rozwińzwiń

Boskie zwierzęta. Nowe wydanie

Okładka książki Boskie zwierzęta. Nowe wydanie Szymon Hołownia
Okładka książki Boskie zwierzęta. Nowe wydanie
Szymon Hołownia Wydawnictwo: Znak religia
318 str. 5 godz. 18 min.
Kategoria:
religia
Wydawnictwo:
Znak
Data wydania:
2019-06-05
Data 1. wyd. pol.:
2018-11-14
Liczba stron:
318
Czas czytania
5 godz. 18 min.
Język:
polski
ISBN:
9788324058709
Tagi:
literatura polska Bóg wiara
Średnia ocen

7,4 7,4 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki

Porównaj ceny

i
Porównywarka z zawsze aktualnymi cenami
W naszej porównywarce znajdziesz książki, audiobooki i e-booki, ze wszystkich najpopularniejszych księgarni internetowych i stacjonarnych, zawsze w najlepszej cenie. Wszystkie pozycje zawierają aktualne ceny sprzedaży. Nasze księgarnie partnerskie oferują wygodne formy dostawy takie jak: dostawę do paczkomatu, przesyłkę kurierską lub odebranie przesyłki w wybranym punkcie odbioru. Darmowa dostawa jest możliwa po przekroczeniu odpowiedniej kwoty za zamówienie lub dla stałych klientów i beneficjentów usług premium zgodnie z regulaminem wybranej księgarni.
Za zamówienie u naszych partnerów zapłacisz w najwygodniejszej dla Ciebie formie:
• online
• przelewem
• kartą płatniczą
• Blikiem
• podczas odbioru
W zależności od wybranej księgarni możliwa jest także wysyłka za granicę. Ceny widoczne na liście uwzględniają rabaty i promocje dotyczące danego tytułu, dzięki czemu zawsze możesz szybko porównać najkorzystniejszą ofertę.
Ładowanie Szukamy ofert...

Patronaty LC

Książki autora

Mogą Cię zainteresować

Oceny

Średnia ocen
7,4 / 10
589 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE

Sortuj:
avatar
49
10

Na półkach:

Świetnie napisana i tak przekonująca ,że po jej zakończeniu nigdy już nie tknęłam mięsa - tak jak każda osoba , której te książkę poleciłam.

Świetnie napisana i tak przekonująca ,że po jej zakończeniu nigdy już nie tknęłam mięsa - tak jak każda osoba , której te książkę poleciłam.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
34
19

Na półkach:

Wspaniała książka (z punktu widzenia weganki),w której autor porusza mnóstwo ważnych tematów. Niektóre treści czytałam z bolącym sercem, próbując nie wizualizować sobie zbyt wiele (tutaj z pomocą przyszedł mój mózg, który nie potrafi zwizualizować niczego, czego wcześniej moje własne oczy nie widziały - nieszczęśliwie w pierwszych latach weganizmu naoglądałam się dostatecznie dużo horrorów ze zwierzęcymi ofiarami). Do Szymona miałam zawsze mieszane uczucia, ale czytając tę książkę nie raz miałam ochotę go uściskać! Bo oto w końcu katolik i to katolik nie byle jaki pisze o tym, że nie powinniśmy karmić się bólem zwierząt. Momentami za dużo mi było Biblii i Jezusa, ale przecież wiedziałam, na co się piszę. Szymon powołuje się na liczne publikacje i statystyki, pisze o absurdzie chowu przemysłowego i łowiectwa, wyimaginowanej przez mięsożerców różnicy między pieskami/kotkami a świnkami/krowami oraz szeroko pojętej ekologii. Książkę kończy mini poradnik zawierający "10 proponowanych kroków w kierunku bardzo dobrej zmiany."
Zdanie, które moim zdaniem podsumowuje książkę, zacytował autor za Matthew Scully "kiedy zło konieczne przestaje być konieczne, staje się po prostu złem".

