pokaż co czytasz i dowiedz się,
co czytają Twoi znajomi.
Kliknij tutaj i dołącz do nas!
Pan Potwór
Całe życie starałem się trzymać moją mroczną naturę pod kluczem, gdzie nikogo nie może skrzywdzić. Jednak pojawił się demon i aby go powstrzymać, musiałem ją uwolnić. A teraz nie bardzo wiem, jak nad...
Całe życie starałem się trzymać moją mroczną naturę pod kluczem, gdzie nikogo nie może skrzywdzić. Jednak pojawił się demon i aby go powstrzymać, musiałem ją uwolnić. A teraz nie bardzo wiem, jak nad sobą zapanować.
Tę mroczną stronę nazwałem Panem Potworem. To on śni o ociekających krwią nożach i wyobraża sobie, jak wyglądałaby czyjaś głowa wbita na pal. Nie cierpię na rozszczepienie osobowości, nie słyszę głosów ani nic w tym stylu, tylko... Trudno to wyjaśnić.
Co mogę o sobie powiedzieć?
Nazywam się John Cleaver. Mieszkam w Clayton, w zakładzie pogrzebowym na obrzeżach miasta. Mam mamę, siostrę i ciotkę. Mam szesnaście lat. Lubię czytać, gotować i lubię też dziewczynę, która ma na imię Brooke. Chcę postępować słusznie, bez względu na wszystko. Pragnę być dobrym człowiekiem.
Można też ująć to inaczej:
Jestem Panem Potworem. Moje zachowania zdradzają wiele objawów charakterystycznych dla seryjnych morderców, a poza tym fantazjuję na temat przemocy i śmierci. Czuję się bardziej swobodnie w otoczeniu zwłok aniżeli ludzi. Zabiłem demona i każdego dnia odczuwam rosnącą potrzebę, by zabić po raz kolejny. To jak bezdenna otchłań w środku mej duszy.
pokaż więcej.
źródło opisu: Wydawnictwo Znak, 2012
źródło okładki: http://www.znak.com.pl/kartoteka,ksiazka,3239,tytul,Pan%20Potwór
Moja Biblioteczka
Gdzie kupić?
Opinie znajomych
-
635
Opinie czytelników
Kiedy przeczytałam „Nie jestem seryjnym mordercą” Dana Wellsa, czyli pierwszy tom przygód nietuzinkowego, osobliwego bohatera Johna Cleavera, od razu wiedziałam, że szybko muszę sięgnąć po kontynuację. „Pan Potwór”, czyli druga część trylogii, trafiła w moje ręce zaledwie kilka dni temu, ale długo nie musiała czekać na przeczytanie:).
Dla przypomnienia tylko napomknę, że bohaterem jest John, nastolatek z zaburzeniami osobowości, antyspołeczną naturą i o głęboko skrywanych morderczych skłonnościach. Po wydarzeniach z pierwszego tomu coraz trudniej chłopcu opanować mroczną stronę swojej duszy, która jeszcze bardziej domaga się wypełznięcia na powierzchnię. Bohater nazywa ją Panem Potworem. To przez niego pojawiają się przerażające sny ociekające krwią, natrętne myśli o śmierci i zadawaniu cierpienia czy też potrzeba nasycenia się krzywdą innych. Chłopak radzi sobie jak może, ale sprawa komplikuje się, gdy w miasteczku dochodzi do kolejnych zbrodni. Na dodatek sprawca porzuca ofiary tak, aby Forman, agent FBI, powiązał je z Johnem. A to dopiero początek niespodzianek...
Jestem usatysfakcjonowana. Czekałam na kontynuację a gdy już ją przeczytałam czuję się nasycona i zadowolona. Druga część była równie intrygująca co pierwsza, choć z pewnością inna. W tym tomie akcja nabiera tempa stopniowo z każdą stroną. Początkowy spokój w powieści i zagłębianie się w psychikę socjopaty zaczyna ustępować miejsca nowym wątkom, napięciu i wydarzeniom, które przybierają nieoczekiwany obrót. Na dodatek język jest przystępny, żywy i łatwy w odbiorze a klimat tajemniczy i złowrogi. Nie zabraknie tu też brutalności, chorych fantazji i ponurych scen, co wywoła dreszcz emocji u czytelników i zmusi do zastanowienia się czy w każdym człowieku kryją się uśpione bezlitosne bestie zdolne do najokrutniejszych czynów....
„Pan Potwór” to opowieść o wewnętrznych demonach, walce dobra i zła, trudnych decyzjach czy zawiłościach ludzkiej psychiki. Jest to również ciekawie napisana powieść psychologiczna z wątkiem kryminalnym w tle. Już nie mogę się doczekać trzeciej części. Polecam serdecznie!!!
Moja ocena: 5/6
"Już raz zabiłem i pozostaje tylko kwestią czasu, kiedy zrobię to ponownie."
"Pan Potwór" to druga - po "Nie jestem seryjnym mordercą" - część trylogii Dana Wellsa o socjopatycznym nastolatku, którego od seryjnego mordercy odróżnia jedynie to, że... nie jest nim na jawie. A brakuje mu naprawdę niewiele.
Po wyeliminowaniu seryjnego mordercy, który przez kilka miesięcy terroryzował Clayton i desperackich próbach ratowania swego psychoterapeuty, piętnastoletni John Wayne Cleaver zostaje uznany w miasteczku za bohatera. Jednak tylko on i jego matka zdają sobie sprawę, że zabójcą był demon, który przybrał ciało ich sąsiada, pana Crowleya oraz do czego tak naprawdę potrzebne mu były fragmenty ciał ofiar.
Czyn Johna wywołał jednak także niepożądane konsekwencje: przebudził drzemiącego w nim Pana Potwora, mroczną stronę jego osobowości odpowiedzialną za chore fantazje i ponure pragnienia. Dotąd udawało mu się go kontrolować trzymając się stworzonych przez siebie zasad, które nie pozwalały mu krzywdzić innych; kiedy jednak raz nakarmił Pana Potwora, okazało się, że z coraz większym trudem przychodzi mu trzymanie się w ryzach. Jedyną formą zaspokojenia, chwilowym substytutem jest dla Johna wzniecanie drobnych pożarów oraz praca w zakładzie pogrzebowym matki przy balsamowaniu zwłok.
