Boskie zwierzęta

Okładka książki Boskie zwierzęta
Szymon Hołownia Wydawnictwo: Znak religia
320 str. 5 godz. 20 min.
Kategoria:
religia
Wydawnictwo:
Znak
Data wydania:
2019-06-05
Data 1. wyd. pol.:
2018-11-14
Liczba stron:
320
Czas czytania
5 godz. 20 min.
Język:
polski
ISBN:
9788324058709
Tagi:
literatura polska Bóg wiara
Dodaj do pakietu
Dodaj do pakietu

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki

Porównaj ceny

i
Porównywarka z zawsze aktualnymi cenami
W naszej porównywarce znajdziesz książki, audiobooki i e-booki, ze wszystkich najpopularniejszych księgarni internetowych i stacjonarnych, zawsze w najlepszej cenie. Wszystkie pozycje zawierają aktualne ceny sprzedaży. Nasze księgarnie partnerskie oferują wygodne formy dostawy takie jak: dostawę do paczkomatu, przesyłkę kurierską lub odebranie przesyłki w wybranym punkcie odbioru. Darmowa dostawa jest możliwa po przekroczeniu odpowiedniej kwoty za zamówienie lub dla stałych klientów i beneficjentów usług premium zgodnie z regulaminem wybranej księgarni.
Za zamówienie u naszych partnerów zapłacisz w najwygodniejszej dla Ciebie formie:
• online
• przelewem
• kartą płatniczą
• Blikiem
• podczas odbioru
W zależności od wybranej księgarni możliwa jest także wysyłka za granicę. Ceny widoczne na liście uwzględniają rabaty i promocje dotyczące danego tytułu, dzięki czemu zawsze możesz szybko porównać najkorzystniejszą ofertę.
Reklama
Reklama

Książki autora

Podobne książki

Reklama

Oceny

Średnia ocen
7,5 / 10
556 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE

Sortuj:
avatar
1468
1411

Na półkach:

Biorąc poprawkę na to, że zgodnie z tytułem jest dużo rozważań religijnych, to przesłanie współczesne, empatyczne. To nie jest tak, że nasze relacje ze zwierzętami się nie zmieniały, mają swoją historię i to od nas zależy jak będą się układać w przyszłości. Może warto podążyć w dobrym kierunku?

Biorąc poprawkę na to, że zgodnie z tytułem jest dużo rozważań religijnych, to przesłanie współczesne, empatyczne. To nie jest tak, że nasze relacje ze zwierzętami się nie zmieniały, mają swoją historię i to od nas zależy jak będą się układać w przyszłości. Może warto podążyć w dobrym kierunku?

Pokaż mimo to

avatar
43
42

Na półkach:

Jedna z najlepszych książek jakie czytałam. Mój zdecydowany faworyt na półce z książkami.
Wspaniałe dzieło opisujące zwierzęta z duchowego punktu widzenia.

O tym, jak przemysłowy chów zwierząt truje środowisko, jak męczy zwierzęta i ludzi którzy są tam pracownikami... Jak myśliwi przyczyniają się do obecności nadmiernej ilości ołowiu w glebie i wielu innych tragedii. O tym, że przemysł mięsny, czyli rzeźnie, mleczarstwo, przyczynia się do ogromnej emisji CO2, pochłania ogromne ilości wody i odbiera pracę rolnikom (bo przez to farmy i rolnictwo przestają być opłacalne) i odbiera pracę milionom innych ludzi, bo wszystko za człowieka robią maszyny... Maszyny podają paszę, maszyny doją krowy, maszyny je zapładniają. Te zwierzęta są dręczone i poniżane, kurczaki (zwane niechlubnie i przedmiotowo drobiem) żyją w klatkach 30cmx30cm, przy czym nowo wyklute kogutki są mielone żywcem lub duszone w workach na śmieci. Ponad to podaje się owym kurczakom hormony wzrostu, antybiotyki, etc. Mało tego, jak zauważa Hołownia, w rzeźniach zwierzęta odczuwają ogromny stres, a ich ciała produkują hormony adrenaliny i kortyzolu, które potem my, ludzie, zjadamy razem z ich mięsem. Oczywiście też te zwierzęta produkują odchody, co potem służy jako nawóz... Ale co to za nawóz, skoro jest skażony pasożytami, grzybicami i innymi syfami, które zwierzęta te łapią w transporcie do rzeźni? W owym transporcie też łamią sobie kończyny, rany się zakażają...

,,Ludzie hodują króliki w milionach na pokarm i do badań medycznych, mając w głowie idee znacznie większe niż znaczenie jednego małego zwierzęcia w dziele stworzenia. Bo jakie ono może mieć znaczenie? A jednak słyszeliśmy wyraźnie, że każde z nich jest policzone i znane przez Stwórcę."

Świetnie daje do zrozumienia, że w Biblijnym raju jak najbardziej jest miejsce dla zwierząt: ,,(...) Ok, a jak wyobrażacie sobie raj? Owo coś ,,więcej, mardziej, mocniej, doskonale", do czego wszyscy dążymy? Że co, że będzie tam tylko Bóg i ludzie? ,,Nie, no jednak może będą drzewa i zieleń, może jezioro jakieś, bo przecież jak tak żyć bez zieleni, bez wody, bez cienia? Stwórca wpisał nas w potrzebę tego co nam dał." Ah, więc nie tylko rośliny, ale i gwiazdy? A skoro będą one, to dlaczego miałoby tam nie być zwierząt?"

