Valis

Tłumaczenie: Lech Jęczmyk
Cykl: Trylogia Valisa (tom 1) | Seria: Dzieła wybrane Philipa K. Dicka
Wydawnictwo: Rebis
7,71 (901 ocen i 48 opinii) Zobacz oceny
10
123
9
179
8
198
7
231
6
97
5
47
4
13
3
11
2
2
1
0
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Valis
data wydania
ISBN
9788375105704
liczba stron
328
język
polski
dodała
Oceansoul

"Valis to najbardziej autobiograficzna z powieści Dicka... relacjonuje niezwykłe zdarzenie, które stało się jego udziałem w marcu 1974 roku, kiedy to trafił go w głowę różowy promień, powodując zmiany w jego świadomości, podobno poszerzając wiedzę, a nawet zmieniając upodobania smakowe. Do końca życia Dick zastanawiał się, co to było... Próbował różnych kluczy, od ortodoksyjnego judaizmu do...

"Valis to najbardziej autobiograficzna z powieści Dicka... relacjonuje niezwykłe zdarzenie, które stało się jego udziałem w marcu 1974 roku, kiedy to trafił go w głowę różowy promień, powodując zmiany w jego świadomości, podobno poszerzając wiedzę, a nawet zmieniając upodobania smakowe. Do końca życia Dick zastanawiał się, co to było... Próbował różnych kluczy, od ortodoksyjnego judaizmu do gnostycyzmu esseńczyków... Nie zrozumieli tej hipotetyczności niektórzy polscy czytelnicy, którzy uznali tę powieść za wykład gnozy, a tłumacza za lokalnego proroka świętego Dicka".

Z przedmowy Lecha Jęczmyka, tłumacza Valisa

 

źródło opisu: Wydawnictwo Rebis, 2011

źródło okładki: http://www.rebis.com.pl/rebis/public/books/books.h...»

pokaż więcej

Brak materiałów.
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Oficjalna recenzja
Oceansoul książek: 2409

Pomiędzy geniuszem a szaleństwem

Jeśli spośród czterdziestu czterech powieści Philipa K. Dicka trzeba by wskazać tę najbardziej osobliwą, a zarazem najbardziej osobistą, wybór mógłby być tylko jeden – „Valis”. Pierwsza część trylogii o tym samym tytule powstała w roku 1978 jako jedno z ostatnich dzieł pisarza, który na napisanie go potrzebował zaledwie dwunastu dni. Punktem wyjścia do stworzenia powieści stały się przeżycia Dicka z 1974 roku, kiedy to doświadczał niecodziennych wizji, takich jak przenikająca do jego umysłu wiązka różowych promieni, wizerunek Chrystusa i obraz starożytnego Rzymu. Doprowadziło go to do cyklu rozważań o istocie i naturze Boga, którego w swym dzienniku, Egzegezie, nazywał „Zebrą” lub „Valisem”.

Dick postanowił obsadzić swoje alter ego, noszące to samo imię i nazwisko, w roli narratora pierwszoosobowego. Obdarzył je bagażem własnych przeżyć: niegdysiejszym uzależnieniem od narkotyków, problemami rodzinnymi, wreszcie – wspomnianymi wizjami, prowadzącymi do religijno-filozoficznych rozważań. Dick-narrator nie mówi jednak bezpośrednio o swoim życiu, czyni to za pośrednictwem postaci Konioluba Grubasa, z którym – choć to jedna i ta sama osoba – prowadzi dysputy, a czasami także nie zgadza się.

Samobójstwo jednej ze znajomych Grubasa i pogarszający się stan zdrowia innej prowadzą do rozmyślań o okrucieństwie i szaleństwie Boga. Bohater szuka odpowiedzi w różnych nurtach religijnych i filozoficznych, jak choćby w chrześcijaństwie, judaizmie, gnostycyzmie czy taoizmie. Wnioski...

