Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Felix, Net i Nika oraz Gang Niewidzialnych Ludzi

Cykl: Felix Net i Nika (tom 1)
Wydawnictwo: Powergraph
7,43 (3362 ocen i 324 opinie) Zobacz oceny
10
359
9
508
8
703
7
1 023
6
436
5
205
4
48
3
55
2
12
1
13
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
8392146603
liczba stron
376
słowa kluczowe
przygoda
język
polski

Inne wydania

Trójka warszawskich gimnazjalistów rozpracowuje gang znikających złodziei. Znajdziecie tu codzienne, szkolne problemy i niecodzienne przygody, komputery, wynalazki, duchy i opowieść o przyjaźni, o jakiej wszyscy marzymy.

 

źródło opisu: Wydawnictwo Powergraph, 2004

źródło okładki: www.powergraph.pl

Brak materiałów.
książek: 990
Tanczaca_z_Ksiazkami | 2016-02-02
Na półkach: Przeczytane, 2016
Przeczytana: 31 stycznia 2016

"Ciekawe, co oni widzą w tej książce?(...)
- Przyczyną, dla której wszyscy włącznie z tobą chcą ją przeczytać, jest właśnie duże zainteresowanie. To przyczyna i skutek w jednym."

Jakoś nam ta książka umknęła wcześniej (były inne rzeczy do czytania) ale teraz młodsze dziecko zaczyna dorastać do "właściwego" wieku więc sięgnęłam. Tak, wiem, że nie jestem targetem, więc moja opinia siłą rzeczy będzie przefiltrowana przez spojrzenie dorosłego, ale powiem jedno: ta książka błaga o redaktora polonistę.
Na stronie 25 znalazłam taki kwiatek: "Na sąsiedniej posesji ubrany w dres facet z brzuszkiem mył gąbką błyszczący Polonez." Pytanie za sto punktów: "Co mył gąbką Polonez i jak to się ma do faceta z brzuszkiem?" A przecież to książka skierowana do 11-14 latków, których intuicja językowa dopiero się kształtuje. Tu redakcja powinna być perfekcyjna. (To nie był pierwszy "kwiatek", ale pierwszy, który rozjuszył mnie do tego stopnia, że postanowiłam to zanotować.)
A sama książka? No cóż - na razie męcząca dla dorosłego (męczy zbyt duża nonszalancja w traktowaniu rzeczywistości) ale 12-13 latka i młodsze dzieci pewnie zachwyci - to jest podobny rodzaj "odjechania" jaki bywał w powieściach Niziurskiego np w "Niewiarygodnych przygodach Marka Piegusa". Mam wrażenie że autor aspiruje do bycia drugim Niziurskim.
I podobnie jak Niziurski przynudza ;) Akcja wlecze się jak stonoga z połamanymi nogami, długaśne opisy, zapowiadane w recenzjach nagłe i szybkie zwroty akcji? Chyba dla ślimaków.
Poza tym zupełnie nie kupuję faktu, że na pierwszej lekcji nauczyciel zwraca się do po raz pierwszy widzianych uczniów ich ksywkami. Jeśli uczniowie się spóźniają, a wychowawca sprawdził właśnie obecność i już wie kogo mu brakuje, to raczej spyta:
- Feliks, Kalasanty i Monika? (Lub, jeśli jest niesympatyczny to: "Polon, Bielecki i Mickiewicz?") Jeszcze się nie spotkałam z jasnowidzeniem nauczycielskim, dzięki któremu nauczyciel zna ksywki po raz pierwszy widzianych uczniów.
Inne potknięcia wyszczególniła gdzieś wyżej lub niżej Batalia, więc nie będę się powtarzać. Zresztą jestem dopiero na 58 stronie zaczęłam pisać opinię już wczoraj, ale się powstrzymałam z publikacją, licząc, że akcja się z czasem rozkręci.
Wczoraj napisałam:
Ogólne wrażenie - sympatyczna. Jeśli się zaakceptuje konwencję, to nawet bardzo, mimo potknięć.
Dziś (27.01.16) dodaję:
