Sny umarłych. Polski rocznik weird fiction 2018

Dodaj do pakietu
Średnia ocen
7,5 7,5 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki

Porównaj ceny

i
Porównywarka z zawsze aktualnymi cenami
W naszej porównywarce znajdziesz książki, audiobooki i e-booki, ze wszystkich najpopularniejszych księgarni internetowych i stacjonarnych, zawsze w najlepszej cenie. Wszystkie pozycje zawierają aktualne ceny sprzedaży. Nasze księgarnie partnerskie oferują wygodne formy dostawy takie jak: dostawę do paczkomatu, przesyłkę kurierską lub odebranie przesyłki w wybranym punkcie odbioru. Darmowa dostawa jest możliwa po przekroczeniu odpowiedniej kwoty za zamówienie lub dla stałych klientów i beneficjentów usług premium zgodnie z regulaminem wybranej księgarni.
Za zamówienie u naszych partnerów zapłacisz w najwygodniejszej dla Ciebie formie:
• online
• przelewem
• kartą płatniczą
• Blikiem
• podczas odbioru
W zależności od wybranej księgarni możliwa jest także wysyłka za granicę. Ceny widoczne na liście uwzględniają rabaty i promocje dotyczące danego tytułu, dzięki czemu zawsze możesz szybko porównać najkorzystniejszą ofertę.
Reklama
Reklama

Książki autora

Podobne książki

Reklama

Oceny

Średnia ocen
7,5 / 10
38 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE

Sortuj:
avatar
22
21

Na półkach:

Jestem pozytywnie zaskoczony! Kręciłem nosem przed przeczytaniem, że amatorszczyzna, że autorzy to praktycznie debiutanci...
ale jest dobrze

Jestem pozytywnie zaskoczony! Kręciłem nosem przed przeczytaniem, że amatorszczyzna, że autorzy to praktycznie debiutanci...
ale jest dobrze

Pokaż mimo to

avatar

https://kreatywnewizje.wordpress.com/2019/09/15/iluzja-rzeczywistosci-sny-umarlych-polski-rocznik-weird-fiction-2018/

Noël Carroll w swojej książce The Philosophy of Horror: Or, Paradoxes of the Heart przytacza hipotezę, że literatura gotycka i za jej pośrednictwem, literatura grozy, nie mogą istnieć bez osiągnięć epoki oświecenia. Ten bujny okres rozwoju racjonalności, rozumu i nauki przyczynił się do zbudowania fundamentów nauk przyrodniczych. Dzięki nim możemy w sposób jak najbliższy obiektywizmowi opisać świat a przez to zdefiniować go i zrozumieć. W dzisiejszych, co by nie powiedzieć, post-oświeceniowych czasach, nadal bardzo mocno opieramy się na tejże nauce. Niektórzy ludzie wręcz to podejście radykalizują tworząc z nauk przyrodniczych swoistego bożka, rozumując świat jako coś opisywalnego, rzeczywistego, naukowego. Odrzucając od siebie wszystko, co nie wpada w kategorię racjonalności. Literatura grozy, szczególnie podgatunek weird fiction nawiązuje do takiego myślenia, jednocześnie obalając jego naiwność. Zdrapuje warstwę poznawalnej rzeczywistości ukazując to, co pod nią. To, czego nie jesteśmy w stanie zrozumieć. To, co nie jest naturalne. Czego podskórnie się boimy. Literatura weird fiction, jakkolwiek niszowa, sięga wprost do naszych lęków.

Kupowania antologii opowiadań to zawsze gra w ciemno. Nieistotne jak hucznie jest reklamowana, jak pozytywnie zapowiadana, zawsze jest szansa, że efekt końcowy nie będzie dla odbiorcy zadowalający. Jeden pisarz nigdy nie pisze na wyrównanym poziomie literackim, co dopiero ich multum a w tym przypadku mamy ich aż dwudziestu sześciu, którzy rozpisali swoje opowiadania na niemal pięciuset stronach. Całość pod redakcją Wojciecha Guni i Krzysztofa Grudnika. I choć poziom opowiadań się waha to otrzymujemy zadowalającą czytelnika mieszankę. Opowiadania łączy jeden temat, weird fiction, “gatunek”, który jak we wstępie zauważa Krzysztof Grudnik przenika inne gatunki fantastyczne, lub oplata je niczym macki z Lovecraftowych opowieści. Są tu umieszczone opowiadania spod znaku science-fiction, realizmu magicznego, ghost story czy bizzaro.

