Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.
Zgłosuj na książki roku 2017

W syberyjskich lasach

Tłumaczenie: Anna Michalska
Wydawnictwo: Noir sur Blanc
6,5 (119 ocen i 25 opinii) Zobacz oceny
10
6
9
9
8
14
7
36
6
23
5
17
4
6
3
6
2
2
1
0
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Dans les forêts de Sibérie
data wydania
ISBN
9788373924000
liczba stron
180
słowa kluczowe
Bajkał, Syberia
język
polski
dodała
Monika Stocka

"Dość wcześnie zrozumiałem, że nie uda mi się zrobić czegoś wielkiego, żeby zmienić świat. Pyrzekłem więc sobie, że na jakis czas zamieszkam gdzieś w syberyjskich lasach. Wynająłem drewnianą chatę, z dala od wszystkiego, nad brzegiem Bajkału. Tam, podczas sześciu miesięcy, mając pięć dni drogi do najbliższej wsi, zagubiony wśród zagarniającej wszystko natury próbowałem być szczęśliwy. Wierzę,...

"Dość wcześnie zrozumiałem, że nie uda mi się zrobić czegoś wielkiego, żeby zmienić świat. Pyrzekłem więc sobie, że na jakis czas zamieszkam gdzieś w syberyjskich lasach. Wynająłem drewnianą chatę, z dala od wszystkiego, nad brzegiem Bajkału. Tam, podczas sześciu miesięcy, mając pięć dni drogi do najbliższej wsi, zagubiony wśród zagarniającej wszystko natury próbowałem być szczęśliwy. Wierzę, że mi się to udało. Dwa psy, piec na drewno, okno wychodzące na jezioro wystarczają do życia. A jeżeli wolność oznacza posiadanie czasu? A jeżeli szczęście przychodzi, gdy mamy samotność, przestrzeń i ciszę – wszystkie te rzeczy, których zabraknie przyszłym pokoleniom?
Dopóki będą istniały drewniane chaty w głębi lasu, nic jeszcze nie jest stracone."
(fragment książki)

 

źródło opisu: Noir sur Blanc, 2013

źródło okładki: www.noir.pl

pokaż więcej

Brak materiałów.
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Oficjalna recenzja
Monika książek: 2749

Jesteśmy na wczasach, w syberyjskich lasach...

Jeszcze sobie niczego nie obiecuję i na nic się nie nastawiam. Tytuł brzmi pięknie i choć budzi mnóstwo skojarzeń, staram się nie wybiegać zmysłami na te wszystkie ścieżki, nad którymi snuje się mgła wolności. Wolności! Przyznam, że kiepska jestem w dotrzymywaniu obietnic, więc wystarczy pstryk, przekręcam klucz i z głowy wylatują we wszystkie strony liczne moje nadzieje i oczekiwania, zupełnie jak kolorowe piłeczki z reklamy Sony. Tak się składa, że całkiem dobrze pamiętam „Into the Wild” i mimo, iż nie jest to mój ulubiony film, często wracam do niego myślami, bo on nadal definiuje moje pojęcie granic, wolności i niezależności. Kłócę się z nim i godzę, ale czuję jakiś ruch. I nie jest on bezsensowny ani nieokreślony. (No nie wiem, czy to nie jest mój ulubiony film…)  Bliższa sercu jest mi jednak wyprawa jednego z moich przyjaciół na Syberię, bo slajdy z niej oglądałam wielokrotnie, niektóre z nich wciąż mam w swojej głowie, mimo, że ostatni raz dane mi było je widzieć ponad 10 lat temu. Piłeczek nie da się już zatrzymać, otwieram więc książkę. Czas zapełnić przygotowane szuflady.

Obiecałem sobie, że przed czterdziestką zaszyję się w leśnej pustelni. Och, ja też! Ja też miałam zawsze takie listy, jak to się teraz mówi; must have, must do, must read. Pieczołowicie kaligrafowałam wszystko w najpiękniejszych szarych zeszytach, jakie udało mi się wówczas znaleźć, w trzy linie, a jak podrosłam to nawet w tych bez linii. (Dziś pewnie byłby to zeszyt z Hello Kitty, choć pewna...