Niespodziewanie w mieście dochodzi do kolejnych brutalnych morderstw. Tym razem ofiarami są kobiety, których ciała świadczą o tym, że przed śmiercią były torturowane. Sprawca podrzuca zwłoki w miejscach, w których pojawia się także John, co zwraca uwagę agenta FBI, Formana. Prowadząc śledztwo w sprawie Mordercy z Clayton nie do końca uwierzył w wyjaśnienia chłopaka i przeczuwa, że ten coś przed nim ukrywa. John natomiast, podekscytowany pojawieniem się kolejnego zabójcy i przekonany, że ekspozycja ciał to zaszyfrowana wiadomość adresowana do niego, zbyt późno dostrzega pułapkę zastawioną przez agenta...
Po rewelacyjnej pod każdym względem książce "Nie jestem seryjnym mordercą" z wielką niecierpliwością, ale i obawą oczekiwałam jej kontynuacji. Na szczęście moje obiekcje okazały się tyleż przedwczesne, co bezzasadne - "Pan Potwór" do solidnej dawki emocji tak dobrze mi znanych z pierwszej części dorzucił prawdziwą lawinę wrażeń, na które kompletnie nie byłam przygotowana. Trudno mi ocenić, czy powieść jest lepsza czy gorsza od poprzedniczki - moim zdaniem jest po prostu inna, choć zdecydowanie trzyma równy, wysoki poziom. Ogromnie cieszy fakt, że autorowi nie zabrakło pomysłów i nie zawiodła makabryczna, niepokojąco odstająca od normy wyobraźnia; dzięki temu czytelnik czuje, że autor nie ciągnie historii na siłę, ale że spójna, logiczna i przemyślana fabuła konsekwentnie dokądś prowadzi. Dokąd? Póki co Wells sadystycznie wręcz podkręca napięcie pozostawiając czytelnika w dręczącej nieświadomości, która - mam nadzieję - rozwieje się ostatecznie w finalnej części trylogii.
Co do konstrukcji fabuły "Pana Potwora", to jest ona dość nietypowa i zupełnie różna od tego, do czego zdążył już nas przyzwyczaić Dan Wells. Widoczny jest wyraźny podział na dwie części: spokojniejszą i dynamiczną, przy czym ja w tym braku płynności dostrzegam same zalety. Choć niektórych czytelników może nużyć zbyt powolne rozkręcanie się fabuły i niecierpliwić oczekiwanie na potężne uderzenie (które w istocie następuje), dla mnie jest to raczej okazja do obserwowania zachowania Johna rozpaczliwie próbującego zachować kontrolę nad swoją mroczną połową, przybierającego kamuflaż, dzięki któremu będzie postrzegany jako zwyczajny członek społeczności Clayton. Dlatego tak istotne są jego relacje z otoczeniem, a nawet dość dziwaczny wątek miłosny (?), które wiele nam mówią o bohaterze. Siłą rzeczy trudno tu raczej o wartką akcję, mocną stroną tego fragmentu jest możliwość wejrzenia w głąb zaburzonej osobowości bohatera i obserwowanie świata z perspektywy jego przesiąkniętego emocjonalnym chłodem umysłu. Poza tym "statyczna" część fabuły idealnie komponuje się na zasadzie kontrastu z otwartą, trzymającą w napięciu konfrontacją Johna nie tylko z jego mrocznym "ja", ale też mordercą, który robi wszystko, by chłopak ukazał światu swoje drugie oblicze. Tutaj już akcja pędzi na łeb, na szyję nie dając ani chwili wytchnienia, a my śledzimy zmagania Johna z rosnącą fascynacją i przerażeniem. John będzie musiał stawić czoła pokusie realizacji swoich najskrytszych fantazji, a jeszcze nigdy nie były one tak bardzo na wyciągnięcie ręki. Bohater dowiaduje się o sobie wielu nowych, zaskakujących rzeczy, jednak nadal czuje się zagubiony i ogromnie zmęczony utrzymywaniem kruchej równowagi i stabilizowaniem swego znękanego umysłu.
Rozwój wypadków, jaki zafundował czytelnikowi Dan Wells jest kompletnie nieprzewidywalny, nieoczekiwany pod każdym względem, za to wciągający niczym czarna dziura i trzymający w nieustannym napięciu do ostatniej strony. Dosłownie. John coraz bardziej zbliża się do niewidzialnej granicy oddzielającej go od stania się tym, czym (kim?) jest w swoich chorych fantazjach. Jego obsesje i fascynacje nabierają bardziej konkretnych kształtów, śmiałości i barw, a czytelnik z napięciem i przerażeniem czeka, czy i kiedy (bo fakt ten wydaje się być tylko kwestią czasu) posunie się dalej. Wierzę, że ostatnia część trylogii pozwoli Johnowi ostatecznie poznać samego siebie i życzę sobie, by nie było żadnych półśrodków: wóz albo przewóz. Sytuacja jest na tyle niejednoznaczna, że kwestia ta będzie mnie dręczyć do momentu, w którym sięgnę po trzeci tom, "Nie chcę cię zabić". Mam nadzieję, że i tym razem Dan Wells nie zawiedzie i postawi sprawę jasno - to jedyny warunek, bym zaakceptowała każde rozwiązanie, jakie mi zaserwuje.
Bardzo dobrze przyjęta przez czytelników książka „Nie jestem seryjnym mordercą”, a także namowy ze strony rodziny spowodowały, że Dan Wells postanowił przekształcić historię Johna Cleavera w trylogię. Choć amerykańscy fani serii musieli trochę poczekać na kontynuacje, to w Polsce, dzięki Społecznemu Instytutowi Wydawniczemu Znak, miłośnicy tortur i pokręconego umysłu nastolatka nie musieli długo czekać na kolejny tom. W tym samym roku polskiej premiery doczekał się również drugi tom „Pan Potwór”, który ani przez chwilę nie spada poniżej poziomu pierwszej części. Natomiast jeszcze w czerwcu tegoż roku doczekamy się wielkiego finału.