,,Tak, spora część zwierząt ma nie tylko świadomość ale i samoświadomość, to istoty w zadziwiający sposób inteligentne. A z faktu, że w jakimś eksperymencie wychodzi, że małpa nie jest w stanie zrozumieć sposobu myślenia człowieka, wcale nie wynika, że jest stworzeniem od człowieka gorszym, tylko tyle, że jest innym."

Autor nie tylko przestawia dość solidne argumenty opowiadające się za przejściem na wegetarianizm, ale dowodzi też, że mięso mięsu nierówne. Mięso pozyskane z chowu przemysłowego bynajmniej nie umywa się do mięsa pozyskanego ze źródła, gdzie zwierzęta są szanowane. Bo, jak pisze, człowiek od wieków jadł mięso i to się nie zmieni jeszcze przez długi czas, ALE można zmienić sposób w jaki traktuje się te zwierzęta.
Autor rozwodzi się także nad głodem występującym na świecie oraz marnowaniem żywności. Pisze m. in. o tym, iż zwierzęta w chowie przemysłowym żywi się pożywieniem, którym można by spokojnie wykarmić człowieka, a konkretnie jakieś cztery miliardy ludzi. Ma to sens. Autor także napomina o fakcie, że chów przemysłowy nie tylko krzywdzi zwierzęta ale także ludzi (pracowników rzeźni, którzy zastępowani są przez maszyny).
Smutny jest fakt, ze rolnictwo w Polsce w sumie upadło dawno temu... Ale na szczęście można jeszcze kupić lepsze mięso. Prawdziwy rolnik/hodowca dba o swoje zwierzęta i jakość ich mięsa. Hodowca przemysłowy to żaden hodowca a żałosny producent, który ma w poważaniu zwierzeta, jakosc mięsa, mleka, jaj, etc.
Hołownia ma rację, pisząc, że należy tym zwierzętom być wdzięcznymi, ponieważ dają nam jedyne co posiadają - własne życie.

Autor także zwraca uwagę na bardzo ważną kwestię marnowania żywności, Jak podkreśla, pokarmu dla ludzi produkuje się po prostu za dużo... Od groma tego pokarmu się marnuje. Co zatrważające, 2 miliardy ludzi na świecie są przejedzone, a miliard głoduje! Jednak gdyby ludzie byli mądrzy i dobrze rozporządzali zasobami, możliwa byłaby równowaga.

,,Hodowla i uprawa przemysłowa to bezduszny proces produkcji. Zrywa naturalne relacje, jakie człowiek od niepamiętnych czasów miał ze środowiskiem."

,,Człowiek nie jest już żadnym ,,kustoszem" świata, opiekunem, pasterzem powierzonych mu stworzeń. Szczerze zachęcam, proszę spojrzeć na rolnicze portale. Magistrowie inżynierowie od tuczenia zachwycają się tam wyciskaniem ze zwierząt coraz większych ilości mleka czy jajek, profesorowie od uboju rytualnego konstruują nowe urządzenia do skutecznego pozbawiania ich możliwości ruchu, doktorzy habilitowani od drobiu i jajek pieją nad nowoczesnymi ,,finiszerami", czyli paszą podawaną zwierzętom w ostatnim okresie przed ubojem, która ma tak wpłynąć na organizm zwierzęcia, by urosły mu tylko te części ciała co trzeba, oraz modlą się o odkrycie Świętego Graala agronauki, którym jest dziś pewnie doprowadzenie do sytuacji, kiedy zwierzę będzie gotowe do oboju godzinę po urodzeniu (a najlepiej - jeszcze przed). Wszyscy oni powtarzają: przecież taki właśnie jest świat."

,,Jeśli świat jest sakramentem (a jak wykażemy - jest), w stworzeniach żyjących według zadanych im przez Boga reguł widzimy geniusz Stwórcy. Zmuszając je do życia wbrew ich naturze, kneblujemy Boga, popełniamy bluźnierstwo."

,,Kryterium najoczywistsze z oczywistych: ból. Sam doświadczyłem go w życiu sporo, jest więc dla mnie rzeczą zupełnie oczywistą, że moim moralnym obowiązkiem jest oszczędzić go wszędzie, gdzie się da, każdej istocie, która jest w stanie go odczuwać. Kropka. Jeśli nie muszę zwiększać sumy subiektywnie odczuwanego zła, nieszczęścia, strachu na tym świecie - nie zwiększam."

,,Człowiek jest wśród owych stworzeńistotą wyjątkową, będącą ,,na obraz i podobieństwo Boga". Kimś, o kim wiemy, że Bóg zbudował z nim relację taką, jakiej nie zbudował z żadnym innym gatunkiem. Nie stał się wszak paprocią czy ważką, ale człowiekiem. To również człowiek, a nie baobab czy wilk, otrzymał od Stwórcy misję opiekowania aię całą resztą życia." (...) ,,Nawet jeśli wierzymy, że człowiek z nadania Bożego jest opiekunem reszty stworzeń, przyrody, nie przestaje on przecież ani przez sekundę być jej częścią. Uciskając przyrodę, krzywdzisz więc ludzi - to oczywista oczywistość."

Autor także odnosi się do Biblijnego ,,czyńcie sobie Ziemię poddaną", czyli najpopularniejszego tekstu stanowiącego jedyny argument wszystkich ludzi, którzy katują inne stworzenia i całą naturę. Wyjaśnia, że poprzez tą formułę należy rozumieć bycie OPIEKUNAMI owej Ziemi, a nie jej KATAMI i OPRAWCAMI. Bardzo celne spostrzeżenie, bo, jak twierdzi, jako silniejsi mamy wobec słabszych nie tylko prawa ale przede wszystkim obowiązki, bo ,,skoro człowiekowi dano więcej niż wiewiórce, proporcjonalnie więcej się teraz od niego wymaga."