Jeszcze sobie niczego nie obiecuję i na nic się nie nastawiam. Tytuł brzmi pięknie i choć budzi mnóstwo skojarzeń, staram się nie wybiegać zmysłami na te wszystkie ścieżki, nad którymi snuje się mgła wolności. Wolności! Przyznam, że kiepska jestem w dotrzymywaniu obietnic, więc wystarczy pstryk, przekręcam klucz i z głowy wylatują we wszystkie strony liczne moje nadzieje i oczekiwania, zupełnie jak kolorowe piłeczki z reklamy Sony. Tak się składa, że całkiem dobrze pamiętam „Into the Wild” i mimo, iż nie jest to mój ulubiony film, często wracam do niego myślami, bo on nadal definiuje moje pojęcie granic, wolności i niezależności. Kłócę się z nim i godzę, ale czuję jakiś ruch. I nie jest on bezsensowny ani nieokreślony. (No nie wiem, czy to nie jest mój ulubiony film…)  Bliższa sercu jest mi jednak wyprawa jednego z moich przyjaciół na Syberię, bo slajdy z niej oglądałam wielokrotnie, niektóre z nich wciąż mam w swojej głowie, mimo, że ostatni raz dane mi było je widzieć ponad 10 lat temu. Piłeczek nie da się już zatrzymać, otwieram więc książkę. Czas zapełnić przygotowane szuflady.

Obiecałem sobie, że przed czterdziestką zaszyję się w leśnej pustelni. Och, ja też! Ja też miałam zawsze takie listy, jak to się teraz mówi; must have, must do, must read. Pieczołowicie kaligrafowałam wszystko w najpiękniejszych szarych zeszytach, jakie udało mi się wówczas znaleźć, w trzy linie, a jak podrosłam to nawet w tych bez linii. (Dziś pewnie byłby to zeszyt z Hello Kitty, choć pewna nie jestem, autor ma komputer, no ale on jest po trzydziestce). Potem jeszcze bardziej pieczołowicie wyrywałam kartki i przepisywałam, poprawiałam, bo jakoś tak często zmieniam zdanie. Rosłam. Brak mi też konsekwencji no i jedyne must jakie mi przyświeca, to must be (samo albo + happy, myself, co, kto tam woli).

Kilka oddechów, bo ja się zawsze nazbyt szybko ekscytuję i czytam dalej: Istnieje z piętnaście gatunków sosów marki Heinz. W irkuckim markecie są wszystkie i nie wiem, co wybrać. Ja wzięłabym pewnie wszystkie, ale ja jestem prosta kobieta ze wsi Warszawa, a tu autor, Paryżanin, przecież ma dylemat na miarę Szekspira! Buy or not to buy? (Heinz!) Potem pan dociera do chatki, przemeblowuje ją wedle uznania i raczy nas listą produktów, które zabrał. Najważniejsze są książki i wódka (jednak nie sosy). Jakże by mogło być inaczej. Każdy porządny literat ma reprezentatywną półkę książek  (no takie grand cru, albo lepiej, premier grand cru, w końcu obcujemy tu z kulturą francuską. Tak, francuską, nie rosyjską!), a bez wódki to wiadomo, nie ma co siadać do kartki. Na liście z nadzieją wielką wypatrywałam Jerofiejewa, ale to by było już chlanie, a nam chodzi przecież o dystyngowane i eleganckie picie, z którego wyłonią się rzadkie perły zdań, nie koniecznie prawdziwych, ale jakże uroczych. Nawet w lesie trzeba zachować klasę. Poza tym nie możemy pozwolić sobie na obnażenie swojej twarzy, to przecież byłby skandal (nagi człowiek w pustym lesie!), na dodatek [u]prawdziwy[/u]! A my chcemy podniosłej tragedii greckiej.  Mężczyzn grających kobiety! Kostiumy ponad wszystko! Makijaż nawet na drogę po bułki!

