duchy. A co gorsza, zmusi ich do sojuszu z Nicomo Coscą, niesławnym najemnikiem, oraz jego nieporadnym prawnikiem Temple’em, czyli ludźmi, którym nikt nigdy nie powinien zaufać…

 

źródło opisu: http://mag.com.pl/

źródło okładki: http://mag.com.pl/

pokaż więcej

Brak materiałów.
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Oficjalna recenzja
Punnuf książek: 106

Czerwona padlina

Na okładce Lev Grossman z „Wall Street Journal” zachęca nas do przeczytania książki takimi słowami: Wyobraź sobie „Władcę pierścieni” w reżyserii Kurosawy. Wyobraziłem sobie. Niestety Joe Abercrombie – autor – zawiesił „Czerwoną krainę” gdzieś pomiędzy „Kill Billem” a niedomagającym Terrym Pratchettem i wygląda na to, że nawet nie puścił jej w ruch wahadłowy, żeby przynajmniej raz na rozdział nałapała się świeżego powiewu natchnienia, tylko zadowolił się literacką flautą.

We „Władcy pierścieni” drużyna wiedziała dokąd i po co idzie, przygniatało ją brzemię, na horyzoncie majaczył mroczny cel. Płoszka Południe i jej znajomi niby planują ratować porwane dzieci, niby przemierzają, ale dość szybko okazuje się, że wszyscy posiadają niechlubną przeszłość i podłe usposobienie, co najwyraźniej interesuje autora bardziej niż kontynuowanie głównego wątku – problemy nieletnich zagłuszone są więc stękaniem udręczonych dusz wielu nijakich i kilku w miarę interesujących bohaterów.

Abercrombie na początku stara się być wyjątkowo zabawny, następnie nadrabia te słabości charakteru brutalnością, jakby chciał upchnąć w „Czerwonej krainie” cały komizm i tragizm ludzkiej egzystencji, przy czym nie mógł się zdecydować na ich połączenie w obrębie jednej powieści; jednak babrać się we flakach należy szczerze i z oddaniem, szczególnie jeśli dedykuje się książkę Clintowi Eastwoodowi; zresztą humor też kuleje. Dialogi nie mogą być zwykłe, tak po prostu popychające akcję do przodu – one muszą być...

Na okładce Lev Grossman z „Wall Street Journal” zachęca nas do przeczytania książki takimi słowami: Wyobraź sobie „Władcę pierścieni” w reżyserii Kurosawy. Wyobraziłem sobie. Niestety Joe Abercrombie – autor – zawiesił „Czerwoną krainę” gdzieś pomiędzy „Kill Billem” a niedomagającym Terrym Pratchettem i wygląda na to, że nawet nie puścił jej w ruch wahadłowy, żeby przynajmniej raz na rozdział nałapała się świeżego powiewu natchnienia, tylko zadowolił się literacką flautą.

We „Władcy pierścieni” drużyna wiedziała dokąd i po co idzie, przygniatało ją brzemię, na horyzoncie majaczył mroczny cel. Płoszka Południe i jej znajomi niby planują ratować porwane dzieci, niby przemierzają, ale dość szybko okazuje się, że wszyscy posiadają niechlubną przeszłość i podłe usposobienie, co najwyraźniej interesuje autora bardziej niż kontynuowanie głównego wątku – problemy nieletnich zagłuszone są więc stękaniem udręczonych dusz wielu nijakich i kilku w miarę interesujących bohaterów.

