Anksunamun 
kobieta, status: Czytelniczka, dodała: 8 książek i 30 cytatów, ostatnio widziana 8 godzin temu
Teraz czytam
  • Miasto Świętych Mężów
    Miasto Świętych Mężów
    Autor:
    Ostatnia i najbardziej ekscytująca część trylogii "Poszukiwacze". Jak głosi stara wizygocka legenda, zanim Arabowie podbili Półwysep Iberyjski, siedmiu mnichów opuściło królestwo, by uratowa...
    czytelników: 338 | opinie: 22 | ocena: 7,94 (84 głosy)

Pokaż biblioteczkę
Aktywności (z ostatnich 3 miesięcy)
2018-08-16 10:08:44
Wypowiedziała się w dyskusji: Dobrana para - wygraj książkę „Biuro M".

Najbardziej udanym związkiem, który znam, jest mój własny. Poderwałam mojego obecnego partnera dlatego, że był całkiem przystojny, a ja potrzebowałam zabawy. Gdy jednak zaczęliśmy ze sobą randkować, okazało się, że oboje posiadamy wiele cech, które nam wzajemnie odpowiadają. Aby sprawdzić, czy na pewno do siebie pasujemy, przeprowadziliśmy eksperyment: po ledwie miesiącu znajomości... Najbardziej udanym związkiem, który znam, jest mój własny. Poderwałam mojego obecnego partnera dlatego, że był całkiem przystojny, a ja potrzebowałam zabawy. Gdy jednak zaczęliśmy ze sobą randkować, okazało się, że oboje posiadamy wiele cech, które nam wzajemnie odpowiadają. Aby sprawdzić, czy na pewno do siebie pasujemy, przeprowadziliśmy eksperyment: po ledwie miesiącu znajomości zamieszkaliśmy razem na dwa tygodnie. Wiedzieliśmy, że będzie to ostateczna próba, która ujawni, czy dobrze nam ze sobą, czy może zupełnie się „pogryziemy”. Eksperyment jednak wyszedł pomyślnie, więc wszem i wobec ogłosiliśmy, że jesteśmy ze sobą z związku.
Trwa to już ponad rok i zanosi się na to, że będzie trwało jeszcze długo. Oboje szanujemy się nawzajem, obdarzamy miłością i czułością, ale też zachowujemy między sobą nieco dystansu – każde z nas prowadzi własne życie, realizując swoje pasje i marzenia. Wspieramy się w tym oboje i codziennie zapewniamy o wzajemnej miłości.
Jest to udany związek, gdyż oboje czerpiemy z niego potrzebne nam korzyści. Partner zapewnia mi poczucie bezpieczeństwa i stabilizacji, obdarza mnie czułością i zrozumieniem, on zaś, dzięki mnie, czuje się o wiele bardziej pewny siebie, atrakcyjny i męski.

pokaż więcej

więcej...
 
2018-08-15 10:09:09
Dodała książkę na półkę: Teraz czytam
Cykl: Poszukiwacze (tom 3)
 
2018-08-15 09:58:38

21 kwietnia 2015, środa

Dziś znów była u mnie ta para detektywów. Dobrze, że rano akurat posprzątałam mieszkanie. Jak zobaczyłam ich przez wizjer, pobiegłam szybko nałożyć sweter na moją przezroczystą koszulkę. Siedzieli chyba z godzinę, wypytując mnie dalej o śmierć Marty, ponoć po to, by upewnić się, czy nic sobie nie przypomniałam. Ba, jak mogłabym nie pamiętać! Udawałam jednak, że nic nie...
21 kwietnia 2015, środa

Dziś znów była u mnie ta para detektywów. Dobrze, że rano akurat posprzątałam mieszkanie. Jak zobaczyłam ich przez wizjer, pobiegłam szybko nałożyć sweter na moją przezroczystą koszulkę. Siedzieli chyba z godzinę, wypytując mnie dalej o śmierć Marty, ponoć po to, by upewnić się, czy nic sobie nie przypomniałam. Ba, jak mogłabym nie pamiętać! Udawałam jednak, że nic nie wiem, powtarzając jak mantrę to samo, co za pierwszym razem. Na szczęście wcześniej wielokrotnie ćwiczyłam sobie te kwestie - inaczej mogłabym się pomylić pod gradem ich podchwytliwych pytań.
Ta policjantka, komisarz Kowalska, przyglądała mi się podejrzliwie, a przynajmniej takie odniosłam wrażenie. Stresował mnie ten jej świdrujący wzrok, więc patrzyłam głównie na komendanta Nowaka. Swoją drogą, gdyby zrzucił ten brzuszek i przystrzygł wąsy, byłby chyba niczego sobie. Mam jednak nadzieję, że więcej ich obojga nie zobaczę. Gdy już zbierali się do wyjścia, serce waliło mi jak młotem, aż bałam się, że zauważą to pod moim swetrem. Starałam się zachowywać swobodnie, ale nie nazbyt wesoło – w końcu straciłam niedawno jedyną siostrę.
Pamiętam, jak przyszli do mnie po raz pierwszy. Nerwy miałam wtedy napięte jak postronki, a gdy komisarz powiedziała, że moja siostra musiała być wspaniałą osobą, parsknęłam śmiechem, natychmiast maskując to udawanym wybuchem płaczu. Gdyby tylko wiedziała, jak ja nienawidziłam tej jędzy! No, ale teraz już po wszystkim. Jak dobrze, że ją…