Z wypiekami chłonę więc to sześciomiesięczne przedstawienie, dzień po dniu (ach, jakże płodny jest Monsieur Tesson, co dzień ma tyle ciekawych rzeczy do powiedzenia, czasem na więcej niż stronę! Chapeau bas!), i zastanawiam się, jakim cudem, obok tej całej kreacji, odnajduje jeszcze w sobie wenę na śniegowe haiku?

Kropki śladów na śniegu:
Śnieg kroków na białej tkaninie


Śniegowe, więc z niby pozoru nietrwałe, ale zgodzicie się ze mną, że głębokie, jak lody na jeziorach Syberii? Z biegiem kartek trochę blednę, nie mniej w głąb (czy pustka ma głębię?) unosi mnie natchniony i podniosły styl, który jakże elegancko przykrywa i zagłusza ten szorstki, dziki i prawdziwy krajobraz natury. Sam „Mistrz” Coelho mógłby pozazdrościć: Dziewiąta wieczór, patrzę w okno. Nieśmiały księżyc szuka bratniej duszy, ale niebo jest puste albo: Deptać śnieg, to nie móc znieść dziewiczości świata.

Uwierzcie mi, z wielkim trudem powstrzymuję się, by nie zdradzić Wam więcej i tym samym pozbawić Was tych niezwykłych bon motów i uduchowionych emocji, które niesie lektura, a których miałam zaszczyt doświadczać.

Wyborna uczta, choć przyznam, że taki prosty człowiek, jak ja, czasem miałby ochotę zajrzeć pod stół, jakieś resztki z talerza znaleźć (może komuś zwykły ziemniak na podłogę spadł?), jakąś drzazgę w palec sobie wbić, kompot rozlać, ale przecież nie wypada tak pod te jedwabie gały pchać. I dekoracji demolować nie przystoi.

Więc stoję zdezorientowana przed tym wymuskanym dziełem, niegodna go kontemplować.

Bo to jest, Proszę Państwa, Syberyjski las à la française. Ę Ą Pierdą. No niestety, tak po prostu.

Monika Stocka

pokaż więcej

Dodaj dyskusję
Dyskusje o książce
pokaż wszystkie
Sortuj opinie wg
Opinie czytelników (411)
 Pokaż tylko oceny z treścią
książek: 880
mamaKa | 2014-12-30
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 30 grudnia 2014

Piękna, daleka i surowa przyroda nad Bajkałem. Podziwiam podróżnika i troszkę mu zazdroszczę samotności w chatce nad brzegiem jeziora. Książki, cisza i woda. Z wyboru autora brak "ulepszaczy" życia. Na pół roku Sylvian Tesson wybrał taką codzienność. Podzielił się swoimi przeżyciami z czytelnikami, aby mogli poczuć nie tylko zimno i wiatr. Ze mną podzielił się na pewno.

książek: 27
anatt | 2013-02-01
Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: 01 lutego 2013

Autor postanawia spędzić samotnie pół roku w chacie nad Bajkałem. W prymitywnych, surowych warunkach. Dlatego zabiera ze sobą laptopa, telefon satelitarny, 60 książek, litry wódki, cygara, zapas żarcia na pól roku, najnowocześniejszą odzież dla polarników oraz ...okno, żeby mieć godny widok ze swojej chaty. W tych iście spartańskich warunkach zamierza się przekonać, czy ma jakieś życie wewnętrzne. No ma, niestety. Szkoda, że nacięłam się na to dzieło i je przeczytałam. Słabe, pretensjonalne, powierzchowne. Taki obrazek z cyklu: jak sobie bogaty zachodni Europejczyk wyobraża trudne warunki.
Nie polecam. Szkoda czasu. Lepiej poczytać Dzienniki Północne Mariusza Wilka.