Abercrombie na początku stara się być wyjątkowo zabawny, następnie nadrabia te słabości charakteru brutalnością, jakby chciał upchnąć w „Czerwonej krainie” cały komizm i tragizm ludzkiej egzystencji, przy czym nie mógł się zdecydować na ich połączenie w obrębie jednej powieści; jednak babrać się we flakach należy szczerze i z oddaniem, szczególnie jeśli dedykuje się książkę Clintowi Eastwoodowi; zresztą humor też kuleje. Dialogi nie mogą być zwykłe, tak po prostu popychające akcję do przodu – one muszą być dowcipne i puentujące. Bohaterowie zamiast rozmawiać, przerzucają się sentencjami, a jest ich tyle, że spokojnie wystarczy na wydanie pulchnego poradnika: Ponieważ mam dług i jeśli go nie spłacę, będę trupem – Zwierza się Cantliss (szuja) Waerdinurowi (trochę lepsza szuja), po chwili dostaje odpowiedź – wszyscy jesteśmy trupami, bracie, to tylko kwestia czasu. Potem jest jeszcze lepiej: – Im dalej zagłębiam się w niezbadane rejony tej krainy, tym bardziej upewniam się, że żyjemy w czasach ostatecznych. Owca wyjął manierkę z dłoni Jubaira, opróżnił ją, a następnie cisnął w ślad za właścicielem. – Każda chwila dla kogoś jest ostatecznym czasem. Na te mokre sny o Szekspirze z hukiem spływa wodospad metafor i porównań: najróżniejszych, kreatywnych, inspirujących, przegubowych, wielokrotnie złożonych, aż dziw bierze, że postaci dają radę się spod nich wygrzebać. Biedny Temple (prawnik, lecz z nadzieją na poprawę), ledwo co uszedł z życiem, wyciągnięty z rwącego prądu rzeki dostał po głowie całym akapitem: Zawsze najlepiej się czuł w towarzystwie kogoś silnego, na kim mógł polegać. Jak bluszcz oplatający głęboko zakorzenione drzewo. Albo ptak siedzący na rogu byka. Albo pijawka na końskim zadzie. W końcu i sam autor, skołowany twórczym wysiłkiem, traci wiarę w czytelnika: Wszystko będzie dobrze – rzekł Temple do syna Buckhorna. Jego drugiego syna, nie jednego z tych, którzy zginęli.

W „Czerwonej krainie” walczy się na miecze oraz inną broń białą – chociaż z tylnych rzędów nieśmiało machają armaty, podnoszące prestiż powieści finałowymi efektami specjalnymi – problem w tym, że są one opisane bez przekonania: za słabo wyeksponowane, żeby nabrały rangi westernowej świętości, jakby jedynym zamierzeniem autora było stworzenie dzikiego zachodu, ale takiego bez pistoletów, a jednocześnie brakuje im tarantinowskiej organicznej konieczności. W tym świecie skrajnie trudnych warunków słowa bohaterów są niestety twardsze od ich charakterów – za podłymi powierzchownościami kryją się poczciwi ludzie, przeżywający zbyt wiele naiwnych momentów samoświadomości odgrywanych ról. Szkoda, że Abercrombie zamiast pisarzem wolał zostać autorem bestsellerów, bo gdyby nasycił zapachem świeżego mięsa tę przegadaną opowieść, mogłaby z niej wyjść porządna książka.

Rafał Łukasik

pokaż więcej

Dodaj dyskusję
Dyskusje o książce
pokaż wszystkie
Sortuj opinie wg
Opinie czytelników (771)
 Pokaż tylko oceny z treścią
książek: 2585
wiejskifilozof | 2014-11-13
Na półkach: Przeczytane

Można się na początku wystraszyć tej książki,bo gruba.I dla mnie nic autor nie mówi.To jest jego nazwisko,ale jak zacząłem czytać to szybko się przekonałem,że to naprawdę dobra i porządna książka.
Takie fantasty,lecz bez elfów i ogrów.A mimo,to wciąga i to bardzo.
Bardzo fajnie opisani bohaterowie:Owca,Płoszka Południe,pani Burmistrz.
Autor opisuje,bardzo sugestywnie walki,starcia,potyczki.
To raczej fantasty dla starszych czytelników,lecz nie będzie nic złego jak i młodzież przeczyta.
Mi się podobało.

książek: 1241
mania_kch | 2014-03-23
Na półkach: 2013
Przeczytana: 01 stycznia 2013

„Świat to czerwona kraina, pozbawiona sprawiedliwości i znaczenia.”

Opowieść rodem z dzikiego zachodu obfitująca w wiele przygód, walk, zwrotów akcji i nieprzewidywalnych rozwiązań. Podróż Płoszki Owcy i Temple , której celem jest uwolnienie uprowadzonych dzieci okazuje się niesamowicie wciągająca i intrygująca. Każdy moment ich podróży naznaczony jest nie tylko wręcz tragicznymi wydarzeniami,ale także ich wewnętrznymi przemianami.
Cudownie wykreowana postać Płoszki młodej dziewczyny z ciętym, niewyparzonym językiem, który nie raz sprowadził na nią kłopoty, jest uparta, szybciej mówi niż myśli i często działa na przekór wszystkiemu. Jednak pod tą maską obojętności kryje się wrażliwa i bardzo oddana młoda kobieta.
Kolejna świetna postać to Owca, niby potulny, nieco jakby zahukany a w rezultacie rządny walki i brutalny zabijaka. No i Temple człowiek słabego ducha, tchórz dbający tylko siebie, gość który zawsze spada na „cztery łapy” tak można go określić w momencie kiedy go...

książek: 399
agatrzes | 2013-03-25
Na półkach: Posiadam

Joe Abercrombie angielski pisarz fantasy nie bez powodu został nominowany do Nagrody Campbella dla najlepszego nowego pisarza oraz British Fantasy Award. Ja na pierwsze "spotkanie" z autorem wybrałam "Czerwoną krainę" i muszę przyznać, że książka dostarczyła mi wrażeń na jakie nie byłam przygotowana.