Jeśli spośród czterdziestu czterech powieści Philipa K. Dicka trzeba by wskazać tę najbardziej osobliwą, a zarazem najbardziej osobistą, wybór mógłby być tylko jeden – „Valis”. Pierwsza część trylogii o tym samym tytule powstała w roku 1978 jako jedno z ostatnich dzieł pisarza, który na napisanie go potrzebował zaledwie dwunastu dni. Punktem wyjścia do stworzenia powieści stały się przeżycia Dicka z 1974 roku, kiedy to doświadczał niecodziennych wizji, takich jak przenikająca do jego umysłu wiązka różowych promieni, wizerunek Chrystusa i obraz starożytnego Rzymu. Doprowadziło go to do cyklu rozważań o istocie i naturze Boga, którego w swym dzienniku, Egzegezie, nazywał „Zebrą” lub „Valisem”.

Dick postanowił obsadzić swoje alter ego, noszące to samo imię i nazwisko, w roli narratora pierwszoosobowego. Obdarzył je bagażem własnych przeżyć: niegdysiejszym uzależnieniem od narkotyków, problemami rodzinnymi, wreszcie – wspomnianymi wizjami, prowadzącymi do religijno-filozoficznych rozważań. Dick-narrator nie mówi jednak bezpośrednio o swoim życiu, czyni to za pośrednictwem postaci Konioluba Grubasa, z którym – choć to jedna i ta sama osoba – prowadzi dysputy, a czasami także nie zgadza się.

Samobójstwo jednej ze znajomych Grubasa i pogarszający się stan zdrowia innej prowadzą do rozmyślań o okrucieństwie i szaleństwie Boga. Bohater szuka odpowiedzi w różnych nurtach religijnych i filozoficznych, jak choćby w chrześcijaństwie, judaizmie, gnostycyzmie czy taoizmie. Wnioski notuje w dzienniku, który – podobnie jak Dick-pisarz – nazywa Egzegezą. Przemyśleniami dzieli się z dwójką przyjaciół, sceptykiem Kevinem i religijnym katolikiem Davidem, prezentującymi odmienne punkty widzenia i występującymi de facto w roli narzędzi potrzebnych do kierowania dyskusji na inne tory.

Ze względu na tematykę, jak i jej realizację, „Valisowi” bliżej do traktatu filozoficzno-religijnego niż powieści science fiction. Choć wizje spowodowane bliskim kontaktem z wiązką różowego światła trudno uznać za naturalną część życia, równie dobrze można tłumaczyć je – jak i pozostałe elementy świata nadprzyrodzonego pojawiające się w powieści – stanem psychicznym bohatera-narratora. To między innymi możliwość odczytywania tej książki na kilku różnych poziomach sprawia, że wydaje się ona tak doskonała. Co więcej, wszystko jest w niej dziwne i nietypowe – fabuła, bohaterowie, dialogi, myśl przewodnia. Niełatwo umieścić tę powieść w jakiejś szufladzie, nalepić na nią tę czy ową etykietę. Jest niepowtarzalna, oddziałująca na umysł odbiorcy z podobną siłą, z jaką Zebra oddziaływała na świadomość Dicka.

Jeśli ktoś miał okazję czytać którąś z powieści Philipa K. Dicka i poległ, zniechęcony specyficznym sposobem prezentowania myśli przez autora i nietypowymi grami prowadzonymi z czytelnikami, niech nawet nie sięga po „Valisa”. To dzieło, które mógł stworzyć jedynie umysł genialny i szalony zarazem; dzieło wymykające się klasyfikacjom gatunkowym i tematycznym. Dzieło, które miłośnicy twórczości tego autora powinni przyjąć niczym kolejne literackie objawienie. Lech Jęczmyk, tłumacz m.in. „Valisa”, określił Dicka mianem „Dostojewskiego science fiction”. I nie mylił się ani trochę.

