Zaułki St. Naarten

Okładka książki Zaułki St. Naarten
Marcin Mortka Wydawnictwo: SQN Originals Cykl: Morza wszeteczne (tom 3) fantasy, science fiction
432 str. 7 godz. 12 min.
Kategoria:
fantasy, science fiction
Cykl:
Morza wszeteczne (tom 3)
Wydawnictwo:
SQN Originals
Data wydania:
2021-07-07
Data 1. wyd. pol.:
2021-07-07
Liczba stron:
432
Czas czytania
7 godz. 12 min.
Język:
polski
ISBN:
9788382102406
Tagi:
piraci morza wszeteczne
Dodaj do pakietu
Dodaj do pakietu

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki

Porównaj ceny

i
Porównywarka z zawsze aktualnymi cenami
W naszej porównywarce znajdziesz książki, audiobooki i e-booki, ze wszystkich najpopularniejszych księgarni internetowych i stacjonarnych, zawsze w najlepszej cenie. Wszystkie pozycje zawierają aktualne ceny sprzedaży. Nasze księgarnie partnerskie oferują wygodne formy dostawy takie jak: dostawę do paczkomatu, przesyłkę kurierską lub odebranie przesyłki w wybranym punkcie odbioru. Darmowa dostawa jest możliwa po przekroczeniu odpowiedniej kwoty za zamówienie lub dla stałych klientów i beneficjentów usług premium zgodnie z regulaminem wybranej księgarni.
Za zamówienie u naszych partnerów zapłacisz w najwygodniejszej dla Ciebie formie:
• online
• przelewem
• kartą płatniczą
• Blikiem
• podczas odbioru
W zależności od wybranej księgarni możliwa jest także wysyłka za granicę. Ceny widoczne na liście uwzględniają rabaty i promocje dotyczące danego tytułu, dzięki czemu zawsze możesz szybko porównać najkorzystniejszą ofertę.
Reklama
Reklama

Książki autora

Podobne książki

Reklama

Oceny

Średnia ocen
7,6 / 10
50 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE

Sortuj:
avatar
450
373

Na półkach: ,

Jak dobrze było powrócić do kompanii Kapitana Rolanda Wywijasa! Już człowiek zaczął zapominać jak dobre to pirackie fantasy jest... :) Kontynuacja przygód nieokrzesanego kapitana i jego oryginalnej załogi przenosi czytelnika w świat diabelskich intryg, niezwykłego humoru, osobliwych postaci, zabawnego języka i po prostu świetnej zabawy. A sam Wywijas przejdzie osobliwą, delikatną, acz zauważalną metamorfozę, która mi akurat przypadła do gustu. Tak więc jeśli lubisz siec, bić, pić, siarczyście kląć i dużo się śmiać to jest to pozycja bez wątpienia dla Ciebie!!

Jak dobrze było powrócić do kompanii Kapitana Rolanda Wywijasa! Już człowiek zaczął zapominać jak dobre to pirackie fantasy jest... :) Kontynuacja przygód nieokrzesanego kapitana i jego oryginalnej załogi przenosi czytelnika w świat diabelskich intryg, niezwykłego humoru, osobliwych postaci, zabawnego języka i po prostu świetnej zabawy. A sam Wywijas przejdzie osobliwą,...

więcej Pokaż mimo to

avatar
154
154

Na półkach:

Naprawdę fajny tom ale czy taki wyjątkowy?
Zaułki St. Naarten trzyma poziom – fajny humor, spoko akcja i przyjemny styl, ciekawe pomysły.
Cała trylogia mi się podobała ale w moim odczuciu nie jest tak dobra jak „Nie ma tego złego”.

Naprawdę fajny tom ale czy taki wyjątkowy?
Zaułki St. Naarten trzyma poziom – fajny humor, spoko akcja i przyjemny styl, ciekawe pomysły.
Cała trylogia mi się podobała ale w moim odczuciu nie jest tak dobra jak „Nie ma tego złego”.

Pokaż mimo to

avatar
76
70

Na półkach: ,

Dzisiaj przychodzę do was z recenzją ostatniego tomu trylogii "Mórz Wszetecznych", czyli "Zaułki St. Naarten" autorstwa Marcina Mortki. Nie przedłużając, sprawdźmy, jak wypada na tle wcześniejszych!