Wspaniała książka (z punktu widzenia weganki),w której autor porusza mnóstwo ważnych tematów. Niektóre treści czytałam z bolącym sercem, próbując nie wizualizować sobie zbyt wiele (tutaj z pomocą przyszedł mój mózg, który nie potrafi zwizualizować niczego, czego wcześniej moje własne oczy nie widziały - nieszczęśliwie w pierwszych latach weganizmu naoglądałam się...

więcej Pokaż mimo to

avatar
639
547

Na półkach: , , , ,

Książkę powinien przeczytać każdy mięsożerca. Pokazuje aspekt ludzki i "boski" okrutnego wyzyskiwania zwierząt. Z drugiej strony nie jest też "biciem po głowie", bo Hołownia sam jeszcze całkowicie z wykorzystywania zwierząt nie zrezygnował, więc jest w tej książce szczery ze sobą. Pozycja umocniła mnie w miłości do stworzenia, nieco innego niż ludzie.
(Data orientacyjna)

Książkę powinien przeczytać każdy mięsożerca. Pokazuje aspekt ludzki i "boski" okrutnego wyzyskiwania zwierząt. Z drugiej strony nie jest też "biciem po głowie", bo Hołownia sam jeszcze całkowicie z wykorzystywania zwierząt nie zrezygnował, więc jest w tej książce szczery ze sobą. Pozycja umocniła mnie w miłości do stworzenia, nieco innego niż ludzie.
(Data...

więcej Pokaż mimo to

avatar
677
353

Na półkach: ,

Momentami ciężko się ją czytało. Taki eko-katolicyzm, niby fajnie napisane ale czasem nudnawe :P skłania do pewnej refleksji nad naszymi wyborami i we mnie zasiała ziarenko chęci redukcji spożycia mięsa.

Momentami ciężko się ją czytało. Taki eko-katolicyzm, niby fajnie napisane ale czasem nudnawe :P skłania do pewnej refleksji nad naszymi wyborami i we mnie zasiała ziarenko chęci redukcji spożycia mięsa.

Pokaż mimo to

avatar
50
49

Na półkach:

Jedna z najlepszych książek jakie czytałam. Mój zdecydowany faworyt na półce z książkami.
Wspaniałe dzieło opisujące zwierzęta z duchowego punktu widzenia.

O tym, jak przemysłowy chów zwierząt truje środowisko, jak męczy zwierzęta i ludzi którzy są tam pracownikami... Jak myśliwi przyczyniają się do obecności nadmiernej ilości ołowiu w glebie i wielu innych tragedii. O tym, że przemysł mięsny, czyli rzeźnie, mleczarstwo, przyczynia się do ogromnej emisji CO2, pochłania ogromne ilości wody i odbiera pracę rolnikom (bo przez to farmy i rolnictwo przestają być opłacalne) i odbiera pracę milionom innych ludzi, bo wszystko za człowieka robią maszyny... Maszyny podają paszę, maszyny doją krowy, maszyny je zapładniają. Te zwierzęta są dręczone i poniżane, kurczaki (zwane niechlubnie i przedmiotowo drobiem) żyją w klatkach 30cmx30cm, przy czym nowo wyklute kogutki są mielone żywcem lub duszone w workach na śmieci. Ponad to podaje się owym kurczakom hormony wzrostu, antybiotyki, etc. Mało tego, jak zauważa Hołownia, w rzeźniach zwierzęta odczuwają ogromny stres, a ich ciała produkują hormony adrenaliny i kortyzolu, które potem my, ludzie, zjadamy razem z ich mięsem. Oczywiście też te zwierzęta produkują odchody, co potem służy jako nawóz... Ale co to za nawóz, skoro jest skażony pasożytami, grzybicami i innymi syfami, które zwierzęta te łapią w transporcie do rzeźni? W owym transporcie też łamią sobie kończyny, rany się zakażają...

,,Ludzie hodują króliki w milionach na pokarm i do badań medycznych, mając w głowie idee znacznie większe niż znaczenie jednego małego zwierzęcia w dziele stworzenia. Bo jakie ono może mieć znaczenie? A jednak słyszeliśmy wyraźnie, że każde z nich jest policzone i znane przez Stwórcę."

