Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Błękit szafiru

Tłumaczenie: Agata Janiszewska
Cykl: Trylogia Czasu (tom 2)
Wydawnictwo: Egmont Polska
8,06 (7771 ocen i 655 opinii) Zobacz oceny
10
1 790
9
1 413
8
1 862
7
1 528
6
781
5
236
4
90
3
35
2
23
1
13
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Saphirblau. Liebe geht durch alle Zeiten
data wydania
ISBN
9788323778226
liczba stron
364
język
polski
dodała
Martyna

Inne wydania

Błękit Szafiru to już drugi tom Trylogii czasu.
Podróże w czasie, niebezpieczeństwa, miłość...Trylogia czasu rzeczywiście z trudem daje się odłożyć przed przeczytaniem ostatniej strony.

 

źródło opisu: Egmont Polska, 2011

źródło okładki: http://www.egmont.pl/

Brak materiałów.
książek: 504
Zrecenzowana | 2012-03-14
Przeczytana: 13 marca 2012

„Nawiasem mówiąc,, z tym twoim talentem to prawda. Masz spor talent do pakowania się w kłopoty.”

„Nie ufaj nikomu i niczemu. Nawet własnym uczuciom.”

Pierwszą część szeroko znanej „Trylogii Czasu” miałam okazję poznać dopiero w tegoroczne ferie, czyli dosyć późno, zważając na datę wydania. Ale dobra, nieważne, lepiej późno niż wcale. Powieść o podróżach w czasie niezwykle przypadła mi do gustu, więc oczywiście chciałam zapoznać się z kontynuacją przygód Gwendolyn. Spotkałam się wiele razy z opinią, że to druga część serii jest zawsze najgorsza. Czy ten stereotyp odnajduje się w „Błękicie Szafiru”?

Gwendolyn i Gideon wracają z początku XX wieku. Na nieszczęście, zdobyte informacje wywołały jeszcze większy zamęt w głowie dziewczyny. Kto tak naprawdę jest ‘tym złym’? Czy Strażnicy, mają rację, obwiniając za wszystko Paula i Lucy? A może to hrabia de Saint Germain nie chce wyjawić wszystkiego? Tylko Gwendolyn ma co do tego wątpliwości, a nikt nadal nie wtajemnicza jej w sprawy Strażników. Dodatkowo, nadal wszyscy uważają ją za zdrajczynię, przez co nawet do pomieszczenia z chronografem prowadzona jest z zawiązanymi oczami. Jak Gwendolyn odnajdzie się w tylu niewiadomych? I czy uczucia Gideona są prawdziwe?

Akcja „Czerwieni rubinu” trwa zaledwie kilka dni, nasuwa się więc przypuszczenie, że bohaterowie zwyczajnie nie zdążyli się zmienić. A ja jednak się przyczepię (w dobrym tego słowa znaczeniu) i powiem, że Gwendolyn wydoroślała. Nie spotkałam się już z tak licznymi porównaniami do filmów, aktorek, aktorów. Za to nadal jest niesamowicie zazdrosna o swoją kuzynkę Charlottę. W tym akurat przyznaję jej rację – jest to wredna ruda miotła, jak ładnie to Gwen ujęła. Nie traktuję tego jako minus – wręcz przeciwnie, umieszczenie tej postaci w książce wydaje się być całkiem dobrym pomysłem.
Autorka nie zanudza nas ciągle starymi bohaterami. W poczet znajomych Gwendolyn wkracza między innymi Xemerius – mały, przyjazny duch gargulca, którego może zauważyć dzięki swojemu darowi jedynie Gwen. Nawet do teraz, po kilku dniach od przeczytania, szczególnie miło wspominam jego wykonanie Friends will be friends z ogórkiem w roli głównej. Nie da się ukryć, ta postać wnosi do książki bardzo dużo humoru, ale nie tylko. Chyba każdemu (a zwłaszcza Gwendolyn) przyda się czasami potrafiący przełazić przez ściany szpieg.
Ostatnio zauważyłam dziwny powiązanie. Im bardziej facet jest arogancki i uważa się za lepszego, zyskuje tym więcej fanek. Do dziś mnie zastanawia, jak to się dzieje. Taka postawa powinna przecież odpychać, a działanie jest wręcz odwrotne. Ale zostawmy już Gideona, przejdźmy do czegoś innego.

Na początek, warto byłoby wspomnieć. Że „Błękit szafiru” jest dosłowną kontynuacją wydarzeń opisanych w pierwszym tomie. Akcja drugiej części rozpoczyna się w tym samym momencie, w którym pożegnaliśmy się z Gwen i Gideonem. Przyznam, jest to niezwykle wygodne. Nie mamy problemu ze znalezieniem się w akcji, która wciąga już od pierwszej strony. Na dodatek, uważam, że autorka ma niezwykły dar opowiadania historii. Prze całe 358 stron nie spotkałam się z żadnym zastojem. Akcja wciąż pędzi, rozkłada się równomiernie, a każda strona aż kipi akcją. Często spotykane opisy nigdy nie nużyły i pozwalały wyobrazić sobie miejsca zarówno z teraźniejszości, jak i przeszłości.„Czerwień rubinu” pozostawiła po sobie wiele pytań, na które spodziewałam się odpowiedzi. Nie otrzymałam ich tak od razu, z niektórymi autorka nadal trzyma mnie w niepewności, jestem więc bardzo zadowolona, że trzeci tom trylogii mam w zasięgu ręki.

Bardzo zazdroszczę Gwendolyn umiejętności przenoszenia się w czasie. Ile bym dała, żeby tak jak ona, móc zobaczyć wystawne soirée lub poznać swoich przodków. Chętnie zakupiłabym taki swój własny chronograf, by bez przeszkód przeskakiwać między epokami. A to tylko przedsmak tego, co Kerstin Gier zaserwowała nam w tym temacie.

Na uwagę zasługują umiejętnie wplecione przepowiednie, których wyjaśnienia spodziewam się dopiero w ostatnim tomie. Póki co, przyjemność sprawiało mi dochodzenie o co w nich chodzi. Oczywiście, czegoś się domyślam, ale znając autorkę, jeszcze mnie czymś zaskoczy.
Przepowiednie nie są jedynym wplatanym elementem. Na początku (albo na końcu?) rozdziałów znajdują się fragmenty Kronik Strażników dające większy wgląd na wydarzenia z przeszłości.

Podsumowując, ”Błękit szafiru” niej jest gorszy od swojej poprzedniczki, jeśli nie lepszy. Całość wciąż czyta się szybko i przyjemnie, Jestem pewna, że gdyby nie szkoła i inne obowiązki, pochłonęłabym drugi tom Trylogii Czasu w zaledwie kilka godzin. Oczywiście, nie mówię, że książka mi się dłużyła – wręcz przeciwnie. Każdą stronę przewracałam z rosnącym zainteresowaniem kolejnych wydarzeń. Cała szczęście, ostatni już tom tej serii mam pod ręką, jedynie terminy biblioteczne powstrzymują mnie od kolejnego zanurzenia w świecie przygód Gwendolyn. Komu polecam: na pewno fanom Trylogii Czasu i twórczości Kerstin Gier ,a tym, którzy jeszcze nie znają Gwendolyn, zalecam sięgnięcie po pierwszy tom.

Więcej recenzji na moim blogu: http://marcepankowy-swiat-ksiazek.blogspot.com/

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Łaska

Bardzo dobra książka. Wydawnictwo Czarne wydaje książki wartościowych Autorów. Polecam, naprawdę warto.

zgłoś błąd zgłoś błąd