Weird fiction jest gatunkiem niszowym. Zarówno na świecie, jak i w Polsce. Jest to w pełni zrozumiałe, prezentuje pomysły i estetykę, która dla ludzi bez odpowiedniej wrażliwości jest zbyt obca i niedostępna. Nie jest w stanie trafić do wszystkich. W każdym razie ta niszowość wcale nie jest rzeczą negatywną. Ze względu na swój charakter, przy jego poznawaniu docieramy do autorów niszowych. Tych nie mających rozgłosu, którzy jednak nieraz mają nam do zaprezentowania ciekawy pomysł, koncept fabularny, nawet jeśli ich warsztat literacki nie jest najwyższej próby.

I tak ktoś nie zagłębiający się w polską literaturę grozy może wcale nie kojarzyć Piotra Borowca, a jego opowiadanie Mieszkańcy osiedla o fasadzie rzeczywistości, wyobcowaniu i rozpadzie relacji rodzinnych było dla mnie jednym z jaśniejszych punktów antologii i sam stałem się zainteresowany jego twórczością. Warto wspomnieć tu Daniela Gapińskiego, którego niemal ligottiański utwór, głęboko zanurzony w sceptycyzmie, Tamta dzielnica również zrobił na mnie wrażenie, przy okazji wywołując skojarzenia z Ulicą Krokodyli Brunona Schulza. Autor do tej pory publikował jedynie w Snach umarłych (edycja 2018 i 2019), ale liczę, że będzie się dalej rozwijał i prędzej czy później zobaczymy go w jakiejś samodzielnej antologii. Wojtek Gunia jak nigdy nie zawodzi i otrzymujemy od niego ciekawą opowieść o starości i zapomnieniu w Raporcie o sprawie objawień przy ulicy Szeptów. Oczywiście oprócz Panów, mamy i Panie, i również nie mamy na co przesadnie narzekać. Agnieszka Kwiatkowska uwiodła mnie transgresyjną i metamorficzną Różą wiatrów. Norbert Góra i Kamil Subzda to kolejne godne zapamiętania nazwiska. Tak naprawdę w tych utworach kryje się tak wiele rzeczy, że pasowałoby im poświęcić wpis znacznie dłuższy, wykraczający poza ramy recenzji. Wszystkie z nich w jakiś sposób opisują rzeczywistość wykraczającą poza nasza zrozumienie, odkrywają ją i przez nią również nasze lęki.

Dobrze spisują się również opowiadania, które były pisanie zupełnie w inny sposób niż lubię. Dobrym przykładem takiego opowiadania jest Moloch Macieja Kaźmierczaka, nominowany do tegorocznego Zajdla. Przerysowany, kroczący w stronę ekstremy, opisujący relacje międzyludzkie i macierzyńskie. Można go docenić za treść, którą stara się przekazać, nawet jeśli forma nie bardzo nam się spodoba. Nieco zawiodłem się na Thomasie Ligottim, którego opowiadanie Nethescurial zamyka cały zbiór. Pod względem warsztatu literackiego, nawet jeśli to tłumaczenie, to jedno z lepszych opowiadań. Natomiast sama treść okazała się zwyczajna, wręcz przeciętna jak na umiejętności tego pisarza, od którego oczekuje się więcej. Nie powiedział nic nowego, otrzymaliśmy zgrabne zakończenie zbioru, toczące w moim umyśle skojarzeniem z nihilizmem cioranowskim. Chciałem natomiast pochwalić innego zagranicznego autora. Morte Castle wraz ze swoim Portretem owalnym, prawdopodobnie najmniej weirdowy, zachwyca lekkością utworu nawiązującego do literatury końca XX wieku – mamy tu Ernesta Hemingwaya, Scotta F. Fitzgeralda i alternatywne życie E. A Poe oraz jego dziedziców w kontekście podejmowanego tematu dualizmu a raczej wielości tożsamości. Czyta się to bardzo przyjemnie.