Nie przedłużając, tom trzeci stoi na bardzo podobnym poziomie do dwóch poprzednich. Nadal mamy całą masę szybkiej akcji, cudowny humor i przyjemny styl, czyli wszystko, za co chwaliłam poprzednie tomy. Akcja momentami krąży w okolicach absurdu, ale takiego jego typu, że co chwilę się uśmiechałam i nie mogłam nijak przewidzieć zakończenia książki. Widać, że autor też się podczas pisania po prostu dobrze bawił.

Nawet nie zauważyłam, kiedy polubiłam Carmin, która okazała się ostatnim czynnikiem przypieczętowującym przemianę Rolanda. Przy niej całkiem widać, jak bardzo zmienił się od początku serii i wyraźnie zaczął troszczyć o swoją załogę oraz bezinteresownie zabrał się za ratowanie świata. Plusem jest fakt, że przemiana przebiegła całkiem naturalnie i nie była nagła. Co do reszty postaci, cieszę się z tego, jak ostatecznie poprowadzono wątek Seamusa, na który odrobinę narzekałam przy poprzedniej książce. Większość towarzyszy Rolanda też otrzymała wystarczające podsumowania. Dowiedziałabym się może odrobinę więcej o Baobabie i jego sekretach.

Ostatnimi czasy nie narzekam na brak wątków romantycznych w książka, a wręcz przeciwnie. Naturalnie więc przeszłam koło jego braku w poprzednich tomach z pewną radością i ulgą, a tutaj zostałam zaskoczona. Wątek romantyczny jest mocno typowy - od nienawiści do miłości. Normalnie przewróciłabym oczami, ale został bardzo sprawnie poprowadzony w tle, że dodatkowo kilka razy się dzięki niemu uśmiechnęłam. I to chyba był klucz - po prostu nie grał głównych skrzypiec i przez większość czasu fabuła prowadzona była niezależnie od niego. Jest to zdecydowany plus, bo zwykle taki wątek jest główną osią książki, gdzie się pojawia.

Żałuję, że wątek Bestii został tak szybko ucięty bez wyjaśnień, ale może niektóre rzeczy lepiej wypadają ze swoją tajemniczą otoczką. Ostateczne zakończenie było dla mnie też odrobinę za szybkie i za bardzo szczęśliwe, ale są to nadal tylko drobne uwagi i kwestia gustu.

Nie spodziewałam się, że jakieś podziękowania w książce tak mnie ujmą. Wiem, że to nierealne, ale panie Mortka, jeśli pan to kiedyś przeczyta, to zdecydowanie cieszę się, że ta książka nie była ostatnią rzeczą w życiu, którą pan zrobił.

Podsumowując, jeśli podobały się wam dwa poprzednie tomy serii, ten na pewno też was nie zawiedzie. Całą serię zdecydowanie polecam, mimo że nie będzie moją ulubioną pana Mortki. Moje serce nadal niepodzielnie należy do Kociołka i jego ekipy od serii "Nie ma tego Złego".

Dzisiaj przychodzę do was z recenzją ostatniego tomu trylogii "Mórz Wszetecznych", czyli "Zaułki St. Naarten" autorstwa Marcina Mortki. Nie przedłużając, sprawdźmy, jak wypada na tle wcześniejszych!

Nie przedłużając, tom trzeci stoi na bardzo podobnym poziomie do dwóch poprzednich. Nadal mamy całą masę szybkiej akcji, cudowny humor i przyjemny styl, czyli...

więcej Pokaż mimo to

Reklama
avatar
662
474

Na półkach: , ,

Bardzo troskliwi kamraci pragną Kapitana Rolanda … wyswatać :) wiadomo, że nic dobrego z tego wyjść nie może.

Ponadto załoga cały czas walczy z diabłami, nie szczędząc w środkach oraz pomysłach, choć te pierwsze są znikome, a te drugie szalone.

