Widzi mi się

Okładka książki Widzi mi się
Zadie Smith Wydawnictwo: Znak literatura piękna
474 str. 7 godz. 54 min.
Kategoria:
literatura piękna
Tytuł oryginału:
Feel Free. Essays
Wydawnictwo:
Znak
Data wydania:
2018-08-20
Data 1. wyd. pol.:
2018-08-20
Data 1. wydania:
2018-02-06
Liczba stron:
474
Czas czytania
7 godz. 54 min.
Język:
polski
ISBN:
9788324054176
Tłumacz:
Justyn Hunia

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki

Porównaj ceny

i
Porównywarka z zawsze aktualnymi cenami
W naszej porównywarce znajdziesz książki, audiobooki i e-booki, ze wszystkich najpopularniejszych księgarni internetowych i stacjonarnych, zawsze w najlepszej cenie. Wszystkie pozycje zawierają aktualne ceny sprzedaży. Nasze księgarnie partnerskie oferują wygodne formy dostawy takie jak: dostawę do paczkomatu, przesyłkę kurierską lub odebranie przesyłki w wybranym punkcie odbioru. Darmowa dostawa jest możliwa po przekroczeniu odpowiedniej kwoty za zamówienie lub dla stałych klientów i beneficjentów usług premium zgodnie z regulaminem wybranej księgarni.
Za zamówienie u naszych partnerów zapłacisz w najwygodniejszej dla Ciebie formie:
• online
• przelewem
• kartą płatniczą
• Blikiem
• podczas odbioru
W zależności od wybranej księgarni możliwa jest także wysyłka za granicę. Ceny widoczne na liście uwzględniają rabaty i promocje dotyczące danego tytułu, dzięki czemu zawsze możesz szybko porównać najkorzystniejszą ofertę.

Patronaty LC

Książki autora

Okładka książki Dziwo Magenta Fox, Nick Laird, Zadie Smith
Ocena 0,0
Dziwo Magenta Fox, Nick L...

Mogą Ciebie zainteresować

Oficjalne recenzje i

Mnie właściwie też



1956 14 299

Oceny

Średnia ocen
6,5 / 10
78 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE

Sortuj:
avatar
515
350

Na półkach:

