rozwińzwiń

Göring i psychiatra. Tragiczny pojedynek umysłów

Okładka książki Göring i psychiatra. Tragiczny pojedynek umysłów autora Jack El-Hai, 9788379612161
Okładka książki Göring i psychiatra. Tragiczny pojedynek umysłów
Jack El-Hai Wydawnictwo: Prószyński i S-ka Ekranizacje: Norymberga (2025) historia
320 str. 5 godz. 20 min.
Kategoria:
historia
Format:
papier
Tytuł oryginału:
The Nazi and the Psychiatrist: Hermann Göring, Dr. Douglas M. Kelley, and a Fatal Meeting of Minds at the End of WWII
Data wydania:
2015-05-21
Data 1. wyd. pol.:
2015-05-21
Liczba stron:
320
Czas czytania
5 godz. 20 min.
Język:
polski
ISBN:
9788379612161
Tłumacz:
Jarosław Skowroński
Ekranizacje:
Norymberga (2025)
Średnia ocen

6,7 6,7 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Göring i psychiatra. Tragiczny pojedynek umysłów w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

Göring i psychiatra. Tragiczny pojedynek umysłów



książek na półce przeczytane 1374 napisanych opinii 746

Oceny książki Göring i psychiatra. Tragiczny pojedynek umysłów

Średnia ocen
6,7 / 10
103 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Göring i psychiatra. Tragiczny pojedynek umysłów

avatar
210
22

Na półkach:

Od czego zacząć.. Może od tego, że pewnie tak jak ja sporo osób zasugeruje się i będzie szukało w tej książce szczegółowego opisu procesu w Norymnergii. Otóż nie, moi drodzy to zupełnie inna historia. Jest niezbyt obszerny opis kilku dni z procesu, jednak główna część książki poświęcona jest życiu Psychiatry zajmującego się osadzonymi Nazistami. Jego problemy, życiowe wymagania jakie sobie stawiał i historii jego rodziny. Znajdziemy też próbę zrozumienia nazistowskich celów, myśli...

Od czego zacząć.. Może od tego, że pewnie tak jak ja sporo osób zasugeruje się i będzie szukało w tej książce szczegółowego opisu procesu w Norymnergii. Otóż nie, moi drodzy to zupełnie inna historia. Jest niezbyt obszerny opis kilku dni z procesu, jednak główna część książki poświęcona jest życiu Psychiatry zajmującego się osadzonymi Nazistami. Jego problemy, życiowe...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
13
12

Na półkach:

Książka „Norymberga. Naziści oczami psychiatry” autorstwa Jacka El-Hai to pozycja z mocno zaburzonymi proporcjami – z 320 stron tekstu jedynie około 190 realnie skupia się na procesach norymberskich. Pozostała część to nużąca historia życia Douglasa Kelleya, który jako postać jest zupełnie nieciekawy. Autor momentami zbyt mocno odpływa w stronę dramatu obyczajowego, co tylko potęguje znużenie biograficzną częścią publikacji.

Sama część reportażowa, oparta na pracy Kelleya w norymberskich celach, to jednak kawał niezłej historii. Autor szczegółowo pokazuje kulisy procesów oraz prywatne oblicza zbrodniarzy, przybliżając m.in. pionierskie zastosowanie testów Rorschacha. Sylwetki nazistów są nakreślone sprawnie i merytorycznie. To rzetelne spojrzenie na mroczną historię zostało niestety niepotrzebnie rozwleczone wątkami osobistymi psychiatry.

Książka „Norymberga. Naziści oczami psychiatry” autorstwa Jacka El-Hai to pozycja z mocno zaburzonymi proporcjami – z 320 stron tekstu jedynie około 190 realnie skupia się na procesach norymberskich. Pozostała część to nużąca historia życia Douglasa Kelleya, który jako postać jest zupełnie nieciekawy. Autor momentami zbyt mocno odpływa w stronę dramatu obyczajowego, co...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
338
187

Na półkach:

„Gdy długo spoglądasz w otchłań, również otchłań spogląda w ciebie”; myślę, że ten cytat z Nietzschego dość dobrze może podsumować wnioski z książki „Norymberga. Naziści oczami psychiatry” Jacka El-Hai.

