Allegro - kampania grudzień kat. fantastyka

Silentium Universi

Wydawnictwo: Fabryka Słów
6,37 (200 ocen i 40 opinii) Zobacz oceny
10
9
9
11
8
34
7
40
6
50
5
29
4
13
3
9
2
3
1
2
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
978-83-7574-700-3
język
polski
dodał
Casthaluth

Na tle ogromu Wszechświata jesteśmy tylko nieistotnym pyłkiem Cała nasza historia, największe wynalazki, krwawe wojny, burzliwe rewolucje zamknięte w mikroskopijnej cząstce kosmosu. Oto planeta, którą przez tysiąclecia czyniliśmy sobie podległą. Rok 2055. Nadszedł czas by poszukać sobie nowego domu. Ziemia jest już kompletnie wyjałowionym globem. Przeklęty straszliwym proroctwem, skazany...

Na tle ogromu Wszechświata jesteśmy tylko nieistotnym pyłkiem

Cała nasza historia, największe wynalazki, krwawe wojny, burzliwe rewolucje zamknięte w mikroskopijnej cząstce kosmosu. Oto planeta, którą przez tysiąclecia czyniliśmy sobie podległą.

Rok 2055. Nadszedł czas by poszukać sobie nowego domu. Ziemia jest już kompletnie wyjałowionym globem.

Przeklęty straszliwym proroctwem, skazany tajemniczym komunikatem łamiącym zasady przyczynowo-skutkowe, statek „Marek Aureliusz” mknie przez kosmiczną pustkę. Daleko za pas Kuipera i obłok Oorta. Ostatnia nadzieja ludzkości. Największy, najbardziej zuchwały krok. Być może w śmiertelną przepaść.

W ciszy kosmosu pytania o prawa rządzące Wszechświatem, Boga, sens i cel istnienia brzmią głośno. Zbyt głośno. Ktoś może je usłyszeć. Ktoś kto zna odpowiedzi...

 

źródło opisu: Fabryka Słow, 2012

źródło okładki: http://fabrykaslow.com.pl/imgs_upload/Image/ksiazki/ASY/silentium.jpg

pokaż więcej

Brak materiałów.
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Oficjalna recenzja
Bosy_Antek książek: 695

Polonezem przez galaktykę

Gdyby porównać propozycje polskiej literatury fantastyczno-naukowej ostatnich dwudziestu lat do pojazdów tłoczących się na naszych drogach, to śmiało można zaryzykować stwierdzenie, że „Silentium Universi" Dariusza Domagalskiego jest odpowiednikiem Poloneza Caro.

Auto kanciaste, „kwadratowe”, mające zwolenników, którzy widzieli w nim samochód tani w utrzymaniu, części zamienne dostępne były wszędzie, a wnętrze dawało wrażenie przestrzeni i swobody. Niestety, karoseria kochała rdzę, silnik pracował zbyt głośno, a przyspieszenie pozostawiało wiele do życzenia...

Silnik „Silentium Universi” autor złożył ze znanych i lubianych podzespołów – osią fabuły są losy badawczej wyprawy, kierującej się ku planecie, na której mogłaby się osiedlić umęczona wszelkimi plagami ludzkość z 2055 roku. W tle pobłyskują intrygi ścierających się ze sobą od wieków potęg, potajemnie rządzących historią świata. A kolejno ginące na pokładzie gwiazdolotu osoby, odsyłają wprost do formuły „zamkniętego pokoju”, doskonale znanej z klasycznego kryminału.

Niestety, autor zalewa ten silnik fatalną mieszanką paliwową. Tworzy kombinację hard science-fiction z metafizycznym horrorem, co skutkuje niespójną wizją: na tle majestatycznej próżni Kosmosu, którą przemierza statek „Marek Aureliusz” – owoc geniuszu technologii – ścierają się ze sobą siły rodem ze średniowiecznych, nieco jasełkowych wyobrażeń Dobra i Zła. Trzeba specjalisty, by nie upaść pod ciężarem pomysłów, które sprawiają, że powieść staje się...

Gdyby porównać propozycje polskiej literatury fantastyczno-naukowej ostatnich dwudziestu lat do pojazdów tłoczących się na naszych drogach, to śmiało można zaryzykować stwierdzenie, że „Silentium Universi" Dariusza Domagalskiego jest odpowiednikiem Poloneza Caro.

Auto kanciaste, „kwadratowe”, mające zwolenników, którzy widzieli w nim samochód tani w utrzymaniu, części zamienne dostępne były wszędzie, a wnętrze dawało wrażenie przestrzeni i swobody. Niestety, karoseria kochała rdzę, silnik pracował zbyt głośno, a przyspieszenie pozostawiało wiele do życzenia...