Marta Najman

pokaż więcej

Dodaj dyskusję
Dyskusje o książce
pokaż wszystkie
Sortuj opinie wg
Opinie czytelników (2211)
 Pokaż tylko oceny z treścią
książek: 1986
Wojciech Gołębiewski | 2015-01-14
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 14 stycznia 2015

Valis to podobno: Rozległy Czynny Żywy System Informatyczny czyli np sam autor, który z kolei tłumaczy postać główniego bohatera: /22/
„Koniolub Grubas to ja, piszę to w trzeciej osobie, żeby uzyskać niezbędny dystans”.
Z przedmowy Lecha Jęczmyka /tłumacza/ dowiaduję się, że niejaka Ursula le Guin /ur.1929/, autorka bardzo miernych książek sci-fi, uważa, że Dick zwariował. Nie sądzę, raczej kontynuuje swoją grę z czytelnikiem z „Ubika”. Miesza groch z kapustą, by czytelnik dostał kociokwiku, zawrotów głowy, omamów, ogólnie stanu postnarkotykowego, posthalucynogennego bez spożywania jakichkolwiek używek. Metoda polega na nadmiarze informacji bardziej lub mniej istotnych, najczęściej cząstkowych, ale na pewno świetnie dobranych, a następnie manipulowanych, by pozbawić czytelnika zdolności racjonalnej oceny tego szokującego zestawu jednostkowych prawd. Przy tym wszystkim ...

książek: 803
Ambrose | 2012-06-11
Przeczytana: 06 października 2011

VALIS czyli pieśń szalonego proroka

Na samym wstępie warto w ogóle chyba wyjaśnić, co właściwie oznacza tytuł, brzmiący co najmniej tajemniczo, by nie rzec nieprzystępnie. Zatem zgodnie ze słowami autora:

VALIS (skrót od Vast Active Living Intelligence System, czyli Rozległy Czynny Żywy System Informatyczny, z amerykańskiego filmu) - turbulencja w polu rzeczywistości, w której tworzy się spontaniczne, samokontrolujące się negentropijne zawirowanie dążące stopniowo do podporządkowania sobie otoczenia i wykorzystania go do tworzenia zestawów informacji.
Charakteryzuje się pozorną świadomością, celowością, inteligencją, rozwojem i swoistą koherencją.

Wielka Encyklopedia Sowiecka, wydanie szóste, 1992


Dalej, należałoby dodać, że autor książki, czołowy przedstawiciel amerykańskiej SF, to wariat (w jak najbardziej pozytywnym znaczeniu tego słowa) jakich mało. Problemy z narkotykami, lekami, manie prześladowcze. Naszego biednego Staszka Lema uważał za...

książek: 2285
kasandra_85 | 2011-10-14
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: październik 2011

http://kasandra-85.blogspot.com/2011/10/valis-philip-k-dick.html

książek: 662
tivrusky | 2014-10-21
Na półkach: Przeczytane, Ulubione, Posiadam, 2014
Przeczytana: 20 października 2014

Valis to arcydzieło, PERŁA z przedmowy Lecha Jęczmyka (świetnej przedmowy, trzeba dodać). Zawiera w sobie cały geniusz Dicka, cały jego dramat i szaleństwo, niebezpiecznie balansuje na krawędzi szaleńczego, pozbawionego ładu i składu bełkotu, "BIEGNIE PO OSTRZU", pozostając jednak spójną całością. To jednocześnie autoportret Phila, traktat filozoficzny i powieść fabularna, wszystkie te rzeczy, upchnięte w wielkim pośpiechu, w hipnotycznym dwunastodniowym pędzie pisania, są tutaj.