Zadie Smith tworzy felietony i eseje tak jak inni tworzą beletrystykę - maluje obrazy a potem wplata historie z życia, dodaje humor, refleksję, gorycz, bunt i sprzeciw cały garściami. "Widzi mi się" to zbiór esejów poufałych, do których (podobnie jak we wcześniejszym zbiorze "Jak zmieniałam zdanie. Eseje okolicznościowe") autorka sięga wzorując się na stylu Anne Fadiman ("Ex libris. Wyznania czytelnika").
Przeplata się w tym zbiorze mnóstwo wątków: bunt przeciwko prywatyzacji przestrzeni miejskiej, próba zrozumienia przyczyn brexitu, oburzenie z powodu zamykania bibliotek publicznych (które Smith postrzega jako "zbiór indywidualnych przestrzeni", a nie funkcję) i brak akceptacji dla pogłębiającej się klasowości pozornie demokratycznych społeczeństw. Poczucie własnej odpowiedzialności krzyżuje się z bezsilnością. Teksty można (należy?) czytać w dowolnej kolejności - mają różny wydźwięk i nie wszystkie są równie zajmujące - niewątpliwie najlepiej wypadają te, w których Zadie Smith zawarła opowieści o własnym życiu, jako komentarz do obserwowanych zmian. Wykorzystuje przy tym zgrabne analogie, przeskakuje od rozważań literackich do refleksji politycznych, od Anomalisy Kaufmana, od tańca i choreografii do literatury i pisarstwa, od Facebooka i Marka Zuckerberga do władzy absolutnej (nazywa nas „więźniami rozbieganych myśli pewnego studenta drugiego roku”).
Imponuje jej erudycja i łatwość dokonywania porównań, doszukiwania się sensu, umiejętność uogólniania i syntezy, doszukiwania się prostoty i złożoność w codziennych zjawiskach, spoglądania przez lupę, po to by za chwilę przenieść się na poziom meta i z lotu ptaka ocenić te same zjawiska. Wątki związane z awansem społecznym, wolnością wynikającą z przynależenia do niższej klasy średniej, problemami rodzinnymi (znakomite opowiadanie Łazienka) czy też macierzyństwem zgrabnie łączą się z literaturą i malarstwem figuratywnym.
Wiele esejów składa się na swoistą kronikę początku XXI w. Kronikę raczej smutną zważywszy na kryzys demokracji, liberalizmu, państwa, multikulturalizmu, więzi międzyludzkich, kultury - i pewnie długo by wymieniać czego jeszcze. Zadie Smith wychowała się w robotniczej dzielnicy Brent (północno-zachodni Londyn), która od czasów jej dzieciństwa uległa istotnym przeobrażeniom i stopniowej gentryfikacji, tracąc dawny urok, liczne obiekty. Ten los dzieli wiele dzielnic i miast na świecie, ale mało kto z takim bólem potrafi pisać o bezsilności ruchów społecznych. I chociaż autorka pisze sama o sobie: "Nie jestem filozofką ani socjolożką, dyplomowaną wykładowczynią literatury czy filmoznawstwa, politolożką, zawodową krytyczką muzyczną ani dziennikarką z prawdziwego zdarzenia" - czujemy, że jest po trochu każdą z nich.
Jako córka białego mężczyzny i czarnej kobiety, Zadie Smith poznała na wykot problemy poszukiwania tożsamości w świecie, który coraz silniej utrwala podziały. A jednak autorka opisuje swoje przeżycia i poglądy bez ideologicznego zacięcia; z ogromną czułością i empatią, pełnym zrozumieniem dla oponentów i staraniem znalezienia możliwego rozwiązania. Może dzięki temu przytłaczająca lista wątków przyprawiających o ciężką depresję, pomimo ładunku smutku ("Elegia na zmiany pór roku"), czasami przynosi odrobinę otuchy a nawet mściwego triumfu (np. w eseju "Blues z północno-zachodniego Londynu", kiedy okazuje się, że "urokliwe muzeum pozbawiło deweloperów kilku tysięcy stóp kwadratowych najbardziej atrakcyjnych gruntów inwestycyjnych").
Czasem próbuje też szukać przeciwwagi dla własnych niewesołych obserwacji. Pisze na przykład: "Tylko ktoś umyślnie ślepy może ignorować fakt, że historia istnienia człowieka na Ziemi to równocześnie historia cierpienia - okrucieństw, morderstw, masowej zagłady, korupcji i cyklicznych potworności we wszelkiej postaci. Nie ma kraju, który byłby od tego wolny, nie ma ludu, który nie byłby splamiony krwią; nie ma plemienia, które byłoby całkowicie wolne od winy. Istniej jednak coś, co to rekompensuje: stopniowy postęp. Jeżeli ktoś przyjmuje perspektywę apokaliptyczną, może wygląda on na nieznaczny, ale z punktu widzenia kogoś takiego, jak ja kto nie tak dawno nie miał prawa głosować ani pić w miejscach publicznych tej samej wody co współobywatele, ani wyjść za mąż za człowieka, którego wybrał, ani mieszkać w określonej okolicy, jest to postęp olbrzymi."

Zadie Smith tworzy felietony i eseje tak jak inni tworzą beletrystykę - maluje obrazy a potem wplata historie z życia, dodaje humor, refleksję, gorycz, bunt i sprzeciw cały garściami. "Widzi mi się" to zbiór esejów poufałych, do których (podobnie jak we wcześniejszym zbiorze "Jak zmieniałam zdanie. Eseje okolicznościowe") autorka sięga wzorując się na stylu Anne Fadiman...

więcej Pokaż mimo to

avatar
45
18

Na półkach:

Zadie Smith dzieli się z czytelnikami swoimi obserwacjami świata. Pisze o polityce, kulturze czy sztuce. Niektóre eseje były dla mnie bardzo interesujące, szczególnie te, w których pisze o sytuacji politycznej i społecznej w Wielkiej Brytanii. Są jednak eseje nudne i niezrozumiałe. W wielu z nich wychodzi straszne gadulstwo. Moją rada dla każdego jest dawkowanie sobie tych esejów. Najlepiej czytać jeden, dwa dziennie.

