rozwiń zwiń

Zapomniani bogowie. Słowiańska opowieść

Okładka książki Zapomniani bogowie. Słowiańska opowieść
Jarosław Prusiński Wydawnictwo: E-bookowo fantasy, science fiction
290 str. 4 godz. 50 min.
Kategoria:
fantasy, science fiction
Wydawnictwo:
E-bookowo
Data wydania:
2017-01-12
Data 1. wyd. pol.:
2017-01-12
Liczba stron:
290
Czas czytania
4 godz. 50 min.
Język:
polski
ISBN:
9788378597728
Tagi:
turbosłowiaństwo pseudohistoria
Dodaj do pakietu
Dodaj do pakietu

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki

Porównaj ceny

i
Porównywarka z zawsze aktualnymi cenami
W naszej porównywarce znajdziesz książki, audiobooki i e-booki, ze wszystkich najpopularniejszych księgarni internetowych i stacjonarnych, zawsze w najlepszej cenie. Wszystkie pozycje zawierają aktualne ceny sprzedaży. Nasze księgarnie partnerskie oferują wygodne formy dostawy takie jak: dostawę do paczkomatu, przesyłkę kurierską lub odebranie przesyłki w wybranym punkcie odbioru. Darmowa dostawa jest możliwa po przekroczeniu odpowiedniej kwoty za zamówienie lub dla stałych klientów i beneficjentów usług premium zgodnie z regulaminem wybranej księgarni.
Za zamówienie u naszych partnerów zapłacisz w najwygodniejszej dla Ciebie formie:
• online
• przelewem
• kartą płatniczą
• Blikiem
• podczas odbioru
W zależności od wybranej księgarni możliwa jest także wysyłka za granicę. Ceny widoczne na liście uwzględniają rabaty i promocje dotyczące danego tytułu, dzięki czemu zawsze możesz szybko porównać najkorzystniejszą ofertę.
Poczekaj, szukamy dla Ciebie najlepszych ofert

Pozostałe księgarnie

Informacja

Reklama
Reklama

Książki autora

Podobne książki

Reklama

Oceny

Średnia ocen
7,0 / 10
83 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE

Sortuj:
avatar
315
111

Na półkach:

Książeczkę "Zapomniani Bogowie" dostałam od swojej drogiej mamusi na święta roku 2017. Skąd pamiętam kiedy, jeśli nie pamiętam co jadłam na śniadanie? Ano mój egzemplarz jest wyjątkowy, gdyż pozyskała go na spotkaniu autorskim, więc zawiera dla mnie nawet osobistą dedykację xD. Książka jest reklamowana jako miałaby być "Ostrołęcką Starą Baśnią", a tymczasem jest spierdolona jeszcze bardziej niż to smutne jak pizda miasto, które zabija wszelką nadzieję w mieszkańcach. Osobiście jest mi strasznie wstyd z tego powodu. Miasto, w którym się urodziłam i wychowałam jest karykaturą jak ta książka. "Sukcesem" lokalnej policji jest tu rozbicie szajki sutenerów po KILKUNASTU latach, w księgarni właściciel montuje kamery w kiblu, prezydent miasta oficjalnie zabrania wyświetlania "Kleru" w jedynym kinie w mieście, tutaj pada światowy rekord stężenia alkoholu we krwi, kładka za miliony monet rozpada się po tygodniu, w państwowej telewizji mówią że nie działa sygnalizacja świetlna, prosząc o wypowiedź jakiegoś menela z dworca, a Jackowi Sasinowi było mało przepierdolenia 70 milionów złotych na wybory, które się nie odbyły, wiec przejebał kolejny miliard na elektrownię węglową, która nie powstała. Do listy wstydu dołączają "Zapomniani bogowie" Prusińskiego.
O tym, jakiego pokroju jest to książka najwybitniej oddaje wstęp tego wysrywu. Jest tam wszystko. Już drugie zdanie wskazuje na to, że jest to stek bzdur i przekłamań zmyślonych dla manipulacji czytelnikiem, autor nie ma pojęcia o czym pisze, a dalej jest tylko gorzej. Od zmyślania etymologii, przez Wielką Lechię /Sarmację i "dynastie lechickie", po nazywanie Popiela Królem Lechiem IV. Dla mnie zagadką było również to, że autor rzuca imionami rzekomych bogów jak tokarka wiórami, a co do samego Peruna, do którego wątpliwości nie ma, ma problem. Absolutnym hitem jest jednak zapis imienia Bóstwa - Świętowita, którego skażoną i niepoprawną wersją jest "światowid". Ale czegoś takiego nigdy nie widziałam. Istnieje złoty środek. Prusiński wymyślił środek chujowy i pisze "Światłowid". Nie żartuję. Ponad to w samym wstępie gówna jest tu tak dużo, że ciężko uwierzyć, że można tyle upchnąć w zaledwie 17 stronach. Tę umiejętność uznajmy za jedyną, choć wątpliwą zaletę. Ten bałwan zapewnia o "obiektywnym opisie Lechi" w tej kupie. Pisze również, że konsultował treści z historykami, ale go "nie przekonali". xD Żaden specjalista nie przeszkodził więc wesołej, bezrefleksyjnej twórczości, a te gryzmoły to wnioski wyssane z palca na podstawie zmyślonych teorii. W każdym razie tego pierdolongo nie powstydziliby się nawet najwybitniejsi pseudonaukowi wariaci. Nie wiem jak ktoś taki w ogóle mógł skończyć jakieś studia. No nie mieści mi się to w głowie. W sumie najzabawniejsze jest to, że na końcu po turbolechitach też jedzie, choć sam reprezentuje ich poglądy. No generalnie jak uda Ci się skończyć wstęp, to można powiedzieć, że wygrałeś z lekturą i mimo odruchu wymiotnego podczas czytania powinieneś dać radę doczytać ja do końca.
Oprócz faktu, że autor na każdym kroku udowadnia swoje foliarstwo i nagminnie nadużywa przymiotnik "lechickie", który został w użyciu jedynie w języku tureckim, to ten używany w książce jest iście kloaczny. Prusiński zapewnia, że język używany w książce jest staropolski. Nic bardziej mylnego. Powiem więcej. Facet ma takie braki w elementarnej wiedzy, że momentami nie jest to nawet język polski. Gniotem więc jest to pod kątem językowym, merytorycznym i fabularnym. Pomijając już liczne literówki - nawet niektóre zdania są pokraczne, jakby pisało to dziecko z podstawówki. Nie dość, że styl jest wybitnie marny, to już najgorzej wypadają dialogi. Znajdziemy tu za to liczne opisy cycków.