,,Człowiek, który odkrywa swoją zdolność przekształcania i w pewnym sensie stwarzania Świata własną pracą, zapomina, że zawsze dzieje się to w oparciu o pierwszy dar, otrzymany od Boga w postaci rzeczy przezeń stworzonych. Człowiek mniema, że samowolnie może rozporządzać ziemią, podporządkowując ją bezwzględnie własnej woli, tak jakby nie miała ona własnego kształtu i wcześniejszego, wyznaczonego jej przez Boga, przeznaczenia, które człowiek owszem może rozwijać, lecz któremu nie może się sprzeniewierzać. Zamiast pełnić rolę współpracownika Boga w dziele stworzenia, człowiek zajmuje jego miejsce i w końcu prowokuje bunt natury, raczej przez niego tyranizowanej niż rządzonej." - Kolejny świetny tekst, bardzo prawdziwy, bardzo trafny. Przykładem takiego buntu jest chociażby obecna (rok 2022) pandemia.

,,Nie ma już tej ryzwalającej duchowo z mozolnej bieżączki i budującej moją godność pod niebiosa myśli, że każdy z nas nosi w sobie Wszechświat, tak jak Wszechświat nosi w sobie nas. Kto z nas pomyślał, że nasz Bóg jest twórcą jakichś 350 miliardów galaktyk, decyliardów gwiazd, przestrzeni rozległej na ponad 100 miliardów lat światlnych> Że z Jego ręki wyszły miliardy gatunków, które pojawiły się i zniknęły długo przed tym zanim pojawiliśmy się na Ziemi my? Po co zadał sobie tyle trudu, skoro człowiekowi 99,9% tej rzeczywistości nigdy nie będzie dane dotknąć? Nikt, kto nie spał na lekcjach fizyki czy biologii w szkole średniej, nie może już chyba twierdzić, że w tym Wszechświecie znaczenie ma tylko człowiek i nic więcej."

,,Ponieważ wszystkie stworzenia są ze sobą powiązane, każde z nich musi być doceniane z miłością, podziwem, a my wszyscy, istoty stworzone, potrzebujemy siebie nawzajem."
I najważniejsze: ,,Nie jesteśmy Bogiem. ZIemia istniała wcześniej niż my i została nam dana."

,,Mówi się, że ponieważ opis Księgi Rodzaju zachęca nas do PANOWANIA nad ziemią, sprzyja bezlitosnej eksploatacji natury, przedstawiając dominujący i destrukcyjny obraz człowieka. Nie jest to poprawna interpretacja Biblii, tak jak ją rozumie Kościół. Choć to prawda, że czasami chrześcijanie błędnie interpretowali Pismo Święte, to musimy dziś stanowczo stwierdzić, że z faktu bycia stworzonymi na Boży obraz i [wezwania do] czynienia sobie ziemi poddaną nie można wywnioskować absolutnego panowania nad innymi stworzeniami."

,,(...) każdy z nas, odkręcając kran, wychodząc na pole albo chwytając za strzelbę, powinien potwórzyć tysiąc albo dwa tysiące razy: ,,nie jestem Bogiem", ,,nie jestem Bogiem", ,,nie jestem Bogiem"." - Dokładnie, ja myślę bardzo podobnie - każdy, kto zamierza decydować o życiu innych, powinien stanąć przed lustrem i powtórzyc do siebie 1000 razy: ,,Nie jestem Bogiem, nie jestem Bogiem, nie jestem Bogiem..."

,,Nie antykoncepcja głodnych rozwiąże problemy tego świata, ale nawrócenie sytych. Rewolucja wrażliwości, uważności i czułości. Świat, w którym człowiek na nowo nauczy się żyć z resztą stworzeń, będzie światem lepszym także dla ludzi, stanowiących przecież jego nieodłączną część."

Ta książka zmieniła moje życie nieodwracalnie... Ludzie jedli zawsze zwierzęta i to się nie zmieni prędko, ale można zmienić sposób w jaki te zwierzęta są traktowane i sposób w jaki ten przemysł działa, bo to nie tylko cierpienie zwierząt, ale i nasze. Rolnik, farmer, który zwierzęta posiada na mięso, który daje się im wybiegać na łące i dobrze je karmi i traktuje - jestem jak najbardziej za. Ale przemysł mięsny... Nigdy nie będę go wspierać... Jest to przede wszystkim wyzyskiwanie zwierząt, które nie są naszymi niewolnikami a wspólnie z nami tworzą ten świat i powinniśmy przede wszystkim zapewnić im należytą opiekę i godne warunki, tym bardziej powinniśmy być wdzięczni, że nam służą... Przemysł mięsny zmusza zwierzęta do życia w nienaturalnych warunkach, co jest sprzeczne z naturą, biologią i przede wszystkim, jest pluciem Bogu w twarz, który stworzył przyrodę nie dla nas, a przy nas... I to, że zwierzęta nie umieją mówić naszym głosem, że nie mają świadomości takiej jak my, nie mają naszego punktu widzenia, nie oznacza, tak jak autor pisał na przykładzie małp, że są gorsze, a po prostu inne...

Jedna z najlepszych książek jakie czytałam. Mój zdecydowany faworyt na półce z książkami.
Wspaniałe dzieło opisujące zwierzęta z duchowego punktu widzenia.