Po tym, jak starał się ratować swojego psychoterapeutę, a także stawił czoła seryjnemu mordercy szerzącemu popłoch w Clayton, John Cleaver stał się bohaterem w swoim miasteczku. Jednakże niewielu wie, że to właśnie on pozbawił życia mordercy, który w rzeczywistości był demonem. Ten czyn pobudził do życia od dawna skrywanego głęboko w jego wnętrzu Pana Potwora i John robi wszystko, aby nie powtórzyć morderstwa. Nie pomaga mu w tym fakt, iż w mieście zaczyna dochodzić do kolejnych zabójstw i nastolatkowi wydaje się, że nowy zabójca próbuje mu coś przekazać. Zajmujący się sprawą agent FBI- Forman, prosi chłopca o pomoc. Gdyby tego było mało siostra Johna- Lauren, zaczyna spotykać się z Curtem, który nie ma żadnego szacunku dla kobiet. Natomiast on sam podejmuje pewne kroki w kierunku swojej sąsiadki Brooke, którą darzy nieodgadnionymi dla niego uczuciami.
Wraz ze śmiercią terapeuty skończyły się rozważania, te profesjonalne rozważania, nad zaburzeniami w zachowaniu Johna. Z jednej strony powieść dużo na tym traci, ale nie oznacza to, że bohater nie może prowadzić wewnętrznej walki na kolejnych stronach tej powieści. W ten sposób zaognia się trochę jego problem, bowiem teraz niewiele jest osób, które mogą powstrzymać rozwój jego socjopatycznych zapędów, a tym samym staje się bardziej niebezpieczny dla otoczenia. John stara się zamknąć Pana Potwora w najmroczniejszych zakamarkach swojego umysłu, co sprawia, że czytelnik w napięciu oczekuje na chwilę kiedy uwolnienie nastąpi. Następuje tutaj jednak pewien zwrot w akcji, bowiem uwaga autora skupia się na innych aspektach życia jego bohatera. W końcu do głosu dochodzą jego nieokiełznane emocje, kiedy to umawia się na randkę z dziewczyną, która mu się podoba- Brooke. John patrzy na siebie zupełnie inaczej, bowiem po ostatnich rewelacjach traktują go niczym bohatera. To zaskakuje nastolatka, który jest zaledwie o krok od tego, aby zostać kolejnym seryjnym mordercą. Na kolejnych stronach zauważa się to, co zauważyć można było i przy Dexterze Morganie. Bowiem John Cleaver idzie w ślady swojego starszego kolegi i ewentualne mordercze zapędy stara się ukierunkowywać w stronę osób, istot, które na to zasługują. Dlatego też pojawia się tutaj osoba pod postacią Curta, który maltretuje jego siostrę Lauren, a także agent Forman. To właśnie z tym drugim wiąże się największe zaskoczenie tego tomu, które dorównuje temu z pierwszej części. Nie mniej, tutaj uczucie jest o wiele potężniejsze, może i też i dlatego, że dość długo przychodzi czytelnikowi czekać na konkretny rozwój sytuacji, a kiedy już poznajemy prawdę robi się naprawdę nieprzyjemnie i to dosłownie. Zaczyna lać się krew, zaczynają się tortury. Wszystko to powoduje, że bez problemu ogarnia nas uczucie obrzydzenia i w zasadzie już od połowy książki napięcie niemiłosiernie sięga zenitu. Z każdymi kolejnym stronami okazuje się, że to nie koniec rewelacji, bowiem za każdym razem kiedy mamy nadzieję, zostaje nam ona brutalnie odebrana.
Zaskakujące jest to z jaką łatwością Dan Wells pisze o podobnych zbrodniach. Nie bawi się w zbędne ozdobniki przy opisywaniu zmasakrowanych ciał. Bywa to odpychające, ale z drugiej strony... Nawet rodzina śmieje się z autora i jego umiejętności opisu podobnych sytuacji. Skąd w ludziach biorą się takie chore rzeczy, tego nie wie nikt. Może to być wynik sennych koszmarów, naoglądania się zbyt dużej ilości brutalnych filmów, bądź innych powodów. Dan Wells nie ma zamiaru bawić się tutaj z czytelnikiem, pisze o tych rzeczach bez skrupułów, nie zastanawiając się nad tym czy będzie nam przyjemnie o tym czytać, czy może z niesmakiem zamkniemy lekturę. Ryzykuje tym bardzo, ale to właśnie to najbardziej przyciąga jego fanów- jego niezastąpiona szczerość. W dodatku, bez problemu opisuje również procedury zakładów pogrzebowych. W końcu możemy poznać zasady balsamowania, a także tego po co to się w ogóle czyni. Okazuje się, że taki pracownik musi trzymać swoje nerwy na wodzy i w zasadzie chyba żadne zwłoki nie robią już na nim większego wrażenia. Sposób prowadzenia narracji powoduje, że nie potrzebni są tutaj żadni terapeuci, aby zagłębić się w umysł nastolatka i go rozszyfrować. Jako, że to właśnie John jest tutaj narratorem od razu mamy na tacy podane jego intencje. To co fascynuje to osobista walka, którą musi podjąć ze swoim umysłem i jak zwykle zostaje zawieszona w martwym punkcie.
