
Omen

- Kategoria:
- horror
- Format:
- papier
- Tytuł oryginału:
- The Omen
- Data wydania:
- 2018-10-17
- Data 1. wyd. pol.:
- 2018-10-17
- Liczba stron:
- 244
- Czas czytania
- 4 godz. 4 min.
- Język:
- polski
- ISBN:
- 9788377313152
- Tłumacz:
- Lesław Haliński
Kilka lat później, podczas hucznej imprezy urodzinowej czteroletniego już Damiena, jego niania popełnia samobójstwo. To jedynie początek całej serii tajemniczych i złowróżbnych wydarzeń, które Thorn będzie próbował zrozumieć, aby zapobiec kolejnym nieszczęściom...
„Omen” to powieściowa wersja słynnego i kultowego już filmu z Gregorym Peckiem. Jej autorem jest scenarzysta tego obrazu, David Seltzer, będący również producentem i reżyserem filmowym.
Książka wzbogacona została o posłowie autora do polskiego wydania oraz obszerne posłowie Mateusza Zimmermana pt. „Diabelskie nasienie / Witaj, Szatanie”. Wydanie dodatkowo zdobi 10 klimatycznych ilustracji autorstwa Krzysztof Wroński Artwork.
Kup Omen w ulubionej księgarniPorównywarka z najlepszymi ofertami księgarń W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Oficjalne recenzje książki Omen
Zło niewinną ma twarz
Po horrory do tej pory sięgałam rzadko, ponieważ nie interesowałam się tym gatunkiem. Jednak w ostatnim czasie postanowiłam wyjść ze swojej strefy komfortu. Wiadomo, że najlepszymi przedstawicielami każdego gatunku są pozycje uznawane za klasyki – dlatego mój wybór padł na „Omen” Davida Seltzera.
Książka opowiada historię Jeremy'ego Thorna, amerykańskiego polityka, obecnie pełniącego funkcję ambasadora USA w Wielkiej Brytanii. Jeszcze przed objęciem tego urzędu leci do Włoch, gdzie w katolickim szpitalu jego żona rodzi dziecko. Po przyjeździe Jeremy dowiaduje się od księdza, że jego syn zmarł, ale w tym samym czasie urodził się inny chłopiec, którego matka zmarła. Namówiony Thorn zgadza się zająć chłopcem i uczynić z niego swego syna. Jeszcze nie wie, jak brzemienna w skutki będzie ta decyzja i jak wiele zmieni w jego życiu...
Ważna rzecz, o której chciałam wspomnieć na początku – książka „Omen” nigdy by nie powstała, gdyby nie film „Omen”. A to dlatego, że książka była jednym z elementów zakrojonej na szeroką skalę promocji filmu. Z tego też względu poza nieznacznym pogłębieniem pewnych wątków i charakterystyki postaci książka przypomina trochę scenariusz filmowy. Dialogi to często wymiana krótkich zdań, bez żadnego komentarza, przez co całość czyta się naprawdę szybko (demonem prędkości w czytaniu nie jestem, ale „Omen” połknęłam w jeden dzień). Nie brakuje tu też przemyśleń postaci, głównie Jeremy'ego, jak i ich charakterystyki psychologicznej, co znacznie uwiarygadnia całą historię.
„Omen” może i nie trzyma w napięciu, nie szokuje i przejmuje lękiem, ale to nadal niepokojący thriller. Wiele wątków i motywów, które pojawiają się zarówno w książce, jak i w filmie, weszło na stałe do popkultury i było eksploatowanych na różne sposoby. Począwszy od trzech szóstek jako symbolu Antychrysta, poprzez niewinne dziecko, które jest nośnikiem Zła – te motywy są nadal obecne we współczesnej kulturze. Nie można też zapominać, jak bardzo wrośnięty w kulturę lat 60. był „Omen” – ówczesne problemy i wątpliwości pojawiają się w mniejszym lub większym stopniu w treści książki. Rewolucja seksualna, która doprowadziła do postrzegania rodzicielstwa jako świadomego wyboru, została świetnie przedstawiona w myślach Katherine, która nie chce mieć więcej dzieci i (bardziej lub mniej) świadomie decyduje się na aborcję. Przez całą książkę oprócz niepokoju towarzyszy nam atmosfera spisku – to spisek w łonie Kościoła doprowadza do narodzin Antychrysta, to sataniści ciągle jątrzą i knują, byle tylko podsycać wzajemną niechęć i nienawiść oraz prowokować kolejne konflikty na świecie. Sytuacje z pozoru mające logiczne wytłumaczenie są tu tak przedstawione, że czytelnik zaczyna się zastanawiać, czy faktycznie to nie Szatan maczał w tym wszystkim palce. A to tylko wzmaga napięcie i wywołuje w czytelniku lęk.
