Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Smutna historia braci Grossbart

Tłumaczenie: Małgorzata Strzelec
Wydawnictwo: Mag
5,89 (131 ocen i 24 opinie) Zobacz oceny
10
2
9
3
8
17
7
24
6
39
5
19
4
14
3
9
2
4
1
0
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Sad Tale of the Brothers Grossbart
data wydania
ISBN
9788374802536
liczba stron
383
język
polski
dodał
Fenrir

„Myśmy nie złodzieje ani mordercy. My są uczciwi ludzie, których pokrzywdzono.”

Jest rok 1364. Wygłodniałe stwory grasują w ciemnych lasach średniowiecznej Europy i zarówno morze, jak i niebo są pełne niewypowiedzianej grozy. Jednakże żadna nikczemność, żadna czarownica czy demon nie dorównują okradającym groby braciom, Heglowi i Manfriedowi Grossbartom. Oto ich historia, smutna lecz prawdziwa.

 

źródło opisu: Wydawnictwo MAG, 2012

źródło okładki: Zdjęcie autorskie

Brak materiałów.
książek: 1283
Karolina | 2012-10-16
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 08 czerwca 2012

Podobno nie ma ludzi ani całkowicie dobrych, ani zupełnie złych . Człowiek nie rodzi się bowiem jako czarny charakter i nic nie jest w stanie zabić w nim wszelkich zalet czy choćby oznak człowieczeństwa. Po prostu zdarza się, że czasami za bardzo ukrywa jasną stroną charakteru i nie daje poznać swego drugiego oblicza. Podobno bo, prawdę mówiąc, trudno mi w to uwierzyć.

Bracia Grossbart to dwójka rodzeństwa, słynąca w okolicy ze swego niezwykłego okrucieństwa. Oboje trudnią się w zawodzie, który wykonywali już ich pradziadowie, mianowicie rabują oni groby. Manfried i Hegel mają jednak dość swej marnej egzystencji. Pragną czegoś więcej niż życie z dnia na dzień, przepełnione niebezpieczeństwami i niepewnością. Bazując na niepewnej i niedokładnej rodzinnej historii, chcą pójść w ślady swego dziada, udać się do Giptu i tam rabować groby pełne niewyobrażalnych bogactw

Jest jednak rok 1364. W ciemnych lasach średniowiecznej Europy grasują wygłodniałe stwory, a niebo i morza pełne są niewypowiedzianej grozy. Nie wróży to niczego dobrego wyprawie, zwłaszcza, że tropem braci podąża ogarnięty żądzą zemsty wieśniak Heinrich - człowiek któremu wymordowali rodzinę. Być może Grossbertom nigdy nie będzie dane dotrzeć do Giptu.

Wielokrotnie podchodziłam do recenzji powieści pana Bullingtona , co rusz odnosząc miażdżącą porażkę. Recenzja jest subiektywnym opisem naszych odczuć względem danej lektury, ale równocześnie emocje recenzenta nie powinny jej całkowicie zdominować, czyż nie? Prawdą jest jednak, że już dawno żadna pozycja nie wzbudziła we mnie tyle negatywnych odczuć i nie potrafię ich stłumić. Cóż, popełniłam błąd nie dowierzając ostrzeżeniom na okładce i zabierając się za lekturę. Każdy popełnia kiedyś błędy.


Książka pana Bullingtona pławi się w opisach brutalności i obrzydliwości. Opowieść przekracza wszelkie granice dobrego smaku i przyzwoitości, i to w znaczącym stopniu. Co rusz napotykamy się na bohaterów dławiących się własną krwią czy wnętrznościami. Autor nie szczędzi brutalnych szczegółów czy wulgaryzmów. Rozumiem, że średniowieczny świat różnił się od współczesnego, a pan Bullington chciał nadać swemu "dziełu" autentyczny wydźwięk, ale wszystko ma swoje granice.

Manfrieda i Hegela Grossbertów, a więc kreacje głównych bohaterów, nawet z odrobina dobrej woli nie możemy nazwać atutem powieści. Bracia są aż za bardzo zadufani w sobie, nie szanują drugiego człowieka, a ich świadomość praworządności jest delikatnie rzecz mówiąc, zachwiana i spaczona. Światełkiem w tunelu stanowi chyba jedynie silne poczucie braterskiej miłości między nimi. Jesse Bullington pokazał, że nawet w brutalnym światku złodziei, przestrzegany jest etos braterskiej więzi. "Smutna historia braci Grossbart" może również ugodzić w uczucia religijne swoich czytelników. Bohaterowie jawnie lekceważą Boga i Jezusa, traktując ich raczej jako przypadkowy i niepożądany dodatek do Maryi. Bo to właśnie służbą dla jej osoby tłumaczą wszelkie swe niecne czyny i występki.

Język jakim posługuje się autor jest dosyć ciężki i toporny. Prawdopodobnie Bullington starał się nieco go zarchaizować by oddać standardy średniowiecznej epoki, ale niezupełnie mu się to udało. Przydługie opisy bitew, które już i tak były ciężką lekturą, przedstawione za pomocą zagmatwanych zdań stawały się drogą niemal do do pokonania.

"Smutna historia braci Grossbart" wbrew pozorom nie jest lekturą złą. Widać, że autor miał ciekawy, a przede wszystkim oryginalny pomysł. Po prostu jest to tytuł skierowany do wąskiego grona czytelników, do których ja się nie zaliczam. Jeżeli lubicie nieco stylizowane, średniowieczne historie z wyraźnie zarysowanymi czarnymi charakterami w roli głównej to być może znajdziecie w tej pozycji to, czego ja nie dostrzegłam.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Survival sztuka przetrwania

miejscami ciekawie. przewazaja frazesy o sztuce przetrwania która to wymaga posiadania całego dostępnego sprzętu ze sklepów podr...

zgłoś błąd zgłoś błąd