Nie spodziewałem się tak dobrej trylogii po polskim autorze, ale przekonany do prozy Pana Mortki, idę kupić inne jego książki :)

Bardzo troskliwi kamraci pragną Kapitana Rolanda … wyswatać :) wiadomo, że nic dobrego z tego wyjść nie może.

Ponadto załoga cały czas walczy z diabłami, nie szczędząc w środkach oraz pomysłach, choć te pierwsze są znikome, a te drugie szalone.

Nie spodziewałem się tak dobrej trylogii po polskim autorze, ale przekonany do prozy Pana Mortki, idę kupić inne jego książki :)

Pokaż mimo to

avatar
461
213

Na półkach: ,

Długo wyczekiwana.
Pewnie dlatego oczekiwania wyrosły ponad bocianie gniazdo i ciężko im sprostać...
Akcja wartka, postaci kolorowe, przygody ciekawe. Ale... Za dużo mi tu kurew, japierdolów i tym podobnych - wciąż uważam, że to cecha naszego aktualnego języka, który dziś jest o wiele bardziej ordynarny, niż choćby 50 lat temu, a co dopiero mówić o piratach walczących armatami na żaglowcach...
"W sukurs bieżę" me serce skradło i tyle.

Długo wyczekiwana.
Pewnie dlatego oczekiwania wyrosły ponad bocianie gniazdo i ciężko im sprostać...
Akcja wartka, postaci kolorowe, przygody ciekawe. Ale... Za dużo mi tu kurew, japierdolów i tym podobnych - wciąż uważam, że to cecha naszego aktualnego języka, który dziś jest o wiele bardziej ordynarny, niż choćby 50 lat temu, a co dopiero mówić o piratach walczących...

więcej Pokaż mimo to

avatar
342
191

Na półkach: , , ,

No cóż, to niestety koniec. Koniec przygód kapitana Wywijasa, który z obelg i przekleństw uczynił sztukę. W tej części dzieje się tyle i tak szybko, że brakowało tchu do zrobienia sobie herbaty 🙂. Roland to już nie schematyczny pirat, ale strateg i polityk pełną gębą....lub macką. Długo czekaliśmy na 3 część, ale zdecydowanie było warto , bo warsztat i treść Pan Marcin Mortka doprowadził na wyżyny pisarstwa i chyba jest to najlepsza część serii beż uszczerbku dla poziomu wcześniejszych. M Mortka stworzył Świat i bohatera wyjątkowego, nietuzinkowego i niezwykle barwnego, co było dla mnie niemożliwe do połączenia ( jak to piraci w fantasy???), a po przeczytaniu stało odkryciem literackim autora, jego twórczości i niebywałego talentu. Chylę czoła przed nim i brawo! brawo! brawo! Mam tylko pewien niedosyt. Jak to wszystko się zaczęło? Aż prosi się o prequel.

No cóż, to niestety koniec. Koniec przygód kapitana Wywijasa, który z obelg i przekleństw uczynił sztukę. W tej części dzieje się tyle i tak szybko, że brakowało tchu do zrobienia sobie herbaty 🙂. Roland to już nie schematyczny pirat, ale strateg i polityk pełną gębą....lub macką. Długo czekaliśmy na 3 część, ale zdecydowanie było warto , bo warsztat i treść Pan Marcin...

więcej Pokaż mimo to

avatar
314
121

Na półkach:

"Zaułki St. Naarten" to trzeci tom cyklu o piratach autorstwa Marcina Mortki.
Ponowne spotkanie z Rolandem Wywijasem, przepraszam, KAPITANEM (😂) Rolandem Wywijasem oraz jego załogą było cudowne! Z tą ekipą nie można się nudzić! W tym tomie również zapewnili mi masę rozrywki, przygód, absurdalnych i komicznych sytuacji oraz całe mnóstwo zabawnych dialogów oraz ich przekomarzanek.