Płoszka Południe to kobieta z przeszłością, która stara się wieść w miarę normalne życie i stworzyć młodszemu rodzeństwu dom. Wszystko się jednak zmienia, kiedy pewnego dnia ktoś pali jej dom, porywa brata i siostrę a na ganku zostawia zwłoki. Dziewczyna nie waha się ani przez chwilę nad podjęciem pościgu, ale nawet ona sama nie zdaje sobie sprawy, jak trudne decyzje przyjdzie jej podejmować i ile będzie kosztować nie tylko ją ta podróż.

Daleka kraina to miejsce w którym rządzi bezprawie, a wszystkie spory i różnice zdań wyjaśnia się używając fizycznych argumentów. Ludzkie życie jest niewiele warte, kiedy Unia zamierza "uciszyć" niewygodnych buntowników i rozszerzyć swoje wpływy....

książek: 630
Krzysztof Lewandowski | 2013-04-18
Na półkach: Posiadam

"Czerwona kraina" nie jest jedyną książką Joego Abercrombiego znajdującą się w ofercie wydawnictwa MAG. Mimo to, z bólem przyznaję, że jest ona pierwszą powieścią autorstwa tego pisarza, z którą miałem do czynienia. Przed przeczytaniem zapoznałem się z wieloma pozytywnymi opiniami o jego twórczości, jednak to nie one skłoniły mnie do sięgnięcia po tę pozycję. Nie, do tego skłoniła mnie surowa, czerwona kraina i bohaterowie, którzy we fragmencie udostępnionym przez wydawcę, prezentowali się jak zwykli ludzie. Ludzie, psia mać, a nie jacyś herosi!

Pragnienie zemsty skłania człowieka do różnych, często ekstremalnych zachowań. Tak jest w przypadku Płoszki Południe, wyruszającej wraz ze swym ojczymem, Owcą, w pościg za ludźmi, którzy nieodwracalnie zmienili jej życie. Porwali jej brata i siostrę, spalili gospodarstwo oraz zamordowali przyjaciela. Takich zbrodni się nie wybacza, ale Płoszką, oprócz nienawiści, kieruje również tęsknota za porwanymi bliskimi. Czy uda się jej ich odzyskać?...

książek: 3300
Jabuilo | 2015-11-25
Na półkach: Posiadam

Nic dodać, nic ująć. Autor w najlepszej swej krasie. Historii po latach ciąg dalszy. Bez upiększeń i ze wspaniałą dawką zdrowego humoru. Widać fascynację realiami Dzikiego Zachodu - no ale tak to już jest z kolonizacją i gorączką złota :) Ciężko wymyśleć nowe sqrwysyństwo , którego ktoś już gdzieś nie popełnił. Książka bardzo dobrze napisana, wciągająca i godna polecenia dla każdego czytelnika :)

książek: 362
piotrswiecik | 2013-10-28
Na półkach: 2013
Przeczytana: 24 września 2013

Ta książka po raz kolejny potwierdza że Abercrombie to pierwsza liga współczesnej 'klasycznej' fantasy. Wartka akcja, bardzo wyraziści bohaterowie (czy też właściwie antybohaterowie…) i to za co chyba najbardziej cenię tego autora, czyli kapitalne, błyskotliwe, dowcipne i pełne inteligentnych złościwości dialogi, którymi powieść jest wręcz najeżona. "Red Country" to książka pisana nieco z przymrużeniem oka, choć oczywiście jest to nadal humor w konwencji Tarantino i krew znów leje się strumieniami. Pastiszowa konwencja "westernu z mieczami" jest interesująca i na pewno niespotykana. Warte polecenia.

książek: 2211
Sol | 2013-03-13
Na półkach: Poszły w świat

Muszę przyznać, że od dawna chciałam poznać twórczość autora, wszystko przez to, że wiele osób mi go zachwalało. Miałam zacząć od książki "Zemsta najlepiej smakuje na zimno", ale było mi z nią jakoś "nie po drodze". Traf chciał, że w moje ręce wpadła "Czerwona Kraina". Tytuł niewiele mi mówił, ale za to intrygujący, opiewający w mroczność opis zachęcił mnie do przeczytania. W dodatku ta okładka, która przyciągnęła mój wzrok, z resztą jak i okładki poprzednich dzieł autora. Tak więc, sięgnęłam po "Czerwoną krainę" i tak naprawdę nie byłam pewna czego się po niej spodziewać. Widziałam jednak, już po pierwszym rozdziale, że autor włada ciekawym stylem, i stwierdziłam tym samym, że pomimo obszernej objętości książki, "pójdzie" mi z nią całkiem szybko.