Na koniec mam jedno zażalenie względem korekty jednego fragmentu dzieła. Na ostatni dzień lektury wcale nie wybrałem ostatniego opowiadania (Thomas Ligotti, Nethescurial) a najdłuższe, czyli Kwadra ostatnia Tomasza Połońskiego. Opowiadanie to nie należy do moich faworytów, natomiast to nie jakość literacka mnie w nim irytowała a ilość błędów, jakie się w nim pojawiło. Po przecinkach brakowało spacji, czasami brakowało przecinków, natomiast bardzo często słowa były połączone ze sobą. Nie mam pojęcia czy trafiłem na wybrakowany egzemplarz, ale co jest w tym najdziwniejsze, w perspektywie całej książki tych błędów było niewiele, i dało się je jak najbardziej wybaczyć, natomiast to jedno opowiadanie było wręcz usiane błędami, które nie sądzę, by były częścią stylizacji. Podczas tego opowiadania zdarzył się nawet taki ewenement, że w ciągu dwóch zdań na trafiłem na dwa błędy. Pozostaje mieć nadzieję, że w edycji na rok 2019, która już niedługo ma ujrzeć światło dzienne, nic podobnego nie będzie mieć miejsca.

https://kreatywnewizje.wordpress.com/2019/09/15/iluzja-rzeczywistosci-sny-umarlych-polski-rocznik-weird-fiction-2018/

Noël Carroll w swojej książce The Philosophy of Horror: Or, Paradoxes of the Heart przytacza hipotezę, że literatura gotycka i za jej pośrednictwem, literatura grozy, nie mogą istnieć bez osiągnięć epoki oświecenia. Ten bujny okres rozwoju racjonalności,...

więcej Pokaż mimo to

avatar
4
2

Na półkach:

Co mogę powiedzieć? Jestem fanem gatunku i tyle!
Weird jest tak różnorodny, że aż niemożliwy do polubienia w całości.
Jest tu kilka świetnych opowiadań i warto kupić tę książkę dla nich.
W sumie tyle. Polecam!

Co mogę powiedzieć? Jestem fanem gatunku i tyle!
Weird jest tak różnorodny, że aż niemożliwy do polubienia w całości.
Jest tu kilka świetnych opowiadań i warto kupić tę książkę dla nich.
W sumie tyle. Polecam!

Pokaż mimo to

Reklama
avatar
301
188

Na półkach: , , ,

Poza absolutnie wyjątkami, może 2-3 opowiadaniami, grafomania albo naprawdę słabe opowiadania. Nastawiałem się na coś zdecydowanie lepszego, i nie polecę tego zbioru raczej żadnemu znajomemu.

Poza absolutnie wyjątkami, może 2-3 opowiadaniami, grafomania albo naprawdę słabe opowiadania. Nastawiałem się na coś zdecydowanie lepszego, i nie polecę tego zbioru raczej żadnemu znajomemu.

Pokaż mimo to

avatar
1069
279

Na półkach:

Lektura tej książki nie należała do najlżejszych. Liczyłem się z tym. Każdy, kto ma zamiar sięgnąć po "Sny umarłych", powinien wiedzieć, że będzie to eksploracja bardzo niepokojących rejonów fantastyki. Sam tytuł idealnie 'określa' rzeczy które znajdziemy w środku. Albo one znajdą nas. "Sny umarłych". Jakby sny żywych nie bywały wystarczająco koszmarne...

Do rzeczy. Książka jest bardzo ładnie wydana: twarda, lakierowana oprawa z klimatyczną grafiką, prosty grzbiet, zakładka w komplecie. No i prawie 500 stron. Pewnie dało by tym radę zabić dorosłego człowieka. Antologia zawiera 26 opowiadań, z czego 23 zostały napisane przez polskich autorów. Osobiście uważam za zbędne 3-4 tytuły, reszta trzyma poziom. Standardowo napiszę parę słów tylko o tym, co najbardziej mi się spodobało.

