Okładka książki Wi@rus Marek Zychla
Nominacja w plebiscycie 2018
Okładka książki Wi@rus
Marek Zychla Wydawnictwo: Dom Horroru horror
290 str. 4 godz. 50 min.
Kategoria:
horror
Tytuł oryginału:
[email protected]
Wydawnictwo:
Dom Horroru
Data wydania:
2018-05-02
Data 1. wyd. pol.:
2018-05-02
Liczba stron:
290
Czas czytania
4 godz. 50 min.
Język:
polski
ISBN:
9788395020162
Tagi:
powieść horror baśń mit przypowieść Irlandia nadprzyrodzone zdolności talenty
Inne
Dodaj do pakietu
Dodaj do pakietu
Średnia ocen
7,3 7,3 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki

Porównaj ceny

i
Porównywarka z zawsze aktualnymi cenami
W naszej porównywarce znajdziesz książki, audiobooki i e-booki, ze wszystkich najpopularniejszych księgarni internetowych i stacjonarnych, zawsze w najlepszej cenie. Wszystkie pozycje zawierają aktualne ceny sprzedaży. Nasze księgarnie partnerskie oferują wygodne formy dostawy takie jak: dostawę do paczkomatu, przesyłkę kurierską lub odebranie przesyłki w wybranym punkcie odbioru. Darmowa dostawa jest możliwa po przekroczeniu odpowiedniej kwoty za zamówienie lub dla stałych klientów i beneficjentów usług premium zgodnie z regulaminem wybranej księgarni.
Za zamówienie u naszych partnerów zapłacisz w najwygodniejszej dla Ciebie formie:
• online
• przelewem
• kartą płatniczą
• Blikiem
• podczas odbioru
W zależności od wybranej księgarni możliwa jest także wysyłka za granicę. Ceny widoczne na liście uwzględniają rabaty i promocje dotyczące danego tytułu, dzięki czemu zawsze możesz szybko porównać najkorzystniejszą ofertę.
Poczekaj, szukamy dla Ciebie najlepszych ofert

Pozostałe księgarnie

Informacja

Reklama
Reklama

Książki autora

Okładka książki City 5. Antologia polskich opowiadań grozy Agnieszka Biskup, Radosław Dąbrowski, Agnieszka Graca, Nina Igielska, Jarosław Jakubowski, Krystian Janik, Margota Kott, Jerzy A. Kozłowski, Kazimierz Kyrcz jr, Joanna Łańcucka, Kornel Mikołajczyk, Anna Musiałowicz, Dariusz Muszer, Tadeusz Oszubski, Maja Podolska, Marta Sobiecka, Anna Szczęsna, Katarzyna Szewczyk, Maciej Szymczak, Flora Woźnica, Zeter Zelke, Marek Zychla
Ocena 9,3
City 5. Antolo... Agnieszka Biskup, R...
Okładka książki Iron Tales: Blood Brothers Krzysztof Azarewicz, Leszek Błaszkiewicz, Adam Froń, Kacper Kotulak, Kazimierz Kyrcz jr, Kornel Mikołajczyk, Anna Musiałowicz, Łukasz Radecki, Dominika Tarczoń, Michał J. Walczak, Juliusz Wojciechowicz, Flora Woźnica, Marek Zychla
Ocena 9,0
Iron Tales: Bl... Krzysztof Azarewicz...

