Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Wszyscy jesteśmy dziećmi

Tłumaczenie: Alicja Dobrzańska
Książka jest przypisana do serii/cyklu "Harlequin Desire". Edytuj książkę, aby zweryfikować serię/cykl.
Wydawnictwo: Harlequin
6,4 (5 ocen i 1 opinia) Zobacz oceny
10
0
9
0
8
0
7
2
6
3
5
0
4
0
3
0
2
0
1
0
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Babes in Arms
data wydania
ISBN
8371491832
liczba stron
155
język
polski
dodała
dona

Katherine uciekła od byłego męża sadysty, który pragnął odnowy ich związku, gdyż status rozwodnika psuł jego wizerunek kandydata na senatora. Czy biedna dziewczyna ma szansę wygrać walkę z bogatą i wpływową rodziną eksmęża? Za sojusznika ma tylko dzielnego, czułego Colina Whitefeathera. Ten wspaniały mężczyzna nie zamierza pozwolić, by Katherine i jej maleńkiej córeczce spadł choćby włos z...

Katherine uciekła od byłego męża sadysty, który pragnął odnowy ich związku, gdyż status rozwodnika psuł jego wizerunek kandydata na senatora. Czy biedna dziewczyna ma szansę wygrać walkę z bogatą i wpływową rodziną eksmęża? Za sojusznika ma tylko dzielnego, czułego Colina Whitefeathera. Ten wspaniały mężczyzna nie zamierza pozwolić, by Katherine i jej maleńkiej córeczce spadł choćby włos z głowy, ale jego możliwości nie dorównują potędze Manchesterów. Pojedynek miłości z nienawiścią może okazać się bardzo trudny…

 

źródło opisu: Harlequin, 1998

źródło okładki: www.harlequin.pl

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 118
bookslover | 2013-08-17
Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: 13 stycznia 2013

Colin Whitefeather dostaje czek za udaną akcje. Pomagał policji w pracy. Za każdym razem obiecywał sobie, że to już ostatni raz, że nie wróci do tego. W dalszym ciągu miał odznakę policyjną. Jadąc do domu zauważył dziwną sytuację, wystraszona kobieta szła przed siebie, co jakiś czas wchodząc do księgarni, później do restauracji, a za nią kawałek dalej szło dwóch dryblasów w czerni. Ze swojego doświadczenia wiedział, że tej kobiecie zagraża niebezpieczeństwo. Przeszła koło jego samochodu i ujrzał jej piękne zielone oczy. Wiedział, że musi jej pomóc, mimo że głos rozsądku mu to całkowicie odradzał. Podjechał obok idącej kobiety i zaproponował jej pomoc, żeby wsiadła. Ta jednak odmówiła. Później, gdy ci z tyłu nie chcieli ustąpić i dalej ją śledzili postanowiła, że skorzysta z pomocy. Wsiadła do samochodu. Colin postarał się ich zgubić i zajechał do garażu przyjaciela. Zamknął drzwi i wyciągnął ciastka i mleko. Poczęstował kobietę. Przedstawili się sobie. Miał do czynienia z Katherine Manchester, nie zdawał sobie jednak sprawy czyje nosi ona nazwisko. Była przerażona myślą, że może ją rozpoznać, jednak nie przejawiał żadnych reakcji wskazujących na to. Po chwili usłyszeli zbliżający się samochód, ale na szczęście przejechał dalej. Padał śnieg, więc ślady zostały zasypane – na ich szczęście, dzięki temu tamta dwójka miała większy problem z odnalezieniem kobiety.
Colin powiedział jej, że jest policjantem gdy wsiadała do samochodu i jako świadectwo jego słów rzucił jej na kolana otwarty portfel ujawniający jego odznakę. Była przerażona świadomością z kim ma do czynienia. Wiedziała, że z tego mogą być problemy i trzeba się trzymać na baczności.
Okazało się, że zbliża się burza i nie uda im się odjechać zbyt daleko. Katherine chciała pojechać na lotnisko i stamtąd lecieć do San Francisco do jej przyjaciółki Pauli. Miała tam wszystko przygotowane.
Po drodze zatrzymali się u jego rodziców. Musiał podrzucić im zakupy i pomógł ojcu z bydłem. Gdy Katherine ściągnęła gruby płaszcz, okazało się, że jest w zaawansowanej ciąży. Później pojechali do niego. Musiała tam przebywać przez kilka najbliższych dni, bo prognoza zapowiadała się nieciekawie. Miały być ciągłe burze i oblodzenia dróg.
Można powiedzieć, że oprócz ciężkiej sytuacji kobiety, możliwość i czas na poznanie się i zakochanie zapewniła im pogoda. Co wydarzy się dalej? Ile czasu kobieta będzie musiała spędzić u niego w domu? Czy urodzi po powrocie do siebie? Czy jej prześladowcy przestaną utrudniać jej życie i o niej zapomną?
Dowiecie się tego, po przeczytaniu książki :)

Generalnie treść bardzo mi się podobała. Bardzo wciągająca.
Jak zwykle – polecam!

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Oczy Eugena Kallmanna

"Śmierć potrafi rzucić światło na każdą okoliczność..., a raczej cień. Czy może ciemność." Thriller, ale w spokojniejszym wydaniu, trzyma w...

zgłoś błąd zgłoś błąd