Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Podróże konika morskiego

Tłumaczenie: Julia Różewicz
Wydawnictwo: Afera
6,72 (79 ocen i 18 opinii) Zobacz oceny
10
3
9
7
8
13
7
18
6
26
5
7
4
2
3
3
2
0
1
0
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Putovani morskeho kone
data wydania
ISBN
9788393212026
liczba stron
155
słowa kluczowe
powieść czeska
język
polski
dodał
DariaS

Konik morski to jedyny przedstawiciel fauny, u którego to samiec nie samica wydaje na świat młode. Bohater tej książki to jedyny (a przynajmniej jedyny, którego sam zna) mężczyzna w Pradze, który w końcu betonowych lat osiemdziesiątych nie chce stać żonie na drodze do kariery naukowej i nie bardzo wiedząc w co się pakuje, bierze na siebie opiekę nad trzyletnim synkiem. Podróże konika...

Konik morski to jedyny przedstawiciel fauny, u którego to samiec nie samica wydaje na świat młode. Bohater tej książki to jedyny (a przynajmniej jedyny, którego sam zna) mężczyzna w Pradze, który w końcu betonowych lat osiemdziesiątych nie chce stać żonie na drodze do kariery naukowej i nie bardzo wiedząc w co się pakuje, bierze na siebie opiekę nad trzyletnim synkiem.

Podróże konika morskiego to wielokrotnie wznawiany w Czechach pamiętnik młodego ojca na „urlopie tacierzyńskim”. Czy kiedy w roli taty występuje czołowy czeski humorysta Petr Šabach możemy oczekiwać tylko tego, że założy pieluchę na lewą stronę, przypali mleko i zgubi dziecko w monopolowym? Jak się okazuje- niekoniecznie. Ta niezwykle ciepła, zabawna i -co ciekawe- bardzo autobiograficzna książka to lektura obowiązkowa dla każdego rodzica i miłośnika czeskiej (lub po prostu dobrej ) prozy.

 

źródło opisu: Wydawnictwo Afera, 2012

źródło okładki: http://www.wydawnictwoafera.pl/

pokaż więcej

Brak materiałów.
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Oficjalna recenzja
książek: 0

Czech na „tacierzyńskim”

Myślę, że polscy czytelnicy mają wobec Mariusza Szczygła ogromny dług wdzięczności. Za sprawą jego rewelacyjnych „Zrób sobie raj” czy „Gottlandu” i wydawcy najwyraźniej przypomnieli sobie o literaturze naszych południowych sąsiadów. Agora wypuściła kolekcję współczesnej literatury czeskiej, w księgarniach pojawiły się książki Jaroslava Rudiša, Karela Michala, Jana Balabána i antologie czeskich opowiadań, a Wydawnictwo Afera objęło patronat nad twórczością Petra Šabacha i w tym roku uraczyło nas już drugą książką jego autorstwa.

Proza Šabacha umiejscawiana jest gdzieś pomiędzy popliteraturą a współczesnym postmodernizmem. Absolwent kulturologii na Uniwersytecie Karola w Pradze, pisarz, scenarzysta, imał się wielu zawodów, pracował m.in. jako stróż nocny, a w pewnym momencie został tatą na pełny etat i to właśnie pokłosiem tego doświadczenia są „Podróże konika morskiego”.

Jest to spisana w formie dziennika historia młodego ojca, który decyduje się na urlop „tacierzyński”, aby żona mogła oddać się karierze naukowej. Czyn tym bardziej heroiczny, że w tamtych czasach kompletnie niespotykany i dla wielu niezrozumiały. Z nową sytuacją próbuje on poradzić sobie na różne sposoby – uprawia spatalamancję (skrupulatnie notując swoje obserwacje), usiłuje wprowadzać w życie metody wychowawcze rodem z literatury fachowej, podkochuje się w jednej z mamuś, którą spotyka na placu zabaw, a każdy wpis w dzienniku kończy wyciągnięciem niezwykle zaskakujących dla niego wniosków i rozbrajającym...

Myślę, że polscy czytelnicy mają wobec Mariusza Szczygła ogromny dług wdzięczności. Za sprawą jego rewelacyjnych „Zrób sobie raj” czy „Gottlandu” i wydawcy najwyraźniej przypomnieli sobie o literaturze naszych południowych sąsiadów. Agora wypuściła kolekcję współczesnej literatury czeskiej, w księgarniach pojawiły się książki Jaroslava Rudiša, Karela Michala, Jana Balabána i antologie czeskich opowiadań, a Wydawnictwo Afera objęło patronat nad twórczością Petra Šabacha i w tym roku uraczyło nas już drugą książką jego autorstwa.

