Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Ja, anielica

Cykl: Wiktoria Biankowska (tom 2)
Wydawnictwo: W.A.B.
7,57 (3441 ocen i 368 opinii) Zobacz oceny
10
585
9
470
8
765
7
768
6
520
5
171
4
67
3
52
2
24
1
19
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
978-83-7747-518-8
liczba stron
384
słowa kluczowe
diablica, anielica, piekło, niebo
język
polski
dodała
katnap

Beleth, Azazel, Kleopatra i Śmierć znani z powieści Ja, diablica powracają! A to oznacza, że już nikt nie będzie się nudził. W życiu Wiktorii ponownie zjawia się przystojny diabeł. Rozbija jej związek z Piotrem i ma nietypową prośbę - chce odzyskać swoje anielskie skrzydła. Czy dziewczynie uda się zwrócić złotookiemu Belethowi marzenia? Przed Wiktorią stają naprawdę trudne wybory - bo z...

Beleth, Azazel, Kleopatra i Śmierć znani z powieści Ja, diablica powracają! A to oznacza, że już nikt nie będzie się nudził.

W życiu Wiktorii ponownie zjawia się przystojny diabeł. Rozbija jej związek z Piotrem i ma nietypową prośbę - chce odzyskać swoje anielskie skrzydła. Czy dziewczynie uda się zwrócić złotookiemu Belethowi marzenia? Przed Wiktorią stają naprawdę trudne wybory - bo z jednej strony zabiegający o jej miłość śmiertelnik, a z drugiej... no właśnie, diabelnie przystojny upadły anioł. W dodatku akcja przeniesie się do nieba. A tam pojawią się kolejni bohaterowie - zabawne putta, podstępny Moroni, rodzice Wiktorii i oczywiście syn szefa, jeżdżący najnowszym maserati...

Nieprzyzwoicie zabawna książka o niebiańsko-piekielnej rzeczywistości. Do diabła - to trzeba przeczytać!

 

źródło opisu: Wydawnictwo W.A.B., 2011

pokaż więcej

książek: 273
Tea | 2016-01-06
Na półkach: Przeczytane, Posiadam

Recenzja pojawiła się/pojawi się na stronie www.kreatywna-alternatywa.blogspot.com

Po bardzo słabej pierwszej części cyklu o Wiktorii Biankowskiej naszedł czas na zapoznanie się z kolejnym tomem jej przygód. Przyznam się szczerze, że zasiadając do czytania książki „Ja, anielica” miałam tylko jedno marzenie – abym tym razem przynajmniej troszeczkę mniej się irytowała. Po lekturze śmiało mogę powiedzieć, że w porównaniu do „Ja, diablica” druga część wypada ociupinkę lepiej, chociaż szału nadal nie ma.

Wiktoria wiedzie spokojne, nieświadome życie na Ziemi u boku Piotrka, który w tym momencie jest całym jej światem. Dzięki wyrokowi Lucyfera i Gabriela z pamięci Biankowskiej wymazane zostały wszystkie wspomnienia związane z jej diabolicznym „wcieleniem”. Mimo tego, że Wiki zapomniała o Piekle, Piekło nie zapomniało o niej, a konkretniej pewien przystojny i nieokrzesany diabeł o imieniu Beleth. Dzięki sieci intryg i układów zawieranych przez zaświaty Wiktoria po raz kolejny zostaje obdarzona piekielnymi mocami, z tą tylko różnicą, że tym razem trafia do Nieba. Jeśli ktoś myśli, że czeka ją spokojne życie w Arkadii, jest w ogromnym błędzie! Biankowska również w Raju wplątuje się w niemałe kłopoty.

Próbowałam! Naprawdę wierzcie, że próbowałam spojrzeć na książkę przychylniejszym okiem. Starałam się tak szybko nie irytować, dawać szansę bohaterom na lepsze zapoznanie się z nimi… no ale nie mogłam! Po raz kolejny szukając odpowiedzi na pytanie „jak można taki pomysł tak sknocić” wychodziłam z siebie i nic sensownego nie przychodziło mi do głowy. Co prawda w drugim tomie przygód niepokornej Wiki zdawało mi się, że tym razem autorka bardziej starała się skupić wszystko w jedną, spójną całość. Nie odnosiłam już wrażenia jakoby książka była stworzona z luźno połączonych ze sobą fragmentów, bez żadnego ładu i składu. Chwała Bogu za to! Również cała akcja wydawała się przebiegać spokojniej niż wcześniej, bardziej przemyślanie. Mimo tego autorka nie wyrzekła się jednak wielu sprzeczności, a cała historia wciąż była niezwykle przewidywalna i miejscami wręcz irytująco męcząca.

Wielkiej zmiany nie ma również w języku. Styl autorki nadal jest prosty, przejrzysty i niestety przeciętny. Dłuższe opisy pojawiały się jedynie w momentach odniesienia się do pierwszego tomu cyklu, a poza tym ze świecą szukać głębszych przemyśleń bohaterów, podkreślam głębszych – rozhisterowanych wywodów Wiktorii kogo ma wybrać: przystojnego diabła, czy czarującego Piotrusia do tego nie zaliczam.

Zajmijmy się naszymi bohaterami! O ile wcześniej sądziłam, że Wiktoria jest dziecinna, o tyle po książce „Ja, anielica” jestem już pewna, że nasza pannica jest po prostu głupia. Pomijam już fakt wymienionych wyżej „strasznistych dylematów!”, ale ponadto czytając o tym jak sama na własne życzenie pakuje się w tarapaty miałam ochotę wziąć i solidne nią potrząsnąć! Wciąż dziecinna, irytująca i męcząca. Autorka książki miała jednak zupełnie inną od mojej charakterystykę tej postaci – w jej odczuciu ta jest wszechmocna, wspaniała, cudowna, po prostu najlepsza – cud, że za życia nie wynieśli jej na ołtarze!

Muszę jeszcze przynajmniej wspomnieć o dwóch męskich postaciach. Na początku parę słów o Belethcie – zboczony, poprany, erotoman. W każdej sytuacji, w każdym momencie myśli tylko o tym, aby zaciągnąć Wiktorię do łóżka. Dwuznaczność jego wypowiedzi jest porażająca, a ja zupełnie nie mam pojęcia, o co autorce chodziło. Gdyby takie subtelne (chociaż w przypadku Beletha o subtelności mówić nie można), erotyczne podteksty zdarzały się raz na jakiś czas to byłoby jeszcze okej, ale w zbyt dużej dawce nie są zabawne a irytujące, prostackie i prymitywne. No i jeszcze szepnę dosłownie słówko o Piotrusiu – mdły, mało interesujący i trochę zagubiony we własnym świecie ot co!

Przyznam się szczerze, że przez chwilę pomyślałam, żeby dać książce 4. Mimo tych wszystkich wymienionych wad, uważam, że „Ja, anielica” jest ociupinkę lepszą lekturą od pierwszego tomu serii - przez pewien czas historii denerwującego diabła w ogóle nie było, a na dodatek nadal bardzo szybko się ją czyta. Już byłam pewna, że czwórka będzie odpowiednia – w zakończeniu nawet fajna akcja, wszystko okej, i wtedy autorka daje ni z gruchy ni z pietruchy jeden z tych swoich dwuznacznych tekstów, no i umarł w butach! Trzy! Trzy i ani stopnia wyżej!

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Zbrodnie w imieniu Chrystusa

Uważam, że książka jest dobra na początek dla kogoś, kto zaczyna się interesować taką tematyką. Autor nie koncentruje się na jednej kwestii, stara się...

zgłoś błąd zgłoś błąd