Podobne książki

Reklama

Oceny

Średnia ocen
7,3 / 10
40 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE

Sortuj:
avatar
841
635

Na półkach: , , , ,

Marka Zychlę poznałem w październiku ubiegłego roku w Krakowie, na Targach Książki. Niedługo później miałem okazję przeczytać książkę „Scheda gigantów”, która została wydana nakładem wydawnictwa Alegoria. W grudniu spotkaliśmy się ponownie we Wrocławiu, na kolejnych Targach Książki. W trakcie imprezy Marek podarował mi egzemplarz swojej wcześniejszej książki pt. „[email protected]”, która z kolei wydana została nakładem wydawnictwa Dom Horroru.
Akcja tej książki ma miejsce w Irlandii, w kraju, w którym na co dzień żyje autor. Głównym bohaterem jest Kris, który pochodzi z Polski. Marek połączył dwa ukochane kraje w swojej książce. Oprócz Krisa jest także Eamonn oraz pies Atos. Cała trójka walczy z pochodzącym z Zaświatów złem. Dla Krisa jest to swoista zemsta za to, co stało się niegdyś z jego córką. Jednak streścić Wiarusa jest niezmiernie trudno, gdyż z każdą stroną dzieje się co innego. Do tego dochodzi tajemniczy Antybajt, który przekazuje informacje oraz ostrzega przed zagrożeniami Sztucznej Inteligencji. Niewiadomo komu przekazuje te informacje oraz kogo ostrzega (czy nas czytelników) czy ludzi, którzy odkryją jego nagrania.
Muszę się przyznać, że takiego połączenia elementów, jakie pojawiły się w tej książce nie spotkałem nigdzie indziej. Jednak tak dużo w jednej książce sprawia, że książkę czyta się nieco ciężko. Nie oznacza to, że jest ona zła. Wręcz przeciwnie jest naprawdę świetna. [email protected] ma 291 stron, które przeczytałem w ciągu ośmiu dni i siedmiu posiedzeń, co pokazuje, że książkę czytało mi się ciężko. Rzecz jasna chciałbym Wam ją polecić, bo innej takiej książki na rynku nie znajdziecie.

Ocena: 9/10

https://www.facebook.com/czytamnatronie

Marka Zychlę poznałem w październiku ubiegłego roku w Krakowie, na Targach Książki. Niedługo później miałem okazję przeczytać książkę „Scheda gigantów”, która została wydana nakładem wydawnictwa Alegoria. W grudniu spotkaliśmy się ponownie we Wrocławiu, na kolejnych Targach Książki. W trakcie imprezy Marek podarował mi egzemplarz swojej wcześniejszej książki pt. „[email protected]”,...

więcej Pokaż mimo to

19
avatar
516
273

Na półkach: , ,

Marek Zychla - Wiarus

Książkę zapowiadają słowa, że autor atakuje czytelnika już w pierwszym zdaniu. Faktycznie, początek jest zaskakujący, bo kto by się spodziewał bliskiego kontaktu z... nieważne, przeczytaj. Dalej jest równie ciekawie. Dostajemy nagrania tajemniczego Antybajta, który przedstawia historię swojego świata, ładnie rozwijającego motywy z Terminatora. Przy okazji przyglądamy się poczynaniom Krisa oraz Eamonna, którzy szukają zemsty, podpierając się pomocą psa Atosa oraz polskiej emigrantki.
Potyczki są barwne, a gdy na scenie pojawi się Kasztan, w ogóle robi się kolorowo, mimo iż czarno. Spodobał mi się język, którym Zychla pisał, krótkie, rzeczowe zdania, opisujące w prosty, ale wyrazisty sposób rzeczywistość, w której obracają się bohaterowie. Intrygę rozgryzłem w miarę szybko, ale dostajemy dość dużo wyraźnych aluzji, i to może być minusem książki.
Pierwszy kontakt z tym autorem uważam za owocny, będę dalej sięgał po jego twórczość, a mam wrażenie, że dopiero się rozkręca.

7/10

Marek Zychla - Wiarus

Książkę zapowiadają słowa, że autor atakuje czytelnika już w pierwszym zdaniu. Faktycznie, początek jest zaskakujący, bo kto by się spodziewał bliskiego kontaktu z... nieważne, przeczytaj. Dalej jest równie ciekawie. Dostajemy nagrania tajemniczego Antybajta, który przedstawia historię swojego świata, ładnie rozwijającego motywy z Terminatora. Przy...

