Więzy krwi

Okładka książki Więzy krwi autora Dariusz Domagalski, 9788366375260
Okładka książki Więzy krwi
Dariusz Domagalski Wydawnictwo: Drageus Publishing House Cykl: HAJMDAL (tom 4) fantasy, science fiction
384 str. 6 godz. 24 min.
Kategoria:
fantasy, science fiction
Format:
papier
Cykl:
HAJMDAL (tom 4)
Data wydania:
2020-03-26
Data 1. wyd. pol.:
2020-03-26
Liczba stron:
384
Czas czytania
6 godz. 24 min.
Język:
polski
ISBN:
9788366375260
Średnia ocen

7,1 7,1 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Więzy krwi w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

Więzy krwi



książek na półce przeczytane 2611 napisanych opinii 944

Oceny książki Więzy krwi

Średnia ocen
7,1 / 10
235 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Więzy krwi

avatar
2190
810

Na półkach:

O rany to nie jest SF, tylko anty nauka fantastyczna. Wampiry kosmiczne, błąd logiczny na błędzie logicznym i zaprzeczanie prawom fizyki. Max mogę dać 5 ale to i tak naciągane. To prawie nie ma fabuły. 90 procent to opisy walki bez żadnej treści fabularnej.

Dodatkowo skrajna seksualizacja na siłę. Jak na zamówienie ludzi bez etyki.

O rany to nie jest SF, tylko anty nauka fantastyczna. Wampiry kosmiczne, błąd logiczny na błędzie logicznym i zaprzeczanie prawom fizyki. Max mogę dać 5 ale to i tak naciągane. To prawie nie ma fabuły. 90 procent to opisy walki bez żadnej treści fabularnej.

Dodatkowo skrajna seksualizacja na siłę. Jak na zamówienie ludzi bez etyki.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
719
205

Na półkach:

Kiedy kończą się interesujące tematy, widać wszystkie wady tej książki. Wampiry i przepowiednie nie przemówiły do mnie, więc niestety mogłam skupić się na wciąż w najlepszym razie przeciętnym języku, bzdurach z zakresu fizyki i absolutnie beznadziejnej atmosferze panującej na tytułowym okręcie, ostatniej nadziei ludzkości. Aż sprawdziłam, kim jest autor, bo zdawało mi się, że to jakiś młody człowiek. Otóż okazało się, że nie taki młody, ale okazało się też, że sam przyznaje, iż jego umiejętności wymagają doszlifowania, więc na razie zawiesił pisanie, a Hajmdal powstawał bez większego planu, co boleśnie czuć po różnych retconach i próby wyprostowania patologicznych założeń floty poczynionych zwłaszcza w pierwszym tomie. Nie mogę powiedzieć, że Hajmdal to udana space opera, ale z ręką na sercu mówię: szacun, panie Dariuszu, że pan też widzi wady i potrafi się przyznać do popełnionych błędów. Tak więc autora lubię, jego twórczość już mniej, ale słucham dalej, jeszcze dwa tomy. Bo cóż może pójść nie tak?...

Kiedy kończą się interesujące tematy, widać wszystkie wady tej książki. Wampiry i przepowiednie nie przemówiły do mnie, więc niestety mogłam skupić się na wciąż w najlepszym razie przeciętnym języku, bzdurach z zakresu fizyki i absolutnie beznadziejnej atmosferze panującej na tytułowym okręcie, ostatniej nadziei ludzkości. Aż sprawdziłam, kim jest autor, bo zdawało mi się,...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
188
186

Na półkach:

Długo się zbierałem do lektury i tak jak się spodziewałem nic nowego nie dostałem. Nowa planeta, kolejna bitwa w przestrzeni i kolejny zwiad na powierzchni. Nuda!!!

Długo się zbierałem do lektury i tak jak się spodziewałem nic nowego nie dostałem. Nowa planeta, kolejna bitwa w przestrzeni i kolejny zwiad na powierzchni. Nuda!!!