O tym, jak przemysłowy chów zwierząt truje środowisko, jak męczy zwierzęta i ludzi którzy są tam pracownikami... Jak myśliwi przyczyniają się do obecności nadmiernej ilości ołowiu w glebie i wielu innych tragedii. O...

więcej Pokaż mimo to

avatar
139
4

Na półkach:

Mi osobiście książka przywraca wiarę w nauki chrześcijańskie, ale niestety odbiera ją zupełnie instytucji kościoła w Polsce. Znowu dobitnie widzimy, że te obie rzeczy nie mają za sobą wiele wspólnego, a to co słyszymy z ambony ma służyć głównie to budowania nam wygodnego dla władzy światopoglądu.

Mi osobiście książka przywraca wiarę w nauki chrześcijańskie, ale niestety odbiera ją zupełnie instytucji kościoła w Polsce. Znowu dobitnie widzimy, że te obie rzeczy nie mają za sobą wiele wspólnego, a to co słyszymy z ambony ma służyć głównie to budowania nam wygodnego dla władzy światopoglądu.

Pokaż mimo to

Reklama
avatar
166
87

Na półkach: ,

Jestem naprawdę wdzięczna Hołowni za tę książkę. To jeden z nielicznych w polskim dyskursie głosów rozsądku. Bardzo łatwo w Internecie spotkać zarówno fanatycznych mięsożerców (wyśmiewających każdą próbę ograniczenia spożywania mięsa), jak i radykalnych wegan. Ci ostatni nader chętnie wyzywają od morderców każdego, kto w jakikolwiek sposób korzysta z produktów pochodzenia zwierzęcego. W "Boskich zwierzętach" Szymon Hołownia proponuje trzecią drogę: fleksitarianizm, czyli radykalne ograniczenie spożywania mięsa, które prowadzi ostatecznie do całkowitej z niego rezygnacji. Jako wegetarianka, która stara się stopniowo rezygnować z nabiału, po raz pierwszy poczułam się zrozumiana przez osobę z zewnątrz. Nie trzeba od razu przechodzić na weganizm, dla zwierząt i dla środowiska liczy się każdy hamburger mniej.
Pozycja ta skutecznie zachęci każdego do uważniejszego przemyślenia swoich wyborów kulinarnych. Znajdują się w niej nie tylko bezlitosne statystyki dotyczące powolnego wyniszczania naszej planety, ale także wzruszające opowieści o więzi tworzącej się między ludźmi i ich zwierzętami, a nade wszystko przejmujące relacje z hodowli przemysłowych i rzeźni. Przytoczone opisy są niewątpliwie wstrząsające, ale polecam tę bolesną lekcję każdemu. "Gdyby rzeźnie miały szklane ściany, każdy byłby wegetarianinem" (Paul McCartney).
Oczywiście Szymon Hołownia, jako publicysta katolicki, nie mógł nie wspominać w każdym rozdziale o Bogu i Jego więzi z tym światem. Prezentuje jednak podejście niezwykle jak na katolika postępowe: nie tylko stwierdza, że zwierzęta z pewnością mają duszę, ale także rozprawia się z błędną interpretacją słynnego biblijnego nakazu, by czynić sobie ziemię poddaną.
Całość podana jest w dość specyficznej dla Hołowni formie. Składa on bardzo długie zdania, wtrąca w nie też mnóstwo nawiasów, więc dość często trzeba przeczytać konkretne zdanie dwukrotnie, żeby je dobrze zrozumieć. Mimo to styl jest dość lekki, miejscami nawet zabawny, co nieco równoważy poważną tematykę książki.
Uważam, że "Boskie zwierzęta" to lektura obowiązkowa nie tylko dla katolików.

Jestem naprawdę wdzięczna Hołowni za tę książkę. To jeden z nielicznych w polskim dyskursie głosów rozsądku. Bardzo łatwo w Internecie spotkać zarówno fanatycznych mięsożerców (wyśmiewających każdą próbę ograniczenia spożywania mięsa), jak i radykalnych wegan. Ci ostatni nader chętnie wyzywają od morderców każdego, kto w jakikolwiek sposób korzysta z produktów pochodzenia...

więcej Pokaż mimo to

avatar
749
126

Na półkach:

Książka warta przeczytania, chociaż zbyt rozwlekła (mnóstwo powtórzeń i miejscami autor zdaje się zapominać o czym pisze).
Dowodu, że zwierzęta mają duszę w niej nie znalazłem. Są tu natomiast ciekawe rozważania na temat sytuacji zwierząt i ekologii. Autor (katolik-publicysta) dowodzi, że można pogodzić wiarę chrześcijańską z humanistycznym podejściem do przyrody. Stwierdza jednocześnie, że połączenie "ksiądz-myśliwy" to zło (z czym się w pełni zgadzam, bo to znacznie gorsze niż "arcybiskup-sołtys"). Swoje racje uzasadnia mnóstwem cytatów z Biblii.
Niestety, te częste powoływania się na Boga i Święte Księgi (to moim zdaniem) najsłabsza strona publikacji. Pomijając, czy nie grzeszą przeciwko przykazaniu "Nie będziesz brał imienia Pana Boga twego nadaremno", to niektóre przypominają mi opowieść przewodnika, który na wycieczce tłumaczył turystom: "Góry Świętokrzyskie mają 500 mln lat i 7 miesięcy", a na pytanie "Skąd taka dokładność?" odpowiedział, że 7 miesięcy temu powiedział mu o tym (że mają 500 mln lat) znany profesor.
Książkę warto przeczytać także dlatego, żeby zapoznać się z osobistymi poglądami autora, który chce zostać prezydentem (i jego szanse rosną wraz z każdą "dobrą zmianą" i "nowym ładem").