Proza Šabacha umiejscawiana jest gdzieś pomiędzy popliteraturą a współczesnym postmodernizmem. Absolwent kulturologii na Uniwersytecie Karola w Pradze, pisarz, scenarzysta, imał się wielu zawodów, pracował m.in. jako stróż nocny, a w pewnym momencie został tatą na pełny etat i to właśnie pokłosiem tego doświadczenia są „Podróże konika morskiego”.

Jest to spisana w formie dziennika historia młodego ojca, który decyduje się na urlop „tacierzyński”, aby żona mogła oddać się karierze naukowej. Czyn tym bardziej heroiczny, że w tamtych czasach kompletnie niespotykany i dla wielu niezrozumiały. Z nową sytuacją próbuje on poradzić sobie na różne sposoby – uprawia spatalamancję (skrupulatnie notując swoje obserwacje), usiłuje wprowadzać w życie metody wychowawcze rodem z literatury fachowej, podkochuje się w jednej z mamuś, którą spotyka na placu zabaw, a każdy wpis w dzienniku kończy wyciągnięciem niezwykle zaskakujących dla niego wniosków i rozbrajającym Dobranoc, dzienniczku!

Šabach pisze rewelacyjnie, z typowo czeską ironią i poczuciem humoru, które nieodparcie przywodzą na myśl chociażby „Cudowne lata pod psem” Michala Viewegha. Jest też doskonałym obserwatorem, a momenty, w których zdesperowany ojciec próbuje nawiązać nić porozumienia z synkiem, który odzywa się rzadko, aczkolwiek bardzo konkretnie (najczęściej wplatając w to zdania czy wyrazy ostatnio zasłyszane w telewizji), to prawdziwy majstersztyk.

Myli się jednak ten, kto oczekuje czysto rozrywkowej lektury. Pod przykrywką groteski Šabach serwuje nam także nieco trudniejszą tematykę. Po raz kolejny porusza w swojej prozie kwestię damsko-męskiego podziału ról. Tym razem w stylu tragikomicznej wersji „Kobiety na Marsie, mężczyzny na Wenus”, w czechosłowackich dekoracjach końcówki lat 80-tych. I wygląda na to, że nie znajduje rozwiązania, w którym strona „udomowiona” nie byłaby w jakimś stopniu pokrzywdzona.

Początkowa niepewność i przerażenie ojca z czasem przeradzają się w ogromne przywiązanie, a w końcu niemal w uzależnienie od małego Pepina. Jednocześnie coraz bardziej dociera do niego, że wypada z obiegu – przestaje spotykać się ze współczującymi mu kolegami, bo nie mają już wspólnych tematów, od pewnego czasu krąży przecież głównie na trasie dom – plac zabaw. Kompletnie zmienia się jego postrzeganie świata. Z jednej strony dręczy go lęk o synka, z drugiej poczucie jałowości takiej domowej egzystencji. Dopada go depresja i zazdrość o żonę, co prowadzi do zaskakującego finału.

„Podróże konika morskiego” to historia zabawna i smutna zarazem, przede wszystkim jednak dająca do myślenia. Wspaniała lektura nie tylko dla miłośników literatury czeskiej.

Kamila Duda

Cytat za: „Podróże konika morskiego”, Petr Šabach, Wydawnictwo Afera, Wrocław 2012.

pokaż więcej

Dodaj dyskusję
Dyskusje o książce
Sortuj opinie wg
Opinie czytelników (229)
 Pokaż tylko oceny z treścią
książek: 1818
Marta | 2013-11-26
Przeczytana: 25 lutego 2013

Konik morski to jedyny męski przedstawiciel świata zwierząt, który wydaje na świat potomstwo. Z tym sympatycznym zwierzakiem utożsamia się bohater-narrator króciutkiej książki autorstwa Petra Šabacha. Mężczyzna postanawia zostać w domu z małym synkiem, aby żona mogła kontynuować karierę naukową. Niby nie ma w tym nic dziwnego, bo tzw. urlop tacierzyński jest dziś bardzo popularny. Jednak należy pamiętać, że opowieść Šabacha rozgrywa się w latach osiemdziesiątych, a w tamtych czasach jej bohatera można było uznać za wariata. Historia młodego tatusia napisana została w formie pamiętnika. Narrator powieści to postać niezwykle barwna i pomysłowa. Wystarczy wspomnieć choćby to, że co rano korzystając z toalety wróży sobie z kupy, a swoje domniemane proroctwa skrupulatnie zapisuje w dzienniku. Każdego wieczora streszcza przebieg całego dnia wraz z podsumowaniem i wyciągniętymi wnioskami. Jego zapiski przepełnione są słodko-gorzkimi refleksjami związanymi z wychowaniem dziecka i życiem...

książek: 382
hakuu | 2015-05-02
Na półkach: 2015, Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: 01 maja 2015

