Osobowość na talerzu: Kim są zwierzęta, które zjadamy?

Okładka książki Osobowość na talerzu: Kim są zwierzęta, które zjadamy? autorstwa Barbara J. King
Okładka książki Osobowość na talerzu: Kim są zwierzęta, które zjadamy? autorstwa Barbara J. King
Barbara J. King Wydawnictwo: W.A.B. publicystyka literacka, eseje
304 str. 5 godz. 4 min.
Kategoria:
publicystyka literacka, eseje
Format:
papier
Tytuł oryginału:
Personalities on the Plate: The Lives and Minds of Animals We Eat
Data wydania:
2018-08-22
Data 1. wyd. pol.:
2018-08-22
Liczba stron:
304
Czas czytania
5 godz. 4 min.
Język:
polski
ISBN:
9788328054080
Tłumacz:
Adam Pluszka
Książka, którą powinien przeczytać każdy, komu nieobojętne są losy zwierząt.

Bohaterami "Osobowości na talerzu" są zwierzęta, które w świadomości większości ludzi funkcjonują najczęściej jedynie jako serwowane na obiad czy kolację dania. Tymczasem Barbara J. King, przytaczając wyniki najnowszych badań naukowych, a także opisując własne doświadczenia ze zwierzętami, udowadnia, że to żywe istoty posiadające osobowość, emocje i inteligencję.
Średnia ocen
6,9 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Osobowość na talerzu: Kim są zwierzęta, które zjadamy? w ulubionej księgarniiPorównywarka z najlepszymi ofertami księgarń W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

Osobowość na talerzu: Kim są zwierzęta, które zjadamy?



271 245

Oceny książki Osobowość na talerzu: Kim są zwierzęta, które zjadamy?

Średnia ocen
6,9 / 10
217 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinie i dyskusje o książce Osobowość na talerzu: Kim są zwierzęta, które zjadamy?

avatar
211
149

Na półkach:

Wart przeczytać by uświadomić sobie pewne prawidła; otworzyć oczy na uczucia, odczuwanie innych istot z którymi współistniejemy. Co My z tym zrobimy, zależy wyłącznie od Nas.

Wart przeczytać by uświadomić sobie pewne prawidła; otworzyć oczy na uczucia, odczuwanie innych istot z którymi współistniejemy. Co My z tym zrobimy, zależy wyłącznie od Nas.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
5863
5802

Na półkach:

Szlachetne intencje - wykonanie nieskładne, mocno osadzone w realiach amerykańskich.

Szlachetne intencje - wykonanie nieskładne, mocno osadzone w realiach amerykańskich.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
258
103

Na półkach: , ,

Przebrnięcie przez tę książkę było nie lada wyczynem. Zdecydowanie niewiele tutaj naprawdę naukowych faktów i rzetelnych informacji, za to multum przemyśleń Pani King i jej wywodów na temat knajp serwujacych dość egzotyczne dania. Mnie ta pozycja zupełnie nie porwała, a już od pierwszych stron czuć specyfikę podejścia autorki i jej wizję jaka to ludzkość jest okrutna bo zjada kurczaki i okrada cielęta z mleka. Z punktu widzenia zootechnika, którym jestem, czytając niektóre fragmenty aż się we mnie gotowało. Lepszy byłby tytuł "Co Pani King sądzi o konsumpcji zwierząt", bo tak naprawdę niczym innym jest tak książka, choć tytuł ma obiecujący.

Przebrnięcie przez tę książkę było nie lada wyczynem. Zdecydowanie niewiele tutaj naprawdę naukowych faktów i rzetelnych informacji, za to multum przemyśleń Pani King i jej wywodów na temat knajp serwujacych dość egzotyczne dania. Mnie ta pozycja zupełnie nie porwała, a już od pierwszych stron czuć specyfikę podejścia autorki i jej wizję jaka to ludzkość jest okrutna bo...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

659 użytkowników ma tytuł Osobowość na talerzu: Kim są zwierzęta, które zjadamy? na półkach głównych
  • 374
  • 272
  • 13
142 użytkowników ma tytuł Osobowość na talerzu: Kim są zwierzęta, które zjadamy? na półkach dodatkowych
  • 87
  • 17
  • 9
  • 8
  • 8
  • 7
  • 6

Tagi i tematy do książki Osobowość na talerzu: Kim są zwierzęta, które zjadamy?