więcej Pokaż mimo to

19
avatar
914
173

Na półkach: , , ,

Przygodę z "[email protected]" Marka Zychli rozpoczynamy od spotkania z leżącym na poboczu truchłem kota. Tak, właśnie o tym traktuje pierwszy akapit prologu powieści - tajemniczy mężczyzna przytula się do ociekającej krwią padliny. Jeszcze Wam mało? Łapcie to - mężczyzna przemawia do zdechłego milusińskiego, i przytula się jeszcze mocniej! Po takim wstępie nie ma co oczekiwać spokojnej, nijakiej lektury. Wszelkie próby streszczenia fabuły w przypadku "[email protected]" na nic się zdadzą. Ta powieść to istny rollercoaster - zaskakuje z każdą kolejną stroną, ani przez moment nie można być pewnym co (szalonego) za chwilę się wydarzy! Irlandzka mitologia przeplata się tu z nowoczesną technologią, realizm z magią i fikcją. Wyobraźnia autora nie zna granic - mamy więc i skrzaty i gadającego psa (poliglota!), antybajty, Zaświaty, wiedźmy, sztuczną inteligencję, wydrosmoki, Mulo (coś na kształt wampira), zombie, magiczną mgłę, podzespoły. Nie mam pojęcia co ćpie Marek Zychla, ale gdyby podzielił się tą substancją z innymi ludźmi świat byłby o stokroć weselszym miejscem do życia. Przez 90% książki Zychla serwuje czytelnikowi totalny mindfuck (co tu się wyprawia? co prawdą, a co fikcją jest?), aby w zaskakującym finale sensownie połączyć te - na pierwszy rzut oka, niepasujące elementy fabuły i wszystko pięknie i logicznie wyjaśnić.

"[email protected]" to dziwaczne i hipnotyzujące, niesamowite, jedyne w swoim rodzaju doznanie czytelnicze! Ta powieść absolutnie wymyka się wszelkim gatunkowym szablonom i schematom. Nie da się jednoznacznie przyporządkować jej do konkretnego gatunku - groza zgrabnie przeplata się tu z fantasy i sci-fi, a wszystko to dokraszone jest sporą dawką ironii i humoru. Zychla umiejętnie bawi się treścią i formą - rzuca czytelnikowi z pozoru oderwane od siebie, cudaczne elementy fabuły, a tak naprawdę wszystko ma doszczętnie przemyślane i zaplanowane, nad całą pokręconą fabułą całkowicie panuje od początku do końca. Zdecydowanie nie jest to literatura dla każdego. Osoby lubujące się wyłącznie w klasycznych, tradycyjnych powieściach grozy po 2 rozdziałach z wściekłością i rozczarowaniem rzucą "[email protected]" w kąt. Jeśli jednak nie straszne Wam nowatorskie, wymykające się schematom, w pewien sposób eksperymentalne utwory, które igrają z czytelnikiem - czym prędzej sięgajcie po "[email protected]"!

Przygodę z "[email protected]" Marka Zychli rozpoczynamy od spotkania z leżącym na poboczu truchłem kota. Tak, właśnie o tym traktuje pierwszy akapit prologu powieści - tajemniczy mężczyzna przytula się do ociekającej krwią padliny. Jeszcze Wam mało? Łapcie to - mężczyzna przemawia do zdechłego milusińskiego, i przytula się jeszcze mocniej! Po takim wstępie nie ma co oczekiwać...

więcej Pokaż mimo to

37
Reklama
avatar
1078
1073

Na półkach:

[email protected] zaczyna się jak klasyczny horror. Szybko jednak przekonujemy się, że Marek Zychla, kreśląc tę wychodzącą poza wszelkie schematy historię, pozwolił sobie na pełen gatunków mix. Dostajemy więc powieść grozy, fantasy i science-fiction w jednym. Całość ozdobiona jest mitologią irlandzką, wątkami technologicznymi i kluczowym motywem zemsty. Ostatecznie autor przestrzega przed próbami zabawy w Boga i jej konsekwencjami. Warto tę niezwykłą pozycję poznać.

http://kulturacja.pl/2018/12/wirus-recenzja-ksiazki-marka-zychli/

[email protected] zaczyna się jak klasyczny horror. Szybko jednak przekonujemy się, że Marek Zychla, kreśląc tę wychodzącą poza wszelkie schematy historię, pozwolił sobie na pełen gatunków mix. Dostajemy więc powieść grozy, fantasy i science-fiction w jednym. Całość ozdobiona jest mitologią irlandzką, wątkami technologicznymi i kluczowym motywem zemsty. Ostatecznie autor przestrzega...