"Diorama" Anna Maria Wybraniec - dobre otwarcie zbioru. Załogę statku trawi dziwna przypadłość. Krótkie acz intensywne.
"Tamta dzielnica" Daniel Gapiński - tekst o paranoi ogarniającej współczesne miasto.
"Zużyć przed marcem 1998" Istvan Vizvary - zagadka tajemniczych fotografii z łódzkiego getta.
"Odejdź królestwo moje" Krzysztof Matkowski - ojciec wędruje po zaświatach (?) w poszukiwaniu córki.
"Ci, którzy trwają" Tomasz Graczykowski - kryminał noir rozgrywający się w przyszłości,
"Raport w sprawie objawień przy ulicy Szeptów" Wojciech Gunia - czytałem "Nie ma wędrowca" oraz "Miasto i rzekę" autora. Klasa. Tym razem bohaterem jest starzec będący świadkiem/ofiarą niepokojącego zjawiska. Jeśli ktoś chciałby posmakować weird fiction to Gunia będzie dobrym wyborem.
"Mieszkańcy osiedla" Piotr Borowiec - lekko napisane, skłoniło mnie do sięgnięcia po "Wszystkie Białe Damy" . Młody chłopak złapany za posiadanie marihuany musi odpracować swój wyrok i natrafia na dziwne, widmowe osiedle.
"Powrót bez powrotu" Radosław Jarosiński - 1812 rok i czterej żołnierze wędrujący do Wilna znajdujący schronienie w opuszczonej chacie. Ładny język.
Ostatnie trzy pozycje to zagraniczni goście: David B. Harrington, Mort Castle i Thomas Ligotti. Historie dobre ale niczego mi nie urwały.

Wszystkie opowiadania (no dobra, PRAWIE wszystkie) są przesiąknięte niepokojem. Mroczne, czasami surrealistyczne, pełne symboli i niejednoznaczne. Czytaniu większości z nich towarzyszył emocjonalny dyskomfort. Gęsty klimat i oniryzm nie każdemu przypadnie do gustu. Dla miłośników gatunku jest to pozycja obowiązkowa, mam nadzieję, że kolejne lata przyniosą nowe antologie. "Sny umarłych" mają wszelkie predyspozycje aby stać się tytułem kultowym. Niezdecydowanych zachęcam do pobłądzenia w tym szaleństwie. W najgorszym wypadku odkryjecie mało znanych, dobrych autorów. Niczego nie ryzykujecie. Zawsze możecie się obudzić. Przynajmniej na razie.

https://kompotzpopiolu.blogspot.com/

Lektura tej książki nie należała do najlżejszych. Liczyłem się z tym. Każdy, kto ma zamiar sięgnąć po "Sny umarłych", powinien wiedzieć, że będzie to eksploracja bardzo niepokojących rejonów fantastyki. Sam tytuł idealnie 'określa' rzeczy które znajdziemy w środku. Albo one znajdą nas. "Sny umarłych". Jakby sny żywych nie bywały wystarczająco koszmarne...

Do rzeczy....

więcej Pokaż mimo to

avatar
547
520

Na półkach: , , ,

Z dawna wyczekiwana, komentowana na długie miesiące przed datą publikacji, ambitna aż do (momentami) przesady antologia polskiego weird fiction - "Sny Umarłych" ostatecznie w sierpniu ukazała się na rynku. W środku, zgodnie z zapowiedziami, znajdziemy przegląd różnorakich odmian i odcieni współczesnego weirdu.

