Dołącz do nas! To proste.
» Własna biblioteczka
» System rekomendacji
» Zobacz, co czytają znajomi
» 100 tys. zarejestrowanych użytkowników
» 139 tys. książek
» Ponad 230 tys. recenzji
Stwórz własną internetową biblioteczkę,
pokaż co czytasz i dowiedz się,
co czytają Twoi znajomi.
Kliknij tutaj i dołącz do nas!

Złodziejka książek

Autor:

więcej informacji
tłumaczenie: Hanna Baltyn
tytuł oryginału: The Book Thief
wydawnictwo: Nasza Księgarnia
data wydania: 2008 (data przybliżona)
ISBN: 9788310113580
liczba stron: 496
język: polski
typ: papier
8.16 (1567 ocen i 291 opinii)
 
Kup książkę
Cena od 27,90 zł
Kup audiobooka
Audioteka
Cena: 27,90 zł

Rok 1939. Dziesięcioletnia Liesel mieszka u rodziny zastępczej w Molching koło Monachium. Jej życie jest naznaczone piętnem ciężkich czasów, w jakich dorasta. A jednak odkrywa jego piękno - dzięki wyj... Rok 1939. Dziesięcioletnia Liesel mieszka u rodziny zastępczej w Molching koło Monachium. Jej życie jest naznaczone piętnem ciężkich czasów, w jakich dorasta. A jednak odkrywa jego piękno - dzięki wyjątkowym ludziom, których spotyka, oraz dzięki książkom, które kradnie. Od momentu wydania powieść znajduje się na szczycie listy bestsellerów „The New York Timesa”. Zyskała również ogromne uznanie krytyki literackiej.

...zasługuje na miejsce obok Dziennika Anny Frank oraz Nocy Elie Wiesela. Ma szansę stać się pozycją klasyczną.
„USA Today”

Poruszająca i do głębi przejmująca.
„Washington Post”
pokaż więcej.



Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Moja ocena:
loading
Opinie znajomych
Sprawdź czy twoi znajomi napisali opinie lub dodali książkę do biblioteczki. Zaloguj się
Dyskusje o książce
 (15)

Opinie czytelników
Na półkach: Przeczytane

W skrócie? Książka śliczna.
Chociaż to słowo nie do końca oddaje to, co się czuje po jej przeczytaniu.
Nie jest to książka o wojnie. Ale z wojną w tle.
Nie jest to książka o romansach. Ale miłość zerka na czytelnika niemal z każdej strony.
Nie jest to książka o Aniołach. Ale życzliwości dla drugiego człowieka tam opisanej niejeden Anioł mógłby bohaterom pozazdrościć.
Więc o czym to książka? O tym, że trzeba być człowiekiem, bez względu na okoliczności.
O tym, że trzeba kochać, bo jutro może być już za późno. O szczęściach w nieszczęściu. O przyjaźni i przywiązaniu. O kolorach, łzach i książkach... I przede wszystkim o Śmierci, bez której nie byłoby Złodziejki Książek.

Nie jest to powieść babska czy ckliwa. Myślę, że to powieść dla każdego, kto znajdzie chociaż odrobinę czasu by zagłębić sie w świat Złodziejki: kraść z Nią jabłka, słuchać gry na akordeonie i przynosić radość ludziom...


Na półkach: Przeczytane, 2010
Przeczytana: 30 czerwca, 2010

Nawet nie wiem od czego zacząć. Uważam, że ta książka zmienia życie jej czytelnika. Jest po prostu fantastyczna! Wojna widziana oczami dziecka i śmierci jest groteskowa, fascynująca, smutna, pełna nadziei. PRAWDZIWA!
Głównej bohaterce załamuje się świat gdy traci braciszka i matkę, zostaje adoptowana przez poczciwego malarza i wrzeszczącą kobietę o wielkim sercu. Przyjaźń, miłość, współczucie w sercach mieszkańców Molching, kto by się spodziewał w hitlerowskich Niemczech takich uczuć. Historia przeplata się pomiędzy wspomnieniami dziewczynki podczas wojny oraz o ciężkiej pracy Śmierci wśród gruzów i ciał pochłoniętych marzeniem Führera.
Pokochałam ludzi z Himmelstrasse, obiecuje wam że jak ich poznacie nie będziecie mogli o nich zapomnieć. A łzy, które naznaczą ostatnie jej strony staną się jej częścią.
SPOILER: Scena z chlebem i paradą Żydów chwyciła mnie za serce.