„Omen” to książka, która obecnie jest nie tyle horrorem, ile thrillerem rodzinnym i politycznym. Historia jednak trzyma w napięciu i wywołuje dreszcz niepokoju w trakcie lektury. Dodatkowym smaczkiem w najnowszym wydaniu od wydawnictwa Vesper jest posłowie Mateusza Zimmermana, które pomaga lepiej zrozumieć zarówno książkę, jak i film, a także okoliczności, w jakich powstawały.
Aleksandra Kujawa
Opinia społeczności książki Omen
Wiele lat temu obejrzałem wersję filmową książki, powstałą w 1976 roku. Trzeba przyznać, że horror do dzisiaj potrafi wywołać emocje, a całość można nazwać arcydziełem. Jak ta lata siedemdziesiąte ubiegłego wieku i rozwój technik w kinematografii, film był zrobiony niesztampowo. "Omen" opowiada historię rodziny, w której młode małżeństwo stara się o dziecko. Niestety, kolejne ciąże nie przynoszą efektu w postaci upragnionego potomka, ale ostatecznie nadarza się okazja w Rzymie. Amerykański ambasador otrzymuje propozycję od nieznajomych, którą jest niełatwo odrzucić, patrząc na cierpienia ukochanej małżonki. Zamiana dziecka, które zostaje pokochane bez granic. Kobieta nie wie, że jej dziecko zmarło, a Damiena kocha jak własnego syna, za którego go zresztą uważa. Wkrótce zaczyna się seria dziwnych, niewytłumaczalnych rzeczy, które Thorn jako ateista odrzuca. Wizytę duchownego bierze za brednie, ale w końcu musi sam zmierzyć się z prawdą, która może okazać się być śmiertelną. Książkę przeczytałem szybko, gdyż jest to horror ze starego, dobrego gatunku, w którym nie stawia się na hektolitry krwi czy też trupa w szafie, ale autor buduje napięcie powoli, mistrzowsko dozując emocje. W "Omenie" nie ma strachu, do którego jesteśmy przyzwyczajeni, ale znajdziemy tutaj to, co porusza nasze przekonania, które musimy zweryfikować na poziomie emocji i własnej wiary. Po takich książkach jest ciężko zasnąć, kiedy historia zapada w głowie i trudno jest ją z niej wyrzucić. Wydawnictwo Vesper jak zwykle zadbało o stronę wizualną książki.Gruba okładka, zakładka do książki, książka jest szyta. Do tego niesamowite ryciny. Dla mnie to wydawca, który najbardziej dba o czytelnika, a przy tym o trwałość publikacji. Polecam.
Oceny książki Omen
Poznaj innych czytelników
1874 użytkowników ma tytuł Omen na półkach głównych- Przeczytane 964
- Chcę przeczytać 910
- Posiadam 423
- Horror 51
- 2019 41
- Ulubione 31
- 2018 19
- 2022 19
- 2024 16
- 2021 13













































Opinie i dyskusje o książce Omen
Graficznie i edycyjnie jak zawsze u Vespera wzorowo. Świetna grafika okładkowa, genialne wklejki, dedykowana, klimatyczna zakładka. Sztos!