Inne książki autora

Barbara J. King
Barbara J. King
Profesor antropologii na College of William & Mary. Badaczka małp człekokształtnych w ich naturalnym środowisku w Kenii, jak i również tych zniewolonych na terytorium Afryki czy USA. Jej badania pozwoliły wysnuć tezę, że ludzie i zwierzęta mają głębsze relacje emocjonalne, niż wcześniej sądzono.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy Osobowość na talerzu: Kim są zwierzęta, które zjadamy? przeczytali również

Zdrowaś mario. Reportaże o medycznej marihuanie Aleksandra Pezda
Zdrowaś mario. Reportaże o medycznej marihuanie
Aleksandra Pezda
Aby przeżyć, trzeba stać się przestępcą. Dobry reportaż, ale rozdziały ułożyłabym nieco inaczej, zaczynając od ostatniego, który jest chyba najważniejszy, bo mówi o kobiecie, która zaczęła głośno mówić o potrzebie dostępu do leczniczej marihuany, ale też o lekarzu - pierwszej ofierze nagonki na tych, którzy pomagali nieuleczalnie chorym dzieciom. Ja zaczęłam czytanie od ostatniego rozdziału, po czym przeczytałam kolejne dwa zanim zajęłam się pierwszym. A po nim czwarty od końca - czyli ponownie o chorobie Leśniewskiego, tak jak i ten pierwszy. Później kolejność była dowolna :) Autorka przeprowadziła wywiady z różnymi ludźmi - pełen przekrój społeczny, bo wszędzie są ci, którzy potrzebują uwolnienia od nieustannego bólu. Rozmawiała też z lekarzami, nie tylko w Polsce, lecz także tymi w Izraelu, gdzie lecznicze konopie stosowane są od dawna. Nie zgadzam się z opiniami osób, które twierdzą, że ta książka jest laurką dla cudownych leczniczych konopi. Nie, nie jest to cudowne panaceum i autorka niemal w każdym rozdziale umieszcza przynajmniej jedno zdanie/wypowiedź, że nie jest to dla wszystkich i przytacza przykłady. Ale też niektórzy (rozdział o konińskim punkcie informacyjnym) przyjmują konopie tak jak tabletki przeciwbólowe - tylko wtedy , gdy ból się zaostrza, zapominając, że jest to zioło, a zioła przyjmuje się przez długi czas. A potem się dziwią, że nieszczególnie im to pomaga. W tym zbiorze reportaży jest wiele historii pełnych cierpienia i strachu, a często kończących się tragicznie. Dostajemy też przepis, etap po etapie, jak samemu zrobić RSO (olej z dużą zawartością THC). Minęło już ładnych parę lat od wydania tej książki i bardzo by się przydała druga część tego reportażu - jak to wygląda obecnie. Polecam przeczytać.
moniss - awatar moniss
ocenił na611 miesięcy temu
Miłość made in China Dorian Malovic
Miłość made in China
Dorian Malovic
Kraje azjatyckie naprawdę mnie intrygują, więc jeżeli mam okazję przeczytać książki, które mogą przybliżyć mi ich kulturę, to od razu skorzystam z niej skorzystam. Tym razem trafiło na Chiny oraz na to, jak Chińczycy traktują tam kwestie miłości oraz małżeństwa, czyli tematy niezwykle nam bliskie i interesujące. Już od samego początku byłam pozytywnie zaskoczona tym, jak Dorian Malovic postanowił opowiedzieć czytelnikom o Chinach. Zamiast suchych faktów, mamy historie ludzi, których spotkał na swojej drodze. Sam często odgrywał pewne role, żeby "od wewnątrz" zbadać pewne kwestie, co może być postrzegane jako zachowanie szare moralnie, albo po prostu czystą praktykę dziennikarską. I muszę przyznać, że ten sposób przedstawienia społeczeństwa chińskiego bardzo mi się spodobał. Jeżeli chodzi o Chiny, to nie możemy liczyć na żadne statystyki, bo takowych po prostu nie ma. Każdy rozdział lekko się czyta i przy tym dostajemy bardzo dosadny obraz panującej rzeczywistości. A jaki to obraz? Powiedziałabym, że bardzo pesymistyczny. Mamy tu bardzo materialistyczne