Jest to opowieść o psychiatrze Douglasie M. Kelley’u, który był jednym z lekarzy towarzyszących liderom nazistowskich Niemiec przed i w trakcie procesów w Norymberdze. Młody i ambitny lekarz rozmawiając a nawet zaprzyjaźniając się z niektórymi ze skazańców np. Hermanem Goringiem, poszukiwał w ich umysłach czegoś wspólnego, co sprawiło, że byli zdolni do popełniania tak wielkich zbrodni. Szaleństwo, dewiacje, defekty mózgu, „gez nazizmu”? Co kryło się za tak sprawnie zarządzaną machiną zbrodni i okrucieństwa, jakim była III Rzesza?

A może, nic z tych rzeczy? Może cechy, które sprawiają, że zaczynamy być administratorami zbrodni są powszechne i wystarczy tylko stworzyć odpowiednie warunki, aby zwykli ludzie byli tacy jak Goring, Hess czy Hans Frank? Wnioski, do jakich doszedł Kelley, przeraziły go tak bardzo, że w późniejszej fazie życia i pracy zawodowej próbował przekonać do nich jak najwięcej ludzi a w końcu sam pogrążył się w kryzysie i chorobie.

Książka jest z jednej strony niezłym reportażem historycznym, który pokazuje szczegóły procesów nazistów oraz ich sylwetki i życie osobiste, z drugiej strony to historia o stanie psychiatrii w latach 30-50 XX wieku i jej rozwoju oraz historia konkretnego człowieka z dość smutnym finałem.

Dla każdego kogo interesuje tematyka wojny, ale też „banalności zła” i jego różnych twarzy, jest to pozycja warta przeczytania.

„Gdy długo spoglądasz w otchłań, również otchłań spogląda w ciebie”; myślę, że ten cytat z Nietzschego dość dobrze może podsumować wnioski z książki „Norymberga. Naziści oczami psychiatry” Jacka El-Hai.

Jest to opowieść o psychiatrze Douglasie M. Kelley’u, który był jednym z lekarzy towarzyszących liderom nazistowskich Niemiec przed i w trakcie procesów w Norymberdze....

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

1432 użytkowników ma tytuł Göring i psychiatra. Tragiczny pojedynek umysłów na półkach głównych
  • 982
  • 428
  • 22
203 użytkowników ma tytuł Göring i psychiatra. Tragiczny pojedynek umysłów na półkach dodatkowych
  • 105
  • 25
  • 20
  • 16
  • 15
  • 13
  • 9