pokaż więcej

więcej...
 
2018-08-14 23:14:48
Ma nowego znajomego: Karpeliina
 
2018-08-14 18:15:16
Ma nowego znajomego: Paulina
 
2018-08-14 16:22:53
Dodała książkę na półkę: Przeczytane

Jestem osobą autentycznie zainteresowaną starożytnym Egiptem i uwielbiam fabularyzowane książki na ten temat. Z Prusem miałam do czynienia tylko raz, gdy w szkole średniej przymusowo przeczytałam jego „Lalkę”. Mimo że nie znosiłam obowiązkowych lektur, tę powieść zaliczyłam do jednej z najbardziej znośnych.
Nie miałam zbyt wielkich oczekiwań w stosunku do „Faraona”, pamiętając przeprawę z...
Jestem osobą autentycznie zainteresowaną starożytnym Egiptem i uwielbiam fabularyzowane książki na ten temat. Z Prusem miałam do czynienia tylko raz, gdy w szkole średniej przymusowo przeczytałam jego „Lalkę”. Mimo że nie znosiłam obowiązkowych lektur, tę powieść zaliczyłam do jednej z najbardziej znośnych.
Nie miałam zbyt wielkich oczekiwań w stosunku do „Faraona”, pamiętając przeprawę z poprzednią pozycją autora. Sądziłam jednak, że skoro tym razem historia dotyczy starożytnego Egiptu, będzie mi łatwiej czytać twórczość Prusa, gdyż temat naprawdę mnie ekscytuje.
Z bólem i trudem dotrwałam mniej więcej do połowy książki, gdyż okazała się potwornie, okrutnie nudna. Styl narracji był okropnie staroświecki, w dodatku autor wykazał się znikomą wiedzą na temat starożytnego Egiptu, co było szczególnie rażące dla mnie jako osoby, czytującej literaturę popularnonaukową na ten temat. Owszem, w czasach Prusa po prostu nie było tak zaawansowanej egiptologii jak obecnie, a i dostęp do takich informacji nie był zbyt łatwy. Czytałam jednak „Faraona” z pozycji fanki starożytnego Egiptu, a nie koneserki XIX-wiecznej literatury.
Wiem, że ta powieść być może ma wartość na przykład ze względu na aspekty polityczne czy opis przemiany Ramzesa, jednak sięgnęłam po nią, bardziej licząc na rozrywkę i umilenie sobie czasu, niż zachwycanie się dawnym pisarstwem. W tym celu jednak nie nadaje się ona wcale. Postaci były płaskie, dialogi nieciekawe, świat przedstawiony opisany w sposób zupełnie nieprzemawiający do mojej wyobraźni. Sama fabuła, choć mogła być ciekawa, została rozwleczona i pozbawiona zwrotów akcji, które utrzymałyby moją ciekawość.
To, że dotrwałam niemal do połowy, było wynikiem jedynie mojej wytrwałości i uporu, inaczej odłożyłabym „Faraona” już po kilkunastu stronach. Nierówna walka trwała chyba prawie dwa tygodnie, aż w końcu przyznałam, że jedynie tracę czas. To jedna z najnudniejszych książek, z jakimi miałam do czynienia.

pokaż więcej

 
2018-08-14 12:59:46

EKSPERYMENT NR 1 – MEDYTACJA

Obiekt: Anksunamun
Miejsce: sypialnia
Czas: 14 sierpnia 2018r., wtorek, godzina 12:45
Osoby obecne: obiekt badany oraz sznaucer Fiodor, który schował się pod łóżkiem
Metoda: obiekt badany ułożony w pozycji horyzontalnej na plecach, oczy zamknięte, wnętrza dłoni skierowane ku górze
Czas trwania eksperymentu:15 minut
Wyniki: obiekt po eksperymencie jest...
EKSPERYMENT NR 1 – MEDYTACJA