książek: 1248
Artur Kiela | 2013-02-09
Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: 08 lutego 2013

Warto tak czy inaczej. Jest w tym coś obraźliwego, że taki Francuz jedzie nad Bajkał, bierze stos książek i "nadrabia". Jest w tym coś stereotypowego, że ten Francuz tak kocha tych prymitywnych (rzekomo) Rosjan, pije z nimi wódkę, on ma potem kaca, a oni mają go za pedała. Ale jest tu sporo dobrego nastroju, nawet jeśli Tesson poezji w sercu nie ma za grosz.

książek: 541
CzarneEspresso | 2017-02-07
Na półkach: Przeczytane, 2017

W pierwszej połowie roku 2010 francuski podróżnik i pisarz Sylvain Tesson postanowił spełnić swoje marzenie i na pół roku zaszyć się w chacie nad Bajkałem. O tym okresie opowiada właśnie jego książka W syberyjskich lasach.

Sylvain Tesson to postać bardzo ciekawa. Przed swoją decyzją o zamieszkaniu nad Bajkałem był pędziwiatrem, nosiło go po świecie. Odbył podróż dookoła świata rowerem, przebył Himalaje, przejechał konno z Kazachstanu do Uzbekistanu a na dokładkę pokonał trasę uciekinierów z Gułagu z Syberii do Indii. Jednakże od dawna marzyła mu się chata w dziczy i w 2010 roku to marzenie zrealizował. Zabrał prowiant, sprzęt niezbędny do przetrwania, kilkadziesiąt książek i mnóstwo wódki i wyruszył nad Bajkał.

Prawie 6 miesięcy życia w lesie upłynęły mu na wędrówkach, lekturze, przemyśleniach, obserwacji świata zwierząt i roślin, łowieniu ryb, reperowaniu osprzętu, piciu (całkiem niezły zapasik autor zabrał ze sobą), paleniu i chłonięciu życia. Gdy zaś zatęsknił za ludzkim...

książek: 0
| 2013-08-21
Na półkach: Przeczytane, Ulubione, Posiadam
Przeczytana: sierpień 2013

Jedno musze przyznać tej książce - nie pozwala przeczytać się błyskawicznie. Gdy tylko przyspieszałem w połykaniu stron, ta zaraz mnie wyhamowywała. Jak ściana tytułowego syberyjskiego lasu. Ale przecież o tym w końcu jest - o spowolnieniu pędu, o zatrzymaniu czasu, o całkowitym wyplątaniu się z miejskich zależności. Nie czyni to żadnym gwałtem, nie narzuca się, jest naturalna jak tylko natura w niej przedstawiona może być. Piękna, nieskrępowana, wolna. Gdyby Ziemia posiadała duszę, byłaby to dusza rosyjska osadzona właśnie tam, w szyszynce buriackiej głuszy.

Język Tessona jest barwny i bogaty; już od pierwszych stron widać jak znakomicie odnajduje się literacko w tej nowej rzeczywistości. Ciężkie, pełne owoce błyskotliwych spostrzeżeń i metafor rozkwitają w autorze na równi z przyrodą, która go połknęła. Niczym Jonasz w brzuchu zielonego molocha, chcąc nie chcąc, odkrywa wielki akwen ciszy, który podobnie jak bajkalska toń może zgubić nieroztropnego człowieka. Tesson jednak takim...

książek: 295
Luka Rhei | 2014-02-27
Na półkach: Przeczytane

Sylvain Tesson (geograf, dziennikarz, pisarz i podróżnik) spędza sześć miesięcy w syberyjskim lesie, w chacie nad brzegiem Bajkału. Niczym eremita postanawia odciąć się od ludzi i wydarzeń. Zabiera ze sobą zapas jedzenia, alkoholu i pokaźną ilość ambitnych książek. Jego rytm dnia wyznaczają palący się w piecu ogień, głód i skrzyp lodu. Chodzi po lesie, pije herbatę, jeździ na łyżwach, kontempluje naturę i przygląda się "sejsmologii" własnej duszy. Żyje. Myśli. Zostawia ślady.