Zazwyczaj jest tak, że kontynuacje powieści nie są zbyt porywające, bowiem pomysły już nie te, albo historia ciągnięta jest na siłę. Jednakże „Pan Potwór” to bardzo udany ciąg dalszy socjopatycznych wycieczek Johna Cleavera. Tym razem chłopak bawi się ogniem, czym odreagowuje swoją chęć wymordowania najbliższych, jednakże już tylko cienka linia odgradza go od tego co może się wydarzyć już wkrótce. Powieść nadal pozostaje brutalna, wciąż oscyluje wokół tematyki demonów, ale również porusza ważne aspekty życia młodego chłopaka, chociażby problemy w domu, czy nastoletniej miłości. Jego umysł wciąż toczy niezmordowaną walkę z samym sobą, ale ostatnia część trylogii- „Nie chcę Cię zabić”, już w czerwcu, z pewnością dostarczy nam odpowiedzi na zasadnicze pytanie: „W którym kierunku podąży John?”.
Socjopatia jest zaburzeniem osobowości cechującym się m.in. nie przestrzeganiem norm ustanowionych przez społeczeństwo. Dysocjacja tożsamości natomiast często związana jest z ciężkimi przeżyciami w okresie młodzieńczym. Oba te zaburzenia są niewątpliwie poważną dysfunkcją działania psychiki człowieka i mogą, a nawet muszą, mieć swoje konsekwencje w zachowaniu jednostki wobec innych. Co się więc stanie, gdy nastoletni chłopak, „obdarzony” tymi zaburzeniami, będzie zmuszony walczyć o swoją tożsamość i w miarę normalne funkcjonowanie w małym, prowincjonalnym miasteczku?
Ponownie spotykamy się z piętnastoletnim, nieprzeciętnie inteligentnym Johnem Cleaverem, który ma predyspozycje do bycia seryjnym mordercą. Po tym, jak Morderca z Clayton opuścił miasteczko, nastał względny spokój. Względny, bo rozprawienie się z mordercą było dla Johna czymś więcej – było początkiem walki z mroczną częścią jego natury. Nazwał ją Panem Potworem – siłą, która pcha go do robienia złych rzeczy, która podsyca w nim chęć niszczenia, podkłada do podświadomości myśli o krwi, wypruwaniu flaków i podpalaniu wszystkiego na swojej drodze. Chłopiec jednak dzielnie walczy ze swoimi słabościami, przynajmniej dopóki agent FBI, zajmujący się sprawą minionych zbrodni, nie zaczyna interesować się Johnem. Nastolatek jednak nie chce powiedzieć prawdy o wydarzeniach, w których brał udział, gdyż i tak nikt by mu nie uwierzył. Kiedy więc w miasteczku następuje nowa fala morderstw, John staje się pierwszym podejrzanym…
Dan Wells zadedykował Pana Potwora swojej żonie, stwierdzając, że ta część jest jej ulubioną. te słowa wywołały we mnie nie tylko ciepłe uczucia, ale także podniosły poprzeczkę oczekiwań w stosunku do powieści. Zatem czy dedykacja miała w sobie choć trochę prawdy? Oczywiście, że tak!
Druga część przede wszystkim jest o wiele mroczniejsza od Nie jestem seryjnym mordercą, i niesie z sobą zapowiedź trójki, która niewątpliwie będzie najostrzejsza. Muszę przy tym podkreślić, że moim zdaniem Pan Potwór jest książką, której młodszy odbiorca nie powinien czytać ze względu na drastyczne, często obrzydliwe sceny potrafiące zjeżyć włoski na karku czytelnika. Autor wciąga nas głębiej w świat chorych, ociekających krwią fantazji, zmuszając do zrozumienia psychiki głównego bohatera. Czy jednak jest to możliwe? Czy potrafilibyśmy zrozumieć pobudki, które kierują socjopatycznym nastolatkiem walczącym z „własnymi demonami”? Wciąż się nad tym zastanawiam...
Akcja powieści nabiera niesamowitego tempa, tym samym nie pozwalając nam nawet na chwilę oddechu. John po raz kolejny zgrabnie przedstawia nie tylko wydarzenia, których jest świadkiem, ale także własne emocje i przemyślenia. Na pozór zwykły dzieciak nagle staje się w naszych oczach chłopakiem, któremu na pewno nie pozwolilibyśmy spotykać się z naszą córką. Z drugiej jednak strony obserwujemy jego wewnętrzną walkę z Panem Potworem i wiemy, że to silny charakter, który potrafi poradzić sobie w każdej sytuacji. I – choć wciąż marzy o krwawych zbrodniach – wie, co jest dobre i stara się owo dobro szerzyć. A to nieco rekompensuje jego osobę w oczach widza.
W kwestii wyjaśnienia – nie jestem psychologiem, a moje rozmyślania mają charakter czysto teoretyczny i są podparte domysłami, dlatego też nie mogę stwierdzić, czy zaburzenia osobowości i problemy Johna mają głębsze podłoże i są naukowo dopracowane przez autora. Mogę natomiast stwierdzić, że pan Wells wie, co pisać i w dodatku pisze bardzo dobrze. A to sprawia, że jego powieści czyta się płynnie i – nawet przy ciężkich i często mrocznych, przerażających scenach – także lekko. W tej części język Johna już mi nie przeszkadzał, bo cała moja uwaga skupiła się na wydarzeniach i próbie rozszyfrowania tajemnicy kolejnych zbrodni. Autor po raz kolejny serwuje nam wątek fantastyczny połączony z prozaicznym i całkowicie racjonalnym motywem kryminalnym, a to naprawdę emocjonujące połączenie. Dlatego przyznaję rację, ta część jest lepsza od poprzedniej, a poza wystawieniem oceny 5/6 mogę jedynie oczekiwać z niecierpliwością na ostatnią część - Nie chcę cię zabić, ktorej premiera przewidziana jest na czerwiec tego roku. I na koniec podkreślam: przeczytajcie opowieść o Johnie, gdyż tej lektury po prostu nie można przegapić!
Mieszkańcy miasteczka Clayton znowu nie będą mogli spać spokojnie. Ledwo poprzednie ataki się skończyły, teraz zaczynają się nowe. Podrzucane zwłoki zamordowanych w okropny sposób kobiet paraliżują mieszkańców, wzbudzając w nich strach i szerząc panikę. Poprzedni morderca został zniszczony przez młodego socjopatę – Johna Cleavera, jednak czy i tym razem bohaterowi, a właściwie jego demonicznej stronie nazywanej Panem Potworem, uda się powstrzymać zabójcę? Zwłaszcza, że wszystko wskazuje na to, że nowy morderca pragnie dopaść nikogo innego, jak samego Johna.