Obiekt: Anksunamun
Miejsce: sypialnia
Czas: 14 sierpnia 2018r., wtorek, godzina 12:45
Osoby obecne: obiekt badany oraz sznaucer Fiodor, który schował się pod łóżkiem
Metoda: obiekt badany ułożony w pozycji horyzontalnej na plecach, oczy zamknięte, wnętrza dłoni skierowane ku górze
Czas trwania eksperymentu:15 minut
Wyniki: obiekt po eksperymencie jest zrelaksowany, wypoczęty, nieco senny, ale pełen energii. Podczas badania opróżniono umysł ze zbędnych trosk, koncentrując się na oddechu i ciele.
Zalecenia: powtórzenie eksperymentu w ciągu kolejnych 24 godzin, aby potwierdzić rezultaty.

pokaż więcej

więcej...
 
2018-08-14 12:49:14

Dzisiaj rano akurat posprzątałam w sypialni, toteż nie mam wokół siebie zbyt wiele przedmiotów, które mogłyby posłużyć w handlu wymiennym. Są oczywiście meble, ale są nieporęczne i przede wszystkim bardzo ciężkie. Poza tym wokół mnie pozostają tylko trzy lustra na ścianach, które chyba można by było na coś wymienić, no i może jeszcze kulisty żyrandol z papieru. Oprócz tego mam tu jeszcze... Dzisiaj rano akurat posprzątałam w sypialni, toteż nie mam wokół siebie zbyt wiele przedmiotów, które mogłyby posłużyć w handlu wymiennym. Są oczywiście meble, ale są nieporęczne i przede wszystkim bardzo ciężkie. Poza tym wokół mnie pozostają tylko trzy lustra na ścianach, które chyba można by było na coś wymienić, no i może jeszcze kulisty żyrandol z papieru. Oprócz tego mam tu jeszcze trochę bibelotów, t. j. bębenek z Tunezji, parę porcelanowych ptaszków i żyrafę z gipsu, pokrytą ornamentami. Nie wiem, czy ktoś połasiłby się na takie przedmioty.
Mam ponadto oczywiście laptop i ruter, ale gdybym je wymieniła, nie mogłabym już brać udziału w konkursach na LC, więc nie oddałabym ich za nic w świecie!

pokaż więcej

więcej...
 
2018-08-13 14:20:36

Od lat krążą plotki, że w miejscowości Babarzyce panuje matriarchat. Informacja ta wyciekła w powiatowej gazecie, gdy jeden z dziennikarzy postanowił zbadać uwarunkowania polityczne regionu. Miasteczko znajduje się w powiecie Zielno. Tamtejsi mieszkańcy utrzymują się w WAKACJE głównie z AGROTURYSTYKI, a w pozostałe miesiące z drobnego rolnictwa i hodowli zwierząt gospodarskich.
Jako sumienny...
Od lat krążą plotki, że w miejscowości Babarzyce panuje matriarchat. Informacja ta wyciekła w powiatowej gazecie, gdy jeden z dziennikarzy postanowił zbadać uwarunkowania polityczne regionu. Miasteczko znajduje się w powiecie Zielno. Tamtejsi mieszkańcy utrzymują się w WAKACJE głównie z AGROTURYSTYKI, a w pozostałe miesiące z drobnego rolnictwa i hodowli zwierząt gospodarskich.
Jako sumienny korespondent naszego miesięcznika, postanowiłem przyjrzeć się bliżej Babrzycom. Wyruszyłem w grudniu, a moja ZIMOWA PODRÓŻ trwała aż półtora tygodnia, gdyż po drodze wielokrotnie utknąłem w zaspach i musiałem przeczekiwać zamiecie.
W Babarzycach zatrzymałem się w zajeździe, prowadzonym przez panią Ilonę. Oprócz mnie nie było tam prawie innych gości. Niemal od razu zacząłem pytać gospodynię o lokalne zwyczaje i włodarzy Babarzyc. Pani Ilona jednak z uśmiechem opowiadała mi tylko o najbliższych atrakcjach i regionalnej kuchni.
Tydzień minął, gdy bezskutecznie próbowałem uzyskać jakąś relewantną informację od przypadkowych przechodniów, gości zajazdu, przedstawicieli lokalnych władz. Musiałem jednak przyznać, że spotykałem tu o wiele więcej kobiet, zaś mężczyzn prawie wcale. Sam, jako mężczyzna, zaczynałem czuć się w Babrzycach jak intruz.
Przełom nastąpił po dwóch dniach. Wracałem wieczorem do mego zajazdu, gdy otrzymałem silny cios w głowę. Upadłem na zamarznięty chodnik, a nade mną pojawiły się twarze kliku kobiet.
- Po co tu przyjechałeś?! Czemu u nas węszysz?! Wstrętny mężczyzna! Precz z nim! SIŁA jest kobietą! - skandowały, kopiąc mnie i okładając na oślep pięściami.
Ledwo uszedłem wtedy z życiem, a moje dalsze perypetie w Babarzycach będziecie mogli przeczytać w następnym wydaniu.

pokaż więcej

więcej...
 