Fabularnie książka to takie samo dno co językowo. Oprócz przewidywalności zawiera wiele nieścisłości, szczególnie po osadzeniu głównego bohatera w więzieniu. Po tym wydarzeniu kolejne już w ogóle przestają się trzymać kupy i tracą logikę względem ciągłości.
Każdy krok podkreśla też kretynizm autora w postaci regularnego, dziecinnego rasizmu wobec Niemców najniższych lotów. Brak wiedzy i osobiste kompleksy Prusiński rekompensuje sobie między innymi spierdalaniem się do braków w urodzie zachodnich sąsiadów. Oprócz głupoty i rasizmu z każdej strony wylewa się również wspomniany już seksizm.
Przejdźmy do grzebania w braku wiedzy merytorycznej autora w treści właściwej. Jeden z bohaterów, kronikarz chrześcijański twierdzi, że "przekłada modlitwę nad ziołolecznictwo". Spoko, modlitwa to domena klechów, ale czy nam się to podoba czy nie większość wiedzy o ziołolecznictwie przynieśli na ziemie polskie chrześcijańscy mnisi, razem z wieloma nowymi gatunkami i nie powinno to nikogo dziwić, szczególnie duchownego, którzy często byli medykami. To, co również ściska odbyt z żenady za każdym razem, to używanie współczesnych nazw miejscowości. Ostrołęka po raz pierwszy wymieniona jest w XIV wieku (osada XI-XIIw.), Łomża to wiek IX-X, Rożan (nie Różan) wiek XIV, Pułtusk X (gród obronny datowany dopiero na XII w.), a Czerwin XIV i nigdy nie było tam osady. Gdzie więc do ciężkiej cholery usytuować fabułę na osi czasu?