Na półkach: Przeczytane

Cudowna książka. Po niej zupełnie zmieniłam zdanie o II wojnie światowej. Książka, która zmusza do przemyśleń. Obok której nie da się przejść obojętnie.


Przeczytana: 11 marca, 2011

Jak napisałam wcześniej recenzja do tej książki musiała się w mojej głowie narodzić a ja musiałam nieco ochłonąć po przeczytaniu tej książki.
Po raz kolejny ogarnia mnie radość, że lubię czytać,że wyszukiwanie coraz to nowych książek do przeczytania sprawia mi niebywałą radość, bo w przeciwnym razie nigdy bym nie trafiła na 'Złodziejkę'

Wszystko w tej książce pasuje do siebie jak ulał od narratora, przez narrację do bohaterów, jedno bez drugiego nie mogło by istnieć, nie wyobrażam sobie, że ktoś inny jak właśnie Śmierć mógłby opowiadać historię Liesel. Jej losy są bowiem ze śmiercią bezpośrednio powiązane, a jednak...

Dużo jest tego a jednak jeżeli chodzi o tę małą dziewczynkę, którą jest moim zdaniem jedną z najbardziej niesamowitych i złożonych postaci literackich jakie dane mi było poznać. Bo nie jest ona bohaterką pełną cnót, nie jest również przesadnie zła, ona jest po prostu sobą, na przekór wszystkiemu, żądna wiedzy, pełna miłości, dobroci i poświęcenia, uparta, zawzięta przyjacielska dusza, gotowa poświęcić wszystko dla najbliższych. Jednocześnie złodziejka...i to jeszcze czego- książek???

Co jeszcze ważne, ta powieść nie posiada patosu i wyższości tak charakterystycznych dla innych książek o wojnie. Poświęcenie, niesienie pomocy innym, ukrywanie Żyda w piwnicu nie urastają tu do rangi chwalebnego czynu, są gestem przyjaźni i wyrazem szacunku dla raz danego słowa i chęci go dotrzymania. Traktuje się je jak coś naturalnego, czego można się spodziewać po bohaterach.
Może z drugiej strony ta naturalność jest tak przerażająca kiedy dociera tragizm losów bohaterów tej powieści, zaciskałam zęby nie raz a łzy same kapały.

Gorąco polecam wszystkim wielbicielom literatury wojennej i nie tylko. Ktoś napisał, że szkoda iż "Złodziejka książek" nie figuruje w kanonie lektur szkolnych, ja również myślę że powinna, czasami warto spojrzeć na jakieś zjawisko z zupełnie innej strony...


*„Powiadają, że wojna jest najlepszą przyjaciółką śmierci. Ja mam inne zdanie na ten temat. Dla mnie wojna jest jak nowy szef, który oczekuje niemożliwego. Stoi ci nad głową i powtarza do znudzenia: "Zrób to, zrób to". Więc pracujesz coraz ciężej. Robisz, co ci każą. Ale szef nigdy ci nie dziękuje. Żąda coraz większych wysiłków.”

*Markus Zusak-'Złodziejka książek'


Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 23 sierpnia, 2010

Pierwsza książka, która wywołała u mnie tak wielkie wzruszenie. Nie potrafię obrać w słowa tego, co w niej zobaczyłam. Czy to było straszne? przerażające? a może piękne? ciepłe? i cudowne? Książka dość zróżnicowana. Występuje w niej wiele emocji. Od radości do smutku. Od śmiechu po łzy. Od miłości do nienawiści. Moment śmierci jest tak dogłębnie przekazany, że człowiek aż się zanosi od płaczu. Czytałam wiele książek o II wojnie światowej napisanej przez ludni w niej uczestniczących i muszę przyznać, że nikt nie zrobił tego tak jak Markus Zusak. Może być to trochę dziwnie, ale tak właśnie jest. To tak jakby autor przeniósł się w czasie i zobaczył to wszystko oczami samej śmierci. Jakby ta śmierć mu to wszystko dokładnie opisała, nawet pokazując zdjęcia z tamtego okresu. Dla mnie ta książka jest pewnym ukazaniem innej strony II wojny światowej. Pokazaniem "normalnego" życia, które i tak odeszło w imię Hitlera, bo "Fuhrer was kocha i jest z was dumny". Naprawdę polecam.