Świetnie daje do zrozumienia, że w Biblijnym raju jak najbardziej jest miejsce dla zwierząt: ,,(...) Ok, a jak wyobrażacie sobie raj? Owo coś ,,więcej, mardziej, mocniej, doskonale", do czego wszyscy dążymy? Że co, że będzie tam tylko Bóg i ludzie? ,,Nie, no jednak może będą drzewa i zieleń, może jezioro jakieś, bo przecież jak tak żyć bez zieleni, bez wody, bez cienia? Stwórca wpisał nas w potrzebę tego co nam dał." Ah, więc nie tylko rośliny, ale i gwiazdy? A skoro będą one, to dlaczego miałoby tam nie być zwierząt?"

,,Tak, spora część zwierząt ma nie tylko świadomość ale i samoświadomość, to istoty w zadziwiający sposób inteligentne. A z faktu, że w jakimś eksperymencie wychodzi, że małpa nie jest w stanie zrozumieć sposobu myślenia człowieka, wcale nie wynika, że jest stworzeniem od człowieka gorszym, tylko tyle, że jest innym."

Autor nie tylko przestawia dość solidne argumenty opowiadające się za przejściem na wegetarianizm, ale dowodzi też, że mięso mięsu nierówne. Mięso pozyskane z chowu przemysłowego bynajmniej nie umywa się do mięsa pozyskanego ze źródła, gdzie zwierzęta są szanowane. Bo, jak pisze, człowiek od wieków jadł mięso i to się nie zmieni jeszcze przez długi czas, ALE można zmienić sposób w jaki traktuje się te zwierzęta.
Autor rozwodzi się także nad głodem występującym na świecie oraz marnowaniem żywności. Pisze m. in. o tym, iż zwierzęta w chowie przemysłowym żywi się pożywieniem, którym można by spokojnie wykarmić człowieka, a konkretnie jakieś cztery miliardy ludzi. Ma to sens. Autor także napomina o fakcie, że chów przemysłowy nie tylko krzywdzi zwierzęta ale także ludzi (pracowników rzeźni, którzy zastępowani są przez maszyny).
Smutny jest fakt, ze rolnictwo w Polsce w sumie upadło dawno temu... Ale na szczęście można jeszcze kupić lepsze mięso. Prawdziwy rolnik/hodowca dba o swoje zwierzęta i jakość ich mięsa. Hodowca przemysłowy to żaden hodowca a żałosny producent, który ma w poważaniu zwierzeta, jakosc mięsa, mleka, jaj, etc.
Hołownia ma rację, pisząc, że należy tym zwierzętom być wdzięcznymi, ponieważ dają nam jedyne co posiadają - własne życie.

Autor także zwraca uwagę na bardzo ważną kwestię marnowania żywności, Jak podkreśla, pokarmu dla ludzi produkuje się po prostu za dużo... Od groma tego pokarmu się marnuje. Co zatrważające, 2 miliardy ludzi na świecie są przejedzone, a miliard głoduje! Jednak gdyby ludzie byli mądrzy i dobrze rozporządzali zasobami, możliwa byłaby równowaga.

,,Hodowla i uprawa przemysłowa to bezduszny proces produkcji. Zrywa naturalne relacje, jakie człowiek od niepamiętnych czasów miał ze środowiskiem."

,,Człowiek nie jest już żadnym ,,kustoszem" świata, opiekunem, pasterzem powierzonych mu stworzeń. Szczerze zachęcam, proszę spojrzeć na rolnicze portale. Magistrowie inżynierowie od tuczenia zachwycają się tam wyciskaniem ze zwierząt coraz większych ilości mleka czy jajek, profesorowie od uboju rytualnego konstruują nowe urządzenia do skutecznego pozbawiania ich możliwości ruchu, doktorzy habilitowani od drobiu i jajek pieją nad nowoczesnymi ,,finiszerami", czyli paszą podawaną zwierzętom w ostatnim okresie przed ubojem, która ma tak wpłynąć na organizm zwierzęcia, by urosły mu tylko te części ciała co trzeba, oraz modlą się o odkrycie Świętego Graala agronauki, którym jest dziś pewnie doprowadzenie do sytuacji, kiedy zwierzę będzie gotowe do oboju godzinę po urodzeniu (a najlepiej - jeszcze przed). Wszyscy oni powtarzają: przecież taki właśnie jest świat."