Kapitan wciąż mierzy się z siłami Piekła, które planuje opanować Wyspy Rozpustne, a później pozostałe terytoria należące do ludzi. Piekło to szczwany przeciwnik, który chowa wiele asów w rękawie. Autor również zastosował kilka nowych pomysłów, nie wszystkie były genialne, ale zdecydowana większość przypadła mi do gustu 😃

Uwielbiam tych bohaterów, są moimi ulubionymi na ten moment książkowymi piratami. Zabawni, pokręceni, dziwni i sprytni, to zaledwie niektóre z ich cech. W kolejnej części ich przygód jeszcze mocniej się z nimi zżyłam i jeszcze bardziej ich polubiłam. Tym razem ekipę urozmaicona nieco nowa postać - Carmen, która początkowo wydaje się rozpuszczoną paniusią, ale jak się okaże, umie też pokazać pazurki.

Styl autora również przypadł mi do gustu, jego humor do mnie trafia, zwłaszcza gdy potrzebuję książki, która mnie odpręży po trudniejszym dniu.

Ta część, podobnie jak poprzednia zapewniła mi wiele świetnych przygód, śmiechu i emocji. Czas z nią spędzony jest bezcenny, bardzo mi się podobała. Myślę nad minusami jakie mogłabym wymienić i w sumie to nic nie przychodzi mi do głowy 😅 te książki to nie są arcydzieła, ale naprawdę ogromnie miło spędziłam przy nich czas i nabrałam sentymentu.

Jeśli lubicie pirackie klimaty, fantastykę z diabłami, rubaszny humor, wiele przygód i sporo akcji to myślę, że ten cykl również i Wam się spodoba ❤️

"Zaułki St. Naarten" to trzeci tom cyklu o piratach autorstwa Marcina Mortki.
Ponowne spotkanie z Rolandem Wywijasem, przepraszam, KAPITANEM (😂) Rolandem Wywijasem oraz jego załogą było cudowne! Z tą ekipą nie można się nudzić! W tym tomie również zapewnili mi masę rozrywki, przygód, absurdalnych i komicznych sytuacji oraz całe mnóstwo zabawnych dialogów oraz ich...

więcej Pokaż mimo to

avatar
397
199

Na półkach:

To trzecia i zarazem ostatnia książka serii Morza Wszeteczne. Kto nie czytał poprzednich tomów, niech koniecznie nadrobi, ponieważ trzecia część jest dopełnieniem trylogii.

Saint Naarten, to część Wichraju, który znajduje się na Wyspach Rozpustnych.
Roland zwany Wywijasem, stał się swego rodzaju mistrzem sztuk walk dowolnych. Potrafi nie tylko strzelać z broni palnej, ale i niestrudzenie owijać mackami swoich wrogów. Walczy z najbardziej nędznymi kreaturami, nie straszny mu nawet sam diabeł.
Ciągle jest kapitanem swojej prawie niezawodnej drużyny. Jakie pirackie przygody czekają ich tym razem?

Zaułki St. Naarten nie odstają od reszty książek z serii, jeśli polubiliście dwa pierwsze tomy o równie tajemniczych tytułach, to ta opowieść również was porwie.
Nie zabraknie dużej dawki humoru, pirackich przygód i nowych wątków.
Książki są pięknie wydane i prezentują się świetnie na półkach biblioteczki.

To trzecia i zarazem ostatnia książka serii Morza Wszeteczne. Kto nie czytał poprzednich tomów, niech koniecznie nadrobi, ponieważ trzecia część jest dopełnieniem trylogii.

Saint Naarten, to część Wichraju, który znajduje się na Wyspach Rozpustnych.
Roland zwany Wywijasem, stał się swego rodzaju mistrzem sztuk walk dowolnych. Potrafi nie tylko strzelać z broni palnej, ale...

więcej Pokaż mimo to

avatar
564
166

Na półkach: ,

Cóż to było za udane zwieńczenie bardzo udanej trylogii <3 Po prostu kocham!

W trzecim tomie trylogii o Morzach Wszetecznych, Roland i jego załoga znów będą musieli zmierzyć się z samym piekłem i uratować swój świat. Przy okazji nasz ulubiony choleryczny kapitan zostanie wyswatany z pewną bezczelną księżniczką o niewyparzonym języku. Czy banda piratów uratuje St. Naarten i Wyspy Rozpustne przed inwazją? Tego musicie już dowiedzieć się sami, ale jedno jest pewne: czeka na Was niezapomniana przygoda i potężna dawka humoru.