Pierwszy tom serii o chłopaku z antyspołecznymi zaburzeniami osobowości, dla którego najlepszą rozrywką jest balsamowanie zwłok i wszczynanie pożarów, okazał się naprawdę godnym uwagi dziełem. Nic więc dziwnego, że miałam spore oczekiwania wobec drugiego tomu. Język Dana Wellsa jest w dalszym ciągu lekki i w pełni zrozumiały, dlatego czytanie „Pana Potwora” nie sprawia czytelnikowi żadnych trudności, chociaż kilka pierwszych rozdziałów nużyło niemiłosiernie. Dopiero, gdy akcja zaczyna nabierać tempa, czytelnik wkręca się do tego stopnia, że ciężko jest mu uwolnić się spod wpływu książki. Szkoda, że tego typu uczucia nie towarzyszą odbiorcy od początku, a jedynie od połowy lektury.
Dzięki postaci głównego bohatera, mamy możliwość wczuć się w rolę socjopaty, osoby pozbawionej wszelkiej empatii, która ma dodatkowo zadatki na zostanie seryjnym mordercą. Tak nietypowa postać wzbudza zainteresowanie czytelnika, który w pewnym momencie ma ochotę spojrzeć na świat oczami mordercy, a właśnie taką możliwość daje nam postać Johna. Jest to nietypowe, choć przerażające doświadczenie, i może z tego powodu, seria napisana przez Dana Wellsa cieszy się takim zainteresowaniem wśród czytelników w różnym wieku.
Obserwując całą historię z punktu widzenia młodego socjopaty, odbiorca zaczyna zdawać sobie sprawę, że wszystkie pozostałe postacie są jedynie tłem, które ma wytłumaczyć działania bohatera. Autor zdecydował się trochę rozwinąć wątek miłosny, który tak naprawdę wydaje się mdły i nijaki. Być może jest to związane z postacią Johna, który cały czas się kontroluje i nie zachowuje się jak zakochany nastolatek, jednak nie zmienia to faktu, że autor mógłby darować sobie opis czegoś, rozwijającego się pomiędzy bohaterami.
„Pana Potwora” mogę podzielić na dwie części. Część pierwsza nie robi wrażenia i jest w głównej mierze związana z perypetiami bohatera i Brooke, natomiast druga część jest jej całkowitym przeciwieństwem. Od momentu, gdy autor postanowił zapoznać Johna z grasującym mordercą, lektura staje się ciekawa i niesamowicie wciągająca. Dalszy rozwój wypadków jest dla czytelnika jedną wielką niewiadomą. Dan Wells nie pozwala się nudzić odbiorcy i odkrywa przed nami kolejne niespodzianki, uatrakcyjniające lekturę.
Kontynuacja „Nie jestem seryjnym mordercą” jest dobrą, choć nie rewelacyjną lekturą. Usunięcie pierwszej połowy książki z pewnością dobrze by wpłynęło na całą lekturę, ponieważ to właśnie ona jest najsłabszą częścią „Pana Potwora”. W książce nie zabraknie drastycznych i brutalnych scen, dlatego nie nadaje się ona dla osób o słabych nerwach. Uważam, że każdy prędzej czy później powinien zaznajomić się z tą serią, dlatego polecam ją każdemu, kto tylko czuje się gotowy zmierzyć oko w oko z niebezpieczeństwem u boku równie niebezpiecznego chłopaka, jakim jest nasz inteligentny i przebiegły socjopata.
"Jeżeli nie znasz powodów czyjegoś zachowania, to zawsze chodzi o miłość"
Jakiś czas temu miałam okazję przeczytać (dla siebie) i zrecenzować (dla Was) pierwszą część trylogii Dana Wellsa pt. "Nie jestem seryjnym mordercą". Dziś chciałabym Wam przedstawić kolejną część historii Johna, gdyż tak jak poprzednia część - urzekła mnie sobą, mimo, że (jak z pewnością wiecie) za kryminałami nie przepadam.
Dan Wells - urodził się 4 marca 1977 roku, jest amerykańskim autorem horrorów i science fiction. Obecnie mieszka w Utah wraz z rodziną.
Po raz drugi miałam okazję trafić do głowy Johna Cleaver'a mieszkającego w hrabstwie Clayton. Po fali morderstw w tymże miejscu, ludność nadal się boi, lecz stopniowo coraz mniej. Niestety, zaczyna grasować nowy potwór - czy i tym razem John zdoła domyślić się kto stoi za zabójstwem kilku osób? Odpowiedź - w książce.
Powieść jest pełna zwrotów akcji, bardzo szybko się ją czyta. Zawsze, gdy w moich rękach pojawia się powieść o tematyce kryminalnej, nie spodziewam się po niej dużo. Wszechobecna krew odstrasza mnie na kilometr, autorzy kryminałów również nie mają ze mną lekko - do kilku pozycji tego typu się zraziłam, więc i nie chwytam po ich twórczość. Tym razem jednak bardzo chętnie powróciłam do myśli i miejsca zamieszkania Johna.
Chłopak musi po raz kolejny zmagać się z rozwiązaniem zagadki - kto i dlaczego poluje na kobiety, a następnie je morduje?
Smaczku do książki dodaje również fakt, że nasz główny bohater chyba się zakochał. Dlaczego dodałam 'chyba'? Ponieważ John według ustalonych przez siebie zasad nie chce się do nikogo przywiązywać, a i to, iż jest socjopatą utrudnia mu zadanie. Nie mniej wątek o Brook'e bardzo mnie zaciekawił.