więcej Pokaż mimo to

2
avatar
438
210

Na półkach: ,

Kolejna pozycja wybrana w ciemno. Okładka, przynajmniej ta oglądana przez monitor nie powaliła ale nazwisko jakby znajome. Tak, książka "Nienazwany" Jarosława Turowskiego, to tam był policjant - Marek Zychla. Swoją drogą, bardzo ciekawa postać, a tu proszę bardzo, autor książki i najwidoczniej ten fakt wystarczył mi by sięgnąć po tą pozycję.

Prolog wbił mnie trochę w fotel i poczułem, że nie będzie to lekka przeprawa. Zmuszony byłem nieco zmienić swoje nastawienie i już za chwilę było wyśmienicie. Irlandia, miasteczko Callan i troje niezwykłych bohaterów. Dałem się ponieść tej historii, w której prowadzony za rękę dzielnie maszerowałem ufnie oczekując finału. Autor jednak szykował dla mnie niespodziankę. Niespodziankę, o której szeptał od samego początku, ale ja byłem tak pochłonięty tym tajemniczym światem, że nie zwracałem na to większej uwagi. Gdy szept przybrał na sile, było już dla mnie za późno. Zniknął mój wyimaginowany obraz, a wraz z nim zachwyt. Rozbolała mnie głowa od natłoku informacji i poczułem się oszukany. Nie tak to miało wyglądać. Nie byłem przygotowany.

Książka jest dla mnie sporym zaskoczeniem. Zachwyciła mnie treścią i przede wszystkim formą. Jest to jedna z niewielu pozycji, która zostanie na dłużej w mojej głowie i do której pewnie sięgnę jeszcze raz. Czapki z głów.

Kolejna pozycja wybrana w ciemno. Okładka, przynajmniej ta oglądana przez monitor nie powaliła ale nazwisko jakby znajome. Tak, książka "Nienazwany" Jarosława Turowskiego, to tam był policjant - Marek Zychla. Swoją drogą, bardzo ciekawa postać, a tu proszę bardzo, autor książki i najwidoczniej ten fakt wystarczył mi by sięgnąć po tą pozycję.

Prolog wbił mnie trochę w fotel...

więcej Pokaż mimo to

53
avatar
70
10

Na półkach: , ,

Cała przyjemność zaczyna się od okładki. Od razu przypomniał mi się Świat Dysku Pratchetta, gdzie w trakcie lektury można doszukiwać się postaci (czy scenek z fabuły) na ilustracji okładkowej właśnie. Takie książkofilowe polowanie.
A treść? Już prolog zrobił swoje. Trąciło horrorem, fantstyką, czyli czytałam dalej. Po chwili zaserwowano s-f, by znowu wrócic do... no właśnie. Zblendowano style, różne gatunki literackie wrzucono do jednego worka, przez co aż prosiło się o wywrotkę. Zrobiło się gęsto, bogato; lektura wymagała skupienia, ale kiedy załapie się koncept (wstawki z - powiedzmy - przyszłości o robotyce można potaktować jako ciekawochy, zresztą wyraźnie oddzielone składem), idzie już gładko.
A dyszką rzucam, bo dało mi do myślenia. I tyle. I do warsztatu nie mogłam się doczepić.