Prusiński zupełnie odleciał też przy opisie Sobótki. Jak wiecie lub nie, święto to służyło głównie inicjacji młodzieży. Była to również jedyna ewentualna okazja do skojarzenia się w pary, aby uniknąć swatów. Sam symbol wianka tak bardzo związany z tym dniem oznacza panieństwo. Gryzipórek wypaczył ten zwyczaj dokumentnie pisząc, że święto "nie dotyczy panien. Ta noc należy do mężatek i wdów." I dalej "To jedyna noc w roku, kiedy kobiety mogą uprawiać miłość z kimś innym. Nie z własnym mężem." xD Zrobił z pięknej Kupały noc doprawiania rogów mężom. Święto rogacizny. Dalsza część przyprawia o migrenę.
W powieści, bo czemu nie, pojawia się z dupy również XIII miecz "dynastyczny" szczerbiec. Żeby było jeszcze głupiej, to autor chrzani że jest on ze stali damasceńskiej, która trafiła na ziemie polskie w XVI-XVII w. Używana była do wyrobu szabli, nie mieczy i raczej ozdobnych tudzież paradnych.
Jakby głupot było mało Prusiński wymyślił sobie, że handel ludzki jest nielegalny. Trzeba być albo skrajnie głupim, albo naginać fakty do swojego widzi mi się. Handel niewolnikami na terenach Słowiańszczyzny stanowił praktycznie drugą ważną gałąź gospodarki i zaraz obok jantaru był on jedną z najważniejszych gałęzi eksportowych, szczególnie na bliski wschód i tereny Rosji.
Pojęcie cudzołóstwa i nierządu jest z kolei eksportem z zachodu, którym autor tak gardzi. Zdradę owszem karano, ale tylko małżeńską. Jak już przy rodzinie, związkach jesteśmy. Irytuje mnie upupianie ówczesnych ludzi. Generalnie granica prokreacji bardzo przesunęła się przez ostatnie tysiąclecie, niemniej w średniowieczu z podkreśleniem na wczesne nikt nie nazwałby 15 latka dzieckiem. To byli dorośli ludzie, większość osób w tym wieku zakładała rodziny.
A to nawet nie wszystko, bo na więcej nie mam siły.
Autor robi dokładnie to, co zarzuca zagranicznym kronikarzom. Nie ma bladego pojęcia o kontekście kulturowym, ani nie zna realiów w jakich osadził fabułę tego podłego tworu. Mało tego. Jest od nich znacznie gorszy, bo dziejopisarze przynajmniej posiłkowali się obserwacjami, albo relacjami z pierwszej ręki.

Książeczkę "Zapomniani Bogowie" dostałam od swojej drogiej mamusi na święta roku 2017. Skąd pamiętam kiedy, jeśli nie pamiętam co jadłam na śniadanie? Ano mój egzemplarz jest wyjątkowy, gdyż pozyskała go na spotkaniu autorskim, więc zawiera dla mnie nawet osobistą dedykację xD. Książka jest reklamowana jako miałaby być "Ostrołęcką Starą Baśnią", a tymczasem jest spierdolona...

więcej Pokaż mimo to

3
avatar
894
74

Na półkach:

Książka zdecydowanie nie przypadła mi do gustu. Brakowało mi wartkiej akcji, fabuła po prostu mnie nudziła. Dobór tytułu jest też mało trafny. Chyba z całej lektury najbardziej spodobał mi się prolog.

Książka zdecydowanie nie przypadła mi do gustu. Brakowało mi wartkiej akcji, fabuła po prostu mnie nudziła. Dobór tytułu jest też mało trafny. Chyba z całej lektury najbardziej spodobał mi się prolog.

Pokaż mimo to

3
avatar
42
35

Na półkach: ,

Książka opowiada o czasach przed chrztem Polski, kiedy to misjonarze już głosili wiarę chrześcijańską ale na ziemiach polskich jeszcze ludzie wierzyli w bogów słowiańskich. Jak sam autor mówi, fabuła jest fikcją ale trochę w kronikach pogrzebał i coś tam z tych kronik w treści jest. Ale do rzeczy. Jak już pisałam, powieść jest genialna. Jak już po kilku rozdziałach wciągnie to musisz do końca przeczytać bo nie zaśniesz. W pewnej osadzie, grodzie, miejscowości -jak zwał tak zwał- mieszka wdowa z dwiema córkami. Dobrawa, Dobrosława i Dobromiła. Mężczyźni znajdują w lesie pobitego, nagiego "Obcego". Nikt nie wie skąd i poco on się tu wziął i kto chciał go zabić. Postanawiają umieścić go u Dobrawy z myślą, że i tak zaraz umrze. O dziwo mężczyzna dochodzi do siebie. Dziewczyny pielęgnują go, dbają o niego i Obcy zdrowieje. Niestety nie pamięta kim jest ani co go sprowadza w te strony. Przybysz jest przystojny więc zaczynają się nim interesować panny na wydaniu, łącznie z Miłką. Obcy jest jednak zainteresowany Sławką, która nie zwraca na niego uwagi. Dobrosława nie zwraca uwagi na żadnego mężczyznę, jest już w wieku dość zaawansowanym co nadaje jej status starej panny. Ona jednak sprawia wrażenie, że jest jej to obojętne. Ludzie zaczynają gadać, że nie przystoi żeby mieszkał z niezamężnymi kobietami, ale też nikt inny nie chce go przyjąć pod swój dach. W grodzie jest też jeden "zbój". Niestety ma układy i na bardzo dużo sobie pozwala, szczególnie względem Sławki. Obcy chcąc chronić dziewczynę wysyła do niej swatkę z propozycją małżeństwa. Czy Sławka go przyjęła? Nie powiem, przeczytajcie co z tego wynikło dobrego i złego. Powiem wam tylko, że zbieg okoliczności sprawia, że Obcy wchodzi w posiadanie miecza o nazwie Szczerbiec.
Mam taką cichą nadzieję, że przeczytam coś jeszcze tego autora. Do tej pory przeczytałam dwie książki i naprawdę bardzo mi się podobały. Bardzo dobrze się je czyta. Cóż mogę dodać na zakończenie? Poszukajcie, może uda się Wam przeczytać. Ja w każdym razie polecam.