Przeczytana: 01 sierpnia, 2010

To jest książka, o której nigdy nie zapomnisz...


Przeczytana: 22 lipca, 2011

Opinia zaznaczona jako spoiler. Pokaż ją.


Czy wiecie jak wygląda wojna z perspektywy Śmierci? Może jest ciekawym doświadczeniem pełnym ciężkiej pracy, a może nie budzi żadnych emocji. Czy Śmierć ma uczucia? No i w końcu jak czuje się mała niemiecka dziewczynka, której przybrani rodzice ukrywają w piwnicy Żyda?

To przejmująca opowieść o niesamowitej przyjaźni, poświęceniu i cierpieniu, napisana w sposób niespotykany i bardzo odmienny od wielu znanych powieści o tematyce wojennej. O tragediach II wojny światowej pisać nie jest łatwo. A już z pewnością nie jest to prosta sprawa, jeśli książka skierowana ma być do grona młodych czytelników. Dlatego tym bardziej gratulacje dla Pana Zusaka.


Na półkach: Przeczytane, Z biblioteki
Przeczytana: 2010 rok

Dzieciństwo kojarzy się nam przede wszystkim z czasem beztroski, zabawami, czasem spędzonym wspólnie z rodzicami. I tak właśnie być powinno. Jednak nie zawsze niestety tak jest. Dziesięcioletnia Lisel jest tego najlepszym przykładem. Jej dzieciństwo przypadło akurat na czasy II wojny światowej. W jej dzieciństwie zabrakło prawdziwych rodziców, bo ci oddali ją do obcych ludzi, którzy mieli zastąpić jej prawdziwego ojca i matkę. Lisel jak cień towarzyszy śmierć. Odbiera jej braciszka, ociera się o jej ramię.

"Jak niemal każde nieszczęście, historia zaczęła się szczęśliwie."


Śmierć jest tutaj narratorem. Dla jednych jest to wadą dla innych zaletą powieści. Dla mnie zdecydowanie jest zaletą. Wprowadza bowiem charakterystyczny nastrój przy czytaniu, dodaje powieści troszkę- choć może się to wydawać na pierwszy rzut oka absurdalne- humoru. To właśnie dzięki temu typowi narracji uśmiechałam się lekko pod nosem w czasie lektury.

Powieść porusza bardzo poważne tematy. Przyznam szczerze, że nie spodziewałam się tutaj poruszenia takich kwestii, jak: dojrzewanie podczas wojny, zwykłych obywateli niemieckich i ich podejściu do wojny, trudnej przyjaźni żydowsko- niemieckiej, która jak się okazuje jest możliwa, a także życia w poczuciu bliskości śmierci.


"Myślę, że się bał. Rudy Steiner bał się pocałować złodziejkę książek. Tak długo o tym marzył. Tak niewiarygodnie mocno ją kochał. Kochał ją tak bardzo, że już nigdy jej o to nie poprosił i zszedł do grobu, nie zaznawszy smaku jej ust"


Spodziewałam się raczej, że książka bardziej opisywać będzie złodziejstwo, zdobywanie książek przez dziewczynkę, bo przecież na to właśnie wskazuje tytuł. Pod tym względem jednak trochę się zawiodłam. Owszem jest kilka takich sytuacji opisanych, ale jak dla mnie troszkę za mało. No, ale wiem, że nie to autor miał w zamiarze przekazać czytelnikowi, gdy pisał tę książkę.

Sposób pisania jest mało wymagający. Książka nie wymaga nadmiernego skupiania się na lekturze. Strony są duże, lecz i czcionka do najmniejszych nie należy. W zasadzie nie zaliczam tego w tym wypadku ani do plusów ani do minusów powieści, gdyż grubość książki wyrównuje dużą czcionkę i myślę, że wychodzi z tego całkiem przyzwoitej objętości powieść.