,,Jeśli świat jest sakramentem (a jak wykażemy - jest),w stworzeniach żyjących według zadanych im przez Boga reguł widzimy geniusz Stwórcy. Zmuszając je do życia wbrew ich naturze, kneblujemy Boga, popełniamy bluźnierstwo."

,,Kryterium najoczywistsze z oczywistych: ból. Sam doświadczyłem go w życiu sporo, jest więc dla mnie rzeczą zupełnie oczywistą, że moim moralnym obowiązkiem jest oszczędzić go wszędzie, gdzie się da, każdej istocie, która jest w stanie go odczuwać. Kropka. Jeśli nie muszę zwiększać sumy subiektywnie odczuwanego zła, nieszczęścia, strachu na tym świecie - nie zwiększam."

,,Człowiek jest wśród owych stworzeńistotą wyjątkową, będącą ,,na obraz i podobieństwo Boga". Kimś, o kim wiemy, że Bóg zbudował z nim relację taką, jakiej nie zbudował z żadnym innym gatunkiem. Nie stał się wszak paprocią czy ważką, ale człowiekiem. To również człowiek, a nie baobab czy wilk, otrzymał od Stwórcy misję opiekowania aię całą resztą życia." (...) ,,Nawet jeśli wierzymy, że człowiek z nadania Bożego jest opiekunem reszty stworzeń, przyrody, nie przestaje on przecież ani przez sekundę być jej częścią. Uciskając przyrodę, krzywdzisz więc ludzi - to oczywista oczywistość."

Autor także odnosi się do Biblijnego ,,czyńcie sobie Ziemię poddaną", czyli najpopularniejszego tekstu stanowiącego jedyny argument wszystkich ludzi, którzy katują inne stworzenia i całą naturę. Wyjaśnia, że poprzez tą formułę należy rozumieć bycie OPIEKUNAMI owej Ziemi, a nie jej KATAMI i OPRAWCAMI. Bardzo celne spostrzeżenie, bo, jak twierdzi, jako silniejsi mamy wobec słabszych nie tylko prawa ale przede wszystkim obowiązki, bo ,,skoro człowiekowi dano więcej niż wiewiórce, proporcjonalnie więcej się teraz od niego wymaga."

,,Człowiek, który odkrywa swoją zdolność przekształcania i w pewnym sensie stwarzania Świata własną pracą, zapomina, że zawsze dzieje się to w oparciu o pierwszy dar, otrzymany od Boga w postaci rzeczy przezeń stworzonych. Człowiek mniema, że samowolnie może rozporządzać ziemią, podporządkowując ją bezwzględnie własnej woli, tak jakby nie miała ona własnego kształtu i wcześniejszego, wyznaczonego jej przez Boga, przeznaczenia, które człowiek owszem może rozwijać, lecz któremu nie może się sprzeniewierzać. Zamiast pełnić rolę współpracownika Boga w dziele stworzenia, człowiek zajmuje jego miejsce i w końcu prowokuje bunt natury, raczej przez niego tyranizowanej niż rządzonej." - Kolejny świetny tekst, bardzo prawdziwy, bardzo trafny. Przykładem takiego buntu jest chociażby obecna (rok 2022) pandemia.

,,Nie ma już tej ryzwalającej duchowo z mozolnej bieżączki i budującej moją godność pod niebiosa myśli, że każdy z nas nosi w sobie Wszechświat, tak jak Wszechświat nosi w sobie nas. Kto z nas pomyślał, że nasz Bóg jest twórcą jakichś 350 miliardów galaktyk, decyliardów gwiazd, przestrzeni rozległej na ponad 100 miliardów lat światlnych> Że z Jego ręki wyszły miliardy gatunków, które pojawiły się i zniknęły długo przed tym zanim pojawiliśmy się na Ziemi my? Po co zadał sobie tyle trudu, skoro człowiekowi 99,9% tej rzeczywistości nigdy nie będzie dane dotknąć? Nikt, kto nie spał na lekcjach fizyki czy biologii w szkole średniej, nie może już chyba twierdzić, że w tym Wszechświecie znaczenie ma tylko człowiek i nic więcej."

,,Ponieważ wszystkie stworzenia są ze sobą powiązane, każde z nich musi być doceniane z miłością, podziwem, a my wszyscy, istoty stworzone, potrzebujemy siebie nawzajem."
I najważniejsze: ,,Nie jesteśmy Bogiem. ZIemia istniała wcześniej niż my i została nam dana."