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

392 użytkowników ma tytuł Więzy krwi na półkach głównych
  • 299
  • 93
69 użytkowników ma tytuł Więzy krwi na półkach dodatkowych
  • 25
  • 10
  • 9
  • 6
  • 5
  • 5
  • 5
  • 4

Tagi i tematy do książki Więzy krwi

Inne książki autora

Dariusz Domagalski
Dariusz Domagalski
Urodzony w 1972 roku w Gdyni, obecnie mieszkający w Gdańsku - wiking nie mogący żyć bez morza i wiatru. Nad stan berserka przedkłada jednak buddyjski spokój. Typowa zodiakalna waga, dążąca do taoistycznej równowagi. Z wykształcenia tokarz, elektryk, elektronik, automatyk, specjalista do spraw marketingu i systemów zarządzania jakością. Pasjonat historii, szczególnie okresu średniowiecza i starożytności. Pisał od dzieciństwa, jednak nie przypuszczał, że zadebiutuje jako scenarzysta komiksów o przygodach jarla i jego hirdu nieokrzesanych wikingów. Pierwsze publikowane opowiadania to humoreski o dzielnych marynarzach polskiej floty wojennej z ORP „Dzik”, drukowane w Science Fiction Fantasy & Horror. Ma na koncie również teksty w poważniejszym tonie, w tym mini-powieść z gatunku hard s.f. „Silentium Universi”. W kwietniu 2009 roku ukazało się opowiadanie „Ognie na wzgórzach” będące prologiem do krzyżackiego cyklu powieściowego, ukazującego się właśnie w Fabryce Słów. Wydarzenia w nim opisane, obejmują okres wielkiej wojny z Zakonem Krzyżackim (1409-1411),gdzie historia przyprawiona jest elementami mistycyzmu.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Gniazdo Sławomir Nieściur
Gniazdo
Sławomir Nieściur
Od ostatniego Sygnału z cyklu Shadow Raptors Sławomira Nieściur minęło kilka (-naście) tygodni i trochę naszła mnie ochota na małe tête-à-tête z milusimi Skunami. Więc z zaciekawieniem sięgnęłam po trzecią odsłonę cyklu pod tytułem Gniazdo, którą czyta fenomenalny Wojtek Masiak. Upadek Unii i niespodziewani goście. "Unia Zjednoczonych Organizacji układu Epsilon Eridani zaczyna chwiać się w posadach. Związek Orbitalny niespodziewanie ogłasza secesję, Autonomia Sigil rozpoczyna skomplikowaną rozgrywkę polityczną, mającą na cele wzmocnienie swojej pozycji w układzie, nad jedynym zdatnym do życia skrawkiem planety AEgir zawisa widmo przeludnienia – tysiące przebywających w enklawach rehabilitacyjnych rezydentów, pochodzących ze zniszczonych przez skuński okręt habitatów, nie mają dokąd wracać. W przestrzeni międzyplanetarnej sprawy również przedstawiają się nie najlepiej. Osłabiona utarczkami w Układzie Słonecznym, w tym utratą największego krążownika, flota admirała Krawczenki pospiesznie uzupełnia braki w ludziach i sprzęcie. Wysłane na zniszczony w wyniku kolizji Oumuamua ekipy wydobywcze zostają znienacka zaatakowane przez maszyny obcych. Rychło okazuje się, że gdzieś w trzewiach wraku wciąż tli się iskierka obcej świadomości, wrogiej i zdeterminowanej. Ze znajdującego się poza zewnętrznymi rubieżami układu pola asteroid w asyście dziesiątek kamiennych okrętów wojennych wyłania się wezwany przez nią legendarny habitat bojowy, Gniazdo, i wraz ze swoją morderczą eskortą rusza w kierunku ludzkich siedzib." Open the door… Nie wiem, czy to było tylko moje wrażenie, ale ten odcinek wydawał mi się mocno stonowany – przynajmniej w początkowej fazie. Autor skupił się na systematycznym odkrywaniem przed czytelnikami/słuchaczami kolejnych elementów z przedstawionego świata. No i oczywiście bardzo dobitnie podkreślił te największe ludzkie przywary. Podczas konfliktu z wrogiem ludzkość była zjednoczona, a już „za chwilę” każdy chce przeforsować