Tagi i tematy do książki Göring i psychiatra. Tragiczny pojedynek umysłów

Inne książki autora

Jack El-Hai
Jack El-Hai
Amerykański dziennikarz i pisarz specjalizujący się w tematyce historycznej i naukowej, były prezes American Society of Journalists and Authors. Wykłada dziennikarstwo na University of Minnesota i w Augsburg College.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Urwany ślad. Zaginieni w amerykańskich parkach narodowych Jon Billman
Urwany ślad. Zaginieni w amerykańskich parkach narodowych
Jon Billman
„Urwany ślad” to książka, którą trafiłam w idealnym momencie. Ostatnio jakoś bardziej ciągnie mnie do reportaży – fikcja schodzi na dalszy plan, choć wciąż mam słabość do azjatyckiej literatury. Prawdziwe historie działają jakoś mocniej, dłużej się w głowie kotłują. A jeśli chodzi o te mocno tajemnicze, niewyjaśnione sprawy, to już w ogóle trudno przejść obojętnie. Liczyłam, że ta książka przyniesie coś wyjątkowego, bo mowa o zniknięciach, których... mimo dużych nakładów pracy, nikt jak na razie nie rozwiązał. I właśnie to dostałam – wciągające śledztwo, trochę niepokojący klimat i takie myśli, które gdzieś zostają, nawet długo po zamknięciu ostatniej strony. Autor zabiera nas na amerykańskie tereny parków narodowych – miejsca kojarzące się z dziką, piękną przyrodą, wielkimi przestrzeniami i wolnością. A właśnie tam, na przestrzeni lat, ludzi po prostu znikało bez śladu. „Urwany ślad” to próba poskładania tych historii w całość – autor rozkłada na części pierwsze konkretne przypadki, zestawia fakty, słowa świadków, działania służb i takie elementy, które zupełnie nie pasują do oficjalnych wersji. Książka ma charakter reportażu, ale czyta się ją jak solidny thriller non fiction. Co naprawdę rzuca się w oczy, to jak autor się angażuje w temat. Nie jest to zimny, bezosobowy wyciąg faktów. Wręcz przeciwnie – naprawdę czuć, że sporo czasu, energii i emocji włożył w tę pracę. Widać, że nie tylko chce opowiedzieć tę historię, ale też zrozumieć bohaterów, oddać sprawiedliwość rodzinom, a przy okazji wykazać się dociekliwością. Ta pasja aż przebija się przez tekst i dzięki temu czytelnik szybko wciąga się w opowieść. No, ale muszę uprzedzić – nie oszczędza nam szczegółów. Miejscami jest ich wręcz za dużo: opisy, daty, nazwiska, procedury, mapki terenu. Dla jednych będzie to plus, ale są i tacy, którym te detale mogą ciążyć. Zwłaszcza, że co chwilę mamy dość gwałtowne przeskoki między wątkami i łatwo się pogubić, więc czasami trzeba zwolnić i sobie wszystko ułożyć w głowie. Ta mieszanka – sporo detali i pełne zaangażowanie autora – sprawia, że u mnie wywołała mieszane uczucia. Z jednej strony, jak już się zaczęło, trudno było się odrywać, kolejny rozdział wciągał jeszcze bardziej. Z drugiej zaś, czasem miałam ochotę odkładać książkę, bo wiedziałam, że nastąpi intensywna i, powiedzmy, wymagająca lektura. Momentami to już prawie przytłaczający napływ informacji. Ciekawostką jest też to, że książka nie skupia się tylko na samych zaginięciach. Autor podejmuje temat poboczny, ale ważny – kompetencje służb, procedury, komunikację, a także zarządzanie parkami narodowymi. Dzięki temu „Urwany ślad” to nie tylko zestaw niewyjaśnionych historii, ale swoista analiza całego systemu. Wiedzy jest tu sporo, ale na szczęście autor potrafi o tym opowiadać tak, że nie gubi się czytelnik. Jasno, ciekawie i bez zbytniego nudzenia. Gdybym miała wskazać coś, co mi trochę przeszkadzało, to właśnie ten ogrom detali – przydałoby się trochę ostrzejsze cięcie redakcyjne. Ale to już raczej kwestia tego, jak kto lubi czytać, a nie prawdziwa wada. Podsumowując – „Urwany ślad” to taki reportaż, który mocno wciąga i zostawia po sobie pewien niepokój. Zmusza do myślenia, trochę jednak burzy poczucie bezpieczeństwa i pokazuje, jak często... no właśnie, ile tak naprawdę nie wiemy, nawet tam, gdzie nam się wydaje, że wszystko jest jasne.