,,Mówi się, że ponieważ opis Księgi Rodzaju zachęca nas do PANOWANIA nad ziemią, sprzyja bezlitosnej eksploatacji natury, przedstawiając dominujący i destrukcyjny obraz człowieka. Nie jest to poprawna interpretacja Biblii, tak jak ją rozumie Kościół. Choć to prawda, że czasami chrześcijanie błędnie interpretowali Pismo Święte, to musimy dziś stanowczo stwierdzić, że z faktu bycia stworzonymi na Boży obraz i [wezwania do] czynienia sobie ziemi poddaną nie można wywnioskować absolutnego panowania nad innymi stworzeniami."

,,(...) każdy z nas, odkręcając kran, wychodząc na pole albo chwytając za strzelbę, powinien potwórzyć tysiąc albo dwa tysiące razy: ,,nie jestem Bogiem", ,,nie jestem Bogiem", ,,nie jestem Bogiem"." - Dokładnie, ja myślę bardzo podobnie - każdy, kto zamierza decydować o życiu innych, powinien stanąć przed lustrem i powtórzyc do siebie 1000 razy: ,,Nie jestem Bogiem, nie jestem Bogiem, nie jestem Bogiem..."

,,Nie antykoncepcja głodnych rozwiąże problemy tego świata, ale nawrócenie sytych. Rewolucja wrażliwości, uważności i czułości. Świat, w którym człowiek na nowo nauczy się żyć z resztą stworzeń, będzie światem lepszym także dla ludzi, stanowiących przecież jego nieodłączną część."

Ta książka zmieniła moje życie nieodwracalnie... Ludzie jedli zawsze zwierzęta i to się nie zmieni prędko, ale można zmienić sposób w jaki te zwierzęta są traktowane i sposób w jaki ten przemysł działa, bo to nie tylko cierpienie zwierząt, ale i nasze. Rolnik, farmer, który zwierzęta posiada na mięso, który daje się im wybiegać na łące i dobrze je karmi i traktuje - jestem jak najbardziej za. Ale przemysł mięsny... Nigdy nie będę go wspierać... Jest to przede wszystkim wyzyskiwanie zwierząt, które nie są naszymi niewolnikami a wspólnie z nami tworzą ten świat i powinniśmy przede wszystkim zapewnić im należytą opiekę i godne warunki, tym bardziej powinniśmy być wdzięczni, że nam służą... Przemysł mięsny zmusza zwierzęta do życia w nienaturalnych warunkach, co jest sprzeczne z naturą, biologią i przede wszystkim, jest pluciem Bogu w twarz, który stworzył przyrodę nie dla nas, a przy nas... I to, że zwierzęta nie umieją mówić naszym głosem, że nie mają świadomości takiej jak my, nie mają naszego punktu widzenia, nie oznacza, tak jak autor pisał na przykładzie małp, że są gorsze, a po prostu inne...

Jedna z najlepszych książek jakie czytałam. Mój zdecydowany faworyt na półce z książkami.
Wspaniałe dzieło opisujące zwierzęta z duchowego punktu widzenia.

O tym, jak przemysłowy chów zwierząt truje środowisko, jak męczy zwierzęta i ludzi którzy są tam pracownikami... Jak myśliwi przyczyniają się do obecności nadmiernej ilości ołowiu w glebie i wielu innych tragedii. O...

więcej Pokaż mimo to

avatar
253
5

Na półkach:

Mi osobiście książka przywraca wiarę w nauki chrześcijańskie, ale niestety odbiera ją zupełnie instytucji kościoła w Polsce. Znowu dobitnie widzimy, że te obie rzeczy nie mają za sobą wiele wspólnego, a to co słyszymy z ambony ma służyć głównie to budowania nam wygodnego dla władzy światopoglądu.

Mi osobiście książka przywraca wiarę w nauki chrześcijańskie, ale niestety odbiera ją zupełnie instytucji kościoła w Polsce. Znowu dobitnie widzimy, że te obie rzeczy nie mają za sobą wiele wspólnego, a to co słyszymy z ambony ma służyć głównie to budowania nam wygodnego dla władzy światopoglądu.