swoje racje, no i oczywiście uszczknąć trochę z tego tortu, jakim stał się wraku Oumuamua. I tu na scenę wkraczają obcy i samoświdoma SI. Bardzo fajnie rozegrany jest ten wątek, który pokazuje, że SI nie są „ograniczone właścicielem”, ale same mogą podejmować decyzje i swoimi decyzjami są w stanie sporo namieszać. Skunowie zaś przeszli metamorfozę i nie są już ociężałymi robalami, ale dodali kilka „sztuczek” do swojego portfolio (nie będę ich mogła dłużej nazywać milusimi ;)). Ludzie oczywiście też nie próżnowali. Dodali kilka biologicznych usprawnień, ale wyraźnie przy tym zatracili siebie. Więcej zdradzać nie będę, bo nie chcę zdradzać innych szczegółów i szczególików. Szczególnie iż jest ciekawie. Bohaterowie są niejednoznaczni, na każdym kroku „potykamy się” o intrygi, zdrady, tajemnice, czy inne podchody polityczne. A to wszystko w oparach technologii, panoszącej się SI czy innych obcych. ;) Polecam. https://unserious.pl/2021/06/gniazdo/
Sylwka - awatar Sylwka
oceniła na74 lata temu
Bunt Dariusz Domagalski
Bunt
Dariusz Domagalski
Tematyka znów trafiła w mój gust, zdaje się nawet, że konstrukcja fabularna stoi na odrobinę wyższym poziomie niż w dwóch poprzednich tomach, a potknięć językowych jest trochę - powtarzam, trochę, nie jakoś specjalnie dużo - mniej. No i już jestem przyzwyczajona do uniwersum i postaci, a to też poprawia odbiór. ALE. Są ale, właściwie jedno, ale duże: nie rozumiem, dlaczego mam kibicować ludzkości. Autor chciał pokazać ludzi jako zniuansowanych i moralnie szarych? Może, ale wyszło mu tak, że oprócz kilku postaci pierwszoplanowych, tło nadaje się do utylizacji, ewentualnie do wyrzucenia przez śluzę. Aż mam ochotę zacytować internetowego klasyka: "niech giną". Mam wrażenie, że autor oparł opisywaną armię na wzorach sowieckich/rosyjskich, ewentualnie późny PRL/lata 90. w Polsce i z czymś takim ja się utożsamiać nie mogę. Czy wszyscy powinni być nieskazitelni? Nie. Wystarczy zarezerwować odrażające cechy dla postaci jawnie negatywnych, a tło przedstawić neutralnie. Ja po trzech książkach postrzegam losowego człowieka z tego statku jako zagrożenie i nie chciałabym mieć z nimi nic wspólnego. No i nieodmiennie bawi mnie najlepszy żołnierz na statku, który pozostaje w stopniu szeregowca, bo uparcie odmawia awansu, a gdy zostaje odpowiedzialny za szkolenie (nadal będąc szeregowcem),to poświęca dwie godziny codziennie głównemu bohaterowi, bo przecież nie ma żadnych innych obowiązków ani ludzi do wyszkolenia...
Vespera - awatar Vespera
oceniła na63 miesiące temu
Per aspera ad astra Robert J. Szmidt
Per aspera ad astra
Robert J. Szmidt
„Per aspera ad astra” to tytuł prequela do cyklu powieściowego „Pola dawno zapomnianych bitew: Bukowski” pióra rodzimego współczesnego autora Roberta J. Szmidta specjalizującego się w fantastyce. Dotąd, o ile mnie pamięć nie myli, nie miałem do czynienia z jego twórczością, więc nauczony smutnym doświadczeniem z poziomem większości polskich żyjących pisarzy byłem pełen raczej obaw niż nadziei. Wybrałem wersję audio z głosem Wojciecha Masiaka. Rzecz cała dzieje się w przyszłości, nie baardzo odległej, ale tak w sam raz. Rzecz cała rozgrywa się na prekursorskim statku kolonizacyjnym wysłanym z Ziemi ku gwiazdom. Taka klasyczna space-opera. Temat nie jest już w historii literatury i filmu żadną nowością, lecz Szmidt zaskoczył oryginalnością fabuły, niepowtarzalnym klimatem i przekonującymi postaciami. Uniwersum, które wykreował, nie zgrzyta, akcja rozwija się dynamicznie, a intrygi również są mocną stroną