Książka opowiada o czasach przed chrztem Polski, kiedy to misjonarze już głosili wiarę chrześcijańską ale na ziemiach polskich jeszcze ludzie wierzyli w bogów słowiańskich. Jak sam autor mówi, fabuła jest fikcją ale trochę w kronikach pogrzebał i coś tam z tych kronik w treści jest. Ale do rzeczy. Jak już pisałam, powieść jest genialna. Jak już po kilku rozdziałach wciągnie...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

1
Reklama
avatar
100
44

Na półkach:

Gdyby nie ostatnie 50 stron ,które czytając miałam wrażenie,że autor na siłę próbuje już skończyć książkę byłaby 8
Zabrakło mi również rozwiązania zagadki pochodzenia Obcego . Pomimo tego to jest styl ,który lubię czytać czułam się jakbym to ja spotkała tego bajarza i opowiadał mi historię a nawet momentami jakbym tam była:)
Po takiej książce mam wrażenie,że poznałam nową osobę i jej historię a nie przeczytałam książkę ;)
Pomimo,że bardziej podobała mi się wersja wierzeń Słowian z Szeptuchy to jednak styl Prusińskiego spowodował ,że sięgnęłam po jego kolejna książkę :)Mam nadzieję,że będzie warto

Gdyby nie ostatnie 50 stron ,które czytając miałam wrażenie,że autor na siłę próbuje już skończyć książkę byłaby 8
Zabrakło mi również rozwiązania zagadki pochodzenia Obcego . Pomimo tego to jest styl ,który lubię czytać czułam się jakbym to ja spotkała tego bajarza i opowiadał mi historię a nawet momentami jakbym tam była:)
Po takiej książce mam wrażenie,że poznałam nową...

więcej Pokaż mimo to

7
avatar
3522
1197

Na półkach: , ,

Sięgając po tę książkę myślałam, że dostanę porcję lekko podanej wiedzy naukowo-historycznej z przywołaniem źródeł, kronik i wszelkich dostępnych zapisków, o czasach, kiedy jeszcze nie istniało formalnie Państwo Polskie, kiedy mieszkańcami ziem w okolicach Pułtuska, Różana, Ostrołęki opiekowali się słowiańscy bogowie, kiedy w lasach spotkać można było strzygi, w rzekach utopce, kiedy na mieszkańców tych ziem najeżdżali Jaćwingowie czy inne wrogie plemiona.

Tymczasem otrzymałam zgrabną, zupełnie przyzwoitą i wciągającą powieść, coś na wzór "Starej baśni" J.I. Kraszewskiego czy "Dzikowego skarbu" Karola Bunscha, książkę magiczną, bajkową, opisującą życie w położonym nad Narwią Ostrogrodzie, skrytym w gąszczu dzikiej puszczy. Poznajemy jej mieszkańców, ich losy, zwyczaje, wierzenia, hierarchię grodu. Głównymi bohaterkami powieści są trzy kobiety - wdowa Dobrawa oraz jej dwie córki - Dobrosława (Sławka) i Dobromiła (Miłka), a także znaleziony w puszczy obcy mężczyzna, poraniony, nieprzytomny, nie pamiętający ani swej przeszłości, ani imienia, nazwany przez mieszkańców po prostu Obcym.

Książka jest naprawdę ciekawa, napisana lekkim, plastycznym językiem, posiada dobrze wykreowane postaci, których nie można nie lubić; znajdziemy w niej tajemnice, sekrety, a również wszystkie znane nam dziś uczucia, jak zazdrość, zawiść, miłość, podstępne działania. Lubię takie lekkie powieści historyczne, nawiązujące do wczesnośredniowiecznych dziejów naszej państwowości. Polecam!