Nie jest łatwo zmierzyć się z legendą kina grozy, tak, tak, film Omen to dla mnie absolutna czołówka, ze świetną obsadą i niesamowitym klimatem. Przeniesienie scenariusza na karty powieści udało się nad podziw doskonale (a miałem wiele obaw). Jest odczuwalny klimat filmu, klimat mroku. Niesamowita historia diabelskiego dziecka, Damiena na kartach książki wypada bardzo dobrze. Ciemność, niesamowitość, ciągłe zagrożenie. Groza tu jest! Szatan tu jest! Mrok tu jest!
Jeśli podobał Wam się film - koniecznie sięgnijcie po książkę, nie będziecie rozczarowani. Ja z wielką przyjemnością zrobiłem sobie re-read "Omena". W mojej ocenie mocne 7/10.
Graficznie i edycyjnie jak zawsze u Vespera wzorowo. Świetna grafika okładkowa, genialne wklejki, dedykowana, klimatyczna zakładka. Sztos!
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNie jest łatwo zmierzyć się z legendą kina grozy, tak, tak, film Omen to dla mnie absolutna czołówka, ze świetną obsadą i niesamowitym klimatem. Przeniesienie scenariusza na karty powieści udało się nad podziw doskonale (a miałem wiele...
👁️ GROZA, KTÓRA NIE KRZYCZY, TYLKO SZEPCZE
Są w popkulturze takie historie, które po prostu się zna. Nawet jeśli ktoś nigdy nie widział filmu ani nie sięgał po książkę, to i tak obiły mu się o uszy. Jakoś tak się złożyło, że na naszym popkulturowym poletku prym wiodą horrory z lat 70. Mówi się, że to złota era tego gatunku i chyba coś w tym jest, bo ilość powstałych wówczas dzieł, które obrosły skórą kultowości, jest naprawdę spora. „Omen” Davida Seltzera to właśnie jeden z tych przypadków - opowieść, która przez lata zdążyła owinąć się w całun legendy. Bo i kto nie kojarzy złowieszczego dzieciaka, którego począł sam diabeł? Kto nie słyszał o antychryście Damienie Thornie, który przybył na Ziemię, aby wypełnić proroctwa zapisane w biblijnej Apokalipsie?
Fabuła „Omenu” Seltzera - oparta na scenariuszu filmowym samego autora - jest prosta, wręcz klasyczna. Robert Thorn, amerykański dyplomata, decyduje się na desperacki krok - po śmierci własnego dziecka potajemnie adoptuje noworodka, by oszczędzić żonie bólu straty. Problem w tym, że chłopiec, Damien, nie jest zwyczajnym dzieckiem. I to „niezwyczajnym” w bardzo konkretnym, biblijnym sensie. Właściwie to śmierć syna Thorna nie była przypadkowa - dziecko zostało zamordowane, aby Damien zajął jego miejsce. Od tego momentu zaczyna się powolne, metodyczne budowanie atmosfery grozy.
I właśnie to tempo jest jednym z największych atutów powieści Seltzera. Autor nie rzuca czytelnika od razu w wir nadprzyrodzonych fajerwerków. Zamiast tego dostajemy serię niepokojących zdarzeń - dziwnych zbiegów okoliczności, drobnych sygnałów, które można jeszcze próbować racjonalizować. Choć robią to głównie bohaterowie powieści, bo my - czytelnicy - od razu wiemy, co z Damiena za ziółko i jakimi indywiduami z piekła rodem się otacza. Mimo wszystko „Omen” to horror podszyty niepewnością i tym specyficznym rodzajem grozy, który buduje się nie kolejnymi groteskowymi potworami, a konsekwentną fabułą pełną tajemnic, wręcz pewnego rodzaju mistycyzmu. Seltzer wykorzystuje stary jak świat motyw walki Dobra ze Złem, czyniąc z niej starcie ostateczne, które - w razie przegranej Jasnej Strony - oznacza koniec znanego nam świata i początek nowego porządku z antychrystem na czele.