2018-08-13 01:11:45
Ma nowego znajomego: lukasz1988
 
2018-08-11 14:34:37
Ma nowego znajomego: Aga
 
2018-08-11 12:13:22

- Nie wiem, czemu znowu mnie tu wezwaliście. - narzekał Adam Kowalski. - Powiedziałem przecież wszystko poprzednim razem.
Piotr Sowa popatrzył na swą partnerkę, Agę Wtorek. Ta udawała zblazowaną, siedząc naprzeciwko podejrzanego. Ramię niechlujnie przewiesiła przez oparcie i ziewnęła. Piotr jak zwykle poczuł irytację. Byli chyba najgorzej dobraną parą detektywów na wydziale.
- Chcemy tylko...
- Nie wiem, czemu znowu mnie tu wezwaliście. - narzekał Adam Kowalski. - Powiedziałem przecież wszystko poprzednim razem.
Piotr Sowa popatrzył na swą partnerkę, Agę Wtorek. Ta udawała zblazowaną, siedząc naprzeciwko podejrzanego. Ramię niechlujnie przewiesiła przez oparcie i ziewnęła. Piotr jak zwykle poczuł irytację. Byli chyba najgorzej dobraną parą detektywów na wydziale.
- Chcemy tylko sprawdzić, czy od tamtego czasu nie przypomniał sobie pan niczego istotnego. - powiedział spokojnie Sowa.
- Ja nic więcej nie pamiętam! - zawołał zbyt szybko Kowalski. - Chcę stąd wyjść!
Siedzieli w jednej z najgorszych sal przesłuchań, ciasnej, ciemnej i dusznej. Zwykle ta opresyjna atmosfera pomagała wyciągnąć informacje od opornych delikwentów. Najwidoczniej zaczęła już działać także na Kowalskiego.
- Słuchaj, Adam. - zaczęła Wtorek, opierając łokcie na blacie. - Musimy się po prostu upewnić, że nie jesteś członkiem tej ZMOWY.
Oczekiwali, że Kowalski się zdziwi i okaże niezrozumienie. On jednak umilkł i zacisnął usta, a w jego oczach zapłonął gniew.
„Nie spieprz tego”, pomyślał Sowa, widząc, jak twarz jego partnerki tężeje. Niby to leniwym ruchem zawiązała sobie włosy w kucyk. Sowa widział jednak, że spina się cała jak pantera, gotowa do skoku na ofiarę.
- No więc, Adam? Co takiego wiesz, a nam nie mówisz?
Kowalski dalej się nie odzywał. Sowa wiedział, że najlepiej w takich sytuacjach przeciągać ciszę, aż podejrzany się złamie i zacznie mówić.
Wtorek poruszyła się niespokojnie, porzucając pozę znudzenia.
Po dłuższej chwili usta Kowalskiego poruszyły się, ale nie usłyszeli żadnego dźwięku.
- Co? Możesz głośniej?
Kowalski spojrzał na Wtorek jak rozjuszony byk.
- NIE UFAJ NIKOMU!

pokaż więcej

więcej...
 