Sięgając po tę książkę myślałam, że dostanę porcję lekko podanej wiedzy naukowo-historycznej z przywołaniem źródeł, kronik i wszelkich dostępnych zapisków, o czasach, kiedy jeszcze nie istniało formalnie Państwo Polskie, kiedy mieszkańcami ziem w okolicach Pułtuska, Różana, Ostrołęki opiekowali się słowiańscy bogowie, kiedy w lasach spotkać można było strzygi, w rzekach...

więcej Pokaż mimo to

100
avatar
8
6

Na półkach: , ,

Autor w sposób przyjazny i zrozumiały zapoznaje czytelnika z życia i tradycji naszych przodków, ludów słowiańskich. Myślę, że wiele nauki może każdy z nas wyciągnąć z tej opowieści, ja osobiście bardzo się zachwyciłam tą książką, ma w sobie duszę, wrażliwość i jest przede wszystkim w niej miłość.

Autor w sposób przyjazny i zrozumiały zapoznaje czytelnika z życia i tradycji naszych przodków, ludów słowiańskich. Myślę, że wiele nauki może każdy z nas wyciągnąć z tej opowieści, ja osobiście bardzo się zachwyciłam tą książką, ma w sobie duszę, wrażliwość i jest przede wszystkim w niej miłość.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

4
avatar
232
5

Na półkach:

Podczas gdy jedni autorzy przenoszą słowiańskie upiory do teraźniejszości, inni przenoszą teraźniejszość do przeszłości.
Zapraszam na lekcje historii na wesoło! 🗡️Dzięki książce "Zapomniani Bogowie" Jarosława Prusińskiego, przeniosłam się do czasów panowania Ziemowita. Wraz z Obcym, który pojawia się w tym świecie znienacka, poznałam dawne rytuały i obyczaje wśród których pojawiło się wiele ciekawostek. Amazonki, błędne płomyki, rybie pęcherze i przede wszystkim konkury... jest w czym wybierać. Świat pełen wierzeń i mitów oraz walki o lepsze jutro. Fajnie czasem przenieść się z dala od problemów ludzi przyszłości i bliżej przyjrzeć się odległej przeszłości. Ale czy nasze problemy różnią się tak bardzo? Poza wiecznie rozładowaną komórką, kochamy i potrafimy walczyć o drugiego człowieka tak samo jak nasi przodkowie. Książka dla każdego kto lubi podróże w czasie! Zapraszam na mojego Instagrama po więcej recenzji! instagram.com/kok_on_

Podczas gdy jedni autorzy przenoszą słowiańskie upiory do teraźniejszości, inni przenoszą teraźniejszość do przeszłości.
Zapraszam na lekcje historii na wesoło! 🗡️Dzięki książce "Zapomniani Bogowie" Jarosława Prusińskiego, przeniosłam się do czasów panowania Ziemowita. Wraz z Obcym, który pojawia się w tym świecie znienacka, poznałam dawne rytuały i obyczaje wśród których...

więcej Pokaż mimo to

3
avatar
308
85

Na półkach: ,

Pod względem literackim nie jest najlepiej, delikatnie rzecz ujmując. Postacie, nieraz sprawiają wrażenie, przeniesionych żywcem z XXI wieku. Natomiast, jesli chodzi o historię, to mamy prawdziwy skandal.
Autor, po 18 miesiącach "wertowania źródeł", chce pouczać specjalistów. I strasznie i śmiesznie, a zamieszczony na początku "Rys historyczny", to momentami popis nieuctwa na poziomie szkoły średniej.
Pan Prusiński, przekonuje nas, że Słowianie znali pismo, bo... Skandynawowie też znali. Nie wiem, co to za dowód, nie ma też żadnych wzmianek o tym w "kronikach rzymskich". Pan Prusiński nie podaje jednak, cóż to za kroniki. Nie mówiąc już o tym, że Rzymianie to ze Słowianami styczności za bardzo nie mieli.
"Są poszlaki świadczące o tym, że odnajdywano kamienie z wyrytymi runami" - słuchamy, jakie poszlaki? Niestety, żadne konkrety nie padają. Zapewne chodzi tutaj o tak zwane, kamienie mikorzyńskie, których fałszerstwo wykazano już wiele lat temu. Nasz pisarz najwyraźniej jednak o tym nie wie.
Mało tego, autor nie ma pojęcia, na czym polega dendrochronologia, a próbuje nauczać naukowców, co robią źle.
Mamy też takie perełki, jak "odpowiednikiem Kronosa był Światłowid" - szkoda, że nie Światłowód. Tutaj Prusiński powołuje się na profesora Gieysztora, który z całą pewnością, takich bzdur nie napisał.
Zdecydowanie nie polecam, książka zakłamująca historię, a i nie na najwyższym poziomie literackim.