O ile fanów gatunku przekonywać do książki na pewno nie trzeba, o tyle osobom spoza ścisłego zakonu należy się zdanie wprowadzenia. Weird fiction to szczególna odmiana literatury niesamowitej (horroru), koncentrująca się, zamiast eskapistycznej zabawy okropieństwami i grozą fabularną, na badaniu i opisywaniu lęków egzystencjalnych współczesnego człowieka. To gatunek z założenia bardzo artystyczny, mało komercyjny, wymagający od odbiorcy dużego skupienia i szczególnej wrażliwości (skłonność do depresyjnego black metalu ew. dark ambientu mile widziana). Proza weird fiction rzadko iskrzy się żywą akcją czy jump scenami, nie ma na celu wykreowania interesujących postaci czy opisu realistycznych relacji międzyludzkich. Często gęsto tradycyjnie rozumiana fabuła zastępowana jest przez prozę poetycką o depresyjnym, mrocznym charakterze. Warto zatem wstępować do świata weirdu ostrzeżonym i nastawionym skupienie i namysł, na kontakt z twórczością ponurą i przygnębiajacą.

Poniżej garść refleksji na temat poszczególnych opowiadań zamieszczonych w "Snach Umarłych". Jak łatwo zauważyć, nie jest to tradycyjnie rozumiana recenzja nowo ukazującej się książki - to raport czytelniczy z wrażeń wywołanych przez lekturę.

Całość otwiera krótkie, świetne wprowadzenie jednego z redaktorów antologii - Krzysztofa Grudnika, zwięźle omawiające istotę gatunku weird fiction, a potem pora już na same opowiadania.

Na pierwszy ogień idzie "Diorama" Anny Marii Wybraniec. Jonasz (tak, ten z brzucha wieloryba), zaciąga się na statek w charakterze lekarza/kucharza. Wkrótce trafia do niego marynarz ze spuchniętym palcem. Okłady z octu okazują się nieskuteczne, opuchlizna rozwija się, ogarnia całe ciało i doprowadza do śmierci chorego w męczarniach. Wkrótce zaczyna chorować kolejny członek załogi a sekcja zwłok ofiary doprowadza do odkrycia istoty choroby. Opowiadanie jest bardzo creepy, ponure i bardzo odrażające, z efektownym (choć wymagającym nieco namysłu) zakończeniem. Mocny początek zbioru - 7/10

W porównaniu do dusznej atmosfery "Dioramy" "Tamta Dzielnica" Daniela Gapińskiego, mimo swego apokaliptycznego charakteru wprowadza nieco przestrzeni i światła. Opowieść o tym, jak "nasz" uporządkowany, przewidywalny świat, stopniowo zagarniany jest przez chaos, brud i upadek "tamtej dzielnicy" ma wymiar momentami wręcz publicystyczny (łącznie z cytatami z byłego prezydenta RP), a całość napisana jest lekko i efektownie. Bardzo dobrze się czyta, ciekawie pomyślane i realizowane. Mocne 7/10. (.......)

Jako że raport jest dość długi, zainteresowanych dalszą lekturą zapraszam na Lubię Grozę.

http://www.lubiegroze.pl/f…/sny-umarlych-raport-czytelniczy/

Z dawna wyczekiwana, komentowana na długie miesiące przed datą publikacji, ambitna aż do (momentami) przesady antologia polskiego weird fiction - "Sny Umarłych" ostatecznie w sierpniu ukazała się na rynku. W środku, zgodnie z zapowiedziami, znajdziemy przegląd różnorakich odmian i odcieni współczesnego weirdu.

O ile fanów gatunku przekonywać do książki na pewno nie trzeba,...

więcej Pokaż mimo to

avatar
93
56

Na półkach:

"Sny umarłych" były bardzo intensywnie jak na realia polskiego horroru promowane. Często intensywny marketing nie idzie w parze z jakością produktu i nie ukrywam, że bałem się tego, co jest przypadłością każdej antologii opowiadań. Czyli tego, że kilka dobrych opowiadań będzie unosić się jak wyspy w morzu przeciętniactwa. W końcu tych opowiadań jest w zbiorze aż 26.

I tu czekała mnie pierwsza niespodzianka bo o żadnym z opowiadań nie można powiedzieć, że nie powinno się w książce znaleźć. Poziom prac startuje od mocnego "dobrego" aż po opowiadania wybitne.