2018-08-10 17:33:37

ARCHITEKT spokojnie pracował w swej komnacie, gdy wtem ognie w palenisku buchnęły, unosząc się ku samemu stropowi. Języki ognia zaczęły układać się w jakiś kształt, szybko nabierający ostrych konturów. Pojawiły się rogi, złowieszcza twarz i płonące czerwono oczy.
- Ach, to ty, DIABLE. - rzekł architekt.
Diabeł powitał go skinieniem głowy, a potem przeszedł się po komnacie, stukając kopytami....
ARCHITEKT spokojnie pracował w swej komnacie, gdy wtem ognie w palenisku buchnęły, unosząc się ku samemu stropowi. Języki ognia zaczęły układać się w jakiś kształt, szybko nabierający ostrych konturów. Pojawiły się rogi, złowieszcza twarz i płonące czerwono oczy.
- Ach, to ty, DIABLE. - rzekł architekt.
Diabeł powitał go skinieniem głowy, a potem przeszedł się po komnacie, stukając kopytami. Przystanął przy stole, na którym leżały prace architekta, i spojrzał na najnowszy projekt.
- To plan KOŚCIELNEGO SKARBCA?
- Będą tam przechowywane najcenniejsze RELIKWIE. - wytłumaczył architekt. - Dzięki tobie władca to mnie przyznał to zadanie.
- Nigdy nie przestanie mnie śmieszyć, jak śmiertelnicy zaprzedają mi dusze, byle tylko osiągnąć ulotne bogactwo na tym świecie. Ale, ale. Do rzeczy. Nakłoniłem króla, by wybrał ciebie do tego zadania, ale jego serce nie jest tak zgniłe jak twoje, więc musiałem się nieco namęczyć. W zamian – diabeł podszedł do okna, za którym padał gęsty śnieg. - w podziemiach każesz zamurować żywcem dziewicę, a potem w tym miejscu namażesz jej krwią pentagram. Dzięki temu święcenia kościelne nie będą mnie trzymały z dala od tego miejsca.
Nim architekt zdążył odpowiedzieć, ciągnął:
- Aha, i jeszcze jedno. - zgrzytliwie przejechał pazurem po szybie. - Chcę, by tą dziewicą była KSIĘŻNICZKA. Od dawna próbuję ją zgładzić, lecz jej opiekunka jest bardzo pobożna i chroni ją świętymi artefaktami i modlitwą. - diabeł zaśmiał się, aż architekta przebiegły niemiłe ciarki. - Zaiste, ZŁA z niej MACOCHA...

pokaż więcej

więcej...
 
2018-08-10 14:18:45

Wściekła udałam się do mojego pokoju na górze, opuszczając pijące towarzystwo w tawernie. W korytarzu wpadł na mnie podpity troll. Odepchnęłam go od siebie ze wstrętem, na co on mruknął gniewnie i zatoczył się na drugą ścianę. W takim nastroju mogłabym zatłuc go na śmierć. Instynktownie zacisnęłam pięści, ale powstrzymałam się od ataku. Nie był to czas na marnowanie energii na poboczne bójki.... Wściekła udałam się do mojego pokoju na górze, opuszczając pijące towarzystwo w tawernie. W korytarzu wpadł na mnie podpity troll. Odepchnęłam go od siebie ze wstrętem, na co on mruknął gniewnie i zatoczył się na drugą ścianę. W takim nastroju mogłabym zatłuc go na śmierć. Instynktownie zacisnęłam pięści, ale powstrzymałam się od ataku. Nie był to czas na marnowanie energii na poboczne bójki. Niebawem przecież czekała mnie prawdziwa walka.
Minęłam trolla i w drodze do pokoju ujrzałam wiszące obok drzwi lustro. Moje oczy ciskały wściekłe błyski, a nozdrza falowały z tłumionej agresji. Skórzany kostium opinał umięśnione, pożyłowane ciało, spięte do ataku. Odetchnęłam głęboko, wiedząc, że w takim nastroju na pewno nie usnę. Gdyby na zewnątrz nie szalała śnieżyca, wyszłabym pobiegać i powspinać się na drzewa, byle wyzbyć się tej negatywnej energii.
W pokoju zrobiłam dla relaksu pięćset pompek. Gdy potem przebierałam się do snu, czułam odprężające mrowienie w wymęczonych mięśniach. Na dole chyba kończył się już alkohol, bo powoli zapadała cisza.
Z głową na poduszce myślałam o tym, co mnie czeka. Walka z Mistrzem Mejem. Nikt nigdy go dotąd nie pokonał, a mnie brano za kolejnego z wielu głupich śmiałków, którzy chcieli tego spróbować. Gdyby nie zamieć, dotarłabym do Zamku wcześniej. Tyle czasu się do tego przygotowywałam, że wolałabym mieć to już za sobą. Im szybciej, tym lepiej.

pokaż więcej

więcej...
 
2018-08-10 13:55:34
Dodała książkę na półkę: Chcę przeczytać
Autor:
 
Moja biblioteczka
813 110 1840
Porównaj książki w Waszych biblioteczkach.
Sprawdź oceny wspólnych książek.
Tyle książek ma ten użytkownik w swojej biblioteczce.
Tyle opinii dodał ten użytkownik.
Tyle plusów otrzymał ten użytkownik za swoje wypowiedzi.
Znajomi (202)

Ulubieni autorzy (30)
Lista ulubionych autorów
Ulubione cytaty (33)
lista cytatów
zgłoś błąd zgłoś błąd