Pod względem literackim nie jest najlepiej, delikatnie rzecz ujmując. Postacie, nieraz sprawiają wrażenie, przeniesionych żywcem z XXI wieku. Natomiast, jesli chodzi o historię, to mamy prawdziwy skandal.
Autor, po 18 miesiącach "wertowania źródeł", chce pouczać specjalistów. I strasznie i śmiesznie, a zamieszczony na początku "Rys historyczny", to momentami popis nieuctwa...

więcej Pokaż mimo to

19
avatar
1349
756

Na półkach: , , ,

„Zapomniani bogowie. Słowiańska opowieść” to powieść Jarosława Prusińskiego, o której dowiedziałam się przy okazji plebiscytu Brakująca Litera 2017.
Autor przenosi czytelnika do początku X wieku, gdy Polska nazywała się Lechia, a ludzie wciąż czcili starożytnych bogów, choć chrześcijaństwo już nadciągało i na te tereny.
Poznajemy Dobrawę oraz jej dwie córki, „starą pannę” czyli dwudziestoletnią Dobrosłwę oraz młodszą Dobromiłę.
To właśnie do ich domu sąsiad wraz z synem przynoszą z puszczy umierającego obcego. Łysy, z rozbitą czaszką, nagi – wydaje się, że w ciągu kilku godzin umrze.
Tak się nie dzieje. Obcy dochodzi do siebie, choć stracił pamięć. Jego pojawienie się wywoła sporo nieprzewidzianych wydarzeń w domu wdowy i Ostrogrodzie.

Na początku autor prezentuje czytelnikowi dość obszerny wstęp z podaniem wielu faktów historycznych oraz opowiada o tym ile pracy włożył w pisanie tej powieści, poznając słowiańskie zwyczaje i wierzenia.
Akcja powieści rozpoczyna się bardzo dynamicznie, poznajemy głównych bohaterów, poznajemy miejsce w którym żyją, słowiańskie zwyczaje.
Nie sposób nie polubić główne bohaterki i Obcego, który z racji utraty pamięci, nie ma nawet imienia.
Autor kreśli swoich bohaterów, nie tylko tych pierwszoplanowych, bardzo dobrze, prezentując pełen wachlarz ich charakterów.

Na tle codziennego życia mieszkańców grodu i naszych bohaterów poznajemy słowiańskie zwyczaje, wierzenia, bogów, przesądy, to z kim popadali w konflikty i walczyli.
Jednym z najważniejszych wątków w powieści jest Obcy i jego pojawienie się w Ostrogrodzie oraz wątek miłosny, który na szczęście jest przedstawiony w bardzo subtelny i przyjemny sposób. Miłosne rozterki, skrywane tajemnice, niepewność, nieporozumienia, lęk przed odrzuceniem. A do tego pierwsza prawdziwa miłość i nadzieja na szczęście.
Podobał mi się taki sposób pisania o miłosnych perypetiach bohaterów.
Obecność Obcego u wdowy Dobrawy i jej córek jest rozciągnięta w czasie, wiec wraz z nim poznajemy panujące w danej porze roku święta i obrządki. Do tego dochodzi tajemniczy wątek morderstwa, który wraz z uczuciowymi perturbacjami bohaterów stanowi główną oś fabuły.

Autor ma całkiem dobry styl, a powieść jest napisana bardzo lekkim językiem. To wciągająca historia o miłości, tajemnicach, codziennym życiu, walce o przetrwanie w trudnych warunkach i życiu w zgodzie z naturą. To historia ludzkich radości i smutków, zawiści i zazdrości, ale i miłości i przyjaźni. W lekki i okraszony humorem sposób Jarosław Prusiński snuje swoją opowieść, pozwalając czytelnikowi na swoje refleksje odnośnie naszej historii i słowiańskiej mitologii.
Daje czytelnikowi lekkiego pstryczka w nos, przypominając o tym, że w szkole uczymy się mitologii Greckiej, Rzymskiej, a o naszej wspaniałej kulturze i dawnych wierzeniach nawet się nie wspomina.

„Zapomniani bogowie. Słowiańska opowieść” to fajna historia, wciągająca i bardzo przyjemna w odbiorze. Czyta się ją z ogromną ciekawością, jednocześnie mając okazję poznać nasze dawne obyczaje i kulturę.
Jego bohaterowie są ciekawi, pełnokrwiści, a w powieści nie brakuje również brutalności, która niewątpliwie cechowała tamte czasy. Autor zwraca również czytelnikowi uwagę na to, jak przedmiotowo były traktowane niegdyś kobiety i jak łatwo można było pozbawić je szansy na normalne życie, skazując na straszny los tylko dlatego, że jakiś mężczyzna postanowił ją zgwałcić. To straszne, że winą za tak straszny czyn obarczano ofiarę i cieszę się, że autor o tym pisze, bo i dziś zdarza się, że ofiary gwałtu są jednocześnie obwiniane o to, że do niego doszło.