Silnik „Silentium Universi” autor złożył ze znanych i lubianych podzespołów – osią fabuły są losy badawczej wyprawy, kierującej się ku planecie, na której mogłaby się osiedlić umęczona wszelkimi plagami ludzkość z 2055 roku. W tle pobłyskują intrygi ścierających się ze sobą od wieków potęg, potajemnie rządzących historią świata. A kolejno ginące na pokładzie gwiazdolotu osoby, odsyłają wprost do formuły „zamkniętego pokoju”, doskonale znanej z klasycznego kryminału.

Niestety, autor zalewa ten silnik fatalną mieszanką paliwową. Tworzy kombinację hard science-fiction z metafizycznym horrorem, co skutkuje niespójną wizją: na tle majestatycznej próżni Kosmosu, którą przemierza statek „Marek Aureliusz” – owoc geniuszu technologii – ścierają się ze sobą siły rodem ze średniowiecznych, nieco jasełkowych wyobrażeń Dobra i Zła. Trzeba specjalisty, by nie upaść pod ciężarem pomysłów, które sprawiają, że powieść staje się za mało wiarygodna dla fanów SF i niezbyt straszna dla wielbicieli dreszczowców. Come on, kto potraktuje na serio sugestie, że na odległej planecie Szatan sam sobie postawił katedrę gotycką?!

Nikomu, poza kobietami w ciąży, nie wolno łączyć śledzi z czekoladą...

Bohaterowie, dzielni astronauci, również nie wzbudzają większych emocji. Każdy z nich obdarzony jest standardowym zestawem zalet, wad, słabości. Kryją w sobie jakieś tajemnice, reagują pod dyktando przeżytych traum. Jednak nawet w najbardziej dramatycznych z punktu widzenia fabuły chwilach, dziwnie obojętnieją czytelnikowi, który wzrusza ramionami, gdy okazuje się, kto kogo zabił, kto jest agentem Watykanu, a kto fanatycznym satanistą.

Dzieje się tak między innymi dlatego, że Domagalski zbyt często bywa niekonsekwentny. Raz każe wierzyć, że nasi kosmiczni podróżnicy to „elita”, „najlepsi z najlepszych”, innym razem kompromituje jedną z bohaterek, gdy daje jej się popisać niewiedzą z zakresu podstaw matematyki. Zbyt często postacie są tylko przekaźnikami podglądów, streszczają popularną wiedzę na temat wszechświata, nauk przyrodniczych, tłumaczą sobie wzajemnie „skomplikowane” kwestie, by, broń Boże, czytelnik nie musiał myśleć w trakcie lektury.

Gwoździem do trumny, w której złożyłbym powieść, jest styl. Styl decyduje o wszystkim, gdy wszystko w książce zawodzi. To właśnie styl tworzy nastrój. Bohaterowie mogą być płascy, fabuła zbierać klisze, rozwiązania mogą być przewidywalne, a suspens nudny, ale gdy powieść ma nastrój, nieuchwytną magię tak a nie inaczej dobranych słów, obrazów, nawet kilku dialogów, coś w czytelniku zostaje na dłużnej. Autor natomiast oferuje czytelnikom zdania typu: Tamtego dnia kochali się długo i namiętnie. Jednak Hubert cały czas był myślami przy nowej pracy. Całując i pieszcząc swoją żonę, myślał o kosmosie...

Wszystkie wady „Silentium Universi” mogą być uznane za zalety pod jednym warunkiem – powieść potraktujemy jako najniższy stopień czytelniczego wtajemniczenia w gatunek. Mamy tu niemal wszystko (zapomnijmy na chwilę o jakości), co może urzec przyszłego fana science-fiction: bezmiar wszechświata i apokaliptyczną wizję przyszłości Ziemi, bohaterskich astronautów i upiory błądzące w korytarzach ciasnego gwiazdolotu. Klasyka dla niezaawansowanych.

Warto więc pomyśleć o tej powieści tak, jak rodzice niedoświadczonego młodego kierowcy myślą o jego pierwszym samochodzie: niech to będzie auto bezpieczne, żadnych szaleństw proszę, niech się najpierw nauczy jeździć, a potem może się przesiąść na lepsze, wymagające większej sprawności modele.