Książka warta przeczytania, chociaż zbyt rozwlekła (mnóstwo powtórzeń i miejscami autor zdaje się zapominać o czym pisze).
Dowodu, że zwierzęta mają duszę w niej nie znalazłem. Są tu natomiast ciekawe rozważania na temat sytuacji zwierząt i ekologii. Autor (katolik-publicysta) dowodzi, że można pogodzić wiarę chrześcijańską z humanistycznym podejściem do przyrody....

więcej Pokaż mimo to

avatar
111
92

Na półkach:

Bardzo nierówna. Wiele interesujących informacji i spojrzenie na naszych "braci mniejszych" z perspektywy religii i filozofii.

Bardzo nierówna. Wiele interesujących informacji i spojrzenie na naszych "braci mniejszych" z perspektywy religii i filozofii.

Pokaż mimo to

avatar
138
16

Na półkach:

Dużo ciekawych opinii ludzi Kościoła. Język jak zwykle przyjemny- jak u Hołowni :)

Dużo ciekawych opinii ludzi Kościoła. Język jak zwykle przyjemny- jak u Hołowni :)

Pokaż mimo to

avatar
46
6

Na półkach:

Treść "Boskich zwierząt" bardziej nadaje się na dłuższy artykuł, niż pełnoprawną książkę. Informacje przedstawione są w sposób chaotyczny, bez porządku czy logiki. Zdaje się, że autor pisząc książkę też to odczuwał, bo wielokrotnie wtrąca informacje, na temat tego co będzie omawiał w dalszych rozdziałach, albo przypomina o tym, co już wcześniej napisał, jakby chciał przekonać, że jednak jest tu jakiś ład. Odniosłem wrażenie, jakbym czytał wypracowanie szkolne pisane przez ucznia, od którego wymaga się logicznego porządku wypowiedzi, więc ten wtrąca co chwilę "w kolejnym rozdziale omówię..", "podsumowując", "na zakończenie", jednak sama treść nie posiada spójnej struktury. Książkę można streścić do kilku haseł, takich jak: otwarte klatki, peskatarianizm, bambizm, efekt cieplarniany wywołany produkcją mięsa, ekologia w Kościele Rzymsko-Katolickim, minimalizacja cierpienia, które autor stara się przybliżyć, tworząc potok myśli, luźno z nimi związany.

Treść "Boskich zwierząt" bardziej nadaje się na dłuższy artykuł, niż pełnoprawną książkę. Informacje przedstawione są w sposób chaotyczny, bez porządku czy logiki. Zdaje się, że autor pisząc książkę też to odczuwał, bo wielokrotnie wtrąca informacje, na temat tego co będzie omawiał w dalszych rozdziałach, albo przypomina o tym, co już wcześniej napisał, jakby chciał...

więcej Pokaż mimo to

avatar
2304
2041

Na półkach: , , , ,

Czy zwierzęta idą do nieba? Pytałam o to księdza, pytałam muzułmanina, pytałam świadka Jehowy. Tak naprawdę, to tylko ten ostatni (po głębokim namyśle) udzielił mi odpowiedzi. Odpowiedzi na to pytanie szukałam również w książce Szymona Hołowni. Przy okazji dowiedziałam się wielu innych rzeczy. Wiedziałam, że Pan Szymon jest wielbicielem zwierząt, nie wiedziałam, że aż tak wielkim wielbicielem. Szacunek dla Autora!
Niestety, nie dałam rady przeczytać książki od deski do deski. Wiem znacznie więcej niż przeciętny Kowalski o tym, co człowiek robi zwierzętom. Przez tą wiedzę nie mogę spać po nocach. Nie mogę dokładać sobie jeszcze więcej tych horrorów, żeby nie oszaleć.

Czy zwierzęta idą do nieba? Pytałam o to księdza, pytałam muzułmanina, pytałam świadka Jehowy. Tak naprawdę, to tylko ten ostatni (po głębokim namyśle) udzielił mi odpowiedzi. Odpowiedzi na to pytanie szukałam również w książce Szymona Hołowni. Przy okazji dowiedziałam się wielu innych rzeczy. Wiedziałam, że Pan Szymon jest wielbicielem zwierząt, nie wiedziałam, że aż tak...

więcej Pokaż mimo to

avatar
150
10

Na półkach:

Bóg, w którego wierzę, nie stworzył jednak marek samochodów, i to nie z relacji z firmami przyjdzie mi się kiedyś przed Nim rozliczyć. Ta książka jest trochę o tym, co zrobić, żeby nie spalić się wtedy ze wstydu: że nie znałem, nie chciałem poznać, że się nie dziwiłem, nie cieszyłem, nie zachwycałem... Nie dbałem.

*

Doskonale wiem, że za tę książkę po łbie dostanę od wszystkich. W pierwszej kolejności od święcących ubojnie biskupów, adorujących lisie truchła księży myśliwych oraz tych, którzy z ponad miliona słów zawartych w Biblii zapamiętali wyłącznie te cztery: czyńcie sobie ziemię poddana", a w których przekonaniu Jezus wyłącznie przez niedopatrzenie (albo spisek starożytnych wegetarian) w Modlitwie Pańskiej we frazie chleba naszego powszednie go nie dodał: „i mięska".

