Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.
Paulina 
naksiazki.blogspot.com
status: Czytelnik, ostatnio widziany 3 godziny temu
Teraz czytam
  • Before I Die
    Before I Die
    Autor:
    It's really going to happen. They said it would, but this is quicker than anyone thought. Everyone has to die. We all know it. With only a few months of life left, sixteen-year-old Tessa knows it...
    czytelników: 5083 | opinie: 260 | ocena: 7,3 (1856 głosów)
  • To, co nas dzieli
    To, co nas dzieli
    Autor:
    Gdybym wiedziała, że wkrótce mam opuścić ten świat, zrobiłabym wszystko inaczej? Eve Hayes i Lily Brennan były nierozłączne, ale gdy miały osiemnaście lat, podczas wakacji wydarzyło się coś, co skut...
    czytelników: 156 | opinie: 27 | ocena: 7,12 (33 głosy)

Pokaż biblioteczkę
Aktywności (z ostatnich 3 miesięcy)
2017-07-25 11:11:15
Dodał książkę na półkę: Teraz czytam, Posiadam
 
2017-07-24 19:46:42
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, 2017, Posiadam
Cykl: Okrucieństwo (tom 1)

* recenzja pochodzi z bloga www.naksiazki.blogspot.com



Och, jakże lubimy odważne i waleczne bohaterki! Takie, które w obronie swych bliskich zdolne są do największych nawet poświęceń, którym niestraszny jest ból i które nożem posługują się lepiej niż sam Sweeney Todd. Bohaterki, które walczą wręcz lepiej niźli Bruce Lee i które z łatwością dogadałyby się z Katniss Everdeen. Naprzeciw tym...
* recenzja pochodzi z bloga www.naksiazki.blogspot.com



Och, jakże lubimy odważne i waleczne bohaterki! Takie, które w obronie swych bliskich zdolne są do największych nawet poświęceń, którym niestraszny jest ból i które nożem posługują się lepiej niż sam Sweeney Todd. Bohaterki, które walczą wręcz lepiej niźli Bruce Lee i które z łatwością dogadałyby się z Katniss Everdeen. Naprzeciw tym oczekiwaniom wychodzi Scott Bergstrom, debiutujący "Okrucieństwem" i powołujący do życia Gwendolyn Bloom.
Gwendolyn, będącą odpowiednikiem osławionej Katniss w bardziej realistycznym świecie niż dystopijne Panem.



Ma siedemnaście lat, zabitą matkę i ojca-dyplomatę, z którym przemierzyła pół świata.
Zna pięć języków, podstawy akrobatyki i doskonale wie, jak nie zwracać na siebie uwagi.
Żyje w miarę spokojnie - jeśli nie liczyć prześladującej jej w szkolnych murach Astrid.
Jest bystra, silna i bezpieczna.
Do czasu.
Kiedy w trakcie jednej z misji jej ojciec (a właściwie ojczym) ginie bez śladu, a śledztwo zostaje umorzone równie szybko jak się zaczęło, Gwen postanawia wziąć sprawy we własne ręce.
Nie cofnie się przed niczym, by odnaleźć ukochanego ojca.
I albo go znajdzie, albo sama - bardzo skutecznie i okrutnie - wymierzy sprawiedliwość.