Zadie Smith dzieli się z czytelnikami swoimi obserwacjami świata. Pisze o polityce, kulturze czy sztuce. Niektóre eseje były dla mnie bardzo interesujące, szczególnie te, w których pisze o sytuacji politycznej i społecznej w Wielkiej Brytanii. Są jednak eseje nudne i niezrozumiałe. W wielu z nich wychodzi straszne gadulstwo. Moją rada dla każdego jest dawkowanie sobie tych...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
855
855

Na półkach:

Miałem ogromne szczęście wziąć udział w spotkaniu autorskim z Zadie Smith. W bezpośrednim kontakcie okazała się rewelacyjną babką. Wiedziałem z lektury jej książek, że jest inteligentną i bystrą osobą, spotkanie to potwierdziło. Dodatkowo okazało się, że jest niesamowicie dowcipna, ma ogromny dystans do siebie, do otaczającego ją świata ale kompletnie nie jest zdystansowana w rozmowie z drugim człowiekiem. A przy tym jest ogromnie wrażliwa i świadoma tego kim jest, swojego pochodzenia, swojej tożsamości, poglądów oraz tego co i w jaki sposób chce czytelnikowi przekazać w swojej twórczości.

„Widzi mi się” to zbiór esejów Zadie na różne tematy. Wiele z nich pokrywa się z opiniami i wnioskami jakimi autorka dzieliła się z czytelnikami na spotkaniu. Eseje te są bardzo osobiste, Smith przedstawia z nich poglądy na wiele różnych spraw. Docieka, wyjaśnia, pyta, wątpi, zastanawia się. Tematy jakie porusza są przeróżne – od kwestii likwidacji bibliotek, przez dywagacje nad polityką Facebooka i osobą Marka Zuckerbega, przez Jaya – Z i Joni Mitchell, klimat, Brexit aż po rozprawy na temat literatury, sztuki, filozofii czy kina. I chociaż w kilku esejach nie za bardzo wiedziałem o czym autorka pisze (nie znam się na malarstwie stąd ciężko było o jakiś punkt odniesienia) jednakże sposób w jaki Smith przedstawia swój punkt widzenia, argumentuje, bądź też werbalizuje swoje przemyślenia, obawy czy zachwyty robi wrażenie i naprawdę wciąga.

Bardzo spodobał mi się styl i język jakim pisze Smith. Nie jest kategoryczna, nie narzuca swojego zdania, wręcz przeciwnie, sposób w jaki przedstawia swoje poglądy sprawia, że nawet jeśli się z nimi nie zgadzamy to bez problemu przyjmujemy do wiadomości bez odsądzania autorki od czci i wiary czy jakiegoś oburzenia lub konsternacji. Oczywistym i naturalnym jest, że można mieć inne zdanie niż autorka, niemniej warto poznać jej poglądy, dowiedzieć się jakim głosem mówi na nurtujące ją zagadnienia.

Świadomy głos wrażliwej i inteligentnej kobiety. Warto poznać, nawet jeśli się z nim finalnie nie będziemy zgadzać, nawet jeśli jej zdanie będzie się diametralnie różniło z naszym.

Miałem ogromne szczęście wziąć udział w spotkaniu autorskim z Zadie Smith. W bezpośrednim kontakcie okazała się rewelacyjną babką. Wiedziałem z lektury jej książek, że jest inteligentną i bystrą osobą, spotkanie to potwierdziło. Dodatkowo okazało się, że jest niesamowicie dowcipna, ma ogromny dystans do siebie, do otaczającego ją świata ale kompletnie nie jest zdystansowana...

więcej Pokaż mimo to

avatar
293
275

Na półkach: ,

Poprzedni zbiór eseistyki Zadie (mononim jak Beyoncé czy Sufjan [wydawało mi się, że uda mi się przejść do następnego członu bez podkreślania tego, ale widać nie]) należy wraz z „O pięknie” do moich ulubionych prac autorki. Sięgając po niego, czułam się wręcz odurzona erudycją, bogactwem nieoczywistych skojarzeń, talentem do re- i interpretacji zjawisk we współczesnymi świecie. Jednak tutaj, może z powodu znaczącej niedyspozycji mentalnej, nie poczułam się zlana kubłem błyskotliwych koncepcji. Wprawdzie dzięki tekstom do swojej listy lektur dopisałam kolejne tytuły, ale to głównie informacje uznawane za nieistotne – za to takie, z którymi można się utożsamiać – najłatwiej i solidnie przylepiły się do pamięci: podobnie do mnie Zadie wciąż ma konto na Yahoo!, a jej matka pasjonuje się hydrauliką i techniką szaletową (toaletami); razem z mężem są „zawodowymi gapiami”, co cieszy też takich skromnych analityków codzienności jak ja.