Autor bardzo sprawnie buduje atmosferę strachu przed przyszłością. Nie epatuje brutalnością (choć kilka scen potrafi wbić w fotel),lecz raczej podsuwa obrazy, które zostają w głowie na dłużej. Jest tu coś z klasycznych opowieści grozy - takich, które bardziej szepczą, niż krzyczą. Jest też silny motyw polityczny, bliższy współczesnej literaturze i ten miks starego z nowym sprawdza się tu idealnie.
Ciekawie wypada też sam Robert Thorn jako bohater. To nie jest typowy „łowca demonów” ani ktoś, kto od razu rzuca się do walki ze złem. Przypomina bardziej Chris MacNeil z „Egzorcysty”, która potrzebuje dłuższej chwili, by dostrzec prawdę o swoim dziecku. Oczywiście późniejsze ich działania są zupełnie inne. Damienowi, w przeciwieństwie do Regan, nie da się pomóc bo i nie jest opętany Złem, wręcz przeciwnie - on jest jego wcieleniem. Ale sam początek, kiedy Thorn szuka logicznych wyjaśnień i odsuwa od siebie najgorsze scenariusze, bardzo przypomina motyw z wydanego kilka lat wcześniej „Egzorcysty”. Oczywiście Thornowi trudno się dziwić. W końcu stawką jest jego własne dziecko, nie ważne czy adoptowane czy nie. Ten konflikt - między rozsądkiem, uczuciami a narastającym lękiem - jest silnikiem napędzającym fabułę „Omenu”.
Damien natomiast… jest obecny, ale w sposób oszczędny. I to działa na jego korzyść. Nie jest przerysowanym „złym dzieckiem” rodem z tanich horrorów. Jego siła tkwi w niedopowiedzeniu. W spojrzeniu. W tym, co dzieje się wokół niego, a niekoniecznie inicjowane przez niego bezpośrednio. My wiemy, że to złol pierwszej ligi, ale tak naprawdę nie dostajemy na to twardych dowodów, co sprawia, że rodzi się w głowie pytanie: może jednak ten chłopczyk nie jest do końca stracony?
Jeśli miałbym się do czegoś przyczepić, to momentami widać, że książka jest zbeletryzowaną wersją filmowego scenariusza. Niektóre sceny są bardzo „wizualne”, wręcz gotowe do przeniesienia na ekran. Nie dostajemy natomiast głębszego wejścia w psychikę postaci. Brakuje czasem oddechu, refleksji, czegoś, co pozwoliłoby jeszcze mocniej zanurzyć się w emocjach bohaterów. Widać po prostu, że Seltzer nie miał dużego doświadczenia jako powieściopisarz i odbija się to na kartach „Omenu”.
Nie zmienia to jednak faktu, że ta historia - nieważne, czy w filmie, czy w książce - ma w sobie coś, co trudno podrobić: klimat nieuchronności. Od początku czuć, że ta opowieść zmierza w jednym kierunku i że nie będzie to szczęśliwa podróż. Każda kolejna scena dokłada cegiełkę do poczucia, że los został już dawno przesądzony, a bohaterowie walczą z wiatrakami. Mimo to wciąż mamy cichą nadzieję i kibicujemy im w ich karkołomnej misji powstrzymania spełniającego się proroctwa. I może właśnie dlatego ta książka wciąż działa. Bo nie straszy „tym, co wyskoczy zza rogu”, ale czymś znacznie bardziej niepokojącym - wizją świata, w którym Zło nie jest incydentalne, nie jest czymś, co przydarza się sporadycznie i nielicznym; wręcz przeciwnie - w „Omenie” pragnie zawładnąć każdą duszą na ziemi i nie zatrzyma się, dopóki nie osiągnie tego celu.
Jeszcze parę słów o nowym wydaniu. To z 2026 roku różni się od tego z 2018 jedynie okładką. Krzysztof Wroński (także autor ilustracji wewnętrznych) postawił na nieoczywistość, choć motyw wciąż mocno powiązany jest z fabułą. Naprawdę nieźle to wygląda i po tych jedenastu latach tej książce przydało się to wizualne odświeżenie. Aha, jeszcze jedno - w nowym wydaniu mamy też dodatkowy rysunek na wyklejce, który też robi robotę.