Ale nie wciąga. Może po prostu jestem za stara. Jednak czytałam książki przeznaczone dla tej grupy wiekowej, od których trudno się oderwać, które się połyka w kilka godzin, lub jeszcze szybciej. Ta książka jest jak kluchy bez nadzienia. Pierwsze dwie wejdą bez problemu, z kolejnymi coraz gorzej.
Dobrze, że zrobiłam sobie przerwę na "Przepiórki w płatkach róży" które połknęłam w jednym kawałku, bo bym chyba się tą kluchą zadławiła.
I jeszcze jedna refleksja: - książka wydana po raz pierwszy w 2004 a ja mam wrażenie, że mocno trąci myszką. Czy to możliwe by technologia aż tak szybko poszła do przodu przez tych 12 lat? Bo oni jarają się rzeczami, które teraz są codzienne - drzwiami otwieranymi kodem, bateriami słonecznymi, a dane zapisują jeszcze na dyskietkach i to takich które można zabezpieczyć przed zapisem (faktycznie były takie w latach 90-tych) albo płytach CD. I komputer podłącza się do gniazdka telefonicznego - już słyszę jak chrobocze, wyje i przez godzinę łączy się z netem ;) No i ciekawe jak z opłatami :)
Aha - nie jestem znawcą, ale nie chce mi się wierzyć, by opisywane wynalazki ojca Felixa rzeczywiście były czysto mechaniczne. Tam jednak jest sporo elektroniki - choćby zdalne sterowanie tego wymaga :)
No i ten irytujący stereotyp, że dziewczyny koniecznie muszą bać się pająków, szczurów, mrówek, żab i ogólnie wszelkiego "paskudztwa".
Dobra, czytam dalej (na przemian z inną książką, też z tej półki, choć sygnowaną "16+" - i też się ciągnie, ale inaczej ;) ). Jak skończę to uzupełnię wpis i ocenię całość.
(28.01.16) po sześćdziesiątej stronie wreszcie zaczęło mi się podobać, a nawet wciągać. Czyli chyba kawałek między 25 a 58 stroną jest najgorszy, jak się przebrnie to znów jest sympatycznie ;)
31.02.16 - uff - skończyłam :) Czas na podsumowanie. 1. Książka z kategorii "dla dzieci, ale nie dla ich rodziców" - rodziców zbyt zirytuje naciąganie realiów.
2. "Polski Harry Potter"? - chyba zgadzają się tylko tłuste włosy Butlera i tłuste włosy Snapa, no i fakt, że bohaterów jest troje w układzie 2+1 jak w HP. Ale do HP to książce baaaardzo daleko.
3. Następca Niziurskiego - o tak! Zdecydowanie! Ze wszystkimi Niziurskiego zaletami i wadami.
4. Chyba w wolnej chwili sięgnę po kolejny tom by sprawdzić czy autor się rozwija, ale to za jakiś czas :)
5.Komu polecić? Podstawówka, powiedzmy 4-6 klasa. Oni to łykną, bo o realiach zarówno gimnazjalnych jak i życiowych nie mają pojęcia i zakochają się w tej książce, dzięki czemu łykną też następne, przez sentyment do pierwszych przeżyć.
Ogólna ocena? Mimo wszystko na plus :) To jest książka z gatunku "zupa - przegląd tygodnia" jakby autor nie mógł się zdecydować o czym to ma być i czym jeszcze uatrakcyjnić akcję. Ale dzieci lubią choinki, więc im się spodoba.

PS i jeszcze jedna zabawna wpadka - Nika czyta "Dom Dusz". Pomijając fakt, że książka Allende zdecydowanie dla niej za poważna, to Nika czyta... film? Bo nie ma książki o takim tytule.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Dziesiąta aleja

Zakochana w twórczości Puzo, byłam wiele lat temu mile zaskoczona, gdy w moje ręce wpadła książka o kobiecie (sic!)... Tak, odbiega to od typowej, maf...

zgłoś błąd zgłoś błąd