*

Dziś, przy tym wszystkim, co już wiemy i mamy, nie tylko do pomyślenia, ale i do zrobienia jest Ziemia, do której współtworzenia zaprosił nas Stwórca: Ziemia, która dla każdego żyjącego, niezależnie od jego miejsca na drabinie bytów, będzie domem, nie rzeźnią, nie więzieniem. (...) Wyszedł płomienny (chyba) manifest chrześcijanina, który ma dość maszyny idącej dziś przez Ziemię i robiącej z niej piekło dla najsłabszych: i ludzi, i wszystkich in mych stworzeń; dość robienia z Boga służącego ludzkich apetytów, ma za to szczerą nadzieję całość stworzenia spotkać kiedyś w niebie (gdy już odsłuży czyściec, którego reszta istot żywych odsługiwać nie będzie musiała - co też daje do myślenia).
Na bramce spodziewam się usłyszeć od Niego: w której drużynie grałeś, Szymon? Czym byłeś? Śmiercią? Czy, tak jak Ja, byłeś życiem?

*
Evans o winiarzach z Saint-Julien:
Otóż w drugiej połowie szesnastego wieku parokrotnie wnosili oni do kościelnego sądu sprawę przeciw niszczącym im uprawy insektom. Najpierw uznali, ze skoro Bóg jest Panem wszystkich stworzeń, najwyraźniej chce zakomunikować coś rolnikom przez zesłanie na nich takiej plagi. W podejściu drugim postanowili zaś wyznaczyć insektom całkiem obszerną działkę, w pełni odpowiadającą ich potrzebom (co miało zostać potwierdzone inspekcją owadziej delegacji), na którą miały się przenieść, tak by i one, i ludzie mogli spokojnie realizować wyraźną instrukcję dana im przecież przez wspólnego Stwórcę: „A dla wszelkiego zwierzęcia polnego i wszelkiego ptactwa po wietrznego, i dla wszystkiego, co się porusza po ziemi i ma w sobie życie, daję na pokarm wszelkie rośliny zielone" (Rdz 1, 30).

*

Wszędzie - czy na Madagaskarze, skąd zniknęły lemury olbrzymie i półtonowe nieloty mamutaki, czy na wyspach Oceanii - powtarzał się ten sam schemat: zachwycająca biologiczna różnorodność, nadejście człowieka, gigantyczna eksterminacja fauny i flory i totalna dominacja homo sapiens. „Nie wierzmy idealistycznym ekologom przekonu jacym, że nasi przodkowie żyli w harmonii z przyrodą, bo żyli z nią w dysharmonii. Na długo przed rewolucją przemysłową homo sapiens był wśród wszystkich organizmów sprawcą wymarcia największej liczby gatunków roślin i zwierząt. Mamy wątpliwy za szczyt bycia najbardziej morderczym gatunkiem w annałach biologii" - przekonuje Harari.

*

Elizabeth Kolbert, dziennikarka pisząca o nauce do "The New York Times", w swojej książce Szóste wymieranie. Historia nienaturalna. w przekonujący sposób dowodzi, że jeśli tylko utrzyma się tempo wymierania (obecnie - uwaga - tysiąc razy większe, niż wynikałoby to z normalnego rytmu przyrody nie tłamszonej przez człowieka), bedzie to, w zasadzie już jest, największa katastrofa od czasu wyginięcia dinozaurów sześćdziesiąt pięć milionów lat temu. Dzięki nam do 2050 roku wymrze dwadzieścia cztery procent żyjących obecnie na naszym globie gatunków flory i fauny, a do końca wieku - przede wszystkim na skutek globalnego ocieplenia - aż połowa! (Każda elektrownia węglowa o mocy 1 GW zabije ich średnio czterysta). Codziennie tracimy bezpowrotnie prawie sto pięćdziesiąt stworzonych przez Boga gatunków. Mamy już też pierwszy, któremu w naukowym akcie zgonu wpisano jako przyczynę zejścia „globalne ocieplenie" - nasze dzieci nigdy nie zobaczą szczurzynka koralowego, malutkiego gryzonia, który żył na wyspie Bramble Cay na Wielkiej Rafie Koralowej, bo podnoszący się poziom oceanu i tropikalne cyklony zabrały mu żywność i dom.

*

Portal smoglab.pl w lutym 2019 roku opublikował wywiad z trzema biologami: doktorem habilitowanym Wiktorem Kotow skim z Uniwersytetu Warszawskiego, doktorem habilitowanym Krzysztofem Kujawą z Polskiej Akademii Nauk i profesorem Pio trem Skubalą z Uniwersytetu Śląskiego, którzy dobitnie pokazu ja, w jak dramatycznym tempie postępuje dziś zagłada zupelnie przez nas lekceważonych, a najliczniejszych na Ziemi i niezwykle ważnych dla calej reszty stworzeń organizmów - owadów (kregowce to jedynie pięć procent żyjących dziś gatunków zwierząt liczbę gatunków owadów niektórzy szacują nawet na okolo trzy dziestu milionów). Owady to pożywienie prawie dwóch trzecich ptaków, to kluczowy element przyrody, bo- jak wyjaśnia profesor Kajawa-przez nie przechodzi bardzo duża część materii krążącej w biosferze oraz energii przepływającej przez ekosystemy". W tro pikach liczba owadów naziemnych zmniejszyla się już w niektórych miejscach o dziewięćdziesiąt osiem procent, w skali świata ich biomasa spada w tempie dwóch i pól procent rocznie, a więc jeśli nowiny sprawy w trybie business as usual", za jakies sto lat moze my ich nie mieć w ogóle. Dlatego też w Niemczech od 2018 roku prawo przewiduje drakońska kara- nawet do pięćdziesięciu tysis sy euro greywny - za zabicie osy, pszczoly lub szerszenia.