Pokaż mimo to

avatar
3877
3819

Na półkach:

Biorąc poprawkę na to, że zgodnie z tytułem jest dużo rozważań religijnych, to przesłanie współczesne, empatyczne. To nie jest tak, że nasze relacje ze zwierzętami się nie zmieniały, mają swoją historię i to od nas zależy jak będą się układać w przyszłości. Może warto podążyć w dobrym kierunku?

Biorąc poprawkę na to, że zgodnie z tytułem jest dużo rozważań religijnych, to przesłanie współczesne, empatyczne. To nie jest tak, że nasze relacje ze zwierzętami się nie zmieniały, mają swoją historię i to od nas zależy jak będą się układać w przyszłości. Może warto podążyć w dobrym kierunku?

Pokaż mimo to

avatar
53
6

Na półkach: ,

Jestem ateistką, ale bardzo się cieszę, że sięgnęłam po książkę te ponad 4 lata temu. Przejmujące opisy brutalnych praktyk, stosowanych wobec zwierząt hodowlanych, pomogły mi podjąć ostateczną decyzję o przejściu na weganizm 💚

Jestem ateistką, ale bardzo się cieszę, że sięgnęłam po książkę te ponad 4 lata temu. Przejmujące opisy brutalnych praktyk, stosowanych wobec zwierząt hodowlanych, pomogły mi podjąć ostateczną decyzję o przejściu na weganizm 💚

Pokaż mimo to

avatar
146
20

Na półkach:

Ciekawa książka dająca dużo do myślenia. Ma słabsze momenty, ale generalnie warta polecenia bo tematy w niej poruszane są fundamentalnie ważne w dzisiejszych czasach.

Ciekawa książka dająca dużo do myślenia. Ma słabsze momenty, ale generalnie warta polecenia bo tematy w niej poruszane są fundamentalnie ważne w dzisiejszych czasach.

Pokaż mimo to

avatar
89
26

Na półkach: ,

Myślałam, że ta książka będzie o czymś innym, a była o czymś innym (cytując klasyka :P). Bardzo pozytywnie mnie rozczarowała. Albo raczej zaczarowała. I to chyba do tego stopnia, że spróbuję zacząć zmianę na rzecz zwierząt od siebie.

Jest zarówno dla wierzących, jak i niewierzących. Pięknie, prostym językiem, szczegółowo i przekonująco wyjaśnia pojęcie godności zwierząt przez biblijną kalkę, ale i podaje mnóstwo przykładów podejścia do tematu osób różnych przekonań.

Jest dosyć obrazowa — niektóre fragmenty mną potrząsnęły. Jednocześnie po jej przeczytaniu nie zostałam z poczuciem przytłoczenia, ale uzbrojenia w konkretne propozycje czynów, które mogę dobrać do moich możliwości i spróbować mądrzej zatroszczyć się o Jego stworzenie.

I podobały mi się te wszystkie minidygresyjki i wyjaśnienia w nawiasach wydłużające zdania w nieuczesane (choć jednak pełne) myśli.

Myślałam, że ta książka będzie o czymś innym, a była o czymś innym (cytując klasyka :P). Bardzo pozytywnie mnie rozczarowała. Albo raczej zaczarowała. I to chyba do tego stopnia, że spróbuję zacząć zmianę na rzecz zwierząt od siebie.

Jest zarówno dla wierzących, jak i niewierzących. Pięknie, prostym językiem, szczegółowo i przekonująco wyjaśnia pojęcie godności zwierząt...

więcej Pokaż mimo to

Książka na półkach

  • Chcę przeczytać
    740
  • Przeczytane
    729
  • Posiadam
    218
  • Teraz czytam
    52
  • 2019
    50
  • 2020
    21
  • Ulubione
    13
  • Chcę w prezencie
    10
  • Przeczytane w 2019
    8
  • 2021
    7

Cytaty

Więcej
Szymon Hołownia Boskie zwierzęta. Nowe wydanie Zobacz więcej
Szymon Hołownia Boskie zwierzęta Zobacz więcej
Szymon Hołownia Boskie zwierzęta Zobacz więcej
Więcej

Podobne książki

Przeczytaj także