"Tesson to fragment czegoś, co było. Forma zachowuje wspomnienie butelki. Tesson byłby więc istotą tęskniącą za straconą całością, kimś, kto pragnie nawiązać kontakt ze Wszystkim. To właśnie robię, upijając się w syberyjskich lasach."

Zamarznięty Bajkał ma swoją specyficzną, wyjątkową mowę. Skrzypie. Śnieg skrzypi pod naciskiem rakiet śnieżnych. Meteorolodzy w dalekich stacjach pogrążeni są w permanentnej depresji. Tutaj nie da rady nie być na lekkim rauszu. Tu nie można inaczej. "Syberyjska zima jest (...)...

książek: 240
Iwona | 2015-02-20
Na półkach: Przeczytane, Ulubione, Posiadam

Samotna chata pośrodku tajgi nad Bajkałem i człowiek, który z wyboru postanawia spędzić w niej pół roku. Do najbliższego sąsiada ma cały dzień wyczerpującego marszu, a w swoim schronieniu zapas jedzenia, wódki i książek. Przyjechał tu, by choć na chwilę zwolnić, odciąć się od zgiełku świata, odnaleźć kontakt z przyrodą. Chce zawęzić życie do najprostszych czynności, dać upust pragnieniom wolności, ciszy i samotności. Nad Bajkałem nie może spędzić reszty życia, zresztą nie jest pewne, czy by chciał. Na razie wystarczy sześć miesięcy odosobnienia, życia niczym pustelnik. Nie jest stąd, ale zna język rosyjski, a w duszy gra mu rosyjska harmoszka…

Tak już się właściwie nie pisze. Bez wielkich słów, napuszonych przymiotników, prosto, niemal zwyczajnie, niezwykle… pięknie. I nostalgicznie, bo ta chata i ta tajga zniknie niedługo z powierzchni ziemi, a jeden ze sposobów na szczęście – „okno na Bajkał i przy tym oknie stół” – przestanie być osiągalny. Niespieszna narracja skłania do...

książek: 4001
ryszpak | 2014-04-12
Przeczytana: 12 kwietnia 2014

Francuski dziennikarz porzuca (pozornie) cywilizację i zaszywa się w drewnianej chatce na brzegach Bajkału. Na pół roku. Zabiera ze sobą morze (butelkowane) wódki i wuchtę książek (dla zabicia nudy). Zwiedza okolicę, zaznajamia się z sąsiadami. Spodziewałem się naprawdę ciekawszej relacji i głębszych przemyśleń.

książek: 5
Anna | 2013-03-08
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 06 marca 2013

Dużo filozofowania nudnego, mało o Syberii

książek: 119
Piotr | 2013-11-18
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 23 listopada 2013

Długo się zastanawiałem jaki dać tytuł tej opinii. I chyba mam.Znudzony europejczyk w lesie. W Książka jest pamiętnikiem zapisem jakiejś części życia francuza, który najwyraźniej zmęczył się współczesną kulturą. Ale za bardzo tez od tej kultury nie ucieka bo jest to tak naprawdę po części wykład z subiektywny z literatury ojczystej autora, jak i krytyka cywilizacji. Troszkę to przypomina mi z jednej strony Naturalistów francuskich (Zolla) a z drugiej zachwyt prymitywizmem Jak w weselu gdzie Panowie z miasta snobują się na chłopów ale tak naprawdę ich nie rozumieją.... Tak tez jest z autorem moim zdaniem, Walorem książki są na pewno opisy przyrody. Natomiast niestety widać że autor tam nie pasuje. Jego filozofia wydaje mi się wymuszona i troszkę sztuczna. Co nie zmienia faktu że czyta się tę pozycje dobrze

zobacz kolejne z 401 
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Cytaty z książki
lista cytatów dodaj cytat
Inne książki autora
więcej książek tego autora
zgłoś błąd zgłoś błąd