NaWidelcu - awatar NaWidelcu
ocenił na810 dni temu
Wyspa niechcianych kobiet Agata Komosa-Styczeń
Wyspa niechcianych kobiet
Agata Komosa-Styczeń
"Wyspa niechcianych kobiet" Agaty Komosy-Styczeń to naprawdę dobry reportaż. Szczególnie, że pokazuje również współczesne mechanizmy funkcjonowania społeczeństwa - nie tylko duńskiego, choć Dania wydaje się tutaj świetnym przykładem dla ukazania pewnych problemów. Myślę, że fakt, że jeszcze zupełnie niedawno, bo w latach 50. ubiegłego wieku (ostatnie rezydentki wyspy Sprogø opuściły ją dopiero w 1961 roku!) działał odizolowany ośrodek dla "trudnych" kobiet, może bulwersować, ale przede wszystkim smuci. Autorka opowiada bowiem o niezwykle skomplikowanym dochodzeniu Danii do statusu państwa dobrobytu, gdzie wspólnota i dobro społeczne stoją na tak wysokim poziomie. Po drodze bowiem zdarzyły się eksperymenty (nie potrafię tego inaczej nazwać) o paramedycznym charakterze. Takim jak ośrodki Christiana Kellera, który w założeniu miał na celu dbanie o komfort podopiecznych. Paramedycznym, ponieważ nie zakładał on oparcia na rzetelnych badaniach i diagnozach, ale w gruncie rzeczy widzimisię grupy osób, którym przyznano funkcję decydentów. Byli wśród nich nie tylko lekarze. Wspierały ich także inne instytucje i ich pracownicy, np. opieka społeczna i szkoła. To na mocy ich rekomendacji kobiety w trudnej sytuacji, najczęściej pochodzące z ubogich domów, niewykształcone, mające wiele innych problemów, samotnie wychowujące dzieci, kwalifikowano jako upośledzone i niezdolne do życia w społeczeństwie. Wystarczył komentarz nauczyciela, opiekuna społecznego, czasem również członka rodziny i nieodpowiednio wysoka liczba punktów z testu na inteligencję, żeby kobieta wytypowana została do przeniesienia na wyspę. Wszystko to w imię jej dobra. Wybija się z tego niesprawiedliwość społeczna i różnica w sposobie traktowania kobiet i mężczyzn, a także brak wsparcia dla ofiar przemocy seksualnej i domowej, którymi najczęściej takie kobiety były. To również historia o tym, jak ograniczano prawa osób "upośledzonych umysłowo" (choć przecież sposób, w jaki pozyskiwano wiedzę o niepełnosprawności umysłowej przyszłej rezydentki błagał o litość...). Od kobiet ze Sprogø odwracały się nawet feministki. A raczej powinnam napisać inaczej - widziały w nich szansę na przekonanie do własnych postulatów. I to wcale niestety nie oznaczało okazania wsparcia pacjentkom Zakładów Kellera. Tu dochodzimy do niewygodnych wątków eugeniki i przymusowej sterylizacji kobiet. Tak, kobiety ze Sprogø poddawane były temu nieodwracalnemu zabiegowi w imię czystości społecznej, choć chyba nie jest wielkim nadużyciem napisać - rasy. A ówczesne środowiska feministyczne wcale nie widziały w tym niczego złego... Wręcz przeciwnie. Autorce trudno było porozmawiać ze współczesnymi feministkami w Danii na temat ośrodka na wyspie, ponieważ odmówiły one odpowiedzi na pytania reporterki. Odnoszę przy tym wrażenie, że autorce samej trudno było przyjąć do wiadomości taki stan rzeczy, co na pewno wynika z zupełnie innego postrzegania niektórych środowisk, także w Polsce. Ta niepewność i fakty skłaniają jednak do pewnych refleksji i wniosków. Pewnych rzeczy nie da się obronić. Bardzo polecam lekturę tej książki. I bardzo współczuję wszystkim rezydentkom Sprogø - nie doczekały się one porządnych przeprosin od państwa, które odebrało im nie tylko lata życia, ale przede wszystkim wybór. https://www.instagram.com/p/DJymM2AtfeB/ https://www.facebook.com/JustynaCzytuje/