Za wadę można uznać niewielką ilość opisów (to tak, gdybym miała się do czegoś przyczepić). Autor nie wdaje się w wielkie szczegóły, co do otoczenia, wyglądu postaci, i tym podobnych. Oczywiście mamy pokrótce przedstawione te wszystkie elementy, ale nie jest to zrobione tak, jak może tego oczekiwać wymagający czytelnik.

Podziwiać trzeba jednak Markusa Zusaka za osadzenie powieści w realiach wojennych. Bowiem ten młody Australijczyk nie przeżył wojny, nie wiedział, więc jak ona wyglądała, co się działo i jakie uczucia towarzyszyły ludziom żyjącym w tych czasach. Mimo tego, świetnie potrafił sobie to wyobrazić i te wyobrażenia przelać na papier.


Na półkach: Przeczytane

Zastanawiałem się, co bym zrobił, gdybym to ja nie miał możliwości czytania, jak Liesel. Czy zostałbym złodziejem książek? Doszedłem do wniosku, że na takie pytanie nie znajdę odpowiedzi. Ja żyję w zupełnie innych czasach. Obecnie nie muszę podejmować tak dramatycznych wyborów, którymi doświadczani są bohaterowie Złodziejki książek. Mnie jest o wiele łatwiej, bo właściwie, ja mam nieograniczony dostęp do słów, które odgrywają ogromną rolę w relacjach między ludzkich.
W powieści tej bardzo ważną rolę odgrywa Mein Kampf Adolfa Hitlera. Jednego z największych zbrodniarzy wszech czasów. Największego złodzieja, tego, który kradł innym, co im najbliższe. Taką „moją walkę” podejmuje każdy człowiek. Jeden wychodzi z tej walki wygrany, ale bez godności, inny zaś przegrywa, podnosząc wysoko czoło. Jednak to o przegranym będzie się mówić, że jest człowiekiem. Pozostanie nim, gdyż nie zapomniał o człowieczeństwie.

Tymi słowami, chciałbym polecić każdemu tę książkę. Choć, niektórym wydać się ona może naiwna. Bo mogą pomyśleć, że "Niemcy mieli to, na co zasłużyli i bardzo im dobrze !!!"
Właśnie ta książka, powinna uczyć prawidłowego myślenia.


Na półkach: Przeczytane, Ulubione
Przeczytana: 08 stycznia, 2011

A co jeśli Śmierć też ma serce? Co jeśli cierpi razem z umierającym człowiekiem i z delikatnością motyla odbiera jego duszę?
"Złodziejka Książek" jest wyjątkową lekturą, do przeczytania jednym tchem. Narratorem jest właśnie Śmierć, która opowiada o losach pewnej dziewczynki z niesamowitą wolą walki o lepsze jutro, wplatając w to własne spostrzeżenia i komentarze. Opowiada kiedy się z nią osobiście "widziała" i jak różne mieli spojrzenia na dane fakty, na podstawie jej pamiętnika.
Dzięki Markusowi Zusak czytelnik może poznać czasy II Wojny Światowej, ale nie od tej strony co zwykle. Opowieść jest ukazana z punktu widzenia szarego społeczeństwa Niemieckiego, które nie do końca pojmuje działania Hitlera. Gdy już zrozumie... jest zbyt późno... Część z nich zaczyna widzieć, że Żydzi, to też ludzie o takim samym prawie do życia. Tylko co z tego, kiedy Śmierć zebrała już tysiące dusz, a tyle jeszcze przed nią "nieustającej pracy"?
Czarny humor, świetne dialogi, wartka akcja oraz ważne tematy poruszane w tej książce sprawiają, że jest ona godna polecenia.


Bibliotekarka z zapałem poleciła mi Złodziejkę i faktycznie, warto było - II wojna światowa pisana z perspektywy samej Śmierci? Czasami czułam się, jakbym czytała o wydarzeniach z zupełnie innej planety, a nie o TEJ wojnie która przecież dotknęła nieszczęściem również i Polskę.
Książkę polecam NAPRAWDĘ każdemu.