Co podoba mi się w twórczości Dana Wellsa? Fakt, iż nie przeciąga rozwiązania przez miliony stron. Książka jest krótka, treściwa i... bardzo, bardzo ciekawa. Od pierwszych stron pozwoliła mi w siebie wsiąknąć i przeżywać wszystko z głównym bohaterem, nie zanudza zbędnymi faktami czy opisami. Jeszcze nigdy temat seryjnych morderców nie zainteresował mnie aż tak, by poszukać dodatkowych informacji (zainteresowanych odsyłam do wyszukiwarki - osobiście znalazłam kilka ciekawostek).
Podsumowując.
Polecam każdemu. Poważnie - każdy znajdzie coś w tej książce dla siebie. Dan Wells przedstawia wszystko dość realistycznie, lecz robi to w sposób, iż nie jesteśmy skazani na mdłości z obrzydzenia. Warto, na prawdę warto zapoznać się z twórczością człowieka o imieniu Dan Wells, gdyż pisze tak, iż ma się ochotę czytać i czytać i czytać, a tu koniec książki.
Ocena: 4/5, 9/10
Źródło: http://klaudia-librairie.blogspot.com/2012/03/pan-potwor-dan-wells.html
Pan potwór to druga część znakomitej trylogii, która bardzo szybko zyskała dużą popularność i pozytywne recenzje. Pierwszy tom przypadł mi do gustu dlatego z ciekawości szybciutko przeczytałam o dalszych losach Johna. Jednak czy Dan Wells utrzymał wysoki poziom w swojej powieści? Czy kontynuacja okazała się równie dobra?
Kiedy seryjny morderca, który terroryzował miasteczko Clayton został wyeliminowany przez Johna, ogłoszono go bohaterem. Jednak jego czyn miał sporo negatywnych skutków, a jednym z nich było to, że Pan potwór, który cały czas drzemał w środku nastolatka zbudził się. Aby go zaspokoić swoją żądze John wznieca małe pożary oraz pomaga w zakładzie pogrzebowym swojej matki. Całkiem niespodziewanie w miasteczku dochodzi do kolejnych brutalnych morderstw, a ofiarami stają się kobiety. Agent FBI, który zajmuje się tą sprawą zwraca szczególną uwagę na to, że zwłoki zawsze pojawiają się tam gdzie jest John.
Narratorem powieści jest sam John dzięki czemu możemy wczuć się jego postać i zobaczyć świat jego oczami. Jest to bardzo interesujące, a zarazem przerażające gdyż mamy możliwość spojrzeć w głąb głównego bohatera i poznać wszystkie jego myśli.
Fabuła została w ciekawy sposób skontrowana i przedstawiona. Autor przyciągnął większość czytelników dzięki swojej umiejętności do opisywania brutalnych scen. Balsamowanie ciał czy też zwłoki ofiary, która przed śmiercią przeszła przez tortury dla Dana Wellsa są scenami, o których pisze bez większych skrupułów i nie zwraca uwagi na to jak czytelnik zareaguje na takie opisy.
Fabuła znacznie różni się od tej z poprzedniego tomu. Z początku akcja rozkręca się bardzo powoli i kilka początkowych rozdziałów wleką się niemiłosiernie. Jednak po pewnym czasie autor stopniowo wprowadza emocje i napięcie. Wszystko zaczyna dziać się tak szybko, że na twarzy czytelnika z każdą kolejną stroną można dostrzec coraz większy wyraz zaciekawienia i zadziwienia.
Język jakim posługuje się Dan Wells jest nadal taki sam - lekki, prosty i łatwy w odbiorze dzięki czemu książka trafi do szerszego grona czytelników. Jestem zdania, że gdyby autor od samego początku zasypał czytelników wartką akcją to kontynuacja wypadła by o wiele lepiej. Nie mnie jednak muszę przyznać, że ksiązkę czytałam z ogromnym zaciekawieniem.
Moim zdaniem Pana Potwora nie powinny czytać osoby o słabych nerwach. Jest to powieść nieprzewidywalna, zaskakująca i intrygująca. Warto również zwrócić uwagę na ciekawą okładkę, która przyciągnie nie jednego czytelnika. Jestem ogromnie ciekawa czym Dan Wells zaskoczy nas w ostatnim tomie, który będzie miał premierę jeszcze w tym roku. Polecam!
"Pan potwór" to przyzwoita kontynuacja przygód Johna Cleavera. Pod pewnymi aspektami udało jej się przewyższyć poprzedniczkę, jednak wdało się trochę gaf odstających od nienagannej części pierwszej.
Książka przede wszystkim wolno się rozkręca. Zamiast na kolejnym śledztwie John skupia swoja uwagę na... randkowaniu. Brooke... Drażniący wątek. Postać ta nie posiada żadnych kontrowersyjnych cech co jeszcze bardziej wyprowadza z równowagi, gdyż jest nadzwyczaj nijaka. Co takiego czyni ją wyjątkową w oczach młodego socjopaty? Odpowiedź do tej pory nie została podana, gdyż zwyczajnie nie istnieje. Autor nie potrzebnie skupia się na pseudo-romansie.
Tak więc pierwsza połowa książki może nieco znużyć (chociaż problemy Johna z prawem i próby socjalizacji mogą być poniekąd interesujące) , co jest całkowitą przeciwnością drugiej. Prawdziwe mistrzostwo zaczyna się od 14 rozdziału. Od tamtego momentu wręcz nie mogłam się oderwać od lektury. Brutalność, zaskakujące zwroty akcji i to, na co czekałam brnąc przez książki Wellsa - zawzięta walka między Panem Potworem, a Johnem. Ostatnie rozdziały bardzo trzymały w napięciu, chociaż pewne działania Johna stały się dla mnie poniekąd niezrozumiałe (czy trafniej - nielogiczne.)
Pierwsza część trylogii sprawiała wrażenie spójniejszej, była wręcz nienaganna. Druga natomiast jest wierną kontynuacją ze sporymi zaletami, jak i ewidentnymi wadami. Po lekturze czytelnik jest w stanie wynieść odpowiedź na podstawowe pytanie - Czy John jest dobrym człowiekiem? Chociaż tak naprawdę podejrzewam, że ostateczną barwę płótno przybierze w ostatniej części.