powieści. Bardzo pozytywnie zaskoczyły mnie aspekty socjologiczne obfitujące w celne spostrzeżenia. Nie będę przybliżał tematu, gdyż lubię doznawać pozytywnych czytelniczych zaskoczeń i nie chcę innym odbierać tej przyjemności spojlerowaniem. Wojciech Masiak absolutnie nie należy do moich ulubionych lektorów. W zasadzie czyta poprawnie, ale to trochę za mało jak na profesjonalną, bądź co bądź, interpretację. I choć nie jestem nim zachwycony, i choć trafił mu się na przykład „kroku” zamiast „kroju”, to dzieło Szmidta mnie wciągnęło od początku do końca. W tym kanonie jest to jedna z lepszych pozycji, i nie mam na myśli dorobku rodzimego, ale światową czołówkę. Mam nadzieję, że cały cykl nie jest słabszy, gdyż prequel był rewelacyjny. Gorąco polecam
Andrew Vysotsky - awatar Andrew Vysotsky
ocenił na83 miesiące temu
Anioły w czerni Evan Currie
Anioły w czerni
Evan Currie
Jeśli chcesz pokoju, szykuj się do wojny. Ludzie się zatem szykują. Ponieważ nie są w stanie wprost stawić czoła potężnemu kosmicznemu Imperium próbują odzyskać inicjatywę w inny sposób. Za pomocą podstępu, gry wywiadowczej. Imperium - podobnie jak w ziemskiej historii osławiony ZSRR - jest bardzo trudne do infiltracji. Wiedza o nich, a zwłaszcza wszelkich słabościach jest bezcenna. Rozejm z Imperium jest bowiem – z czego zdają sobie sprawę wszystkie strony - chwilowy i bardzo kruchy. Najlepszym rozwiązaniem dla ludzi sprzymierzonych z Priminae byłoby przenieść wojnę na terytorium wroga. I takie są plany. Na razie chodzi o poszukiwanie jego słabych punktów, by tak rzec pięty achillesowej. Komandor Stephen Michaels wraz z eskadrą Archaniołów wyrusza w kierunku przestrzeni kontrolowanej przez Imperium. Bez munduru, w roli przywódcy grupki piratów. Mają zdobywać informacje odgrywając rolę zbirów do wynajęcia służących płatną pomocą pomniejszym imperiom. Nowe ziemskie okręty nie przypominają dotychczasowych konstrukcji – ma to zmylić (i myli) przeciwnika. Imperium ma się nie zorientować, że w ich przestrzeni pojawili się przedstawiciele – i to nie handlowi - wroga. Archangel One: Anioły w czerni to spin-off słynnej sagi Odyssey One Evana Currie. Napisany w dobrze już znanym stylu, a więc zarazem wciągający, miejscami przekoloryzowany, dynamiczny, a co najważniejsze lekki i przyjemny w lekturze, z dozą humoru. Starym, dobrze znanym postaciom towarzyszą nowe. Erica Westona, głównego bohatera Odyssey One, zastępuje w tej roli Stephen Michaels. Ciekawie zmienia się perspektywa z której śledzimy wydarzenia. Weston nadal jest obecny, ale w roli drugoplanowej. Currie stara się – z dość dobrym skutkiem – wyważyć akcję, politykę, militarne działania, rozważania ogólne, opisy technologii. Kontynuuje temat dziwacznych bytów zamieszkujących wszechświat i jeden z okrętów ludzi - Odyseusza. Fizyką się zbytnio nie przejmuje, ale jego powieści nie są przecież pracami popularnonaukowymi, a rozrywką. Archangel One jest kontynuacją cyklu Odyssey One. Dobrze zatem - choć nie jest to absolutnie wymagane - jest znać ten cykl. Currie stara się szybko wprowadzić w temat tych, co nie czytali zakończenia Odyssey One. Niczym nie zaskakuje swoich fanów, ale też niczym specjalnie nie rozczarowuje. Jest po prostu dobry w tym, co robi. Książka nie jest gruba, ale to dopiero pierwszy tom cyklu, zaplanowanego na dłuższy. Oczywiście, można mruczeć pod nosem, zgłaszać zastrzeżenia. Nie zmieni to faktu, że lektura powieści Evana Currie ma w sobie coś z zanurzania się w twórczość R.Ludluma. Obaj potrafią przykuć uwagę czytelnika i dostarczyć godziwej rozrywki za rozsądną cenę kilku godzin lektury. https://www.granice.pl/recenzja/archangel-one-anioly-w-czerni/34390