podeście do instytucji małżeństwa oraz wszechobecną presję rodziny. Jeżeli ktoś uważa, że w Polsce te kwestie są częste, to proszę sobie wyobrazić, że w Chinach to osiąga poziom wręcz ekstremalny. Do tego wręcz szokujące podejście do aborcji, która wręcz zastępuje środki antykoncepcyjne. Osoby, które spotkał na swojej drodze autor, często kryją się pod innymi nazwiskami, bo otwarte przyznanie się do swoich przemyśleń mogłoby doprowadzić do poważnych konsekwencji. A biorąc pod uwagę często Zaledwie ułamek tych opowieści można uznać za pokrzepiający, bo z większości wręcz wypływa rozżalenie na to, na co nie ma się większego wpływu. Dostajemy wstrząsający obraz Kraju Jednego Dziecka, które przypiera do muru swoich obywateli. Szczególnie jest trudno kobietą, której nie traktuje się za równą mężczyznom jednostkę. To lektura, o której nie zapomnę. Usłyszałam głosy ludzi o zupełnie innej mentalności, którą można zrozumieć, ale to nie oznacza, że jest ona mniej szokująca. Nie wiem, czy w ogóle można w kontekście tej książki mówić o miłości, bo jej tu po prostu nie ma. I to jest w tym wszystkim najbardziej uderzające.
Chodząca-Parodia - awatar Chodząca-Parodia
oceniła na81 miesiąc temu
Dlaczego nie rozmawiam już z białymi o kolorze skóry Reni Eddo-Lodge
Dlaczego nie rozmawiam już z białymi o kolorze skóry
Reni Eddo-Lodge
„Dlaczego nie rozmawiam już z białymi o kolorze skóry” Reni Eddo-Lodge (2017) to esej w równej części przepełniony nadzieją co bezradnością. Czytelnikowi udziela się głównie to drugie. Autorka tłumaczy rzeczy z pozoru oczywiste – biały przywilej, figurę „złego czarnego”, dziecinne techniki ślepoty rasowej, lęk przed „czarną planetą” i dyskryminacją pozytywną, a także wtórny rasizm białego liberalnego feminizmu. Z pozoru, bo najbielej pod latarnią i nieprzypadkowo ludzie niepotrzebujący myśleć o swojej rasie burzą się, że ktoś ciągle podnosi temat rasy. To nie ich system wyklucza; ich system nagradza, czy tego chcą, czy nie. Ale nie żebym się biczował nad swoją białością – sama Eddo-Lodge pisze, że nie o to chodzi w jej wywodach. A o co? Tutaj dochodzimy właśnie do najsmutniejszego momentu książki, bo w sumie najbardziej przewidywalnego. Nikt nie wymyślił recepty na rasizm strukturalny, uprzedzenia i wciąż żyjące pokłosie kolonializmu. Nie wymyśliła go też Eddo-Lodge. Esej powstał w wyniku furii nad obecnym stanem rzeczy i dobrze posłużył jako katalizator poszerzania społecznej świadomości. Program pozytywny jest jednak bierny. Autorka wzywa świat do zmiany, ale nie zamierza jej sama przeprowadzać. Zmiana zakładałaby przyznanie się do winy tych, którzy na obecnym stanie rzeczy najwięcej zyskują (korporacje i rząd, akurat w kwestii rasowej wyjątkowo nie rząd polski). Czyli jest to mrzonka, która w ten sposób nigdy się nie spełni. Za mało w eseju Eddo-Lodge pracy u podstaw, ale jest to zrozumiałe. Czwarta fala feminizmu zakłada, że wiedza z trzech poprzednich trafiła już pod strzechy. A jeśli nie, to tym gorzej dla wszystkich, białych mężczyzn też. Konieczność intersekcjonalności i walki feminizmu o wyzwolenie wszystkich żyjących istot jest już przecież oczywista. Im szybciej wszyscy uświadomimy sobie i uzewnętrznimy to, o czym Eddo-Lodge pisze, tym szybciej lepiej się będzie żyło na tym łez padole. Nam wszystkim. https://www.instagram.com/metakonteksty/
Metakonteksty - awatar Metakonteksty
ocenił na83 miesiące temu
Kocie mojo, czyli jak być opiekunem szczęśliwego kota Jackson Galaxy
Kocie mojo, czyli jak być opiekunem szczęśliwego kota
Jackson Galaxy Mikel Maria Delgado