"Okrucieństwo" Scotta Bergstroma oparte zostało na dokładnie takim samym schemacie jak każdy film sensacyjny - główny bohater zostaje wyrwany ze swojego bezpiecznego świata i gnany żądzą zemsty (czy też chcąc odnaleźć bliską swemu sercu osobę), rozpoczyna własną krucjatę przeciwko oprawcom. Przechodzi oczywiście krótki, acz intensywny trening, mający nauczyć go nowych reguł, w efekcie którego staje się maszyną do zabijania, która nie cofnie się przed niczym.
O tym właśnie jest "Okrucieństwo". Trzeba jednak przyznać Bergstromowi, że starał się stworzyć coś nowego, świeżego - jego Gwen nie jest zwalistym, silnym i dojrzałym mężczyzną, a drobną 17-latką, której obce są jakiekolwiek sztuki walki i która nigdy nie ucieka się do przemocy (nawet wtedy, gdy jest dręczona przez szkolną gwiazdę). Starannie ukazuje jej przemianę - zarówno zewnętrzną, jak i wewnętrzną - co uważam za duży plus. Z drugiej jednak strony prowadzi fabułę zawsze na jej korzyść, co - jeśli mam być szczera - trochę mi przeszkadzało. Rozumiem, że zabicie głównej bohaterki w pierwszej scenie jest idiotyzmem, ale prowadzenie akcji tak, jak to zrobił Bergstrom, odbiera całej powieści autentyczności. Bo proszę Was, jaka 17-latka po króciutkim treningu będzie w stanie obezwładnić olbrzymiego zabijakę z wieloletnim doświadczeniem czy pokonać grupę uzbrojonych mężczyzn? Żadna...? Pudło, moi drodzy, Gwen robi to bez problemu :/
W całej historii można znaleźć kilka kwiatków, które prawdopodobnie wynikają z niedoświadczenia autora jako pisarza - o ile na samym początku Bergstrom bardzo dba o to, by nikt nie rozpoznał naszej bohaterki i by zostawiała ona po sobie jak najmniej śladów, to im dalej w las, tym coraz mniej się tym przejmuje. Oczywiście Gwen sprzyja fortuna, a poszlaki, które zostawia, są nieistotne - ani dla niej, ani dla tropionej przez nią zwierzyny.
Muszę przyznać, że pomimo paru błędów (czy może raczej "nieścisłości"), "Okrucieństwo" czyta się naprawdę przyjemnie. Scott Bergstrom sprawnie manipuluje kolejnymi wydarzeniami, a język, którym operuje, jest bardzo dynamiczny. Sprawia to, że jego powieść, choć przecież nienajkrótszą, czyta się błyskawicznie i z zaciekawieniem, i że - kolokwialnie mówiąc - ma się ochotę na więcej.





Jeśli lubicie pełne akcji historie z konkretnymi głównymi bohaterami; jeśli z wypiekami na twarzy oglądacie filmy sensacyjne i jeśli nie odstrasza Was młody wiek postaci, to śmiało sięgajcie po "Okrucieństwo". Co prawda nie nazwiecie jej najlepszą przeczytaną w Waszym życiu książką, ale "dobrą" już na pewno tak.

pokaż więcej

 
2017-07-23 23:44:25
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, 2017
Cykl: Lipowo (tom 8)
 
2017-07-21 13:01:55
Dodał książkę na półkę: Chcę przeczytać, Posiadam
 
2017-07-21 11:22:03
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, 2017
 
2017-07-20 22:23:12
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, 2017
Cykl: Lipowo (tom 7)
 
2017-07-20 14:28:48
Wypowiedział się w dyskusji: Współprace recenzenckie

Na Twoim miejscu jednak troszkę bym poczekała przed wysłaniem maila z propozycją współpracy - wysłanie Ci książki musi być choć trochę opłacalne dla wydawnictwa, a - bez urazy, oczywiście ;) - nie sądzę, byś z tak krótkim stażem miał oczekiwane przez nich zasięgi.

więcej...
 
2017-07-20 14:24:32
Wypowiedział się w dyskusji: Wymienię/sprzedam [ipiec 2017]

Sprzedam (ewentualnie wymienię)
Nothing LessPamiętnik z mrówkoszczelnej kasetyFlirt rokuCytrynowy sadFangirlMroczna tońCałkiem obcy człowiekKłamca i szpieg
Sprzedam (ewentualnie wymienię)
Nothing LessPamiętnik z mrówkoszczelnej kasetyFlirt rokuCytrynowy sadFangirlMroczna tońCałkiem obcy człowiekKłamca i szpieg

pokaż więcej

więcej...
 
2017-07-20 14:20:41
Wypowiedział się w dyskusji: Poszukuję książek (III kwartał 2017)

Szukam ;)
Tysiąc pocałunkówSerce ze szkłaCo przyniesie wiecznośćConfess

więcej...
 