Speedi - awatar Speedi
ocenił na66 lat temu
Pierścienie przystani Ryk Brown
Pierścienie przystani
Ryk Brown
Ryk Brown „The Frontiers Saga” Tom 2/15 „Pierścienie przystani” Space opera 252 str. (druk) Spoilery W poprzednim tomie. Akcja rozgrywa się jakoś kilkanaście tysięcy lat później. Ludzkość rozpowszechniła się po kosmosie i większość z niej zapomniała, skąd pochodzi, także ta wiedza jest tłumiona przez imperialistyczne władze. Mieszkający na Ziemi, pochodzący z rodziny polityków Nathan postanawia iść w karierę wojskową. Jako najmłodszy oficer w załodze dostaje się na okręt „Aurora”, który ma odbyć lot ćwiczebny w kosmos. Wszystko się jednak komplikuje i maszyna trafia do nieznanego układu gwiezdnego, a losy Nathana toczą się tak, że jako niedoświadczony młodzian staje się kapitanem okrętu, z czym nie każdy załogant się zgadza. Celem jest powrót do domu. W tym tomie Nathan trafia do układu, gdzie ród rządzący żyje z wydobywania rudy z pierścieni wokół gazowego olbrzyma. Aby zdobyć żywność i fundusze na powrót, „Aurora” podszywa się pod statek handlowy pewnej frakcji, a Nathan postanawia wynająć grupę górników. Ależ to była przyjemna lektura! :) 3/4 książki to spokojna fabuła z dominacją fantastyki socjologicznej, rozmowy z nowymi bohaterami, zwiedzanie nowej planety. Końcówkę natomiast zdominowała bardzo dynamiczna akcja rodem z filmów sensacyjnych i strzelanin z „Gwiezdnych Wojen”. Jak ktoś napisał w jednej z recenzji – książka idealnie się nadaje na odcinek serialu science fiction. Nie ma kosmitów, są tylko różne frakcje ludzi. Bohaterowie są sympatyczni, mają różne charaktery, szczególnie wyróżnia się Rosjanin i nastoletni pilot myśliwca, który nauczył się latać na symulatorach VR. Nie znajdzie się tu nic nowego dla SF, ale tekst najzwyczajniej w świecie świetnie i szybko się czyta. Dobra fantastyka rozrywkowa, chociaż z małą liczbą czytelników. Jedyny minus to wydanie. Kartki są grube i sztywne, a przy ich lekkim rozchylaniu książka się łamie, że powstaje kąt 180 stopni i widać klej.
Darya - awatar Darya
oceniła na91 rok temu
Gwiezdni bogowie Ian Douglas
Gwiezdni bogowie
Ian Douglas
Wielu z nas - w tym również i ja, straciło nadzieję na to, że jeszcze kiedyś przyjdzie nam spotkać się z nową, premierową odsłoną powieściowego cyklu science fiction „Star Carrier”... Oto jednak dziś, ku naprawdę wielkiemu i miłemu zaskoczeniu, możemy poznać w naszym kraju najnowszą i zarazem dziewiątą już część tej serii - książkę „Gwiezdni bogowie”, która ukazała się oczywiście nakładem Wydawnictwa Drageus Publishing House. Czas wojny ludzkości z wojowniczo nastawionymi nacjami kosmicznych obcych się zakończył - przynajmniej wiele na to wskazuje. Jednakże admirał Trevor Gray nie może cieszyć się zasłużoną emeryturą, gdyż oto zostaje mu powierzona jeszcze jedna, najpewniej ostatnia misja. Misja, której celem jest udanie się do odległej o osiemset milionów lat przeszłości - do migrujących Sh'daarów, by zasięgnąć od nich informacji o osobliwości - ewolucji, która wkrótce ma dotknąć również ludzkość. I tak gwiezdny lotniskowiec „Ameryka” wyrusza w swoją kolejną, najtrudniejszą podróż... Wedle wielu źródeł, niniejsza powieść stanowi sobą finalną odsłonę tego cyklu, która ma podsumować wszystko to, co dotychczas poznaliśmy oraz zamknąć wszelkie rozpoczęte wątki. I niewątpliwie Ian Douglas dokonuje tu tego w bardzo widowiskowym i iście epickim stylu. Z jednej