Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Siedem dalekich rejsów

Wydawnictwo: MG
6,99 (253 ocen i 30 opinii) Zobacz oceny
10
11
9
18
8
52
7
88
6
54
5
24
4
4
3
1
2
1
1
0
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788361297611
liczba stron
192
kategoria
Literatura piękna
język
polski
dodała
dona

Powieść skrojona po mistrzowsku. Wartka, choć kameralna akcja, błyskotliwe dialogi, barwne niejednoznaczne postacie. A wszystko rozgrywa się na tle malowniczego portowego miasteczka, Darłowa, zanurzonego w powojennej atmosferze niepewności i strachu w obliczu nowej władzy, likwidującej krok po kroku prywatną własność. W centrum zaś dwoje bohaterów przypadkowo zainteresowanych tym samym...

Powieść skrojona po mistrzowsku. Wartka, choć kameralna akcja, błyskotliwe dialogi, barwne niejednoznaczne postacie. A wszystko rozgrywa się na tle malowniczego portowego miasteczka, Darłowa, zanurzonego w powojennej atmosferze niepewności i strachu w obliczu nowej władzy, likwidującej krok po kroku prywatną własność. W centrum zaś dwoje bohaterów przypadkowo zainteresowanych tym samym zaginionym dziełem sztuki: tryptykiem Eryka Pomorskiego.

 

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 1326
falka | 2012-07-30
Na półkach: Przeczytane, Posiadam

Wczesna wiosna '45, jeszcze mało turystyczne Darłowo z całym tym swoim lokalnym kolorytem. W tle powojenne nastroje niepewności przez zmianą władzy i upaństwowieniem resztek własności. Na stacji spotykają się, jak zwykle przypadkowo, warszawska historyk sztuki i dziennikarz (a może zwykły szmugler), marzący o ucieczce z kraju. Teoretycznie oboje znaleźli się tam z powodu zabytkowego zaginionego tryptyku. Ona widzi w nim szansę na podratowanie swojej sytuacji zawodowej. On okazję do łatwych pieniędzy na nowy start za granicą. I wszystko pewnie dobrze by się skończyło, gdyby nie zaczęli rozmawiać. Bo między dialogiem a łapaniem nastroju, wytworzy się między nimi niejasne powiązanie, które skomplikuje niejedno życie.
Gdy już zamieszkali w jedynym sensownym hotelu Kraalowej, drzwi w drzwi, po obiedzie u właścicielki (wypisz, wymaluj burdelmama,), oględzinach wstrętno-seksownej pokojowej Anity powinna przyjść pora na powrót do zadań, które przywiodły ich do Darłowa. Szczególnie, że w Warszawie na Ewę czeka narzeczony, a towarzysz Nowak nie wierzy w uczucia. No i czasu mało, 3 dni na wywiezienie obrazu. Kto by się przejmował tym dziwny przyciąganiem. On wcale nie przystojny i do tego bezczelny, a jej nos się świeci i jaka pretensjonalna.

„W gruncie rzeczy – myślał – o co ja się tak rwę? Taka sama facetka jak inne. Błyszczy się jej nos. Z zębami też coś nie w porządku. Zdaje się, że pochyla jedno ramię nie tak, jak trzeba. (…) I jeden pryszcz na ramieniu, pamiętam. Zresztą pryszcze mniej ważne, natomiast kłamliwa. Wykrzywia każde słowo w kierunku, jaki jej w danej chwili odpowiada, a po tym kłóci się zajadle o swoją nieuczciwą, a wygodną interpretację. W gruncie rzeczy jędza. Przedwczoraj, na cmentarzu, tanie moralizatorstwo, wczoraj równie tani nihilizm. I chyba raczej dziwka. (…) Na pewno ma sklejone śpiochami oczy rano, gdy się budzi – pomyślał z udręką – na pewno jest głupia i zła, a mimo to tak bardzo chcę, żeby już przyszła... (…) A może ja ją naprawdę kocham? (…) I zamarł naraz wobec tej prostackiej prawdy”1.

„Siedem dalekich rejsów” określana jest często jako powieść kameralna, doskonała do czytania w wannie. Nie można się nie zgodzić, że to nadzwyczaj smaczna i lekkostrawna opowieść w zasadzie bez akcji, ale za to z jakimi postaciami i miejscówkami. Każdy z bohaterów jest idealnie charakterystyczny. Rozwiązła Anita, wiecznie rozchełstana z nieodłącznym papierosem i rozmazanym makijażem. Właściciel knajpy Siedem dalekich rejsów Krzytnka, opasły na tyle, że nie rusza się zza kontuaru, wrosły w barowe tło. No i nasz pseudo romantyk Nowak. Sam prowincjonalny klimat tamtych czasów oddany perfekcyjnie.
Do tego dialogi, u Trymanda to mistrzostwo. Na tyle, że szybko zapominamy, że właściwie trzymamy w rękach powieść o niczym konkretnym. Niby o miłości, ale bez tkliwości, niby tło społeczne, ale bez celu, trochę o historii, ale bez moralizatorstwa. Trzy dni akcji powieściowej podczas, której bohaterowie jedynie chodzą, jedzą i rozmawiają, a jaki efekt. Dużo ironicznego humoru, rzeczywistość budowana bez idealizacji, ale z kojącym dystansem. I oczywiście język (mimo tych wszystkich błędów interpunkcyjnych, które zauważa tylko szalona polonistka), który można smakować, bo pięknie łączy się z akcją miłosną, dziejącą się właściwie między słowami.
Trymanda wrzuca się czasem do jednego worka z Hłaską, co wpływa na niekorzyść obu, bo zarzuca się wówczas temu pierwszemu nudę i przebrzmiałość (To tak jakby porównywać Dickensa z Dostojewskim. Albo Marqueza z Cortazarem.). Dla mnie Trymand to wartość sama w sobie, z gatunku tych, którzy mogą pisać cokolwiek i o czymkolwiek, a będzie się czytać wspaniale z samej zasady, bo broni się stylem i klasą. Chociażby ze względu na to, że dziś się już tak nie pisze (a szkoda) polecam bez wyjątku.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Umrzeć po raz drugi

Tym razem Tess Gerritsen zmierzyła się z klasyką kryminału- ginie grupa turystów na safari , jedna osoba przeżyła. Kto zabił? Efekt końcowy bardzo do...

zgłoś błąd zgłoś błąd