"There is no such thing as disciplining your cat" "Kocie mojo, czyli jak być opiekunem szczęśliwego kota" - to szczegółowa instrukcja budowania świadomej relacji między człowiekiem a zwierzęciem, oparta na prostym, ale kluczowym założeniu: kot nie jest złośliwy - on jest po prostu... kotem, działającym zgodnie ze swoją naturą. Najmocniejszą stroną książki dla mnie okazał się sposób, w jaki autor tłumaczy zachowania kotów przez pryzmat ich wrodzonych instynktów. Koncepcja „pierwotnego kota” żyjącego w każdym domowym mruczku pozwala spojrzeć na codzienne problemy (drapanie mebli, nocne gonitwy, unikanie kuwet) nie jako przejawy złośliwości, a jako sygnały wynikające z biologii i potrzeb gatunku. A z tego wynika, że odpowiedzialność za jakość relacji nie leży po stronie zwierzęcia, lecz człowieka, który decyduje się wprowadzić je do swojego świata. Galaxy konsekwentnie pokazuje, że większość konfliktów to efekt niezrozumienia kociej natury, a nie „trudnego charakteru” pupila. Autor opiera się na wieloletniej pracy ze zwierzętami, także tymi po przejściach, dzięki czemu proponowane rozwiązania są konkretne i możliwe do wdrożenia. Czytelnik dostaje nie tylko wyjaśnienie dlaczego kot zachowuje się w określony sposób, ale też jak reagować, by poprawić i jego dobrostan i własny komfort życia. "As I said, I always prefer, for the sake of Cat Mojo, for cats to feel like they are making the decisions" Trudno nie uznać tej pozycji za podstawę dla każdego obecnego lub przyszłego opiekuna kota - szczególnie dla osób, które widzą w zwierzęciu dodatek do mieszkania, a nie żywą, wymagającą istotę. Galaxy skutecznie obala mit kota jako stworzenia „samowystarczalnego”, pokazując, że jego niezależność nie wyklucza potrzeby uwagi, struktury i środowiska dostosowanego do jego natury. Jednocześnie książka potrafi momentami przytłoczyć. Skala zaleceń dotyczących przestrzeni, liczby zasobów czy organizacji kociego środowiska może wywołać w czytelniku poczucie, że bez idealnych warunków nie jest się wystarczająco dobrym opiekunem. W efekcie zamiast motywacji pojawia się chwilami presja jakby szczęście kota wymagało infrastruktury na miarę specjalistycznego centrum behawioralnego. To jedyny zgrzyt w publikacji, która poza tym jest napisana z autentyczną pasją i realną troską o dobro zwierząt.
Suok - awatar Suok
ocenił na92 miesiące temu
Czyste mięso. Jak hodowla mięsa bez zwierząt zrewolucjonizuje twój obiad i cały świat Paul Shapiro
Czyste mięso. Jak hodowla mięsa bez zwierząt zrewolucjonizuje twój obiad i cały świat
Paul Shapiro
Zupełnie inaczej wyobrażałam sobie tę książkę. Nie spodziewałam się, że głównie będzie przedstawiać biznes związany z czystym mięsem i liczne start-upy, które się nim zajmują. Szczerze wolałam fragmenty, gdzie autor opisuje kwestie bardziej teoretyczne, tj. biologię syntetyczną czy prawa zwierząt, chociaż liczne odwoływanie się do tych samych argumentów (olej wielorybi!) trochę męczyło. Chociaż spojrzenie od kuchni na start-upy zaangażowane w wytwarzanie etycznych produktów odzwierzęcych w teorii było ciekawe, miałam z nim pewien problem. Autor sam podkreśla w podziękowaniach na końcu książki, że jest bardzo zaangażowany w kwestię czystego mięsa. Powiedziałabym, że nieco za bardzo. Hurraoptymistyczne podejście do start-upów związanych z rolnictwem komórkowym trochę bawi, kiedy czyta się tę książkę w 2023 roku, po pandemii, której "ryzyko wybuchu w najbliższym czasie jest niskie" według autora ;) Wiadomo, że w ciągu tych kilku lat biznesy upadały lub były sparaliżowane, ale szacunkowe daty