Nie miałam kasy, żeby ją teraz kupić, ale kupię jak tylko kasę zdobędę. Na razie musiało mnie usatysfakcjonować spędzenie 3,5 godziny w empiku i przeczytanie książki niekupionej.
Seria nadal świetna, trzyma w napięciu. Jedyny zarzut tym razem to fakt, że autor przyzwyczaił już w pierwszym tomie do niezwykle dokładnych i drastycznych opisów morderstw i ciał, podczas gdy w drugim nie tylko jest tego mniej, ale też pojawia się kilka ewidentnych błędów rzeczowych. Odnosi się wrażenie, że choć autor jest świetnie przygotowany do opisywania pracy w zakładzie pogrzebowym, to z zakresu śmiertelnych porażeń prądem wiedzy mu ewidentnie brakuje.
No muszę przyznać, że ta część jest ciut lepsza. Jednak w dalszym ciągu wszystko opiera się na pojawiających się demonach o niesamowitych zdolnościach, które są zgładzane przez nastolatka
(demony są zgładzane a nie ich zdolności. Choć jakby spojrzeć na to z drugiej strony, to skoro zgładzane są demony to ich zdolności też;)). Sama idea jest bzdurna. Taka durnoczytka.
Każdy ma chwile, gdy jakiś głos podszeptuje mu dosyć zbrodnicze rozwiązania dotyczące pewnych osób, które stanęły nam na drodze. Czasem wystarczy drobiazg, by złe emocje wzięły górę nad rozsądkiem, jednak przeważnie rozwaga umie powstrzymać człowieka od zrobienia kroku w niewłaściwym kierunku. Jednym zdarza się to rzadziej, innym częściej, ale szybko zapominamy o takiej sytuacji lub przynajmniej blednie ona i tak do następnej chwili kiedy po raz kolejny jakieś wydarzenie wytrąci nas z równowagi. Szesnastoletni John Cleaver jednak prawie ciągle odczuwa pragnienie morderstwa i to nie takiego przysłowiowego, wręcz przeciwnie, jego odczucia są jak najprawdziwsze i nie mają nic wspólnego z normalnymi myślami w momencie zdenerwowania. Co więcej, nastolatek zdaje sobie sprawę ze swej odmienności w tej sferze, nie jest tym zdziwiony lub przestraszony, to swoisty powód do dumy dla niego i jednocześnie źródło ciągłej walki ze swoim drugim, a może, pierwszym JA.
Tytułowy "Pan Potwór" to właśnie mordercze oblicze Johna, starannie ukrywane i trzymane pod kontrolą, przynajmniej do pewnego stopnia. Każdy wie, że to co zabronione bądź nie wskazane kusi, nie inaczej jest i w tym przypadku. Szczególnie, że znowu pojawia się w okolicy ktoś, kto wciela fantazje w czyn czyli nowy seryjny morderca zawitał do hrabstwa Clayton. Z jednej strony jeszcze poprzednie śledztwo nie zostało zakończone, a nowe się rozpoczyna, a w jego środku, przypadkowo lub nie, znajduje się Cleaver. Jakby tego było mało hormony zaczynają dawać o sobie znać, wakacyjna pora tez nie ułatwia zadania, podobnie jak usiłowanie sprawiania wrażenia przeciętnego nastolatka. Jednak wbrew wszystkiemu i wszystkim bohater stara się żyć zgodnie ze swoimi zasadami, chociaż przeznaczenie wydaje się mieć inne plany co do jego osoby ...
Spokojne miasteczko, gdzie każdy każdego zna, a obcy wyróżnia się z tłumu, wszelka inność jest od razu zauważana, takie wrażenie czasami to jedynie fasada, ale gdy wejdzie się za nią to kulisy ukazują całkowicie inny obraz. Sielankowy landszaft ustępuje miasta krwawym kolorom, a zamiast idylli pojawiają się ludzkie namiętności, dążenia, ukrywane pragnienia i zakazane czyny. W takim świecie to co w spokojnym Clayton jest przemilczane i zwalczane staje się niezwykle pomocne. Jedno miejsce, jego dwa oblicza i bohater, który powinien być synonimem zła, lecz nim jeszcze tak do końca nie jest, może dopiero stanie się nim? Jak na razie czytelnik obserwuje jego wojnę podjazdową z samym sobą, czasem bywa to zabawne, czasem przerażające, jednak zawsze intrygujące. Autor ukazuje portret osoby, która ma wszelkie cechy, które są przypisywane mordercom, co więcej zdaje sobie z tego sprawę i ... walczy z tym, chociaż jest przekonany, że to bój z bardzo nikłymi szansami na sukces. Są oczywiście i pokusy, by odrzucić maskę i pokazać swoje prawdziwe JA, tylko czy to co zwalczane jest nim naprawdę? Jeżeli wszystko wskazuje na coś to rzeczywiście mamy z tym do czynienia?
Kolejna odsłona z życia Johna Cleavera ukazuje bohatera, który dojrzewa, powoli stając się dorosłym, chociaż może jest on bardziej dojrzały od tych, uważających się za takich? On przyznaje się do tego co w nim tkwi i co widzi w otoczeniu, nazywa rzeczy po imieniu, inni wolą żyć złudzeniami. Akceptacja zła, walka z nim czy też ignorowanie go w nadziei, że nie nastąpi? Pan Potwór nie jest tylko wyjątkiem zarezerwowanym dla pewnych ludzi, często pozostaje niezauważony, bo najlepszym kamuflażem jest normalność, która usypia czujność wszystkich ...
„Pan Potwór” to druga część serii o socjopatycznym Johnie, nastolatku który mieszka w małym miasteczku Clayton.