Acha, Terry Gross w polskim tłumaczeniu ponownie staje się mężczyzną. No ile można. "Gross."

Poprzedni zbiór eseistyki Zadie (mononim jak Beyoncé czy Sufjan [wydawało mi się, że uda mi się przejść do następnego członu bez podkreślania tego, ale widać nie]) należy wraz z „O pięknie” do moich ulubionych prac autorki. Sięgając po niego, czułam się wręcz odurzona erudycją, bogactwem nieoczywistych skojarzeń, talentem do re- i interpretacji zjawisk we współczesnymi...

więcej Pokaż mimo to

avatar
1440
1208

Na półkach: , , ,

Im Zadie Smith jest starsza, tym robi się bardziej "gadatliwa" w swojej twórczości.
Bardziej podobał mi się poprzedni tom esejów, raczej nie dla mnie jest czytanie o tym, co pisarz sądzi o aktualnej sytuacji społeczno-politycznej czy o zmianach, jakie na naszych oczach zachodzą nie tylko w kulturze. Najbardziej podobały mi się teksty z części II, gdzie Zadie pisze o filmie, muzyce, programie telewizyjnym. Reszta wydawała mi się przegadana. Mimo to nadal podziwiam pisarkę za jej łatwość w formułowaniu myśli w esejach (wiem, może było milion wersji "na brudno", zanim powstała wersja "na czysto", ale widać, kiedy ktoś posiada lekkość pióra).
Wierni fani Zadie Smith będą zachwyceni.

Im Zadie Smith jest starsza, tym robi się bardziej "gadatliwa" w swojej twórczości.
Bardziej podobał mi się poprzedni tom esejów, raczej nie dla mnie jest czytanie o tym, co pisarz sądzi o aktualnej sytuacji społeczno-politycznej czy o zmianach, jakie na naszych oczach zachodzą nie tylko w kulturze. Najbardziej podobały mi się teksty z części II, gdzie Zadie pisze o...

więcej Pokaż mimo to

avatar
1636
894

Na półkach: ,

moje-ukochane-czytadelka.blogspot.com
Zadie Smith. Przeczytaliście już jakąś książkę autorki? Jeśli tak to którą? Ja na swoim koncie mam już Swing time, Białe zęby czy O pięknie. W każdej z nich odnalazłam coś szczególnego i wartościowego, a więc bez wahania sięgnęłam po Widzi mi się.

Widzi mi się to zbiór esejów autorki, który powstawał przez osiem lat. Jest nazywany manifestem Zadie Smith i rzeczywiście porusza tematy obecne w jej twórczości. Wszystkie tematy, które w powieściach odnajdujemy w wypowiedziach bohaterów czy pomiędzy wierszami, tutaj są jasno i wyraźnie zaznaczone. Jednocześnie te tematy rasizmu, problemów społecznych to tylko mały wycinek tego co tutaj znajdziemy. Możemy poznać autorkę od zupełnie innej strony, przekonać się ile z własnych doświadczeń życiowych przeniosła do swoich książek i jaka jest prywatnie.

Niezwykle inteligentna, elokwentna i oczytana. To tylko trzy z licznych przymiotów określających autorkę, które nasuwają mi się podczas czytania. Ten zbiór esejów jest znacznie trudniejszy i ambitniejszy niż powieści autorki, dlatego nie polecałabym go na początek. Raczej dla osób, którym już spodobała się jej twórczość. Ja jestem bardzo usatysfakcjonowana tą lekturą. Jej czytanie zajęło mi tydzień, ale to czas, który wzbogaca i rozwija. Zadie Smith pisze tak pięknym i wyszukanym językiem, że nie tylko przyjemnie czyta się jej słowa, ale też czuje się, że to literacka uczta dla mózgu. Ponadto jest bardzo żartobliwie, kąśliwie, jak to u tej autorki co sprawia, że eseje stają się bardziej strawne w odbiorze.