wyjścia na rynek tych rewolucyjnych produktów były nieco przestrzelone. Co było oczywiście do przewidzenia, bo mówimy o firmach, których los zależy od pieniędzy inwestorów, których mniej skusi realistyczne podejście do sprawy i powiedzenie "no, być może w ciągu następnych 10 lat będziemy mieć działający produkt". Fajnie, że poznaliśmy naukowców i innych ludzi zaangażowanych w produkcję mięsa z probówki, aczkolwiek książka była przez to trochę laurką dla właścicieli i pracowników opisywanych przedsiębiorstw. Amerykańska start-upowa kultura nie wywołuje we mnie zbyt dobrych skojarzeń, ale to bardzo osobista kwestia :) Książki nie uważam za złej, po prostu przez irytujące drobnostki jej lektura wzbudzała we mnie mieszane uczucia. Generalnie polecam, jeśli nie wiesz nic na temat czystego mięsa, chociaż wydaje mi się, że przez to, że odwołuje się do konkretnych firm, mogła się już trochę przeterminować. Branża rolnictwa komórkowego zdążyła się nieco zmienić odkąd wydano tę pozycję. Może lepiej po prostu przeczytać w Internecie świeższe informacje na ten temat? To trochę książka z kategorii tych, które mogły być dobrym artykułem, ale wolały zostać średnią książką.
anaemia - awatar anaemia
oceniła na62 lata temu
Mięsoholicy. 2,5 miliona lat mięsożerczej obsesji człowieka Marta Zaraska
Mięsoholicy. 2,5 miliona lat mięsożerczej obsesji człowieka
Marta Zaraska
Trochę dałam się nabrać, bo myślałam, że to pozycja zwłaszcza dla osób na diecie roślinnej. A jednak autorka co rusz pisze, że MY CHCEMY JEŚĆ MIĘSO, TAKIE SĄ POWODY, PRZEZ KTÓRE TO ROBIMY... No nie wiem, co robi autorka (wiem tyle, że nie trzyma się ściśle zasad, w które chyba - zgodnie z tą książką - wierzy),ale ja raczej czułam się dziwnie, gdy były mi wciskane w usta słowa, których nie powiedziałam od blisko 10 lat. W książce pojawia się wiele trafnych spostrzeżeń, garść wiedzy z badań itd., ale ostatecznie stawiana jest tu teza, której ja okropnie nie lubię, czyli DOGADZAJ LUDZIOM, UŁATWIAJ IM ŻYCIE, TWÓRZ SZTUCZNE MIĘSO, BO INACZEJ SIĘ NIE ZMIENIĄ. No okej, ja nadal wierzę, że ludzie kiedyś dojdą do moralnych wniosków, a nie, że potrzebują substytutu mięsa za tysiące dolarów, by mogli chociaż przemyśleć ograniczanie tego krwawego precedensu. Bez tego nadal będziemy mieć przed sobą rzesze ludzi, których przerasta nawet prosty w swoich zasadach system kaucyjny (i to tylko dlatego, że czegoś od nich wymaga!). Moim zdaniem w "Mięsoholikach" obrywa się zwłaszcza wegetarianom, bo autorka kilkukrotnie przywołuje badania twierdzące, że większość wegetarian JADŁO MIĘSO W OSTATNIM TYGODNIU (????????). Ja na szczęście takich jeszcze nie poznałam, ale powtarzanie tego kilkukrotnie zdaje się usprawiedliwiać jedynie autorkę, nie podziała przecież motywująco na tych, którzy zdecydowali się na zmianę. Ja ze swojej strony mogę powiedzieć, że istnieją ludzie, którzy nie czują pokusy, nie traktują po prostu zwierząt na równi z ziemniakami. Nie są dla mnie jedzeniem. Ponieważ autorka przywołuje tu przykład umami, od razu dodam, że jak 10 lat temu powiedziałam, że przechodzę na wegetarianizm to wszyscy się śmiali, bo byłam tak zapalonym mięsożercą i potrafiłam się czepiać całej rodziny, że od 3 dni nie było kotleta na obiad. Moja mama to wręcz płakała ze śmiechu. Jednocześnie od momentu podjęcia tej decyzji nie czułam pokusy ani razu, by włożyć mięso do ust. Wolałabym, żeby z tej książki ktokolwiek wywnioskował, że z powodów moralnych da się być wegetarianinem lub weganinem na całego i nie myśleć o mięsie w kategoriach jedzenia. Nie pamiętam jednak, by padły tu jakiekolwiek pochwały dla ludzi, którzy mają zasady i się do nich stosują.