Podsumowując, „Zapomniani bogowie. Słowiańska opowieść” to lekka, ale niepozbawiona głębszej refleksji powieść w Słowiańskich klimatach. Czyta się ją bardzo dobrze, bohaterów się lubi i im kibicuje, a wątek miłosny obserwuje niekiedy ze szczerym uśmiechem na ustach.
Mam nadzieję, że autor napisze jeszcze inne książki w takim klimacie, bo ta powieść dostarczyła mi bardzo pozytywnych wrażeń i dobrą rozrywkę.

Moje Czytanie, czyli czytelniczy miszmas

„Zapomniani bogowie. Słowiańska opowieść” to powieść Jarosława Prusińskiego, o której dowiedziałam się przy okazji plebiscytu Brakująca Litera 2017.
Autor przenosi czytelnika do początku X wieku, gdy Polska nazywała się Lechia, a ludzie wciąż czcili starożytnych bogów, choć chrześcijaństwo już nadciągało i na te tereny.
Poznajemy Dobrawę oraz jej dwie córki, „starą pannę”...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

11
avatar
549
530

Na półkach:

Mitologia słowiańska mnie ciekawi, ale moja wiedza na temat tych wierzeń jest wciąż niewielka. Pewnie jest to spowodowane tym, że wolę opowieści zbeletryzowane niż naukowe opracowania. Poza tym nawet w szkole uczymy się mitologii greckiej, rzymskiej, a słowiańska czasami gdzieś tam przemknie, przy okazji omawiania jakiejś lektury na języku polskim czy w postaci krótkiej, suchej notatki na historii. Z ogromną przyjemnością sięgam więc po książki w stylu serii Kwiat Paproci K.B. Miszczuk. Tak, wiem, że to akurat bardziej fantasy, a nie faktyczne odzwierciedlenie wierzeń Słowian, jednak od pochłonięcia tej tetralogii zaczęłam zwracać większą uwagę na powieści ze słowiańskimi wątkami.

"Zapomniani bogowie" to nie jest książka historyczna, jak pisze sam autor we wstępie do tej powieści. Jednak można ją za takową uważać. Historyczną beletrystykę, rzekłabym. Naprawdę dobrą historyczną beletrystykę, ze świetnie zarysowanymi średniowiecznymi realiami, żywymi dialogami, zabawnymi scenami i niejedną tajemnicą w tle. I można by się czepiać, że język powieści jest zbyt współczesny, ale to nie do końca ma znaczenie. Dzięki temu zabiegowi rozmowy, które prowadzą bohaterowie, są żywe, dynamiczne i bliższe nam, niż gdyby posługiwali się oni, na przykład, językiem w stylu tego ze "Starej Baśni" Kraszewskiego. Widać, że autor poświęcił wiele godzin na zgłębienie dostępnych wydawnictw opisujących świat średniowiecznych Słowian. Efektem tych badań jest wartka opowieść, w którą możemy się zagłębić, by spędzić z bohaterami powieści kilka ładnych godzin.

Pewnego dnia w lesie, niedaleko nadnarwiańskiego Ostrogrodu, znaleziono nieprzytomnego, ledwie żywego człowieka. Był nagi, z rozbitą głową i nikt go wcześniej nie widział w tych okolicach. Mężowie przynoszą go do domu Dobrawy, wdowy i matki dwóch córek, Dobrosławy i Dobromiły. Kobieta nie jest zachwycona, ale przyjmuje Obcego pod swój dach, szczególnie, że mężczyźni nie wróżą mu długiego życia. Przynieśli go z lasu raczej po to, by umierał w godnych warunkach. Jednak troskliwa opieka trzech kobiet sprawia, że Obcy powoli dochodzi do zdrowia. Jego obecność wprowadza ożywienie w grodzie, a sam tajemniczy mężczyzna jest tematem wielu rozmów i plotek powtarzanych przez mieszkańców. Nikt nie wie, skąd się wziął, a chory sam niczego sprzed napaści nie pamięta...