2017-07-18 23:56:35
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, 2017, Posiadam
Autor:
Cykl: Trylogia Czasu (tom 1)

* recenzja pochodzi z bloga www.naksiazki.blogspot.com


Jeszcze kilka miesięcy zdobycie którejkolwiek części Trylogii Czasu Kerstin Gier było niemal niemożliwe, a jeśli już, to horrendalne ceny na facebookowych grupach przyprawiały o zawroty głowy. Setki osób wychwalały te książki prawie pod niebiosa, a jeszcze więcej marzyło o ich posiadaniu. I chociaż sama daleka byłam od wydawania małej...
* recenzja pochodzi z bloga www.naksiazki.blogspot.com


Jeszcze kilka miesięcy zdobycie którejkolwiek części Trylogii Czasu Kerstin Gier było niemal niemożliwe, a jeśli już, to horrendalne ceny na facebookowych grupach przyprawiały o zawroty głowy. Setki osób wychwalały te książki prawie pod niebiosa, a jeszcze więcej marzyło o ich posiadaniu. I chociaż sama daleka byłam od wydawania małej fortuny na twórczość Gier, to skłamałabym, gdybym stwierdziła, że nigdy nie zastanawiałam się nad jej fenomenem i że nigdy mnie nie intrygowała. Bo intrygowała.
I to bardzo.
Kiedy wydawnictwo Media Rodzina oznajmiło, że zamierza zająć się tak uwielbianą przez tłumy serią i wydać ją (i to jak! <3 ) na nowo, tysiące czytelników oniemiało z zachwytu, by później przebierać z niecierpliwością nogami i zagryzać wargi w oczekiwaniu na dzień premiery pierwszej tylko części.
Czy było warto?




O ile jej kuzynka została przeznaczona do wyższych celów, o tyle ona sama od zawsze była "zwyczajna".
To kuzynka dostała (można by rzec "w spadku") gen podróży w czasie i to ją skrupulatnie przygotowywano do pierwszego (i kolejnych także) skoków w przeszłość. To Charlotta miała martwić się tym pyszałkowatym Gideonem (i co to w ogóle za imię?) i spróbować sprostać wymaganiom dziwnej babki i jeszcze dziwniejszego Stowarzyszenia.
Gwen miała być tylko sobą.
Dlaczego więc to ona, Gwendolyn, przenosi się w czasie,a potem robi to znowu, znowu i znów?
Coś jest bardzo nie tak. Czyżby Newton się pomylił...?




Nie jestem wielką fanką fantastyki, a jedyna magia, którą toleruję to ta, którą dysponował Potter i jego Gwardia, dlatego też trochę obawiałam się pierwszego spotkania z twórczością Gier. Tym bardziej, że słyszałam na jej temat same ochy i achy, a z doświadczenia wiem, że najczęściej te zbiorowe zachwyty są po prostu przesadzone i tyleż prawdziwe, co mój list z Hogwartu. Wyobraźcie więc sobie moje zdziwienie, kiedy doszło do mnie, że "Czerwień rubinu" rzeczywiście jest dobra! :o Zgoda, nie jest to genialna historia, nie nauczy Was absolutnie niczego, niczego nie zmieni też w dziejach świata, i na sto procent bez wysiłku znajdziecie wybitniejszą lekturę, ale wiecie co? Niech pierwszy rzuci kamieniem ten, kto nigdy nie przeczytał książki tylko po to, by rozruszać swoje mięśnie mimiczne i móc się bezkarnie śmiać ;)
Język powieści jest dosyć infantylny, tak jak i infantylna bywa główna bohaterka. Gwendolyn często zachowuje się głupiutko, jej wiedza o historii świata wzbudza trwogę, a przyjaciółka lepiej radzi sobie z wyszukiwarką Google niż z prawdziwym życiem. Brzmi słabo, prawda? Słabe jednak nie jest, bo Gier pisze niezwykle przyjemnie, sprawiając przy tym, że drobne wady nie rażą, co więcej - nawet wzbudzają sympatię. Trzpiotowatość Gwen szybko odchodzi w zapomnienie, a my z zaciekawieniem śledzimy jej losy. Autorka dba, byśmy nadążali za rozwojem akcji i między rozdziałami dodaje wstawki, które objaśniają funkcjonowanie stowarzyszenia zwanego Strażnikami. Wielki plus należy jej się także za realizm - za każdym razem stara się oddać ducha epoki, w której aktualnie znajduje się Gwen i wychodzi jej to całkiem nieźle ;) Młodsze czytelniczki zachwyci też relacja Gwendolyn i Gideona, która (niemal rodem przeniesiona z filmów Disney Channel) u tych starszych wzbudzi jedynie pobłażliwy uśmiech, ale absolutnie nie odbierze przyjemności z poznawania całej historii. I chociaż w pierwszym tomie nie wyjaśnia się nic, a my zostajemy z większą ilością pytań niż mieliśmy ich na starcie, to jestem pewna, że każdy, kto przeczytał "Czerwień rubinu" z równie wielką ochotą sięgnie po kontynuację, "Błękit szafiru".
Ja w każdym razie tak zrobię ;)