Druga niespodzianka wiąże się z tym że jak na antologię weird fiction jest to książka bardzo zróżnicowana. Znajac nieco twórczość jednego z twórców antologii Wojciecha Guni spodziewałem się więcej klimatów w stylu Ligottiego. A tymczasem w "Snach umarłych" weird jakie znamy z opowiadań Ligottiego znajdziemy wyłącznie... w opowiadaniu Ligottiego i może jeszcze u Daniela Gapińskiego, choć na zupełnie inny niz u Amerykanina temat. Antologia zbiera opowiadania w spektrum od prozy poetyckiej (Konrad Knapek) przez pełne akcji sensascyjne opowieści rodem z komiksów (Tomasz Graczykowski), science fiction (Adrianna Wiśniewska) po utwory flirtujące z gore (Maciej Kaźmierczak), ale wszystkie spięte klamrą po autorsu rozumianej "dziwności". Każdy więc znajdzie tu coś dla siebie.

Wymieniłem skrajne punkty "stylistyczne" książki ale jest tak że z drugiej strony każde opowiadanie stanowi taki punkt i każde wykorzystuje inny styl. Przy czym książka wcale nie traci na spójności. Te skrajności dobrze się ze sobą komponują. Tak bywa nawet w pojedynczych opowiadaniach. Przykładem jest "Diorama" Anny Wybraniec w której autorka połączyła opowieść biblijną, poetycko-filozoficzną refleksję, body horror i szczyptę bardzo czarnego humoru (jak na antologię weird fiction w "Snach umarłych" zaskakująco dużo jest humoru. Oczywiście specyficznego, bardzo wyrafinowanego i czarnego jak smoła. Takiego ociekającego ironią i sarkazmem).

Podsumowując: Wydawca antologii uniknął największego grzechu takich "składanek" czyli nierównego poziomu opowiadań. Tu kązde opowiadanie jest warte wydanych na nie pieniędzy (a niestety na "Sny umarłych" nie wydamy ich mało... co rekompensuje oprócz zawartości klimatyczna oprawa).
Efektem wysiłków Phantom Books Horror jest antologia "do tańca i do różańca", dająca dużo dobrej zabawy i potrafiąca przy tym skłonić do refleksji i zmusić do myślenia.

"Sny umarłych" były bardzo intensywnie jak na realia polskiego horroru promowane. Często intensywny marketing nie idzie w parze z jakością produktu i nie ukrywam, że bałem się tego, co jest przypadłością każdej antologii opowiadań. Czyli tego, że kilka dobrych opowiadań będzie unosić się jak wyspy w morzu przeciętniactwa. W końcu tych opowiadań jest w zbiorze aż 26.

I tu...

więcej Pokaż mimo to

avatar
705
289

Na półkach:

Ja, czyli nic

Najgłośniejsza antologia wydawnictwa Phantom Books Horror tego roku ujrzała w końcu światło dzienne. Dwadzieścia trzy opowiadania polskich twórców, wyselekcjonowane pod kątem wysokiej jakości literackiej i specyficznej przynależności „gatunkowej” – weird fiction. „Gatunkowość” musi być tu wzięta w cudzysłów, bo, jak napisał we wstępie do antologii Krzysztof Grudnik: „Weird fiction jest terminem szerokim, który nie określa osobnego gatunku, a raczej przenika inne gatunki fantastyczne, lub oplata je niczym macki z Lovecraftowych opowieści”.

I tak też jest w „Snach umarłych – polskim roczniku weird fiction 2018”. Jest tu science fiction, bizzaro, dramat psychologiczny, horror. Znajdziemy tu opowiadania inspirowane Ligottim, jego charakterystycznym stylem i oglądem świata; teksty w klimatach klasycznej literatury grozy sprzed wieku, często osadzone we współczesności. Udamy się też w przeszłość, w czasy wojen napoleońskich lub Rewolucji Francuskiej. Najczęściej jednak poruszamy się w światach o bardzo wątpliwych ontologicznie fundamentach – granica między twardą rzeczywistością a fantasmagorią jest płynna i bardzo ruchoma. Są tu też teksty trudne, wymagające skupienia i przynajmniej dwukrotnego czytania – pozbawione standardowej fabuły i narracji, ale rewanżujące się zupełnie nową jakością, czyli pewnym autorskim, przechodzącym na czytelnika, przeżyciem świata, u podstaw którego zasadza się dziwność. Czasem jest to głównie estetyka – częściej jednak za owym „weird” stoi pewna filozofia. Pesymistyczna, mroczna – zabarwiająca „dziwność” wielce niepokojącymi, bo pochodzącymi spoza normalnego spektrum, barwami.