Podsumowując: „Omen” to solidny, klasyczny horror, który mimo upływu lat nie stracił pazura. Może nie zaskoczy kogoś, kto zna historię na wylot, ale nadal potrafi wciągnąć i przyprawić o lekki dreszcz niepokoju. A to w tym gatunku wciąż jest najważniejsze.
👁️ GROZA, KTÓRA NIE KRZYCZY, TYLKO SZEPCZE
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toSą w popkulturze takie historie, które po prostu się zna. Nawet jeśli ktoś nigdy nie widział filmu ani nie sięgał po książkę, to i tak obiły mu się o uszy. Jakoś tak się złożyło, że na naszym popkulturowym poletku prym wiodą horrory z lat 70. Mówi się, że to złota era tego gatunku i chyba coś w tym jest, bo ilość powstałych...
Są historie, których wystarczy doświadczyć raz – i w moim przypadku dotyczy to właśnie „Omenu”. Książkę przeczytałam, ale filmu nie oglądałam i szczerze mówiąc… nie zamierzam. Wystarczająco mocno zadziałała mi na wyobraźnię sama lektura, więc ekranowe wersje zdecydowanie zostawiam odważniejszym. I muszę przyznać jedno: „Omen” Davida Seltzera podobał mi się znacznie bardziej niż „Egzorcysta”.
To historia, która od początku gra na jednym z najmocniejszych lęków – strachu przed tym, że zło może zamieszkać bardzo blisko. Jeremy Thorn, amerykański ambasador w Wielkiej Brytanii, po narodzinach syna podejmuje decyzję, która na zawsze odmieni życie jego rodziny. Nie mówi żonie prawdy o dziecku, które przyjmują jako własne. Chłopiec otrzymuje imię Damien. Kilka lat później zaczynają dziać się rzeczy, których nie sposób racjonalnie wyjaśnić. A im dalej w tę historię, tym bardziej czuć, że nad rodziną Thornów zawisło coś nieuchronnego.
I właśnie to zrobiło na mnie największe wrażenie – atmosfera. „Omen” nie straszy tanimi sztuczkami, nie epatuje brutalnością na każdej stronie, tylko powoli buduje napięcie. To ten rodzaj grozy, który wślizguje się pod skórę. Najpierw pojawia się niepokój, potem podejrzenie, a na końcu coraz większe przerażenie, bo zaczynamy rozumieć, dokąd to wszystko zmierza.
David Seltzer bardzo umiejętnie wykorzystuje motyw dziecka, które z pozoru jest niewinne, a jednocześnie budzi irracjonalny lęk. Damien jako postać działa na wyobraźnię właśnie dlatego, że nie jest potworem z koszmarów. To mały chłopiec. I może właśnie to jest w tym wszystkim najbardziej niepokojące.
Podobało mi się również tempo tej historii. W przeciwieństwie do „Egzorcysty”, który momentami mnie nużył i miał sporo fragmentów, przez które trzeba było się przedzierać, „Omen” czytało mi się znacznie płynniej. Tutaj napięcie jest lepiej rozłożone, fabuła bardziej zwarta, a kolejne wydarzenia sprawiają, że naprawdę chce się czytać dalej. To książka, którą łatwo pochłonąć w kilka wieczorów… o ile ktoś lubi potem zasypiać przy zapalonym świetle.
Dużym atutem jest też motyw stopniowego odkrywania prawdy. Jeremy Thorn nie dostaje odpowiedzi od razu. Razem z nim składamy elementy układanki, próbujemy zrozumieć znaki, ostrzeżenia i kolejne tragedie. Dzięki temu czytelnik nie jest biernym obserwatorem, tylko wchodzi w tę historię coraz głębiej. Czy bałam się podczas czytania? Owszem. Ale to był ten rodzaj strachu, który lubię w książkach – oparty bardziej na atmosferze niż na dosłowności. Wyobraźnia działa tu na najwyższych obrotach, a to często bywa skuteczniejsze niż najbardziej drastyczne opisy.