Jeśli szukacie czegoś lekkiego, czegoś, co zapewni Wam przednią rozrywkę na kilka tylko godzin i czegoś, co nie sprawi, że Wasz przepracowany mózg jeszcze bardziej się przegrzeje, to szczerze polecam Wam "Czerwień Rubinu" Kerstin Gier. Nawet jeśli macie więcej niż naście lat ;)

pokaż więcej

 
2017-07-17 16:19:25
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, 2017, Posiadam
Autor:
Cykl: Promyczek (tom 3)

* recenzja pochodzi z bloga www.naksiazki.blogspot.com


Co zrobić, gdy napisało się bestseller?
Książkę, na punkcie której oszalały tłumy; która zainspirowała gro osób do zmiany i na stałe zagościła w ich sercach?
To proste. Napisać kolejną książkę, oczywiście osadzoną w świecie swego hitu, z bohaterami, których każdy już zna i liczyć na to, że historia zatoczy koło, a nasza nowa powieść...
* recenzja pochodzi z bloga www.naksiazki.blogspot.com


Co zrobić, gdy napisało się bestseller?
Książkę, na punkcie której oszalały tłumy; która zainspirowała gro osób do zmiany i na stałe zagościła w ich sercach?
To proste. Napisać kolejną książkę, oczywiście osadzoną w świecie swego hitu, z bohaterami, których każdy już zna i liczyć na to, że historia zatoczy koło, a nasza nowa powieść szturmem zawojuje rynek. Tak zrobiła Jojo Moyes (i całkiem nieźle na tym wyszła) i to samo uczyniła Kim Holden, której "Promyczek" doprowadził do zbiorowej histerii nie tylko młode dziewczęta. I chociaż naprawdę lubię debiutancką książkę Holden; chociaż wylałam przy "Promyczku" nie morza, a oceany łez i chociaż ogromnie doceniam to, co autorka chciała przekazać czytelnikom, to uważam, że wszystko ma swoje granice, a wyciskanie do cna jednej tylko opowieści niekoniecznie jest dobrym pomysłem.
Każda, nawet genialna, historia musi się kiedyś zakończyć.
Problem w tym, że nie każdy o tym pamięta.



Franco Genovese ma wszystko, czego mężczyzna mógłby oczekiwać od życia. Jest przystojny niczym młody bóg, ma zdrowie, pieniądze, piszczące na jego widok fanki i zajęcie, które kocha. Razem z przyjaciółmi za dnia gra w zdobywającym coraz większą sławę zespole, a wieczorami świetnie bawi się w pubach (i klubach). W czasie jednego z takich wyjść ratuje z opresji rudowłosą Gemmę i od razu wie, że nie będzie to zwykła znajomość. Dziewczyna intryguje go i przyciąga niczym magnes, do tego stopnia, że Franco bardzo szybko podejmuje pewną ważną decyzję, która na zawsze może zmienić jego życie.
Nie wszystko jednak można zaplanować, a niektóre przeszkody bywają nie do pokonania.