*

Marcin Rotkiewicz, dziennikarz naukowy tygodnika „Polity- ka", w książce W królestwie Monszatana. GMO, gluten i szczepionki --> rolnictwo to przecież nic innego jak niszczenie wszystkiego poza tym, co akurat chcemy wyhodować; każde pole uprawne to pod względem bioróżnorodności pustynia.
"Na świecie żyje dziś około czterystu tysięcy gatunków roślin, z których potencjalnie nadawałoby się do jedzenia jakieś trzysta tysięcy. Ale my za pewniamy przestrzeń i warunki rozwoju jedynie około dwustu gatunkom, spośród których największe znaczenie ma tylko piętnaście gatunków, dostarczających 95 procent kalorii spożywanych w postaci żywności na świecie".

*

antropocen vs nekrocen

*

Nie ogranicza nas nic, nawet ból innej istoty, choć on - w mojej ocenie - powinien być dla nas wartością graniczną, punktem, na którego przekroczenie nie powinniśmy dawać sobie prawa bez naprawdę najważniejszych powodów.

*

To nie jest tak, ze chrześcijaństwo sprzeciwia się ekologii. To ten, kto odrzuca ekologię, sprzeciwia się chrześcijaństwu. --> Jezus do faryzeuszy w ewangelli wg św. Marka: Sprawnie uchylacie Boże przykazanie, aby swoją tradycję zachować.

*

Biofilia - termin ukuty przez Edwarda Wilsona z Uniwer sytetu Harvarda: miłość do życia, poczucie realnej wspólnoty z in nymi istotami żywymi - to moim zdaniem postawa chrześcijańska w stu procentach. Bycie „pro-life" w świecie, w którym - jak dowiaduje się z raportu o skutkach zanieczyszczenia powietrza UNGC - syf wrzucany do polskich pieców zwiększa o kilkadziesiąt procent ryzyko obumarcia plodu w trzecim trymestrze ciąży oddychającej zanieczyszczonym w ten sposób powietrzem kobiety, podwyższa prawdopodobieństwo rozwinięcia się u dziecka autyzmu, może skutkować obniżeniem jego inteligencji o cztery punkty IQ.

*

Philip Lymberly - Dead zone. Where the wild thing were --> połowa żywności nie odżywia człowieka, co roku na śmieci trafia ilość mięsa odpowiadająca wadze dwuna stu miliardów zwierząt hodowlanych

*

benzyna - 1l = ~24 t szczątków roślin i zwierząt

Larry L. Rasmussen - Earth-honoring faith: "Zasoby ekosfery produkowane były w rytmie geologicznym, człowiek zużywa je w rytmie rolniczym, przemysłowym, miejskim."

*

kazania poświecone relacjom człowieka i środowiska --> ksiądz Jan Twardowski, i ksiądz Roman Rogowski, autor Teoekologii.

*

Nicholas Kristof z „The New York Times" - dręczenie jednego kurczaka to wołająca o lincz zbrodnia, dręczenie milionów - to po prostu agrobiznes.

*

Jeśli bowiem nie poprzestajemy na twierdzeniu, że „Bóg stworzył ludzkość", dostrzegamy, że „Bóg stworzył człowieka", nie możemy też nie widzieć, że Bóg nie stworzyl ,drobiu", lecz każ dego, jeden po drugim, kurczaka. Nie powołał do życia gatunku, zasobu, odnawialnego przez prokreację kontyngentu „dziczyzny". On nie jest statystykiem, ale twórca - artystą, który tworząc, nie tworzy malarstwa", tworzy obraz. Ewangelia według świę tego Łukasza wyraźnie mówi, że mój Bóg ma policzone wszyst kie co do jednego wróble, a więc pewnie i kurczaki. O każdego z nich troszczy się jak ich ojciec i matka (w Psalmie 147 czytamy, że pisklętom kruka daje to, o co wołają"). Wynika to już przecież z samego używania przez nas słów: stworzył, stworzenie. (...) Spora część, jeśli nie większość nieporozumień, jakie mamy dziś w obszarach dotykających życia (nie tylko ludzkiego), wynika z tego, iż prawie nikt - z katolikami włącznie – nie wierzy już, że człowieka nie tworzą rodzice, ale Bóg, że kurczaka tworzy nie hodowca, ale Bóg, że stworzenia mogą zapewnić dobre warun ki do pojawienia się na świecie kolejnego pokolenia, ale za tym, że jestem, jaki jestem, nie stoi wyłącznie biologia i geny.

*

Po huraganie Katrina w 2005 roku zginęły miliony pozamykanych w chlewniach przemysłowych świń (pogłowia trzody chlewnej”), ale równocześnie prawie po lowa Amerykanów, którzy odmówili ewakuacji, zrobiła to, by rato wać swoje pozostałe w domu zwierzę (wtedy jeszcze przepisy nie pozwalały na wspólną ewakuację). Ci ludzie zaryzykowali własne zycie dla życia zwierzęcia. Bo je znali. Bo widzieli w nim istotę.

*

Co roku człowick na swoje potrzeby pozbawia życia miliony z nich (siemdziesiąt parę miliardów zwierząt hodowanych na lądzie, dwa trzy biliony dziko żyjących ryb i co najmniej kilkadziesiąt miliardów ryb hodowlanych).

*

Jak trafnie zauważa Dariusz Gzyra, dzięki unikatowym umiejętnościom zwierząt, których my nie mamy, "świat może być odczuty, zobaczony, wyslu chany, posmakowany i powąchany pełniej".