Jestem takim samym konikiem morskim jak autor tego dzienniczka. Niewiele ponad rok temu, zgodnie zadecydowaliśmy z żoną, że zamieniamy się rolami, ona bierze się za karierę, ja za wychowanie naszych dzieci (nasz 4-letni Pepin ma jeszcze młodszą siostrzyczkę). Podobne przeżycia, podobne spostrzeżenia, poza końcówką, to tak naprawdę moja historia. Ale to co mnie najbardziej ujęło w tej książce, to to jak autor pokazał rodzące, dojrzewające uczucie pomiędzy nim a synkiem. Bo prawda jest taka, żeby kochać potrzeba czasu. Tak, tak, wspólne życie, wspólne pokonywanie pierwszych problemów, obecność przy pierwszych sukcesach i czasami tez porażkach, po prostu bycie ze sobą i przeżywanie wielu rzeczy razem. To wzmacnia i buduje taką relację. To jest tak naprawdę miłość. A przynajmniej jeden z ważniejszych elementów tego uczucia. I to Sabach świetnie opisał, to się po prostu czuje, czytając tę książkę.
Poza tym naprawdę nieźle się uśmiałem podczas lektury :).
P.S. Wychowywanie jest...

książek: 898
Kasia | 2012-05-03
Na półkach: Przeczytane, Ulubione
Przeczytana: 02 maja 2012

Konik morski to jedyny przedstawiciel fauny, u którego samiec, nie samica, wydaje na świat młode. Bohater tej książki to jedyny (a przynajmniej jedyny, którego sam zna) mężczyzna w Pradze, który w końcu betonowych lat osiemdziesiątych nie chce stać żonie na drodze do kariery naukowej i nie bardzo wiedząc, w co się pakuje, bierze na siebie opiekę nad trzyletnim synkiem.*

"Podróże konika morskiego" to pełna ciepłego humoru, w znacznej mierze autobiograficzna, powieść autorstwa Petra Šabacha, czeskiego pisarza, który zdobywa w Polsce coraz większą popularność. Wielokrotnie wznawiana w Czechach, w naszym kraju ukazała się po raz pierwszy dzięki wydawnictwu Afera.

Książka ma formę dziennika, w którym główny bohater opisuje kolejne dni, jakie mijają mu na opiece nad synkiem, Pepinem. Pierwsze tygodnie to pole walki, na którym ścierają się jego wyobrażenia na temat tego, jak upływa typowy dzień opiekuna żywiołowego trzylatka z szarą rzeczywistością. Okazuje się bowiem, że nie wszystko...

książek: 586
hordubal | 2012-03-02
Na półkach: Przeczytane

Już kolejna książka czeskiego pisarza Petra Šabacha trafia w ręce polskiego czytelnika. Wszystko dzięki Wydawnictwu Afera, które propaguje m.in. właśnie jego twórczość. I muszę przyznać, że bardzo cieszy mnie ten fakt. Literatura czeska staje się coraz bardziej popularna i może zainteresować i odnaleźć kolejnych odbiorców. O samym Bachu pisałam już wcześniej, kiedy zajmowałam się recenzją jego książki Gówno się pali! Tym razem czytelnik otrzymuje zdecydowanie coś lepszego, bardziej zabawnego (choć nie wszyscy tak uważają), przemyślanego i bardzo prawdziwego i osobistego. Tym bardziej, że Šabach opisuje w tej książce swoje własne przeżycia. Jest to dziennik młodego ojca na tacierzyńskim, z drugiej strony to raczej rozliczenie Šabacha z własną przeszłością

W dzisiejszych czasach ojciec na tacierzyńskim jest coraz częściej spotykany, a więc spróbujmy sobie wyobrazić, jak czuł się Šabach, kiedy w latach 70-tych zrezygnował z własnej kariery i pozwolił własnej żonie dalej się rozwijać...

książek: 730
mag | 2013-05-27

Nie ma co ukrywać, ale po lekturze książki „Gówno się pali” połknęłam bakcyla na prozę Petra Šabacha. Jego opowiadania skrzą się humorem, a bohaterowie to prości ludzie, którzy czerpią garściami z uroków codzienności.
Czeski autor zaczął pisać dość późno, mając około trzydziestki, ale szybko stał się popularny i został okrzyknięty naczelnym narodowym humorystą.
Fakt, mnóstwo u niego ironii, historii pisanych z przymrużeniem oka, jednak gdyby się bliżej przyjrzeć, można by znaleźć coś więcej w tych tekstach.
W swoje powieści Šabach wplata wątki autobiograficzne Tak jest również w przypadku „Podróży konika morskiego”.
Mamy tu do czynienia z dziennikiem pisanym przez dwudziestopięcioletniego mężczyznę, który postanowił wziąć urlop ojcowski, by pozwolić swej ukochanej na robienie zawodowej kariery oraz intelektualny rozwój. Dziś takie rozwiązanie nikogo nie dziwi, ale w latach osiemdziesiątych w komunistycznej Pradze, gdzie toczy się akcja powieści, nie było to jeszcze naturalne i...