Autorem książki jest Dan Wells, który urodził się 4 marca 1977 roku. Pochodzi z Utah. Kiedy był w liceum napisał kilka nowel i komiksów. W wieku 22 lat ukończył pierwszą poważną książkę. Sławę przyniosła mu powieść grozy „Nie jestem seryjnym mordercą”, którą opublikowano w Stanach Zjednoczonych, Australii, Niemczech, Tajwanie oraz w Polsce. Dan Wells w 2011 roku został nominowany do nagrody Johna W. Campbella dla najlepszego nowego pisarza. Aktualnie mieszka wraz z żoną i czwórką dzieci w stanie Utah.
Tym razem nastolatek musi walczyć ze swoją mroczną naturą, nad którą traci kontrolę. Mogłoby się wydawać, że jest zwykłym chłopcem, lubiącym czytać i gotować. Jednak drzemie w nim druga osoba. Nazywa ją Panem Potworem, który śni o ociekających krwią nożach, wyobraża sobie sceny śmierci. Swobodniej czuje się w otoczeniu zwłok niż ludzi. Po zabiciu demona chłopak odczuwa rosnącą potrzebę, by zabić kolejny raz. Czy poradzi sobie z ujarzmieniem potwora? Na dodatek w Clayton pojawia się kolejny morderca. Ofiarami są kobiety, a znajduje je przeważnie John. Przypadek?
Nie zawiodłam się. Po przeczytaniu pierwszej części, byłam zachwycona historią Johna. „Pan Potwór” dostarczył mi kolejnych emocji. Czyta się ją z zapartym tchem. Początkowo akcja rozgrywa się w wolnym tempie co zaczęło mnie irytować, ale z czasem kartki szybciej przemykały między palcami. Autor zaserwował nam trzymające w napięciu wydarzenia i brutalne opisy scen. Bezpośrednie obrazowanie drastycznych widoków to szczególny atut tej książki. Dan Wells sprawił, że ma się ochotę na więcej. Po przeczytaniu czuję niedosyt. Chciałabym jeszcze bliżej poznać Johna, stwierdzić jakim jest naprawdę człowiekiem. Język, którym posługuje się autor jest prosty w przekazie. Myślę, że gdyby nie pierwsze nużące strony powieści, książka byłaby lepsza od „Nie jestem seryjnym mordercą”.
„Pan Potwór” to warta przeczytania kontynuacja przygód Johna, który musi sobie radzić ze samym sobą. Nie mogę się doczekać trzeciej części.
W pierwszym tomie John zabił demona. Minęło kilka miesięcy i chłopak powoli traci nad sobą kontrolę. Jego druga strona osobowości, Pan Potwór, którego John wyzwolił, by dopaść mordercę z Clayton, nie daje się opanować. Nie pomagają już zasady, a jedynie "drobne" zło - małe ogniska, wyrywanie owadom nóżek czy skrzydełek...
Tymczasem w Clayton pojawia się kolejny morderca. Ofiarami są kobiety, brutalnie okaleczane i porzucane w miejscach, gdzie ktoś na pewno je znajdzie. Przypadkowo lub nie, są to też miejsca, w których akurat przebywał John. Co łączy poprzedniego mordercę z obecnym? Jak przewidzieć jego ruchy, jak domyśleć się, kim jest i czego chce? John potrzebuje tych informacji, m u s i wiedzieć, kim jest nowy morderca.
Z jakiegoś powodu początek mnie nudził. Ciężko było mi się zabrać za ten tom po przeczytaniu pierwszego. Potem pojawiły się ofiary i pierwsze poszukiwania. Akcja nabrała tempa, a ja wciąż z obawą wypatrywałam, kiedy Pan Potwór przejmie całkowitą kontrolę w osobowości bohatera. John raz słabiej, raz mocniej panował nad sobą. Te wahania sprawiały, że zaczęłam się zastanawiać, czy chłopak nie złamie całej reszty swoich zasad i nie skrzywdzi kogoś - swojej mamy, ciotki czy Brooke...
Zakończenie szczególnie pochłaniało się w ekspresowym tempie. Do pierwszych rozdziałów zabierałam się całymi dniami, ostatnie przeczytałam w dwa dni. I dzięki ostatnim wydarzeniom książka jako całokształt podobała mi się nawet odrobinę bardziej niż tom pierwszy. Z chęcią zapoznam się z zakończeniem trylogii. Książkę serdecznie polecam.
Uważaj na mroczną, ciemną strunę duszy. Lepiej się tam nie zapuszczaj w ciemnościach. Tak mogę podsumować drugi tom autorstwa Daniela Wellsa, który mnie zaskoczył mnie mniej niż pierwszy i pozwolił na konfrontację samego ze sobą. Tym razem oprócz znanych już postaci spotkałem nową postać - agenta FBI. Kolejne morderstwa, przypadkowo odkryte zwłoki szybko i trafnie skierowały moje podejrzenia na mordercę. Nie pomyliłem się, ale to nie przeszkodziło mi w tym, abym się delektował tą historią. Opisy, które czasami mogą szokować swoją brutalnością są nieodzowną częścią tej historii. Książka sama w sobie jest doskonałym studium ludzkiej zmiany osobowości. Autor ma to coś w swoim pisaniu, co powoduje że drastyczne sceny nie są tak straszne, jak je opisuje, ale są naturalną konsekwencją budowania scen. Dobre dialogi i konstrukcja powieści sprawiają że przeczytałem ją szybko i czekam z niecierpliwością na kolejną część. W każdym z nas jest kawałek Johna Cleavera. Uśpiony stan pana potwora czeka na przebudzenie.
"Na szesnaste urodziny dostałem w prezencie martwe ciało(...)"
Ten sam, co w pierwszej części czarny humor, Pan Potwór - nieodstępujący Johna na krok i akcja, która, mimo iż nie jest jakoś specjalnie nieprzewidywalna, potrafi dostarczyć całkiem przyjemnych wrażeń.
Ogromny plus za naprawdę intrygującego nastolatka socjopatę. Drobny minus za wątek fantastyczny, do którego nie mogę się akurat w tej historii przekonać.

Selkar
Albertus
Zinamon
Weltbild
Matras
Empik