muzyczkaxd - awatar muzyczkaxd
ocenił na617 dni temu
Neuroerotyka. Rozmowy o seksie i nie tylko Jerzy Vetulani
Neuroerotyka. Rozmowy o seksie i nie tylko
Jerzy Vetulani Maria Mazurek
Nie wiem o co to chodzi, że każdy kto przeprowadza wywiad z Vetulanim musi najpierw wywalić kilkudziesięciostronicowy wywód jaki to profesor jest wspaniały, elokwentny, jakie miał ciekawe życie. Większość osób, które sięgnęły po tę książkę, doskonale wiedzą jaki jest V., a resztę skusiła tematyka, więc tym bardziej przydługa laurka jest zbyteczna. Znając cięty język, chęć szokowania i styl V. można się było domyślać, że książka będzie momentami kontrowersyjna i jeśli nie przefiltruje się pewnych hasełek rzuconych w wywiadzie - przez pryzmat chęci zbulwersowania czytelnika i sprowokowania do szerszej dyskusji, przeszukania internetu w postaci twardych danych i statystyk - to dla wielu osób ta książka może być szkodliwa. Bo jeśli przyjmiemy bezrefleksyjnie tekst, że zoofilia nie jest taka zła, bo przecież żadne zwierze się nie pożaliło (bo nie mówi),no to faktycznie mamy problem. Albo, że pedofilia wśród dzieci płci męskiej jest ok, o ile molestuje kobieta, bo ON miał takie relacje ze służącymi i sobie bardzo chwali... No pozostaje tylko przewrócić oczami, bo trąci to wąsatym wujkiem z PRL a nie wybitnym naukowcem. Ale Vetulani taki był. Z jednej strony seksista, ale z drugiej zatwardziały feminista. Nigdy nie wiesz, czy on to mówi serio, czy żartuje. Albo się to przyjmuje, albo lepiej nie sięgać po wywiady z nim. Więcej uwag mam do pani Mazurek. Bo o ile w pierwszej części książki ograniczyła się tylko do zadawania pytań i prowadzenia wywiadu, o tyle w drugiej części jest już więcej jej dość szokujących prywatnych opinii typu tabletka dzień po dla "gówniarzy" bez kontroli lekarza nie podoba jej się, bo przecież tam są hormony, a owi "gówniarze" mają do niej szeroki i łatwy dostęp. No pewnie, że tak, przecież ciąża nie wywołuje żadnych skutków, wcale nie jest koktajlem hormonów, lepiej nie ryzykować z tabletką dzień po, bo olaboga hormony! O problemie wykluczenia komunikacyjnego pewnie nie słyszała. O tym, że nie w każdej miejscowości jest apteka, czy lekarz (już nie mówiąc o specjaliście) też nie ma pojęcia. Młoda kobieta, po UJ. Aż ją Vetulani usadził, że mówi z perspektywy osoby uprzywilejowanej. Ja to odczytuje jako nieuświadomiony mizoginizm. Bo w tej książce pada kilka haseł w podobnym tonie. I o ile V. widział, że czasami przybiera maskę dziada i bawił się tą kreacją, żeby za chwilę wyskoczyć, że on popiera marsze kobiet i prawo do aborcji, o tyle nie wiem czy pani Mazurek będzie do twarzy z podobną łatką.
Ewa - awatar Ewa
oceniła na71 rok temu

Cytaty z książki Osobowość na talerzu: Kim są zwierzęta, które zjadamy?

Więcej

(...) każdy kilogram mięsa na hamburgery oznacza emisję jedenastu kilogramów dwutlenku węgla.

(...) każdy kilogram mięsa na hamburgery oznacza emisję jedenastu kilogramów dwutlenku węgla.

Barbara J. King Osobowość na talerzu: Kim są zwierzęta, które zjadamy? Zobacz więcej

To, co sprawia, że w czternaście miesięcy czterdziestokilogramowy wół osiąga wagę pięciuset kilogramów to ogromna ilość kukurydzy, suplementów białkowych i tłuszczowych oraz arsenał nowych leków.

To, co sprawia, że w czternaście miesięcy czterdziestokilogramowy wół osiąga wagę pięciuset kilogramów to ogromna ilość kukurydzy, suplement...

Rozwiń
Barbara J. King Osobowość na talerzu: Kim są zwierzęta, które zjadamy? Zobacz więcej
Więcej