Zadie Smith porusza wiele tematów. Od typowych społecznych problemów obejmujących kwestie rasizmu aż po sztukę. Autorka jest doskonałą obserwatorką świata, wydaje się nic jej nie umykać i absolutnie każda sprawa jest w stanie wywołać u niej jakieś refleksje. Justin Biber, Madonna – osoby medialne, ze świecznika. Dla nas to po prostu mniej lub bardziej lubiane gwiazdy muzyki. Dla niej to tylko początek bardzo ciekawych rozważań, wysnuwania refleksji. Bardzo przyjemnie było mi chociaż na chwilę spojrzeć na świat jej oczami i zobaczyć co tam jej ,, się widzi”.

Jak każdy zbiór tekstów są tutaj dzieła lepsze i gorsze. Według mnie te najlepsze to tym razem nie poruszające kwestie społeczne, ale opisujące sztukę. Sposób w jaki autorka opisała film Anomalisa to coś absolutnie genialnego. Jeszcze w trakcie czytania tej recenzji wyszukałam sobie więcej informacji na jego temat i stwierdziłam, że koniecznie muszę go obejrzeć. Wszystkie emocje, które autorka odczuwała podczas jego projekcji zostały przeniesione do tego tekstu i to jest absolutnie magiczne. Takie samo wrażenie miałam podczas czytania o obrazach czy muzyce. Chciałabym kiedyś choć w nikłym stopniu zbliżyć się do takiego poziomu pisania, ponieważ było to dla mnie niezwykłe doświadczenie.

Czy polecam? Z pewnością nie każdemu, ponieważ jest to jednak niełatwa literatura. Z pewnością wszystkim fanom Zadie Smith, wielbicielom troszkę cięższej, ambitniejszej literatury. Takiej, która nas wzbogaca, a jej czytanie jest prawdziwą przyjemnością. Myślę, że jesień to idealna pora, aby zmierzyć się z taką lekturą.

moje-ukochane-czytadelka.blogspot.com
Zadie Smith. Przeczytaliście już jakąś książkę autorki? Jeśli tak to którą? Ja na swoim koncie mam już Swing time, Białe zęby czy O pięknie. W każdej z nich odnalazłam coś szczególnego i wartościowego, a więc bez wahania sięgnęłam po Widzi mi się.

Widzi mi się to zbiór esejów autorki, który powstawał przez osiem lat. Jest nazywany...

więcej Pokaż mimo to

avatar
1088
1084

Na półkach:

Widzi mi się nie jest manifestem ani kalejdoskopem współczesnej kultury. Autorka dość luźno łączy zjawiska, tworzy analogie, pogłębia lub upraszcza nurtujące ją dzieła. Nie boi się poruszać tematów trudnych i niejednoznacznych (jak np. kwestii rasizmu w relacji z własnymi doświadczeniami i fenomenem filmu Uciekaj!). Jednocześnie pisze je dojrzałym, krytycznym i bogatym językiem, który można cytować i wnikliwie analizować. To taka lektura, która wymaga skupienia i powinna być czytana stopniowo, bez pośpiechu. Książka wartościowa dla wszystkich tych, którzy żyją kulturą i formują własne zdania na tematy społeczno-polityczne. Z drugiej strony może się okazać niestrawnym bełkotem dla tych, którzy dodatkowych komentarzy i innych punktów widzenia nie potrzebują. Ja się pod tą książką jednoznacznie nie podpiszę, czytajcie na własne ryzyko.

http://kulturacja.pl/2018/09/widzi-mi-sie-zadie-smith-recenzja/

Widzi mi się nie jest manifestem ani kalejdoskopem współczesnej kultury. Autorka dość luźno łączy zjawiska, tworzy analogie, pogłębia lub upraszcza nurtujące ją dzieła. Nie boi się poruszać tematów trudnych i niejednoznacznych (jak np. kwestii rasizmu w relacji z własnymi doświadczeniami i fenomenem filmu Uciekaj!). Jednocześnie pisze je dojrzałym, krytycznym i bogatym...