Pytania o obecność zła i cierpienia w stworzonym przez dobrego Boga świecie, pytania o istotę i naturę samego Boga i świata, wobec braku odpowiedzi przynoszą szaleństwo: "Nie wiedział wtedy, że utrata zmysłów bywa czasami najwłaściwszą reakcją na rzeczywistość" (s.25). Valis to dzieło poniekąd przerażające. Nie tylko nie odpowiada na zadane pytania, ale zostawia nas z nimi i z brakiem odpowiedzi na nie sam na sam. Przeraża też surowością i dystansem, z jakim autor podchodzi do swoich własnych, poniekąd...

książek: 540
Jacek | 2018-07-03
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 02 lipca 2018

Książka bardzo filozoficzna, czasem miałem wrażenie, czy jednakże nie jest zbyt pseudofilozoficzna. Autor przeskakuje przez właściwie wszystkie wierzenia, od greckich bogów, poprzez Rzym, chrześcijaństwo, judaizm, gnozę, Świadków Jehowy, buddyzm, sekty itp. itd. ('Jeśli Bóg potrafi wszystko, czy może stworzyć rów tak szeroki, żeby go nie mógł przeskoczyć?'). Spotykamy się również z własną wiarą pisarza, będącą wypadkową ww. religii i wierzeń. Tylko, że mnie to osobiście nie doprowadziło do większych konkluzji, a może zbyt mało się przyłożyłem do lektury oczekując jakiegoś wielkiego BUM. Na koniec przedstawiam mały cytat warty aby się z nim zaznajomić ... 'Kilka lat temu Kevin wyprowadzał wieczorem swojego kota.Głupi Kevin nie wziął go na smycz i kot wyskoczył na jezdnię prosto pod koła przejeżdżającego samochodu. Kiedy Kevin go podniósł, kot jeszcze żył, wydychając krwawą pianę i patrząc na niego z przerażeniem. Kevin lubił mówić: W dniu Sądu Ostatecznego, kiedy mnie przyprowadzą...

książek: 543
Majkel | 2017-11-03
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 03 listopada 2017

Obawiałem się tej książki, nawet jako wielki fan twórczości PKD. Miało być to dzieło arcy-trudne w odbiorze i jak przyznawali inni najlepiej sięgnąć po nie będąc już solidnie zaznajomionym z "klimatami" autora.
Początek zaskakuje, ponieważ autor prześlizguje się po tematach egzystencjonalnych robiąc to w wyjątkowym poczuciem żartu, jakby zbyt lekko i żartobliwie; mimo wszystko celująć w punkt. Ma się wrażenie, że pierwsze kilkadziesiąt stron to jakaś składnica jego złotych przemyśleń, co w zasadzie sam potwierdza poprzez postawę głównej postaci z którą identyfikuje się tak mocno jak nigdy dotąd.
Co prawda w wielu jego powieściach pojawiają się wątki autobograficzne, ale chyba w żadnej nie utożsamia się z bohaterem tak otwarcie, żeby napisać na samym początku: "Koniolub Grubas to ja, piszę to w trzeciej osobie, żeby uzyskać niezbędny dystans".
Nieco dalej lektura Valis-a zmienia swoje oblicze. Dick zaczyna zatracać się w znaczeniu swoich osobistych przeżyć związanych z wydarzeniami...

książek: 1824
Łukasz Kuć | 2013-10-07
Przeczytana: 30 września 2013

Uważać "Valisa" za zapis urojeń szaleńca to duży błąd. Można autora książki potraktować jak wariata, jednak, tak jak ujął to we wstępie L. Jęczmyk, cała "Trylogia Valisa" jest szaleństwem oswojonym, ujętym w karby zasad sztuki tworzenia literatury, zupełnie pozbawiona bełkotu człowieka niespełna rozumu. Z tego względu jest to powieść zupełnie niesamowita. Jest ona zapisem rozpaczliwych poszukiwań, jakich podjął się autor, w celu odpowiedzenia na pytanie o istotę Boga, o Jego najważniejsze przymioty. Poszukiwań, dodajmy, zupełnie na ślepo. Przywodzi to na myśl sytuacje, w której każdy z nas nie jeden raz na pewno się znalazł - sytuację, w której szukamy zgubionej rzeczy. Sprawdziliśmy już wszystkie miejsca, gdzie powinna się ona znajdować... i nic Wtedy zaczynami szperać w miejscach najbardziej absurdalnych, w których, sami zdajemy sobie sprawę, nic nie znajdziemy. Ale co innego pozostaje? Właśnie tak było z P. Dickiem - szukał wszędzie, w najdziwniejszych miejscach, łapiąc się...