Obcy, który nagle pojawia się w grodzie i zaburza znaną mieszkańcom codzienność, stanowi centrum całej tej opowieści. Wszystkie opisywane wydarzenia mają związek z mężczyzną i jego obecnością w chacie Dobrawy, w grodzie. Wraz z nim poznajemy zwyczaje Słowian, tradycje, panujące tam prawa, o których autor pisze w bardzo przystępnej formie, bez niepotrzebnego naukowego zadęcia. Gdyby tak były pisane podręczniki do historii, jestem przekonana, że znacznie więcej osób chętnie uczyłoby się tego przedmiotu w szkole. Ja ze szkolnej historii o Lechii nie pamiętam już nic...
Córki Dobrawy to młode i ładne dziewczęta, choć Dobrosława uchodzi już za starą pannę. Ma niewiele ponad 20 lat, lecz u Słowian jest to wiek, w którym powinna już być żoną i matką. Jednak dziewczyna nosi w sercu straszną tajemnicę, która nie pozwala jej normalnie żyć. Od czasu, gdy mając 15 lat uciekła z domu, stroni od ludzi, nie przyjmuje żadnych konkurentów, których proponuje jej swatka, a czas spędza głównie w lesie, na polowaniach. Nikomu nie zdradziła jeszcze, co przydarzyło jej się w tamtej podróży, ale wróciła odmieniona. Młodsza o kilka lat Miłka jest panną na wydaniu. Na razie zerka nieśmiało na chłopców z grodu i powoli staje się kobietą, gotową do zamążpójścia. Obie dziewczyny zerkają ukradkiem na przybysza, lecz każda z innym nastawieniem...

Wątek miłosny jest cudny. Tak po prostu. Nienachalny i delikatny, ale równocześnie pełen emocji i akcji. Nie znoszę w książkach przerysowanych i przesłodzonych postaci, których ckliwe umizgi i niezdecydowanie denerwują i psują przyjemność z lektury. W "Zapomnianych bogach" będziecie mogli obserwować, jak Obcy próbuje dotrzeć do zamkniętej w sobie i wrogo nastawionej do świata Sławki, która jednak, mimo tworzonego przez lata muru, bardzo pragnie być kochana i móc kochać. Tęskni za uczuciem do mężczyzny, a Obcy jej się podoba, ale tajemnica, która spala ją od wewnątrz, nie pozwala jej uwierzyć, że mogliby być razem. Dziewczyna jest przekonana, że kiedy zdradzi mężczyźnie swój sekret, on nie zechce na nią nawet spojrzeć. Obcy zaś naprawdę bardzo się stara, by zasłużyć na miłość dziewczyny, lecz nie ma pojęcia o powodach jej niezrozumiałego zachowania. Nie jest pewien, czy ona w ogóle darzy go uczuciem, skoro wysyła mu sprzeczne sygnały.

Autor fantastycznie opisał humory Sławki, jej wściekłe odzywki w dialogach z Obcym i wybuchowe reakcje na kontakty mężczyzny z innymi kobietami z grodu, a także jego odpowiedzi na czasami naprawdę przykre słowa padające z ust dziewczyny. Może tylko trochę za często uciekała od konfrontacji, ale tak została skonstruowana ta postać, więc w taki właśnie sposób Sławka radziła sobie z mętlikiem w głowie i sercu. W tej dziwnej relacji zaprezentowany został cały wachlarz emocji, do koloru, do wyboru. To jeden z przyjemniejszych wątków miłosnych, jakie miałam okazję śledzić w różnych powieściach.

W pewnym momencie pojawił się na kartach powieści kronikarz, który bardzo negatywnie postrzegał "pogan" żyjących w Ostrogrodzie. Jego zadaniem było opisanie zwyczajów Słowian, co czynił bardzo skrupulatnie, ale, niestety stronniczo, gdyż nie znając ich języka, niewiele rozumiał z tego, co widział. Miało to odzwierciedlenie w jego zapiskach, które nijak miały się do rzeczywistości. Postać ta bardzo ubarwiła opowieść. Skojarzyła mi się natychmiast z Koszałkiem-Opałkiem i z uśmiechem śledziłam poczynania pisarza. Żeby przekonać się, jak potoczyły się losy tej postaci, musicie przeczytać książkę. Gwarantuję, że spodoba Wam się ten wątek :-)

Trochę się rozpisałam, ale ta książka ma taki potencjał, że musiałam o wszystkim Wam opowiedzieć. Wcale nie pogniewałabym się, gdyby pojawił się kolejny tom o perypetiach Sławki i Obcego... ;-) Panie Autorze, co Pan na to? :-)

Recenzja powstała w związku z promocją książek biorących udział w niezależnym konkursie "Brakująca Litera" 2017

Mitologia słowiańska mnie ciekawi, ale moja wiedza na temat tych wierzeń jest wciąż niewielka. Pewnie jest to spowodowane tym, że wolę opowieści zbeletryzowane niż naukowe opracowania. Poza tym nawet w szkole uczymy się mitologii greckiej, rzymskiej, a słowiańska czasami gdzieś tam przemknie, przy okazji omawiania jakiejś lektury na języku polskim czy w postaci krótkiej,...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

10

Cytaty

Więcej
Jarosław Prusiński Zapomniani bogowie. Słowiańska opowieść Zobacz więcej
Jarosław Prusiński Zapomniani bogowie. Słowiańska opowieść Zobacz więcej
Reklama
Więcej
Reklama
zgłoś błąd