Jestem zawiedziona.
Zawiedziona, rozczarowana, a już na pewno nie oczarowana. Uwielbiam Promyczka i nieustannie uważam, że Kate Sedgwick to jedna z najlepszych i najsympatyczniejszych książkowych bohaterek, ale przedłużanie w nieskończoność jej historii (czy nawet opieranie na niej innych) jest zupełnie niepotrzebne. Już GUS mocno odbiegał poziomem od pierwszej książki o/z Kate, ale "Franco" został całkowicie odarty z magii, którą tak skrupulatnie wcześniej utkała Holden. To po prostu kolejna historia z nurtu New Adult, których pełno jest na rynku. Nie jest ani odkrywcza, ani rewelacyjna, a już z pewnością nie zapadnie nikomu w pamięć tak, jak miał okazję zrobić to "Promyczek". Franco to do bólu klasyczny bohater powieści skierowanych głównie ku młodym kobietom; to chłopak na wskroś idealny, który ma za zadanie ucieszyć czytelniczki i przywrócić im wiarę w miłość. Jest przystojny, dowcipny, uroczy, ma wielkie serce i kocha uczuciem, które opisują w bajkach. Jest idealny i równie nierealny.
Na plus zasługuje relacja chłopaka z Gusem, jego przyjacielem - tak naprawdę ich wspólne sceny to jedyne momenty, które były w stanie wywołać na mojej twarzy uśmiech i które wzbudziły we mnie jakiekolwiek emocje. Gemma... Gemma miała być charakterystyczna. Miała być pełna pasji, szalona, odważna i niebanalna, a tak naprawdę niczym się nie wyróżnia i idę o zakład, że za cztery, pięć dni nawet nie będę potrafiła przypomnieć sobie jej imienia. Jednak tym, co najbardziej mi przeszkadzało i okropnie nie pasowało do Holden; tym, co sprawiło, że "Franco" jest zwykłym - a do tego, nie będę Was oszukiwać, naiwnym - czytadłem, jest sposób, w jaki Kim poprowadziła związek Gemmy i Franco. No na wszystkich bogów olimpijskich i Percy'ego Jacksona, Kim, naprawdę??! Przywykłam już do tego, że w New Adult nie trzeba długo czekać na stworzenie związku i że wszystko dzieje się tam w tempie iście ekspresowym, ale moi drodzy, "Franco" zawstydziłby samego Speedy Gonzalesa. Akcja toczy się na przestrzeni jednego zaledwie roku (a może i krócej?), a postępy poczynione przez naszych bohaterów w prawdziwym życiu najczęściej zajmują grube lata. I może nie stąpam zbyt twardo po ziemi, może trochę za bardzo wierzę w bajki, ale mimo wszystko nie lubię czytać tak naiwnych, tak totalnie oderwanych od życia historii, które z realizmem mają niewiele wspólnego.
A nawet jeśli bym je lubiła, to od tego jest gatunek zwany "fantastyką", z którym wspomniane wyżej New Adult nie ma nic wspólnego.
A przynajmniej nie powinno.



Gdybym miała stwierdzić czy "Franco" jest powieścią godną polecenia to miałabym z tym nie lada problem. Nie jest beznadziejny, nie jest szczególnie nudny i nie jest głupi, ale zdecydowanie nie jest też czymś, co wyróżnia się na tle innych historii z tego gatunku. To książka na tzw. "raz", do przeczytania i niemal natychmiastowego zapomnienia. I chyba w tym tkwi problem.
Oczekiwałam czegoś na miarę "Promyczka", czegoś, co zmieni mój światopogląd i czegoś, do czego chętnie będę wracać i często cytować.
Oczekiwałam po prostu zbyt wiele.

pokaż więcej

 
2017-07-16 20:54:10
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, 2017, Posiadam
Autor:
 
2017-07-15 22:50:30
Dodał książkę na półkę: Teraz czytam
 
2017-07-15 22:49:04
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, 2017
Cykl: Lipowo (tom 6)
 
2017-07-14 13:40:26
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, 2017, Posiadam
 
Moja biblioteczka
249 60 338
Porównaj książki w Waszych biblioteczkach.
Sprawdź oceny wspólnych książek.
Tyle książek ma ten użytkownik w swojej biblioteczce.
Tyle opinii dodał ten użytkownik.
Tyle plusów otrzymał ten użytkownik za swoje wypowiedzi.
Znajomi (37)

Ulubieni autorzy (3)
Lista ulubionych autorów
Ulubione cytaty (8)
lista cytatów
zgłoś błąd zgłoś błąd