książek: 611
Binio | 2011-02-27
Na półkach: Przeczytane

Książki na pewno nie poleciłbym komuś, kto z prozą Dicka nie jest jeszcze w ogóle obeznany, bowiem powieść ta nie jest na pewno łatwa w odbiorze, a sam jej autor umieścił w niej sporą dozę swojej własnej, bardzo skomplikowanej osobowości.

Mogę z pełnym przekonaniem powiedzieć, że na mnie zrobiła ogromne wrażenie i była jedną z niewielu, po lekturze których po prostu siedziałem oniemiały z myślami kotłującymi się w głowie. Zdecydowanie jedna z moich ulubionych książek.

Jeśli kogoś zafascynowały te bardziej pokręcone utwory Philipa K. Dicka i jest gotów na jeszcze większą, bardziej skoncentrowaną dawkę specyficznego stylu autora, prawdopodobnie nie zawiedzie się na "Valis".

książek: 808
Lycoris | 2013-11-20
Na półkach: Przeczytane, 2013
Przeczytana: 20 listopada 2013

Bardzo dziwna książka. Autor nie mówi:
"Chodź, czytelniku! Czytaj i baw się dobrze!"
Ani tym bardziej:
"Aaa, takie tam..."
Mówi raczej:
"Ej... Chcesz zobaczyć, co czasem dzieje się w mojej głowie? Bo wiesz, ja ciągle szukam..."
Tak, ta książka była chyba właśnie o szukaniu. O szukaniu i szaleństwie.
Najbardziej urzekło mnie to, że gdyby ktoś inny próbowałby zabrać mnie w taką "podróż", uciekłabym z krzykiem, jeszcze nim zdążyłaby się na dobre rozpocząć. Natomiast pan Dick zrobił to w sposób niezwykle umiejętny - trudno było mi oderwać się od książki.
Nie jest to lektura łatwa, lecz z pewnością przyjemna, nie sądzę jednak by było rozsądne, polecać ją każdemu.

książek: 528
Spiderdog86 | 2018-02-25
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 25 lutego 2018

Strasznie zakręcona książka mieszająca ze sobą elementy literatury science-fiction i filozoficzno-religijnego traktatu. Oczywiście duży wpływ na autora miały narkotyczne wizje jak w przypadku innych jego dzieł. Książka wydaje się być tworem osoby umysłowo chorej,ale jej szalona fabuła okazuje się w dziwny sposób wciągająca. Coś kompletnie innego...

zobacz kolejne z 2201 
Przeczytaj także

Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Cytaty z książki
lista cytatów dodaj cytat
Inne książki autora
więcej książek tego autora
Powiązane treści
Literacki Horoskop LC

Nie mogliśmy sobie wymarzyć lepszego układu gwiazd na debiutancki horoskop niż ten – cały świat, również ten literacki, opromienia dobroczynne Słońce. Witajcie! Zachęcamy do czytania naszych wróżb na ten tydzień i charakterystyki zodiakalnego Lwa, który w tych dniach ma urodziny. Jakim Lew jest pisarzem, a jakim czytelnikiem? Książki prawdę powiedzą.


więcej
Dick w pigułce

„Trzy stygmaty Palmera Eldricha” to jedna z tych książek Dicka, które pisarz stworzył błyskawicznie pod wpływem amfetaminy. Problematyka powieści i ukazane na jej kartach rozważania są znamienne dla twórczości amerykańskiego autora.


więcej
więcej powiązanych treści
zgłoś błąd zgłoś błąd