strony jest to bowiem kwintesencja tej serii, czyli niebezpieczna misja lotniskowca „Ameryka” ku nieznanemu..., ale z drugiej też i opowieść, która wyróżnia się na tle poprzednich części. A wyróżnia tym, że przewodnim motywem nie jest już sama wojna i ochrona ludzkości, ale niezwykle odważne, filozoficzne i etyczne spojrzenie na to, co może czekać nasz człowieczy gatunek... Fabułę książki możemy określić mianem barwnej, intrygujące i porywającej, gdy oto najpierw poznajemy nową codzienność życia bohaterów, następnie powody podjęcia misji przez „Amerykę”, jak i wreszcie jej sam przebieg, gdzie to przyjdzie zmierzyć się admirałowi Gray'emu nie tylko z zagrożeniami ze strony kosmosu i obcych ras, ale też i - jakże to symboliczne, Rosjan. To gwiezdne podróże, walki kosmicznych okrętów, ucieczki i pościgi oraz niezwykle ciekawe wyprawy w czasie. Na końcu mamy mocny, w jakiejś mierze zagadkowy i niezwykle symboliczny finał... Ciekawie przedstawia się obraz tej powieściowej rzeczywistości - na czele z opisem zaawansowanego i zmierzającego ku upadkowi rozwoju technologicznego Ziemi, opisem tejże technologii - również na polu wojskowości, jak też i wizją odległych zakątków kosmosu i tajemniczych nacji, jakie je zamieszkują lub zamieszkiwali tysiące lat temu. Do tego mamy tu charakternych bohaterów - z samym Trevorem na czele, ale też i chociażby ze zmagającym się z demonami przeszłości Donaldem Gregorym oraz charakterną porucznik Julianne Adams. To ludzie z „krwi i kości”, którzy owszem - zmienili się, ale którzy też stanowią kluczowe elementy tej powieściowej scenerii. I jest jeszcze Konstantin - superinteligentna SI, które tyleż nas intryguje, co i przeraża... Mamy tu ciekawie skonstruowaną fabułę, dobrze rozpisane role na poszczególnych bohaterów, jak i również kwintesencję tej serii - bardzo rzetelnie przedstawione, zachwycające swoim rozmachem i realizmem w jednym oraz nie uznające znaczenia pojęcia „minimalizmu”, bitewne sceny z udziałem wielkich okrętów i gwiezdnych myśliwców. Jednocześnie jest także sygnalizowany już tutaj pierwiastek natury egzystencjalnej, co stanowi dla nas ciekawą nowość, która w dużej mierze czyni tę całą historię czymś znacznie odmiennym, niż poprzednie książki tego cyklu. I jeśli chodzi o moją osobę, to ów element wzbudził we mnie wielkie zainteresowanie. Lektura tej książki jest dokładnie taką, jak jej fabuła - niezwykle dynamiczna, efektowna i nacechowana wielkimi emocjami. To czysta przyjemność, ale też i niezbędne zaangażowanie w losy bohaterów, które są naprawdę wielce skomplikowanymi i wymagającymi od nas uwagi, aby móc się w nich odnaleźć. Faktem jest również to, że opowieść ta wymaga od nas znajomości poprzednich części cyklu, gdyż w przeciwnym wypadku stracimy wiele z niezwykłych dodatkowych smaczków, jakie oferuje sobą ten tytuł. Warto docenić tu także świetny przekład Pawła Dembowskiego, który wykonał bardzo dobrą pracę. Powieść Iana Douglasa „Star Carrier. Gwiezdni bogowie”, to brawurowe, udane i potrzebne zwieńczenie tej świetnej serii. Oczywiście zapewne znajdą się tacy czytelnicy, dla których ten finalny tom pozostawia pewien niedosyt..., ale w mej ocenie autor wybrał tu jedno z ciekawszych możliwych zakończeń, jakie tylko mogłyby sensownie zaistnieć. Dlatego też oceniam tę książkę bardzo wysoko, jak i gorąco zachęcam was do tego, byście po nią sięgnęli. Polecam - naprawdę warto!
Uleczkaa38 - awatar Uleczkaa38
ocenił na84 lata temu

Cytaty z książki Więzy krwi

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Więzy krwi