Tomasz Fijałkowski

Cytat za:„Silentium Universi”, Dariusz Domagalski, Fabryka Słów 2012.

pokaż więcej

Sortuj opinie wg
Opinie czytelników (369)
 Pokaż tylko oceny z treścią
książek: 455
veinylover | 2018-08-26
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 26 sierpnia 2018

Marksistowski gniot, pełen manipulacji, kłamstw historycznych, promocji okultystycznych bredni, zakłamania, z wiedzą za którą już w szkole podstawowej powinno stawiać się oceny niedostateczne. Wartość tej tfu-tfu-rczości jest mniejsza, niż wartość papieru zużytego do wydrukowania tegoż gniotu.
Nie rozumiem, dlaczego nikt z użytkowników nie widzi w tej produkcji euromarksizmu i ukrytych celów takich, jak pełna kipiącej nienawiści walka z kościołem katolickim, szerzenie zabobonów, antykultura, zakłamywanie rzeczywistości, antyedukacja. Odnoszę wrażenie, że gdyby system edukacji w Polsce działał prawidłowo, to ten gniot nie znalazłby chętnych do męczenia się z tym czymś. Do istnienia takich grafomańskich gniotów potrzebny jest zidiociały odbiorca, który nie zna historii, o kościele katolickim wie tyle, co napisze najbardziej nienawidzący Watykanu wyselekcjonowany redaktor Gazety Wyborczej, nie ma zielonego pojęcia o fizyce, Kosmosie, socjologii. itd. I do tego ten Däniken dla...

książek: 3220
filozof | 2016-01-28
Na półkach: Przeczytane

Książkę przeczytałem z uwagi,na moją pasję kosmosem.
A zwłaszcza zagadnieniem,czy tam jest życie.
Autor wydaje mi się napisał dość ciekawą książkę.
Zgadzam się z opinią,że postacie zbyt płytkie.
Jednak rekompensują to,piękne opisy kosmosu.
Zarówno układu Słonecznego,jak i okolic Alfa Centauri.
Książka,ma swój potencjał.Bo,zajmuję się zagadnieniem.
Czy i jak będziemy mogli opuścić naszą planety.
A opis tej obcej planety bardzo mi się podobał.

książek: 629
Roland | 2015-08-18
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 18 sierpnia 2015

Ludzkość czeka tylko na możliwość przemieszczania się z prędkością światła, by odnajdować nowe światy, eksplorować i kolonizować. Marzy się nam odkrycie planety, która byłaby nową Ziemią, nowym domem człowieka. Opowieść Domagalskiego to książka przygodowa, pełna intryg i fantastycznych rozwiązań.. Książka pełna przerażającej wizji naszej przyszłości, do której tak zawzięcie dążymy. To także powieść, zostawiająca w nas pytanie odnośnie tego, co czeka nas po śmierci i czy wyższe twory naprawdę istnieją. Domagalski tworzy historię, która z niepozornego projektu przeradza się w przerażającą wizję naszej doli.

Akcja toczy się w niezbyt odległej przyszłości. Ziemia cierpi na przeludnienie, kontynentami targają konflikty, a światu grozi wyczerpanie naturalnych złóż. Oto czas, w którym ludzkość musi znaleźć nowy dom. Nadzieja na ocalenie pojawia się kiedy najnowsze teleskopy przesyłają na Ziemię zdjęcia jednej z planet z najbliższego Słońcu układu gwiezdnego Alfa Centauri....

książek: 3417
Jabuilo | 2016-02-23
Na półkach: Przeczytane, Posiadam

Szału nie ma, ale książka zasługuje na swoje 6 gwiazdek. Pomysł dobry, wykonanie gorsze. Styl pisania Autora niestety trzeba lubić, nagminne u niego jest epatowanie się wiedzą posiadaną i spłycanie wątków, które z braku znajomości zagadnienia traktuje "po łebkach". Dlatego książka mogłaby być naprawdę wybitna, gdyby troszkę pewne rzeczy rozwinąć. Sabotażyści katoliccy i satanistyczni w kosmosie? To naprawdę ma potencjał na miarę "Kodu daVinci", a dostaliśmy właściwie skrypt powieści, żeby nie powiedzieć scenariusz filmowy. Ale za pomysłowość - duży plus.

książek: 2059
jamczyk | 2016-04-13
Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: 12 kwietnia 2016

Teologiczno-egzystencjalne rozważania o powstawaniu gatunków, z pięknymi widoczkami kosmosu za iluminatora.

książek: 504
ina71 | 2018-10-21
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 21 października 2018

Książka czyta się lekko i łatwo, autor ma niewątpliwie niezłe pióro. Opanował warsztat pisarski w stopniu zadawalającym.

Postacie są z grubsza naszkicowane. W tym akurat przypadku nie jest to zarzut, bo w gruncie rzeczy ludzie są w „Silentium...” nieistotni. W tak definiowanym Wszechświecie nie ma znaczenia kto poleci „Markiem Aureliuszem”, na pokładzie mogliby się znajdować sami laureaci pokojowej nagrody Nobla, z Matką Teresą na czele i Neil Armstrong jako kapitan, a efekt byłby dokładnie taki sam. Po prostu, na potrzeby tej książki nie ma sensu budować wyrazistych postaci, cała załoga jest potrzebna tylko po to, żeby się czytelnik w czasie podróży międzygwiezdnej nie nudził.