O czym mówią autorzy opowiadań? O tym, że spoza dobrze znanej nam rzeczywistości może docierać do nas wołanie „z tamtej strony”. Wołanie to zazwyczaj niesie bardzo niewygodne prawdy, wyrzuca nas ze strefy komfortu i demaskuje prawdę o nas samych. Tak jest w „Margines poszerza się” Rafała Chojnackiego, „Raporcie w sprawie objawień przy ulicy Szeptów” Wojciecha Guni, czy w „Śniegu widmie” Dagmary Adwentowskiej. Pierwszą reakcją jest wyparcie, bagatelizowanie problemu wymuszone przez racjonalną tresurę nowoczesności – potem jednak, gdy hałaśliwe, „normalne” bodźce się wyciszają, nie ma już ucieczki. Świetnie pokazuje to jedno z moich opowiadań-faworytów – „Ktoś powinien coś z tym zrobić” Pawła Matei.

Dalszy ciąg na:
http://plejbekpisze.blogspot.com/2018/09/sny-umarych-polski-rocznik-weird.html

Ja, czyli nic

Najgłośniejsza antologia wydawnictwa Phantom Books Horror tego roku ujrzała w końcu światło dzienne. Dwadzieścia trzy opowiadania polskich twórców, wyselekcjonowane pod kątem wysokiej jakości literackiej i specyficznej przynależności „gatunkowej” – weird fiction. „Gatunkowość” musi być tu wzięta w cudzysłów, bo, jak napisał we wstępie do antologii Krzysztof...

więcej Pokaż mimo to

avatar
1008
473

Na półkach: , ,

Cóż... pozwolę sobie dodać pierwszą opinię o tej książce. Pierwszą - rzecz jasna - na portalu "Lubimy Czytać". Zacznę od tego, że dzięki "Dzikiej Bandzie" w ogóle dowiedziałem się o "Snach umarłych". Zaufałem przedpremierowej recenzji, kupiłem i zaczytałem się po stokroć. Na pewno nie jest to tom pozbawiony wad, jednak kompletnie nie przesłaniają one licznych plusów. Z całą pewnością dwa, może trzy opowiadania to absolutnie klasa światowa. Myślę, że niejedno prestiżowe amerykańskie wydawnictwo połasiłoby się o przedruk (a wtedy Hugo gwarantowane).

Tak naprawdę, to strasznie trudno zrecenzować całość, gdyż chciałoby się napisać od razu o wszystkich opowiadaniach. Chociaż dwa słowa. A tak to rzucę kilkoma ogólnikami (czy okólnikami?): rewelacyjny klimat, niesamowita sprawność Autorów w konstruowania fabuł, lekkość pióra, itp. Same superlatywy, same "wow".

Trzeba powiedzieć, iż Polska opowiadaniami stoi. A że weird? No cóż, w końcu nieźli z nas dziwacy.

Cóż... pozwolę sobie dodać pierwszą opinię o tej książce. Pierwszą - rzecz jasna - na portalu "Lubimy Czytać". Zacznę od tego, że dzięki "Dzikiej Bandzie" w ogóle dowiedziałem się o "Snach umarłych". Zaufałem przedpremierowej recenzji, kupiłem i zaczytałem się po stokroć. Na pewno nie jest to tom pozbawiony wad, jednak kompletnie nie przesłaniają one licznych plusów. Z całą...

więcej Pokaż mimo to


Cytaty

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Sny umarłych. Polski rocznik weird fiction 2018


Reklama
zgłoś błąd