Cała przyjemność zaczyna się od okładki. Od razu przypomniał mi się Świat Dysku Pratchetta, gdzie w trakcie lektury można doszukiwać się postaci (czy scenek z fabuły) na ilustracji okładkowej właśnie. Takie książkofilowe polowanie.
A treść? Już prolog zrobił swoje. Trąciło horrorem, fantstyką, czyli czytałam dalej. Po chwili zaserwowano s-f, by znowu wrócic do... no...

więcej Pokaż mimo to

8
avatar
372
144

Na półkach:

Po świetnym zbiorze Przeczywitość Marek Zychla powraca z powieścią. [email protected] znamy już z opowiadania pod tym samym tytułem.
Pamiętacie jegomościa, który uporał się z inwazją dziwnych zombie na blokowisku? To właśnie on. Niespokojny, chaotyczny i z obolałymi stopami, całymi w pęcherzach. Cóż, takie życie. (These boots are made for stomping - Symarip)
Wiemy już o kogo chodzi, ale czy też o co chodzi? Zdawać by się mogło, że o zemstę. Marek Zychla odkrywa dla nas historię Krisa, jego tragedię i siłę napędową do zemsty na skrzatach. Tak! Skrzatach. Mitologia irlandzka (i nie tylko zresztą) powraca, nie spodziewajmy się jednak bajkowej wersji znanej z szlifującej ostre kanty popkultury. Tu od pierwszych stron mamy duże wysycenie magią, wieszczeniem, octem i okrucieństwem. Taka bowiem jest mitologia - zarówno znana nam ze szkoły grecka, jak i irlandzka. Moc musi być skądś czerpana, a więc krew i cierpienie muszą znaleźć poczesne miejsce w działaniach wspomnianych skrzatów. Autor wrzuca nas od razu na głęboką wodę, każąc domyślić się reguł świata, w którym podróżujemy z Krisem i jego dziwną kompanią. Reguły - a więc rozgrywka.
Wątek [email protected] przetykany jest zapiskami Antybajta, stanowiącymi ostrzeżenie przed technologią. Nie ma tu luddyzmu, o nie. Punkt po punkcie przedstawia nam katastrofalny w skutkach rozwój SI. Podzespoły zawładnęły znanym nam światem, a ludzie skryli się w jaskiniach. A zaczynało się tak niewinnie... Właściwie - zaczyna, co uświadamia nam Autor.
Co tu mają wspólnego mitologia i technologia? Czy Kris zmierzając do starcia z rosnącym w siłę złem spotka coś innego? Wydaje mi się, że to zestawienie nie jest przypadkowe. Ludzie uwielbiają zabawę w Boga - zabawę, bo nigdy nie jest to przemyślane i świadome potęgi wynalazku i jego skutków. Wszystko na hurra - i jakoś to będzie. A może nie być. W mitologii konieczne nakłady, ofiary a wreszcie skutki są pokazane dość wyraźnie. Za skarb trzeba zapłacić cenę - wszystkim rządzą specyficzne reguły. Tak, znów zabezpieczenie w postaci reguł. Co z tego, że nie podlegają logice i nawet nie znamy ich do końca. Jak to w życiu, trzeba działać na podstawie ograniczonych danych. Reakcje musza być szybkie - nawet gdy nagle zjawia się Efemeryczna Czwórka trzeba być przygotowanym. Kris jest - ma swoje buteleczki i okrwawione stopy, bo już plan to nie bardzo. Marny z niego taktyk, o strategii nie mówiąc. Przypomina tu trochę holistyczną zabójczynię z serialu na podstawie powieści Douglasa Adamsa - a może po prostu taki jest, zawsze do przodu, bez względu na okoliczności (co ma swoje późniejsze uzasadnienie). Ciekawa to postać, trudna do określenia, mimo charakteru trudna do polubienia przez koniecznie okrutne czyny, ale jednak budząca jakąś dziwną nutę sympatii.
Marek Zychla z właściwą sobie przewrotnością, zmierzając w głąb tej smakowitej cebuli fabuły (mówiąc o cebuli mam na myśli warstwy oczywiście), brutalnie przerywa nasze domysły i rozważania nad istotą człowieka, przenosząc je na zupełnie inny poziom. Początkowa głęboka woda okazuje się być kałużą na brzegu Morza Północnego: wrzuca nas z niej w Rów Mariański - i nawet nie możemy być pewni, czy naprawdę widzimy dno. Rozmach tego pomysłu na powiązanie pozornie oderwanych treści przywodzi na myśl odległe echa "Robota" Snerga i niczym bohater "Incepcji" chcemy zejść głębiej. Ciężko tu kwestionować rzeczywistość - raczej trzeba zdecydować, KTÓRA jest właściwa i ostateczna. O ile w ogóle taka jest. Bo pytanie kim naprawdę są gracze daje szerokie pole do spekulacji.
Każda kolejna pozycja wychodząca spod pióra Marka jest lepsza - po gościnnych występach w "Horrorze na Roztoczu", przez "Hardboiled", "Pokłosie", rozwijając się w samodzielnym zbiorze "Przeczywistość" - konsekwentnie buduje markę (nomen omen, marka Marka) pisarza oryginalnego i intrygującego. Tym bardziej cieszy ponowne pojawienie się ilustracji Krzysztofa Wrońskiego nie tylko na okładce, ale i we wkładce komiksowej (widziałem już, choć w wersji recenzenckiej była tylko opisana przez Autora - uwierzcie, miażdży poziomem szczegółowości, zwłaszcza w odniesieniu do treści powieści).
Opowieść o zemście, ostrzeżenie przed zapędami naukowymi, przede wszystkim refleksja nad istotą człowieczeństwa, o tym co nas targa i tym targaniem kształtuje. Gorąco polecam każdemu czytelnikowi otwartemu na odważną i oryginalną literaturę. Zgłaszając nominacje do nagród im. Janusza Zajdla za rok 2017, już widzę murowanego kandydata na rok 2018. I oby tak dalej!