justynazwanaruda - awatar justynazwanaruda
oceniła na81 miesiąc temu
Przystanek Tworki. Historia pewnego szpitala Grzegorz Łyś
Przystanek Tworki. Historia pewnego szpitala
Grzegorz Łyś
Grzegorz Łyś w reportażu „Przystanek Tworki. Historia pewnego szpitala” przedstawia historię szpitala psychiatrycznego zbudowanego w 1891 r. w Pruszkowie, w dzielnicy Tworki. Autor opisuje założenia szpitala oraz to, jak funkcjonował przez lata, przedstawia pracowników i ich rodziny. Nie zabrakło tu też historii psychiatrii, ani polityki – bo ta nierozerwalnie była z tą dziedziną medycyny związana. To tak naprawdę opowieść, która sięga daleko poza mury szpitalne. Z jednej strony to dobrze, bo dostajemy kompleksową opowieść o stanie psychiatrii na przełomie wieku, a z drugiej szkoda, bo objętość książki jest niewielka, więc dostajemy dużo informacji, ale jednak dość pobieżnie opisanych. Znajdziecie tutaj sporo dat, nazwisk lekarzy, nieco opisów tego, jak funkcjonował szpital, jakich metod leczenia używano. Nie ma jednak wielu opisów pacjentów, konkretnych historii. A nie ma co ukrywać, że raczej takich historii oczekujemy, kiedy czytamy opowieści ze szpitali psychiatrycznych. Przez ich brak ma się wrażenie, że książka jest pozbawiona emocji i stanowi jedynie zbiór „suchych” faktów. Ciekawy był wątek działania szpitala podczas niemieckiej okupacji podczas II wojny światowej, niestety tu również mam poczucie, że można było z niego wyciągnąć więcej. Jako reportaż całość się broni. Nie będzie to najbardziej fascynująca historia o szpitalu psychiatrycznym, jaką przeczytacie, ale przecież nie takie jest zadanie tego gatunku. Jeżeli to temat, który was interesuje, to „Przystanek Tworki” warto przeczytać. Więcej recenzji na profilu https://www.instagram.com/sczytalim/
Ania - awatar Ania
oceniła na71 miesiąc temu
Laboratorium Palestyna. Jak Izrael eksportuje technologię przemocy na cały świat Antony Loewenstein
Laboratorium Palestyna. Jak Izrael eksportuje technologię przemocy na cały świat
Antony Loewenstein
Jak nie wiadomo o co chodzi, to chodzi o pieniądze, a wojna to piekło [dla zwykłych ludzi], ale jest dobra dla interesów”. Izraelska wojna z Palestyńczykami to po prostu dobry biznes. Antony Loewenstein ukazuje jak Izrael stał się fabryką broni i jak wspierał – bronią oraz know-how – szereg dyktatur i reżimów, bez oglądania się na to, kto, co i dlaczego. Beneficjentami tego procederu są także kraje "demokratyczne", jak Unia Europejska wykorzystująca nowoczesne technologie przeciwko imigrantom... Na szczególną uwagę zasługuje rozwój technologii służących inwigilowaniu i nadzorowaniu (w tym dronów),która to branża w Izraelu kwitnie - a jej ofiarą może paść każdy, i ja, i ty. Można długo się zastanawiać jakimi krętymi drogami naród z długą tradycją prześladowania i okrutnym doświadczeniem Holokaustu, doszedł do tego, że sam teraz stał się narodem prześladowców. To jedno (acz jak zajrzymy do Biblii, to widzimy, że Żydom daleko było do łagodności). Druga sprawa to jak można nazwać