Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Dziecko w czasie

Tłumaczenie: Marek Fedyszak
Wydawnictwo: Albatros
5,55 (179 ocen i 28 opinii) Zobacz oceny
10
2
9
5
8
12
7
38
6
40
5
39
4
16
3
18
2
5
1
4
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
The Child in Time
data wydania
ISBN
83-7359-276-8
liczba stron
272
słowa kluczowe
literatura brytyjska
język
polski
dodała
Agnieszka

Inne wydania

Nagrodzona Whitbread Award powieść czołowego brytyjskiego prozaika. Wzruszająca i niezwykła. Poruszające studium bólu i radzenia sobie z cierpieniem. Jedna chwila nieuwagi w supermarkecie i trzyletnia Kate zostaje porwana, niemal na oczach swojego ojca, Stephena Lewisa. Zdarzenie to wywiera druzgocący wpływ na jego życie i małżeństwo. Staje się też pretekstem do podróży w głąb siebie, do...

Nagrodzona Whitbread Award powieść czołowego brytyjskiego prozaika. Wzruszająca i niezwykła. Poruszające studium bólu i radzenia sobie z cierpieniem. Jedna chwila nieuwagi w supermarkecie i trzyletnia Kate zostaje porwana, niemal na oczach swojego ojca, Stephena Lewisa. Zdarzenie to wywiera druzgocący wpływ na jego życie i małżeństwo. Staje się też pretekstem do podróży w głąb siebie, do świata pragnień i wspomnień.

 

źródło opisu: Wydawnictwo Albatros, 2006

źródło okładki: http://www.wydawnictwoalbatros.com/ksiazka,162,247...»

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 679
Robert Frączek | 2013-08-19
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 2013 rok

Tego autora znam głównie z różnych ekranizacji, recenzji gdzieś wyczytanych i dotąd nie bardzo rozumiałem zachwyty. Jak zwykle najlepszą metodą, aby przekonać się ile prawdy jest w opiniach innych, to oczywiście sięgnąć po jego książki samemu. Ja zaczynam od "Dziecka w Czasie" i pewnie to nie będzie dla mnie koniec spotkania z tym Panem. Powieść momentami drażni, wydaje się dziwaczna, ale też nieodmiennie fascynuje i wciąga, przecież człowiek chce się dowiedzieć gdzie ta historia go zaprowadzi. Nie jest to opowieść liniowa, zmieniają się punkty ciężkości, wciąż byłem zaskakiwany. A ja lubię książki, które zaskakują, które pozwalają na spotkanie będące wyzwaniem, które można odbierać na różnych poziomach, interpretować po swojemu.
Poznajemy naszego bohatera, który zaczyna snuć swoją opowieść w niełatwym dla niego momencie. Jest samotny, zamknięty w sobie, żyje trochę z dnia na dzień, biernie przyjmując to co niesie dla niego życie. Żyje przeszłością wciąż wracając do zdarzenia, które zmieniło jego życie. Miał rodzinę - żonę, dziecko, ale podczas pewnego wypadu na zakupy jego mała córeczka zniknęła. Nikt nie wie co się stało - została porwana, zagubiła się, a może był jakiś wypadek? Żyje czy też nie? Stephen Lewis wciąż zadaje sobie to pytanie, zadręcza się nie tylko wspomnieniami, on wciąż żyje poszukiwaniami, nawet jeżeli już sam nie widzi w nich szans i sensu. Jak ona się zmieniła? Czy bym ją rozpoznał? Czy ktoś jej nie skrzywdził? Jakże inaczej przeżywali tę stratę - on wciąż zmobilizowany do poszukiwań, pełen energii, tak jakby jego systematyczne poszukiwania miały gwarantować sukces. Jego żona kompletnie się zamknęła w sobie, wpadła w jakiś stupor, nie mogąc nawet znieść jego aktywności, obecności. Bezradność, brak zgody, rozpacz. Wreszcie się rozstali. Stephen mimo upływu czasu wciąż nie chce budować swojego życia na nowo. Po co? Jego szczęście się skończyło. Teraz już nic nie ma sensu.
Obserwujemy więc jego funkcjonowanie i słuchamy jego toku myślenia. Mimo tego, że został wciągnięty przez znajomych w pewną aktywność, nie ma ona specjalnie dla niego większego znaczenia, bardziej żyje wspomnieniami niż życiem realnym. Ale też te obowiązki pozwalają mu na to by wyszedł z domu, nadają jakiś rytm dnia, gdyby nie to pewnie by wcale nie wychodził, zostało by mu picie i przeszłość. To główny wątek powieści. Dochodzenie do tego by pogodzić się ze stratą. Przecież nie oznacza to odrzucenia, zapomnienia, to raczej pożegnanie i przyjęcie tego czego odwrócić się nie da. Jak dalej żyć? Czy możliwe jest dalsze bycie razem w relacji po tak głębokiej traumie?
I podobne pytania wracają też w wątkach pobocznych, których jest sporo. Niektóre nawet dość lekko i humorystycznie napisane. Mechanizmy władzy (fajnie zarysowana postać Pani Premier i jej otoczenia), funkcjonowania urzędów, tworzenia ustaw i pewnych strategii rozwiązywania problemów społecznych... Gdyby to nie było momentami tak prawdziwe i straszne, byłoby nawet zabawne.
Mamy też wątek retrospekcyjny dotyczący rodziców naszego bohatera. Czy przyglądanie się związkowi rodziców nauczy czegoś Stephena. A może to co pchnie go do jakichś zmian, wyrwie go z marazmu to historia jego przyjaciela, który ma poważne problemy psychiczne? Jak pomóc komuś kogo się nie rozumie? W wieku lat 40-stu nagle żyć jak dziecko, prostymi emocjami, odrzucając świat zewnętrzny i jego oczekiwania?
Niełatwa powieść. Wymagająca uwagi, bo te wątki przeplatając się sprawiają wrażenie chaosu. Ale całość to naprawdę smakowita podróż wgłąb psychiki, studium bólu, samotności i tęsknoty. I nadziei.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Zbuki, czyli jak bardzo boli nas cudzy sukces

Nie potrafię ocenić, bo po prostu jej nie rozumiem. Ale ponieważ nie można nie dać żadnej gwiazdki, daję jedną.

zgłoś błąd zgłoś błąd