Autor posiadł potrzebną wiedzę z zakresu fizyki, matematyki i biologii. Momentami wręcz się nią przechwala. I to też nie jest wadą, tym bardziej, że Domagalski prezentuje wszystkie te naukowe pojęcia i teorie w sposób jasny, prosty i zrozumiały nawet dla laika. Sama doceniłam nauki ścisłe ledwie kilka lat...

książek: 132
chasis | 2014-04-30
Na półkach: Przeczytane, Posiadam

Bardzo słaba książka. Moim zdaniem, jest naiwna i nie trzyma się kupy. Nie wiadomo tak naprawdę, czy to książka sci-fi o podróży w kosmos, czy jakaś pseudo-teologiczna rozprawa nt. natury Boga i człowieka. Chciałem przeczytać powieść o podróży w kosmos, a tu jacyś sataniści spotykają się w katakumbach pod Paryżem. Bardziej sztampowo się nie dało. Bohaterowie są płascy jak naleśniki i właściwie nic od nich nie zależy, wszystko dzieje się im za plecami. Na dodatek, są zupełnie pozbawieni charakteru. Jak na starannie wyselekcjonowanych uczestników eksperymentalnej wyprawy, wykazują się straszną biernością oraz brakiem inwencji. Do tego autor starannie wypisuje dane naukowe dotyczące kosmosu, które brzmią jak wyjęte z Wikipedii, a innym razem wyjaśnia czytelnikowi (ustami bohaterów) co to są liczby pierwsze. Bo bohater mający ileś tam doktoratów tego nie wie.

książek: 256
Jaskier | 2014-03-07
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 01 marca 2014

Fantastyka z ciekawym wątkiem fantastycznym. Niestety, przez cały czas miałem wrażenie, że autor jest fanem gatunku, jednak nie czuje się w nim lekko - wszelkie naukowe wątki opisane są z trudem, odnosi się wrażenie, że przepisane są z Wikipedii. Lektura do tramwaju, do łóżka lepiej wziąć coś innego.

książek: 209
georgia93 | 2018-11-13
Na półkach: Audiobooki, Przeczytane
Przeczytana: 13 listopada 2018

Jeżeli (nieświadoma tego zupełnie) szukałam książki, która by potwierdziła moje przypuszczenia co do tego, że nie lubię gatunku science fiction, to trafiłam idealnie. Nie, nie lubię science fiction. A już na pewno słabego...
Zapowiadało się dobrze, intryga też w porządku, szczególnie że miałam nadzieję na wątek naukowy i trzymający się tejże od A do Z. I liczyłam, że właśnie nauką finał książki utrze nosa i jednej i drugiej stronie konfliktu: Kościołowi oraz satanistom. Przeliczyłam się.
Wyszły z tego jakieś widmowe wynurzenia o stworzeniu świata. Niedopracowane, po łebkach, po prostu płytkie i budzące raczej uśmiech politowania w finale.
Głównie też dlatego, że od samego początku wszytko mamy podane na tacy. Tu nie ma niczego, czego człowiek po podstawówce by się nie domyślił. I nie mam tu na myśli zaawansowanych teorii fizycznych, bo tak dobrze z nauką fizyki w szkołach nie jest, ale samą fabułę i ewentualne "twisty".
Potencjał był duży. Wyszło płytko, z postaciami, z którymi...

książek: 0
| 2014-01-25
Na półkach: Przeczytane

Recenzja opublikowana na moim blogu: http://rownolegleswiaty.blogspot.com

Lektura tej książki długo mnie omijała. Wydana prawie dwa lata temu powieść Dariusza Domagalskiego "Silentium Universi" podejmuje rzadko spotykany w rodzimej literaturze temat podróży międzygwiezdnych i eksploracji przestrzeni kosmicznej. Nie ukrywam, że bardzo zachęciła mnie okładka, zwiastująca jakąś kosmiczną tragedię, zagadkę. Może nawet międzygwiezdny horror.
Założenia są proste: na ziemi kończy się miejsce i zasoby dla ludzkości. W kierunku jedynej odkrytej nadającej się do życia planety wyrusza statek "Marek Aureliusz" w celu przeprowadzenia wstępnych badań i założenia bazy pod przyszłą kolonizację. W całą historię zamieszani są też agenci Watykanu i członkowie sekty Satanistów, którzy od lat toczą ze sobą tajną wojnę. W połowie drogi do "Raju Utraconego", jak astronauci nazywają planetę, która jest celem podróży, na załogę "Marka Aureliusza" zaczyna oddziaływać jakaś mroczna, złowroga siła... Jakby...

zobacz kolejne z 359 
Przeczytaj także

Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Cytaty z książki
lista cytatów dodaj cytat
Inne książki autora
więcej książek tego autora
zgłoś błąd zgłoś błąd