stosunek Zachodu do izraelskiej polityki: czy to jeszcze podwójna moralność/ hipokryzja, czy po prostu polityczny cynizm? Dlaczego tyle mówi się o zagrożeniu ze strony Chin, jeśli chodzi o inwigilację, ale o tym, co robi Izrael – już nie? Zachód potępia to, co dzieje się w Sinciangu, ale już okupację strefy Gazy i politykę Izraela wobec Palestyńczyków, niekoniecznie. Bo Izrael jest uznawany za sojusznika Zachodu. Nasi przyjaciele mogą zabijać i okaleczać bezkarnie. (to samo zresztą z tym, co robią USA w różnych częściach świata, a nawet u siebie). Dla mnie jest to też opowieść o pogłębiającym się współcześnie kryzysie demokracji, który sprawia, że coraz więcej rządzących przechyla się na autorytarną stronę, przyjmując za dopuszczalne metody znane z reżimów (i robi to też Polska). Zresztą autor też pisze o tym, że Izraelczycy widzą przyszłość właśnie pod szyldem autorytaryzmu. Reportaż ten zagląda za kulisy światowej - już nawet nie bliskowschodniej - polityki i mówi bez owijania w bawełnę o rzeczach, które z reguły pozostają poza sferą naszej wiedzy. I o których być może nie chcielibyśmy wiedzieć, lub je wypieramy. Odziera ze złudzeń, że na świecie istnieją jakieś proste podziały na wrogów i sojuszników, dobrych i złych. I nie chodzi o jakieś spiskowe teorie dziejów, tylko o fakty. Każdy kto zdecyduje się przyjąć tę gorzką pigułkę poznania - musi sobie to przemyśleć i być może przemodelować swój obraz świata.
joly_fh - awatar joly_fh
ocenił na72 dni temu
Dług. Reportaże spod kreski Aleksandra Gałka-Reczko
Dług. Reportaże spod kreski
Aleksandra Gałka-Reczko
Konsumpcjonizm nauczył nas chcieć. Kapitalizm sprawił, że wielu z nas nie ma jak tych potrzeb zaspokoić. Pokolenie transformacji dostało jeszcze jedną lekcję: oszczędzanie nie zawsze ma sens. Inflacja potrafi zjeść wszystko. Ludzie latami odkładali na książeczkach mieszkaniowych i kończyli z kwotą, która nie wystarczała nawet na jeden mebel. Trudno się dziwić, że dziś łatwiej wziąć kredyt, mieć coś od razu i martwić się później. „Dług” o reportaż o ludziach, którzy wpadli w spiralę zadłużenia. Nie o „nieudacznikach”, tylko o zwykłych ludziach. Każdy rozdział to inna historia i inna droga do tego samego miejsca. Czasem zaczyna się od jednej decyzji. Zakup na raty. Chwilówka na szkolną wycieczkę dla dziecka. Niezapłacony mandat. Potem dochodzi kolejna rzecz i jeszcze jedna. I nagle nie ma już jak cofnąć. Najmocniejsze w tej książce jest to, że odbiera nam wygodę oceniania. Za każdym dłużnikiem stoi historia. Czasem głupie decyzje, czasem brak wiedzy, czasem pech. Najczęściej wszystko naraz. Prawda jest taka, że to nie jest problem „jakichś ludzi”. To jest coś, co może spotkać każdego. I jest jeszcze jedna rzecz. My nie umiemy rozmawiać o pieniądzach. To nadal temat tabu. Udajemy, że problem nie istnieje, zamiast uczyć się podstaw ekonomii i wyciągać wnioski. A brak edukacji finansowej mści się bardzo konkretnie. Nie wszyscy bohaterowie budzą współczucie. Są granice. Dla mnie taką granicą są długi alimentacyjne. Tutaj nie ma miejsca na tłumaczenia. „Dług” to książka niewygodna i bardzo potrzebna. Nie daje łatwego pocieszenia. Zostawia z myślą, że cienka jest granica między „nimi” a „nami”. I to jest jego najwieksza sila.
mamalgosia - awatar mamalgosia
oceniła na72 dni temu
Nie dopytuj się. Historie z Bieszczadów. O kobietach, lesie i wężu w dolinie Sanu Anna Kamińska
Nie dopytuj się. Historie z Bieszczadów. O kobietach, lesie i wężu w dolinie Sanu