Na półkach: Przeczytane, Ulubione, Posiadam
Przeczytana: 30 czerwca, 2010

Piękna, poruszająca prostotą głębi, niezwykła- to współczesna klasyka!
O miłości do książek i do ludzi także tych odrzuconych, o prawdziwej przyjażni w nieludzkim czasie II wojny światowej. Pełna metafor, ironii, trafnych, błyskotliwych zdań...Nadzwyczajna:))


Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: 2010 rok

"Złodziejka książek" jest to opowieść, która pozwala spojrzeć na holokaust i III Rzeszę z innej perspektywy. W 70 lat po wybuchu II wojny światowej potrzebne są ludziom opowieści, które pozwolą zobaczyć coś z innej perspektywy, lepiej zrozumieć drugiego człowieka. Rany powoli się goją i nadszedł czas, aby wybaczyć (lecz nie zapomnieć). Powieść Markusa Zusaka pozwala wyzbyć się nienawiści i dostrzec, że nie każdy Niemiec podczas II wojny światowej był wyznawcą chorej ideologii Hitlera, a powołanie do wermachtu niejednokrotnie było czymś najstraszniejszym, co mogło spotkać młodych mężczyzn i ich rodziny.


Przeczytana: 05 czerwca, 2010

Piękna książka, pokazuje wojnę od innej strony. Wojnę w czasie której ludzie próbowali normalnie żyć, próbowali się bawić, zakochiwać, normalnie pracować. Polecam, każdemu mi poleciała przy niej nie jedna łezka i według mnie o właśnie takie książki powinniśmy czytać jako lektury w szkole. Chociaż może wtedy były by nudne?


Przeczytana: 13 stycznia, 2011

Jest 1939 rok. Liesel Meminger ma dziewięć lat gdy matka zostawia ją u obcych ludzi mieszkających w Molching na wychowanie. Ludzie Ci: Hans i Rosa Hubermannowie stają się jej rodzicami zastępczymi, a dziewczynka powoli oddaje im całe swoje serce. Na tle rozpoczynającej się wojny, szalejącego Hitlera i narodu Niemieckiego codziennie indoktrynowanego jego ideami i słowami o nadludzkim potencjale Niemiec i jego wielkości, Liesel uczy się czym jest prawdziwa przyjaźń, miłość i walka w słusznej sprawie. Dziewczynka, członkini Hitlerjungend, uczestniczka wieców i marszów ku chwale Hitlera, w tym samym momencie razem z przybranymi rodzicami ukrywa u siebie w domu, w piwnicy, Żyda.
Liesel dojrzewa w prawdopodobnie najgorszym czasie nowożytnej historii świata, ale pomimo tego potrafi w tym wszystkim odnaleźć nie tylko przyjaźń na dobre i złe, nie tylko miłość ponad wszystko - pomiędzy ojcem a córką, ale również pasję życia - książki! Niezwykłe książki, kradzione książki pomagają jej przetrwać najcięższe i najtrudniejsze sytuacje i chwile...

Powieść Markusa Zusaka "Złodziejka książek" przejmuje czytelnika do reszty. Przy pomocy Śmierci, która oprowadza nas po różnych zakątkach wojennego świata, zdajemy sobie sprawę, nie raz i nie dwa, jakim ogromnym, niepotrzebnym, pełnym nieznośnego bólu i cierpienia złem jest wojna. Nie ważne po której stronie barykady stoisz, wojna nigdy nie obchodzi się ze swoimi, często mimowolnymi aktorami łagodnie... Zło łatwo zwycięża, ale trzeba z nim walczyć. Mimo wszystko.

"Chciałem jej powiedzieć, jak stale mi się zdarza nie doceniać ludzkiej rasy albo ją przeceniać. Najgorzej ze sprawiedliwą oceną. Chciałem ją zapytać, jakim sposobem te same rzeczy mogą się wydawać równie obrzydliwe i równie wspaniałe, dlaczego te same opowieści bywają równie wstrętne i równie cudowne..." [Śmierć]