więcej Pokaż mimo to

avatar
1019
572

Na półkach:

Zadie Smith to brytyjska pisarka, eseistka i publicystka. Jest autorką pięciu powieści, z których każda szybko stawała się bestsellerem. Jej debiut - „Białe zęby” - okazał się strzałem w dziesiątkę. W samej Wielkiej Brytanii sprzedał się w ponad milionowym nakładzie, książkę nagrodzono Whitbread First Novel Award, zekranizowano ją w formie serialu telewizyjnego i obsypano dziesiątkami pochlebnych recenzji. Ta powieść na dobre usankcjonowała miejsce literatki w gronie autorów, na którym prace czeka się miesiącami. Powiedzieć jednak, że Zadie Smith łączą z branżą literacką tylko fabularne dzieła, to jak nie powiedzieć nic. Autorka krąży wokół literatury, nie tylko ją kreuje, ale także analizuje, wartościuje, wykłada, a nawet kształci jej tworzenia na New York University. Efektem tej działalności jest zbiór „Jak zmieniłam zdanie” oraz recenzowane „Widzi mi się”.

W książce ujęto ponad trzydzieści esejów, felietonów, przemówień i recenzji powstałych między 2010 a 2017 rokiem. To teksty zróżnicowane na wielu płaszczyznach: gatunkowym, objętościowym, tematycznym czy formalnym. Autorka „Swing time” z jednakowym znawstwem opowiada nam o filmach, książkach, malarstwie, Brexicie, gwiazdach muzyki, filozofii, ociepleniu klimatu, własnej twórczości. Razem z nią spojrzymy z nieco innej perspektywy na dzieje Franka Sinatry, Justina Biebera, Madonny, Jay’a-Z, Marka Zuckerberga, Karla Ove Knausgarda i innych. Ważna jest przy tym nie tylko niewątpliwa erudycja, ale także świeżość, z jaką autorka podejmuje się tematu i opisuje go w niekonwencjonalny sposób. Czytając pierwsze zdanie felietonu, nie wiemy dokąd opowieść dąży. Nie przypuszczamy nawet co będzie tak naprawdę istotą rozważań. Ot chociażby jeden z ciekawszych tekstów w książce, dotyczący animacji Charliego Kaufmana „Anomalisa” i jego więzi z Schopenchaureowską myślą o pożądaniu i współczuciu. Znam doskonale tą poruszającą historię o samotności i wstręcie do otaczającej rzeczywistości, nigdy jednak nie odczytywałem jej przez pryzmat teorii filozoficznych. Szkła przez które patrzy Zadie Smith dają opisywanym problemom nowe oblicze, nakłaniają do ponownego spotkania i reinterpretacji tego, co poprzednio zostało zamiecione pod dywan ignorancji.

Opisywany zbiór esejów jest jak pęk kluczy, który otwiera drzwi do wielu dziedzin. Każda z tych krótkich literackich impresji ma specyficzne żłobienia, fakturę i rozmiar, a tym samym wyzwala konkretne, ściśle określone emocje. Ta część z nich, która ma charakter autobiograficzny, która łączy się nierozerwalnie z codzienną prozą życia autorki, niesie w sobie dodatkowo nutę wrażliwości. To w nich najłatwiej można dostrzec zmysł obserwacji i nieskrępowaną wyobraźnię pisarki, jej krytyczny pazur oraz umiejętność niuansowania otoczenia, które tylko pozornie wydaje się czarne lub białe. Oczy Zadie Smith niczym barometr wychwytują wszelkie odchylenia od normy, wyczuwają czające się zmiany i potrafią zgrabnie je łączyć z tematami publicznie aktualnymi. Widzimy to chociażby w „Łazience”, „Radości” czy „Życiopisaniu”. To w tych tekstach autorka zdaje nam intymną relację z własnego życia, z rzeczy dla niej cennych, z uczuć jakie łączą ją z bliskimi, wreszcie ze zmian jakie w niej samej zachodzą. Sztuka opowiadania o sobie w kontekście przemian dziejowych i społecznych wychodzi autorce bardzo dobrze, a te części zbioru zachowują osobisty charakter, choć przecież składają się z szeregu publicznych wyznań. Jest to niewątpliwie jeden z mocniejszych punktów książki.