"- Posłuchajcie - odezwał się karczmarz. - Nie chcę żadnych kłopotów w swojej...
- Ja też nie chciałem żadnych kłopotów - przerwał mu Owca. - A jednak same mnie znalazły. Mają taki paskudny zwyczaj."

Z opisu można wywnioskować, że...

książek: 448
jagodaanna | 2013-07-01
Na półkach: Miałam

"- Posłuchajcie - odezwał się karczmarz. - Nie chcę żadnych kłopotów w swojej...
- Ja też nie chciałem żadnych kłopotów
- przerwał mu Owca. - A jednak same mnie znalazły.
Mają taki paskudny zwyczaj."

Joe Abercrombie to pisarz, o którym sporo wiedziałam przed sięgnięciem po jedną z powieści, których jest autorem. Słyszałam o jego trylogii "Pierwsze prawo", wiedziałam, że zajmuje się literaturą fantasy... To dość dużo, zważając na to, że ostatnio czytuję książki autorów, których nie znam.

Spalili jej dom.
Porwali jej brata i siostrę.
Ale zbliża się czas zemsty.

Płoszka Południe miała nadzieję pogrzebać krwawą przeszłość i z uśmiechem odjechać w dal, ale zamiast tego będzie musiała odkurzyć dawne paskudne zwyczaje, by odzyskać swoją rodzinę, a nie należy do kobiet, które zawahają się przed uczynieniem tego, co konieczne.

Ten krótki opis wystarczył, aby zainteresować mnie książką.

Płoszka Południe jest główną bohaterką książki (choć nie można powiedzieć, że inne postacie nie...

książek: 905
Agnieszka_Pe | 2013-08-29
Na półkach: Posiadam
Przeczytana: 29 sierpnia 2013

Abercrombie kreuje świat twardy, brutalny, bezlitosny, w którym nie ma miejsca dla słabych – albo zabijasz, albo zabijają ciebie, nie ma innej możliwości, to od ciebie zależy, jak długo będziesz żyć. Trup ściele się gęsto, słownictwo, jakim operują poszczególne postaci, może wywołać rumieniec na licu co wrażliwszej czytelniczki, sceny walk są krwawe i opisane bardzo obrazowo, bohaterowie z jednej opresji wpadają natychmiast w następną – za każdym w końcu ciągnie widmo paskudnej przeszłości, która prędzej czy później daje o sobie znać.

Niektórzy czytelnicy za minus uznać mogą nieco przydługie rozważania bohaterów na temat kondycji ludzkiego losu, które niewątpliwie rozciągały akcję i zwiększyły objętość tej obszernej powieści, ale w końcu – kto nie lubi pogadać na tematy filozoficzne, kiedy nadarza się ku temu okazja?

książek: 1441
Urshana | 2013-07-08
Na półkach: Fantastyka
Przeczytana: 20 czerwca 2013

Często mi się tak zdarza, że czytane przeze mnie książki w nieoczekiwany sposób wchodzą ze sobą w dialog, zupełnie przypadkowo dobrana kolejność pozycji, zaczyna wyglądać jakby była precyzyjnie zaplanowana. Całkiem niedawno skończyłam "Braci Sisters", w których autor wyraźnie gra z konwencją westernu, a dziś mam zamiar kilka słów napisać o "Czerwonej krainie", powieści z gatunku fantastyki, ale czerpiącej pełnymi garściami z opowieści rodem z Dzikiego Zachodu.

Do Abercrombie'go stopniowo się przyzwyczajam, ale nie sądzę, by stał się on moim ulubieńcem. Za to czytanie powieści tegoż autora niezwykle przypadło do gustu mojemu mężowi, aż mu zazdroszczę tego zafascynowania, które powoduje, że ponad sześćset stron utworu zostaje pochłonięte w tempie błyskawicznym. Mnie "Czerwona kraina" zajęła o wiele więcej czasu. Nie jest to zła opowieść, ale czegoś mi w niej zabrakło. Może za dużo w niej klasycznego westernu, a za mało zabawy z wybraną stylistyką. Bo samej fantastyki to w utworze...

zobacz kolejne z 761 
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Cytaty z książki
lista cytatów dodaj cytat
Inne książki autora
więcej książek tego autora
zgłoś błąd zgłoś błąd