Przeczytana: 27 lutego, 2012

Narratorem książki jest Śmierć. Ale Śmierć jakiej jeszcze nie znacie. Ta Śmierć jest Mężczyzną, czuje sympatię do ludzi i współczucie do tych, którym zabiera duszę, ta Śmierć czuje dzięki czarnemu sercu, ta Śmierć nosi czarny płazcz, ale tylko gdy jest zimno i ta Śmierć naśmiewa się z ludzi, którzy wyobrażają go sobie jako kostuchę z kosą. Wybór takiego narratora to naprawdę ciekawe posunięcie. I choć mogłoby się wydawać, że historia, którą opowiada Śmierć, do tego historia pisana w czasach Holokaustu powinna być dramtatyczna, to obok dramtyzmu jest też dużo humoru. Czarnego humoru. Śmierć nie może wyjść z podziwu dla nas ludzi, którzy czasem tak bezmyślnie lub przypadkowo wpadamy w Jego ramiona. Śmierć patrzy na nas z bliska i ocenia z dystansem, ale nie pozostaje obojętny na szczere i prawdziwe więzi, utworzone przez ludzi za życia. Takie więzi stworzyła Złodziejka książek, czy raczej Strząsaczka Słów. Obok tych więzi nie potrafił nawet przejść obojętnie on - Śmierć.
Złodziejka Książek to dziewczynka, która na długo zostanie w mojej pamięci, ale nie tylko ona, również jej rodzice, sąsiedzi, przyjaciele i wrogowie. Na pewno zapamiętam Marsz Żydów, Akordeonistę, Dawcę Chleba, Złodziei Jabłek. Każdy w tej książce jest wart zapamiętania, polecam. Można się przy niej uśmiać i popłakać.


Na półkach: Przeczytane, Poszukuję!
Przeczytana: 03 października, 2010

Co zrobić kiedy nie stać nas na książkę? Możemy ją ukraść... i tak właśnie czyniła Liesel...
Czytając niosła ukojenie. Czytała choremu Maxowi, sąsiadce, czytała podczas nalotów...

Ta ksiązka jest niesamowita,II Wojna Światowa, widziana oczami śmierci. To śmierć opowiada historię złodziejki książek. Śmierć cierpi i ma serce, współczuje ludziom.

Markus Zusak ukazuje dobrych ludzi w złych czasach i w złym miejscu.

Postać Hansa Hubermanna, Niemca o bardzo dobrym sercu niezwykle mnie ujęła. Kochał Liesel jak własne dziecko, troszczył się o nią. Ukrywał też Żyda Maxa w piwnicy i to w środku hitlerowskich Niemiec. Zarówno Hans, jego żona i przyszywana córka nieśli pomoc potrzebującym, mimo że sami nie mieli łatwo.

Wzruszyły mnie do łez dwie sceny:

Pierwsza kiedy Hans na oczach Gestapo podbiegł do Żyda, prowadzonego do obozu i dał mu bochenek chleba.Zrobił to pod wpływem impulsu nie zważając na konsekwencje.

Druga, kiedy Liesel i Ruby, jej przyjaciel, rozrzucili na ulicy chleb dla Żydów, mimo iż sami byli głodni.

Książka pokazuje, jak łatwo zatracić człowieczeństwo, ale również jak mimo niesprzyjających okoliczności i odgórnych nacisków to człowieczeństwo zachować.

Śmierć wg Zusaka ma ironiczne poczucie humoru, czuje się przez ludzi prześladowana...:)

Polecam


Na półkach: Przeczytane, Ulubione, Posiadam
Przeczytana: luty, 2010

Dawno nie czytałam tak dobrej i książki. W trakcie czytania książki Markusa Zusaka, słowa biegną wartko, jak dusze ludzkie taśmowo zabierane przez śmierć gdzieś do nieba, które ma wiele kolorów. Mamy tutaj świat wojny widziany oczami małej dziewczynki i oczami mieszkańców małego niemieckiego miasteczka z ulicy Himmelstrasse (himmel - niebo), która czasami jest niebem, a czasami nim nie jest. "Złodziejka książek" ukradła mnie i wzruszyła. Do sięgnięcia po nią zachęciła mnie lektura powieści "Posłaniec" tego samego autora!


Świetna, wzruszająca książka. Nie sposób oderwać sie od niej na moment, mimo pokaźnej liczy stron (500) przeczytałam ją w jeden dzień. Polecam zainteresowanym tematyką II wojny światowej.