„Omen” to klasyka grozy, która mimo upływu lat nadal potrafi robić wrażenie. Mroczny, niepokojący, świetnie poprowadzony i z klimatem, który zostaje w głowie na długo. Jeśli ktoś – tak jak ja – woli bać się na papierze niż przed ekranem, to zdecydowanie warto sięgnąć właśnie po tę wersję historii. Tylko filmu… nadal nie obejrzę.
Są historie, których wystarczy doświadczyć raz – i w moim przypadku dotyczy to właśnie „Omenu”. Książkę przeczytałam, ale filmu nie oglądałam i szczerze mówiąc… nie zamierzam. Wystarczająco mocno zadziałała mi na wyobraźnię sama lektura, więc ekranowe wersje zdecydowanie zostawiam odważniejszym. I muszę przyznać jedno: „Omen” Davida Seltzera podobał mi się znacznie bardziej...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toSłabsza niż film. Było kilka dodatkowych wątków, mimo to nie urzekła mnie. Niektóre elementy niepotrzebnie zmieniono, może to było powodem, że nie trzymała mnie w napięciu. Na szczęście jest dość krótka, także szybciutko się czyta.
Słabsza niż film. Było kilka dodatkowych wątków, mimo to nie urzekła mnie. Niektóre elementy niepotrzebnie zmieniono, może to było powodem, że nie trzymała mnie w napięciu. Na szczęście jest dość krótka, także szybciutko się czyta.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toObok Egzorcysty – prawdziwy klasyk horroru religijnego. Sama książka jest praktycznie przeniesieniem filmu prawie 1:1, co wyjątkowo zręcznie się udało, nie tracąc przy tym klimatu i trzymania czytelnika w napięciu. Choć film jest mi dobrze znany (ta starsza wersja, do której książka została napisana) i nie mogło mnie tu nic zaskoczyć, tak mimo wszystko wciągnęłam się od momentu, gdy tylko zaczęłam czytać.
Amerykański ambasador i jego żona spodziewają się dziecka. Niestety w szpitalu mężczyzna otrzymuje smutną wiadomość, że jego syn nie przeżył porodu… Jednak pracujący w placówce ksiądz informuje go też, że w tym samym momencie zmarła jedna z kobiet, osierocając nowo narodzone dziecko. Sugeruje, że to nie będzie dla niego problem zrobić mały ,,szacher-macher” w dokumentach… oczywiście w dobrej wierze! W końcu dlaczego obie strony mają cierpieć, skoro mogą stworzyć jedną rodzinę?
Co złego może się stać…?
Diabeł w Omenie to nie jest straszydło z rogami i widłami, on nawet fizycznie tu nie występuje, choć przez cały czas jest obecny. To manipulant i gracz, który od początku podąża przygotowanym planem, umiejętnie eliminując kolejne przeszkody. I w sumie nie musi się tak bardzo starać, bo ludzie sami nieświadomie mu w tym pomagają… Wykorzystuje ich słabości i lęki, ale również i pragnienia. Nasz świat jest dla niego dosłownie placem zabaw, w którym nic go nie ogranicza i nie powstrzymuje.
Obok Egzorcysty – prawdziwy klasyk horroru religijnego. Sama książka jest praktycznie przeniesieniem filmu prawie 1:1, co wyjątkowo zręcznie się udało, nie tracąc przy tym klimatu i trzymania czytelnika w napięciu. Choć film jest mi dobrze znany (ta starsza wersja, do której książka została napisana) i nie mogło mnie tu nic zaskoczyć, tak mimo wszystko wciągnęłam się od...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPodoba mi się to, że krzyż świętego Piotra (tego apostoła, co odczuwał dyskomfort, jak kogut robił kukuryku) jest znakiem diabła, szatan, Antychrysta.
Ale Książka super. Nie daje do myślenia, za to można poczuć grozę i wciąga , bardzo.
Podoba mi się to, że krzyż świętego Piotra (tego apostoła, co odczuwał dyskomfort, jak kogut robił kukuryku) jest znakiem diabła, szatan, Antychrysta.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toAle Książka super. Nie daje do myślenia, za to można poczuć grozę i wciąga , bardzo.