Po świetnym zbiorze Przeczywitość Marek Zychla powraca z powieścią. [email protected] znamy już z opowiadania pod tym samym tytułem.
Pamiętacie jegomościa, który uporał się z inwazją dziwnych zombie na blokowisku? To właśnie on. Niespokojny, chaotyczny i z obolałymi stopami, całymi w pęcherzach. Cóż, takie życie. (These boots are made for stomping - Symarip)
Wiemy już o kogo chodzi,...

więcej Pokaż mimo to

10
avatar
555
497

Na półkach:

Zychla lubi ćwiczyć czytelnika w ironicznej niemocy. Zniechęcać do działania. Powiedzcie bowiem sami czy warto w ogóle ratować resztki ludzkości? Czy zezwierzęceni ocaleńcy zasługują na szansę? Zresztą czy w ogóle warto się starać, widząc nasz wszechobecny owczy pędu ku autodestrukcji? U Zychli katastrofa została ubrana w bajania i niby przyprószona żartem, ale pod spodem, na drugim dnie tekstu, da się wyraźnie wyczuć ostrze wymierzone w ludzką butę, ignorancję, wiarę we własną niezniszczalność, poczucie niezastępowalności, lenistwo i chciwość. Jesteśmy marni. I niezwykle tępi.

całość na: http://alicya.pl/wirus-marek-zychla/

Zychla lubi ćwiczyć czytelnika w ironicznej niemocy. Zniechęcać do działania. Powiedzcie bowiem sami czy warto w ogóle ratować resztki ludzkości? Czy zezwierzęceni ocaleńcy zasługują na szansę? Zresztą czy w ogóle warto się starać, widząc nasz wszechobecny owczy pędu ku autodestrukcji? U Zychli katastrofa została ubrana w bajania i niby przyprószona żartem, ale pod spodem,...

więcej Pokaż mimo to

6
avatar
316
189

Na półkach: ,

Bardzo ciężko było mi przebrnąć przez tą książkę. Niewiele brakowało a bym ją odstawił ale jednak dobrnąłem do końca.

Ocena cztery to tylko za zabawne dialogi między głównymi bohaterami i pomysł z gadającym psem Atosem.

Bardzo ciężko było mi przebrnąć przez tą książkę. Niewiele brakowało a bym ją odstawił ale jednak dobrnąłem do końca.

Ocena cztery to tylko za zabawne dialogi między głównymi bohaterami i pomysł z gadającym psem Atosem.

Pokaż mimo to

3

Cytaty

Więcej
Marek Zychla [email protected] Zobacz więcej
Marek Zychla [email protected] Zobacz więcej
Reklama
Więcej
Reklama
zgłoś błąd