Ten zbiór, to prywatny głos w sprawach dla autorki ważnych, z których na pierwszym miejscu jest niewątpliwie wolność, definiowana w różnych formach i brzmiąca całą paletą tonów. Wszechstronność jest tu zdumiewająca, ma też jednak swoją negatywną stronę. Niektóre teksty jawiły mi się jako nieczytelne, głównie ze względu na nieznajomość kontekstu kulturowego, w którym żyje autorka. Recenzje niedostępnych w Polsce dzieł literackich czy opowieści o amerykańskich komikach są mi obce na równi z techniką spawania metodą MMA, a przez to ich merytoryczna atrakcyjność spada niemal do zera. „Widzi mi się” jest także zbiorem nierównym. Obok prawdziwych, intelektualnych perełek, znaleźć można tu teksty tchnące banałem. Historia poświęcona Facebookowi jest powtórzeniem znanych ogólnie poglądów, z kolei łączenie teorii relacji Martina Bubera zachodzących między Ja i Ty oraz Ja i Ono z rozdawaniem autografów przez Justina Biebera, wprawiło mnie w niemałą konsternację. Kogo bowiem interesuje ta zależność? Bubera? Biebera? Fanki? Społeczność? Mam wrażenie, że tylko autorkę tekstu. „Widzi mi się” to też książka napisana trudnym, hermetycznym językiem. Dzieło wymagające dużego skupienia i wielu horyzontów, ale posiadające także duszę intelektualisty, która czasami ociera się o przejaskrawienie. Jak bowiem interpretować zamiłowanie do opisywania malarskich ekspresji Marka Rothko w formie zachwytów nad geometryczną abstrakcją, archetypową wyobraźnią, wielkoformatową recepcją na temat śmierci czy walką pulsujących brzegów o uwagę?

„Widzi mi się” nie jest manifestem ani kalejdoskopem współczesnej kultury. Autorka dość luźno łączy zjawiska, tworzy analogie, pogłębia lub upraszcza nurtujące ją dzieła. Nie boi się poruszać tematów trudnych i niejednoznacznych (jak np. kwestii rasizmu w relacji z własnymi doświadczeniami i fenomenem filmu „Uciekaj!”). Jednocześnie pisze je dojrzałym, krytycznym i bogatym językiem, który można cytować i wnikliwie analizować. To taka lektura, która wymaga skupienia i powinna być czytana stopniowo, bez pośpiechu. Książka wartościowa dla wszystkich tych, którzy żyją kulturą i formują własne zdania na tematy społeczno-polityczne. Z drugiej strony może się okazać niestrawnym bełkotem dla tych, którzy dodatkowych komentarzy i innych punktów widzenia nie potrzebują. Ja się pod tą książką jednoznacznie nie podpiszę, czytajcie na własne ryzyko.

Recenzja ukazała się pod adresem https://melancholiacodziennosci.blogspot.com/2018/09/recenzja-widzi-mi-sie-zadie-smith.html

Zadie Smith to brytyjska pisarka, eseistka i publicystka. Jest autorką pięciu powieści, z których każda szybko stawała się bestsellerem. Jej debiut - „Białe zęby” - okazał się strzałem w dziesiątkę. W samej Wielkiej Brytanii sprzedał się w ponad milionowym nakładzie, książkę nagrodzono Whitbread First Novel Award, zekranizowano ją w formie serialu telewizyjnego i obsypano...

więcej Pokaż mimo to

avatar
2719
304

Na półkach:

Poprzedni tom esejów podobał mi się bardziej, ale i ten daje dużo radości i satysfakcji. Moim ulubionym tekstem z tego tomu jest "O optymizmie i rozpaczy".

Poprzedni tom esejów podobał mi się bardziej, ale i ten daje dużo radości i satysfakcji. Moim ulubionym tekstem z tego tomu jest "O optymizmie i rozpaczy".

Pokaż mimo to

avatar
71
68

Na półkach:

ledwo przebrnęłam

ledwo przebrnęłam

Pokaż mimo to


Cytaty

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Widzi mi się


zgłoś błąd