Fragment poslowia:
"Omen" rozumiany jako ksiazka w ogole by nie powstal, gdyby nie film Richarda Donnera. Powiesc pojawila sie w sprzedazy jakies dwa tygodnie przed kinowa premiera i byla elementem kosztownej kampanii promocyjnej filmu. (...) mimo drobnych roznic ksiazka Seltzera jest w zasadzie odzwierciedleniem scenariusza jego autorstwa"
I wlasnie tym jest "Omen" - papierowa wersja filmu. Malo opisow, duzo dialogow, akcja przeskakuje bez zadnych przeciagniec, szybko i prosto do celu.
Podobala mi sie symbolika religijna.
Lekka rozrywka na jeden, dwa wieczory.
Fragment poslowia:
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to"Omen" rozumiany jako ksiazka w ogole by nie powstal, gdyby nie film Richarda Donnera. Powiesc pojawila sie w sprzedazy jakies dwa tygodnie przed kinowa premiera i byla elementem kosztownej kampanii promocyjnej filmu. (...) mimo drobnych roznic ksiazka Seltzera jest w zasadzie odzwierciedleniem scenariusza jego autorstwa"
I wlasnie tym jest "Omen" -...
Przy czytaniu od razu widać, że książki nie napisał "profesjonalny pisarz". Historia sama w sobie ciekawa, ale słabo napisana.
Przy czytaniu od razu widać, że książki nie napisał "profesjonalny pisarz". Historia sama w sobie ciekawa, ale słabo napisana.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toWitajcie moi kochani
Dziś przychodzę do Was późną porą, ponieważ niedawno wróciłam z pracy.
Chciałabym zaprezentować książkę zaliczaną do literatury grozy.
Tytuł: Omen
Autor: David Seltzer
Wydawnictwo: Vesper
Historia przedstawia losy małżeństwa, które od lat bezskutecznie stara się o potomstwo. Jednak pewnego dnia przychodzi na świat ich upragnione oraz długo wyczekiwane dziecko. Niestety, gdy Jeremy zjawia się w szpitalu dowiaduje się, iż jego syn nie przeżył, a żona nie została o tym jeszcze poinformowana. Ksiądz proponuje Jeremy’iemu adopcję dziecka, którego matka zmarła przy porodzie. Mimo wielu wątpliwości, ze względu na żonę, zgadza się na tę propozycję oraz zachowuje to w ścisłej tajemnicy.
Początkowo ich życie układa się idealnie, aż do feralnego dnia urodzin Damiena, w którym to jego opiekunka popełnia samobójstwo na oczach wszystkich gości. Po tym wydarzeniu Jeremy postanawia dowiedzieć się czyje dziecko adoptował.
Książka powstała w 1976 roku i zapewne w tamtym okresie czasu uchodziła za oryginalny oraz budzący strach horror. Dodatkowo łącząc się z ekranizacją o tym samym tytule. Czytając tę książkę w czasach współczesnych muszę przyznać, iż również zrobiła na mnie ogromne wrażenie. Choć ekranizacja nie za bardzo przypadła mi do gustu.
Mimo niewielkiej objętości, 244 strony, historia już od pierwszych stron jest niewiarygodnie wciągająca. Ponadto wprawia czytelnika w stan ciągłego napięcia oraz niepokoju, co również wpływa na to, iż książki nie sposób odłożyć na bok. Autor fantastycznie stworzył niepowtarzalny klimat historii, którego mrok pochłania stopniowo, ale i całkowicie. Jeżeli chodzi o ogólną akcję powieści to rozwija się ona stopniowo, ale jednocześnie dynamicznie dzięki czemu ma się wrażenie, iż ciągle coś się dzieje. Bohaterowie, zarówno pierwszoplanowi jak i drugoplanowi, są bardzo interesujący. Jednakże moją uwagę najbardziej zwróciła opiekunka pani Baylock za swoją lojalność wobec chłopca, sam Damien, w jego przypadku chciałabym się dowiedzieć o czym myślał przez cały ten czas oraz Jeremy za odwagę i determinację w jakże trudnym oraz skomplikowanym położeniu.