książek: 472
evaluna | 2013-04-11
Na półkach: Ulubione, Przeczytane

Pozycja moim zdaniem SUPER!Przytoczę tylko jeden fragment,który daje wyobrażenie o calości.Oto i on:[...]ups!nie mogę znaleśc chyba musze przeczytac całą książkę jeszcze raz.Pozdrawiam i baaaaardzo gorąąąąco polecam;)))

książek: 990
Fox Mulder | 2012-03-08
Przeczytana: 29 marca 2012

W przeciwieństwie do Gówno się pali, Podróże konika morskiego mają zaskakującą i mocno zaznaczoną puentę (nie w zakończeniu, rzecz jasna, czasy już nie te). Gdy moglibyśmy odczuć już zmęczenie nieustannym uśmiechem, Šabach serwuje nam chwilę poważnej zadumy. Po tym właśnie poznać wyjątkową literaturę – niesamowitym stylem, wciąż zaskakującymi możliwościami fabularnymi i językowymi. Autorowi nie brakuje ani jednego, ani drugiego, ani trzeciego, co potwierdzić mogę pod przysięgą przed każdym sądem w kraju i za granicą. Nasi południowi sąsiedzi dobrze wiedzą, jak dostarczyć czytelnikowi kilka godzin rozrywki na smacznym i zabawnym poziomie, a czego przykładem jest omawiana tutaj książka.

książek: 698
Cyfranek | 2013-11-01
Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: 01 listopada 2013

To chyba jak na razie ostatnia książka Petra Šabacha, którą przeczytam. Faktycznie, jest znacznie lepsza od wcześniejszej lektury tego autora - "Gówno się pali", ale jakoś specjalnie mnie nie porwała. W "Podróżach konika morskiego" można zanurzyć się w rozterkach, rozmyślaniach i przeżyciach ojca opiekującego się całymi dniami swoim małym synkiem. Jest nawet trochę czeskich klimatów, których tak wyczekiwałem.
Lektura raczej dla zdesperowanych młodych tatusiów, którzy potrzebują pocieszenia podczas godzin spędzanych z małymi pociechami.

książek: 397
julia-orzech | 2013-02-03
Przeczytana: grudzień 2012

Fascynacja i wielka sympatia do twórczości czeskich autorów była u mnie od zawsze, ale muszę przyznać, że aktywność w jej zakresie pobudził we mnie znany czechofil Mariusz Szczygieł. Po lekturze Laski Nebeskiej, nie mogłam przejść obojętnie również obok prozy Petra Šabacha.
Pisarz, zanim zaczął uprawiać wolny zawód parał się różnymi zajęciami. Między innymi był nocnym stróżem i przebywał na urlopie tacierzyńskim. Można więc powiedzieć, że Podróże konika morskiego, to autobiograficzny dziennik młodego taty, który umożliwia żonie realizację zawodową i sam zostaje w domu z dzieckiem. Wiadomo, dzisiaj takie odwrócenie ról nie jest żadną nowością, jednak pamiętajmy, że sytuacja miała miejsce w latach osiemdziesiątych i wtedy stanowiła nie lada dziwactwo.
Młody tatuś na początku lekko zdenerwowany, żeby nie powiedzieć przerażony, staje na wysokości zadania, odwraca się od drzwi (zamkniętych przed chwilą przez wychodzącą do pracy żonę) i próbuje ogarnąć sytuację. Początki są trudne,...

książek: 313
Ewelina | 2015-02-05
Przeczytana: 04 lutego 2015

Młody tatuś świetnie pokazuje jak bardzo przestawiają się role, kiedy to pan zaczyna zajmować się typowo babskimi zajęciami,a pani zdobywa wyżyny karier. Można się ubawić i daje do myślenia w sprawie relacji damsko-męskich.
Książka dobra do przeczytania w jeden wieczór, ale zostawia coś w pamięci.
No i przede wszystkim dzieci, najważniejsze to kochać nasze dzieci :)

zobacz kolejne z 219 
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Cytaty z książki
lista cytatów dodaj cytat
Inne książki autora
więcej książek tego autora
Powiązane treści
Pochwała małych i zabawnych

Jego książki zdają się pasować do naszych oczekiwań. Są nieduże, taki sympatyczny rozmiar, mają dość zabawne okładki (może nie jakiś szczyt estetycznego artyzmu, ale ponoć syn mu je projektował i rzeczywiście, mają w sobie coś takiego… domowego), tytuły sugestywne i zabawne, a czasem wręcz szarżujące (jak choćby Gówno się pali).


więcej
więcej powiązanych treści
zgłoś błąd zgłoś błąd