*

Wizja wspólnego raju, w którym psy będą miały wszystko, co jest im do pełni szczęścia potrzebne, i podobnie komary, pelikany i warany, ludzi takich śmieszy, mnie przypomina, że przychodząc na ten świat dołączyłem do orkiestry, która ma codziennie generować swem Bogu koncert, nie konflikt. W której, jako człowiek, gram pierwsze skrzypce, ale kto inny jest dyrygentem, a tekst utworu rozpisany jest na dziesiątki instrumentów. Potrzeba świata, by stworzyć człowieka. Pepowina, jaka nas z nim łączy, nigdy nie zostaje prae ta, mimo że człowiek w samobójczym zapamiętaniu tak wytrwale próbuje to zrobić i tworzy coś, co Rasmussen nie bez trafności nazywa ekologicznym apartheidem.

*

Jasne, jedni uznawać będą, że wy starczy zapisać w prawie nakaz oszczędzania zwierzętom „zbędnego cierpienia" - ja bedę bronil tezy, że z punktu widzenia zwierzęcia dokladnie każde cierpienie jest zbędne.

Gilbert Keith Chesterton, piszący (w eseju - hymnie na cześć prawa do spożywania na święta dobrze przyrządzonego indyka): Sądzę, że nie jest ani ludzkie, ani humanitarne, jeśli widząc glodna kobietę pochłaniającą wzrokiem wędzoną makrelę, myślimy nie o uczuciach kobiety, lecz o blizej nieznanych uczuciach tragicz nie zmarlej makreli. Podobnie nic jest ludzkie ani humanitarne, jesli patrząc na psa, myslimy o blizej nieznanych odkryciach, ja kich moglibyśmy dokonać, gdybyśmy wywiercili mu dziurę w gło wie".
,,Indyk jest przecież bardziej sekretny niz wszyscy aniolowie i archaniołowie. Bóg powiedział nam, co znaczy anioł, ale nigdy nie powiedział nam, co znaczy indyk. A jeśli będziecie obserwować żywego indyka przez godzinę lub dwi, odkryjecie, ze tajemnica pogłębiła się raczej, niż zmniejszyła."

*

Jak wynika z wyliczeń profesora Vaclava Smila z Univeri of Manitoba, jedynie trzy procent masy kręgowców zyjących na Ziemi przypada na faunę żyjącą wolno. Trzydzieści procent to masa ludzi. A až sześćdziesiąt siedem procent to masa hodowanych przez człowieka kręgowców. Podawane w literaturze dane się różnią, trudno więc ocenić, czy hodowlanych kurczaków jest dziś na świecie siedemnaście miliardów czy może dwadzieścia cztery, ale i tak - przy tej skali -przypuszczając, że gdyby ludzkość ulegla teraz zagładzie, a za ileś tam wieków ufoludek przybył na Ziemię i zaczal wekopywać z niej kości, najprawdopodobniej uznałby, że trzecių planetę od Słońca w dwudziestym pierwszym wieku zamieszkal cywilizacja drobiu. Jako się rzekło, co roku ponad 70 miliardów zwierząt gospodarskich (ryb nie wliczamy, ich zabijamy biliony rocznie) kończy życie w rzeźniach, na każdego z nas wypada więc okolo dziesięciu śmierci rocznie.

*

Ludzie wyrzucają na śmietnik rocznie ilość miesa, która odpowiada dwunastu miliardom zwierząt hodowlanych (w samej UE - dwóm miliardom zwierząt), jedno zwierzę na sześć z pogłowia kurczaków, krów, świń jedzie więc do rzeźni wyłącznie nie po to, by jego szczątki skończyły na śmietniku. Cztery piąte z nich (w Europie - dziewięćdziesiąt procent świn) zyja w systemie tak zwanego chowu przemysłowego (u nas uzywa się taas eufemizmu: „gospodarstwa wysokotowarowe"), gdzie – jak mpże i ostro, ale nie bez racji zauważa Matthew Scully - nie ma mowy o tym, by zdradził je jakiś przyjaciel, bo one od początku sa zwyczajnie w ręku wroga.
Mięsożerstwo nie jest niemoralne (choć przy współczesnym stanie wiedzy nie można już bronić tezy że jest niezbędne). W mojej ocenie nie daje się jednak pogodzić z moralnością wspomniany przemysłowy model hodowli zwierząt (czyli farmy, gdzie w zamknięciu trzyma się czasem i dziesiątki tysięcy zwierząt), z którego znaczną część owego paliwa da mięsożerczych przekonań się dziś pozyskuje (w trybie przemysłowym hodowana jest współcześnie prawie połowa sprzedawanego na świecie mięsa). To system, który zalewa światowe rynki nie tylko tanim mięsem, ale i mlekiem, i jajkami, wystawiając za to słony rachunek wszystkim poza samym sobą.

*

Scully - kiedy zło konieczne przestaje być konieczne, staje się po prostu złem.

Bóg, w którego wierzę, nie stworzył jednak marek samochodów, i to nie z relacji z firmami przyjdzie mi się kiedyś przed Nim rozliczyć. Ta książka jest trochę o tym, co zrobić, żeby nie spalić się wtedy ze wstydu: że nie znałem, nie chciałem poznać, że się nie dziwiłem, nie cieszyłem, nie zachwycałem... Nie dbałem.

*

Doskonale wiem, że za tę książkę po łbie dostanę od...

więcej Pokaż mimo to


Cytaty

Więcej
Szymon Hołownia Boskie zwierzęta Zobacz więcej
Szymon Hołownia Boskie zwierzęta Zobacz więcej
Szymon Hołownia Boskie zwierzęta Zobacz więcej
Więcej
Reklama
zgłoś błąd