Przy "Zaułkach St. Naarten" bawiłam się równie dobrze co i przy poprzednich tomach. Ogólnie wątki romantyczne w fantastyce są często oklepane i mało angażujące, jednak tutaj Marcin Mortka ograł to na swój sposób i wyszło mu to znakomicie. Jest chemia między bohaterami, widać jak relacja się rozwija i w pewnym momencie sama zaczęłam im kibicować. Jedno jest pewne: Roland i Carmin to teraz jedna z moich ulubionych książkowych parek xD

Równie dobrze poprowadzone są relacje w załodze, oraz między Rolandem, a jego dawnym nawigatorem, a obecnie gubernatorem Wysp Rozpustnych, czyli Seamusem. Mimo różnic w poglądach i charakterach, są oni bliskimi przyjaciółmi a sam Roland nie waha się ruszyć na pomoc dawnemu podwładnemu. Nie mogło oczywiście zabraknąć soczystych przekleństw, kłótni i podejrzeń o bunt. A także solidnej dawki tradycyjnego wpierdolu.

A skoro już przy tym jesteśmy... To fabuła stoi akcją. Jest jej tu ogrom i nie ma momentów przestoju. Znajdzie się również miejsce na szalone plany i pomysły Rolanda, które w normalnych okolicznościach nie mogłyby wypalić. Wtargnięcie do samego piekła i porwanie jednego z ichniejszych dygnitarzy? Proszę bardzo! Brawurowa ucieczka z więzienia? Dla fanów również coś się znajdzie. Pojedynki i morskie bitwy? Mamy to! Ach, czegóż chcieć więcej?

"Zaułki St. Narteen", a także poprzednie tomy, to ksiązki do których wrócę nie raz. Marcin Mortka pisze w taki sposób i tak operuje humorem, że mój się od razu się poprawił. To takie komfortowe powieści, które są idealne na plażę i na zimowy wieczór, kiedy to każdemu potrzebna jest odrobina ciepełka. Polecam ogromnie mimo, że humor nie każdemu może przypasować. Jednak warto bo to świetna lektura, która pozwoli oderwać sie od szarej rzeczywistości.

Cóż to było za udane zwieńczenie bardzo udanej trylogii <3 Po prostu kocham!

W trzecim tomie trylogii o Morzach Wszetecznych, Roland i jego załoga znów będą musieli zmierzyć się z samym piekłem i uratować swój świat. Przy okazji nasz ulubiony choleryczny kapitan zostanie wyswatany z pewną bezczelną księżniczką o niewyparzonym języku. Czy banda piratów uratuje St. Naarten...

więcej Pokaż mimo to

avatar
1348
103

Na półkach: , , ,

Długo kazała na siebie czekać ta książka. Właśnie sprawdziłam, że poprzednia część wyszła w 2015 roku (!). A czy warto było czekać? Zakończenie trylogii nie jest złe, wręcz przeciwnie, nawet uważam, że lepiej napisane niż poprzednie części (które oczywiście sobie odświeżyłam przed czytaniem) - więcej i lepsze dialogi, wartka akcja, dużo rubasznego humoru. To wszystko jest, ale jednak okazuje się, że jakoś lepiej Rolanda zapamiętałam niż jest on w rzeczywistości. Chyba po prostu gust literacki się zmienia i to co kiedyś uważałam za arcydzieło, teraz jest przeciętnym czytadłem wakacyjnym. Niemniej, polecam. Warto zakończyć wreszcie tę trylogię, a zakończona jest ona świetnie i choć pogoda za oknem nie sprzyja pomaga na chwilę przenieść się na statek i pożeglować w dal.

Długo kazała na siebie czekać ta książka. Właśnie sprawdziłam, że poprzednia część wyszła w 2015 roku (!). A czy warto było czekać? Zakończenie trylogii nie jest złe, wręcz przeciwnie, nawet uważam, że lepiej napisane niż poprzednie części (które oczywiście sobie odświeżyłam przed czytaniem) - więcej i lepsze dialogi, wartka akcja, dużo rubasznego humoru. To wszystko jest,...

więcej Pokaż mimo to


Cytaty

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Zaułki St. Naarten


Reklama
zgłoś błąd