Anna Kamińska
Książka na pewno warta przeczytania, chociaż moim zdaniem , wyraźnie słabsza od " Simony" . Jest przede wszystkim opowieścią o dwóch niezwykłych kobietach, które " uciekły " w Bieszczady : Zofii Komedowej i Joannie Hasiorowej. Wbrew informacji na obwolucie - Maria Kownacka występuje tylko epizodycznie ( jej bieszczadzkiej przygodzie poświęcono jeden rozdział , w którym na dodatek znacznie ciekawszą , jak dla mnie, postacią jest nauczyciel - pasjonat Kazimierz Garstka) . Trochę sztucznie " doklejona " jest opowieść o Julii , matce Andy Warhola . Po pierwsze, pochodziła z Beskidu Niskiego , a nie Bieszczadów. Po drugie, to sytuacja biegunowo odmienna od pozostałych bohaterek, Julia opuściła swój beskidzki matecznik i wyrusza do wielkiego świata. Dodam w tym miejscu, że w książce jest drobny błąd rzeczowy - Łupków leży na wschód , a nie na północ od Medzilaborce. Polecam odwiedzenie muzeum Andy Warhola w tym miasteczku ( byłem, zwiedziłem) , to największa w Europie ( a druga na świecie ) kolekcja dzieł najsłynniejszego twórcy pop-artu i artefaktów z nim związanych . Jeśli ktoś turystycznie przebywa w polskiej części Beskidu Niskiego i interesuje się sztuką , to wycieczka do Medzilaborce jest obowiązkowa ( przejeżdżamy granicę niedaleko Komańczy na Przełęczy Radoszyckiej, przez którą w 1939 r. sprzymierzone z III Rzeszą wojska słowackie wjechały do Polski). Po polskiej stronie granicy stosunkowo blisko leży Sanok, gdzie w miejskim muzeum można zobaczyć największy w Polsce zbiór dzieł Zbigniewa Beksińskiego oraz bardzo dużą kolekcję ikon.
Boka - awatar Boka
oceniła na61 dzień temu
Hjem. Na północnych wyspach Ilona Wiśniewska
Hjem. Na północnych wyspach
Ilona Wiśniewska
Czytanie „Hjem” to była dla mnie czysta przyjemność. Nieśpieszna. Sycąca. Dzięki Ilonie Wiśniewskiej wróciłam na północ Norwegii, do Tromso i okolic. Słuchałam krzyku mew, jej uszami, patrzyłam na niebo zlewające się z morzem, jej oczami. Przeszłam się ulicami miasta. Niektóre pamiętałam, ale wiele z opisywanych miejsc wydało mi się nowych. Opowieść Ilony Wiśniewskiej płynie powoli, skupia się na detalach, a przede wszystkim na ptakach i ludziach. To o nich jest ta historia. Hjem to znaczy dom, bezpieczna przestrzeń. Czym jest dla ptaków i ludzi? I jedni, i drudzy, z różnych powodów, muszą szukać sobie nowych miejsc do życia. Tromsø to jedno z najbardziej wielokulturowych miast w północnej Norwegii. Ilona Wiśniewska też jest przybyszką. Snuje więc swoją opowieść o życiu w nowym miejscu, o oswajaniu go, o jego trudnym pięknie, o budowaniu więzi z ludźmi, ptakami i miejscami. Ale także o trudnym współżyciu ludzi i mew, w walce o terytorium wciąż wygrywa człowiek, ale zawsze pozostaje pytanie, na które odpowiedź nie jest jednoznaczna, gdzie znajduje się nieprzekraczalna granica ingerowania w świat dzikich zwierząt, choćby z najlepszymi intencjami. Ilona Wiśniewska to reporterka, która woli stawiać pytania niż na nie odpowiadać. Dlatego tak lubię czytać jej reportaże. Piękna jest to opowieść. Pełna uważności, wsłuchiwania się, delikatności., niesamowitego klimatu. Ma w sobie magię i poezję. To opowieść, którą można czytać dosłownie, ale równie dobrze działa na poziomie uniwersalnym. Mnie urzekła.
jolasia - awatar jolasia
oceniła na817 dni temu

Cytaty z książki Göring i psychiatra. Tragiczny pojedynek umysłów

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Göring i psychiatra. Tragiczny pojedynek umysłów


Ciekawostki historyczne