Cieszę się, iż w końcu mogłam poznać tę historię nie tylko poprzez jej ekranizację. Jestem bardzo zadowolona z lektury, ponieważ autentycznie wywołała ona u mnie poczucie niepokoju oraz napięcia, jak również trzymała mnie w niepewności do ostatnich stron. Mogę powiedzieć, że na własnej skórze odczułam stworzony klimat grozy.
Jeżeli lubicie tego typu powieści to serdecznie Wam polecam.
strona.394
Witajcie moi kochani
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toDziś przychodzę do Was późną porą, ponieważ niedawno wróciłam z pracy.
Chciałabym zaprezentować książkę zaliczaną do literatury grozy.
Tytuł: Omen
Autor: David Seltzer
Wydawnictwo: Vesper
Historia przedstawia losy małżeństwa, które od lat bezskutecznie stara się o potomstwo. Jednak pewnego dnia przychodzi na świat ich upragnione oraz długo...
„Poruszenie w galaktykach, które powinno rozciągać się na całe eony, trwało tyle, co mgnienie oka.”
Jeremy Thorn, ambitny polityk, udaje się do Rzymu by być przy swojej żonie, która właśnie spodziewa się dziecka. W szpitalu otrzymuje tragiczne wieści. Jego potomek zmarł. Nie chcąc pogarszać stanu zdrowia swojej żony, decyduje się w tajemnicy przyjąć inne dziecko, którego matka zmarła podczas porodu. Wszystko za namową pracującego tam księdza. Chłopiec otrzymuje imię Damien. Wokół dziecka będą dziać się rzeczy straszne…
Filmu nie oglądałem więc po książkę sięgnąłem bez żadnych oczekiwań. Może to i dobrze, bo czytało mi się to wyjątkowo… przyjemnie? Choć może „przyjemnie” to niewłaściwe słowo przy horrorze.
Cała historia jest po prostu mocno wciągająca. Już na samym początku, szpital wydawał się nieco podejrzany. W książce nie ma jakiś super-szczegółowych opisów bo to powieściowa adaptacja filmu. Zaczęło się dobrze, a…
im dalej tym lepiej. Bo w sumie każda kolejna strona opisuje koszmar, który zagnieżdża się w nowym domu państwa Thorn. Klasyczne motywy jak olbrzymia posiadłość, odludna okolica, tajemnicze coś i podejrzani ludzie podkręcają to wszystko, co się wydarzy.
Państwo Thorn mieli zapewne zostać przedstawieni jako typowa, szczęśliwa amerykańska rodzina mieszkająca w Anglii. Od przyjęcia urodzinowego Damiena, musieli porzucić tę wizję. Jego niania ginie w szokujących okolicznościach. Kolejna jest bardzo tajemnicza. Damien nie jest zwykłym chłopcem a nowa niania okazuje się doskonale wiedzieć kim jest naprawdę. Ta relacja jest naprawdę mroczna.
Książka, pomimo swojej pozornej prostoty, solidnie przedstawia psychikę postaci. Zmęczenie Jeremego, depresję jego żony, obsesję niani czy lęk Damiena przed kościołem. Mam wrażenie, jakby cała ta książka, nie zawierała dosłownie żadnej pozytywnej emocji.
Historia na cmentarzu we Włoszech. Przerażająca i genialna jednocześnie. Ale sprawdźcie sami co się działo.
ig: ksiazka_na_propsie
„Poruszenie w galaktykach, które powinno rozciągać się na całe eony, trwało tyle, co mgnienie oka.”
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toJeremy Thorn, ambitny polityk, udaje się do Rzymu by być przy swojej żonie, która właśnie spodziewa się dziecka. W szpitalu otrzymuje tragiczne wieści. Jego potomek zmarł. Nie chcąc pogarszać stanu zdrowia swojej żony, decyduje się w tajemnicy przyjąć inne dziecko, którego...