Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Dzieci wodnika

Tłumaczenie: Ewa Witecka
Seria: Biblioteka Fantastyki
Wydawnictwo: ALFA
6 (38 ocen i 5 opinii) Zobacz oceny
10
0
9
1
8
4
7
9
6
13
5
5
4
3
3
3
2
0
1
0
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
The Merman's Children
data wydania
ISBN
8370017657
liczba stron
389
język
polski
dodała
kasira_

Surowa, mroczna epoka średniowiecza. Chrześcijaństwo walczy zaciekle ze Światem Czarów, ale nie uległ on jeszcze ostatecznej zagładzie. Plemię wodników, zmuszone egzorcyzmami do porzucenia swych siedzib u wybrzeży Danii, wyrusza pod wodzą króla Wanimena na poszukiwanie nowej ojczyzny. Piękna Eyjan i waleczny Tauno, dzieci Wanimena, pół ludzie, pół wodnicy, rozłączeni z ojcem i jego ludem...

Surowa, mroczna epoka średniowiecza. Chrześcijaństwo walczy zaciekle ze Światem Czarów, ale nie uległ on jeszcze ostatecznej zagładzie. Plemię wodników, zmuszone egzorcyzmami do porzucenia swych siedzib u wybrzeży Danii, wyrusza pod wodzą króla Wanimena na poszukiwanie nowej ojczyzny.
Piękna Eyjan i waleczny Tauno, dzieci Wanimena, pół ludzie, pół wodnicy, rozłączeni z ojcem i jego ludem starają się ich odnaleźć w olbrzymim, nieznanym świecie. Muszą walczyć o życie i przetrwanie, poznają ludzkie okrucieństwo, zdradę i przemoc. Nie wszyscy ludzie jednak są do nich wrogo nastawieni - Eyjan spotyka pewnego młodzieńca, Tauno - pewną kobietę i... poznają także ludzką miłość...

 

źródło opisu: Wydawnictwo: ALFA, 1994

źródło okładki: Zdjęcie autorskie

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 2260
Jale | 2014-11-29
Na półkach: Usunięta, Przeczytane
Przeczytana: 29 listopada 2014

Z bólem serca muszę przyznać, że poległem w starciu z tą książką. Ponad pół roku podczytywałem po dwie, trzy strony za jednym posiedzeniem i ciskałem ją w kąt. A dzisiaj w końcu spasowałem. Nie dam rady. Odczuwam wręcz fizyczny ból na samą myśl o przewróceniu kolejnej kartki.

Ta książka jest po prostu fatalna, i to na wielu poziomach. Przede wszystkim w sposób dziwaczny propaguje katolicyzm, jednocześnie traktując wodników jako istoty pozbawione duszy. Ale gdyby tylko! Przecież zwierzęta też wedle tej doktryny nie mają duszy, a jednak pochlapanie kropidłem nic im nie robi. A wodnikom i owszem. Odprawienie egzorcyzmów na powierzchni morza powoduje zawalenie się w gruzy całego ich podmorskiego miasta, a także literalnie odpędza ich od brzegu. Bo tak. Co ciekawsze - ochrzczenie wodnika produkuje mu duszę (że niby jak?), w związku z czym można znaleźć w pewnym momencie wypowiedź: "Nie mogę znieść myśli, że pewnego dnia staniesz się nicością. Proszę cię, ochrzcij się." A warto przy okazji wiedzieć, że wyprodukowanie duszy powoduje zupełne wymazanie poprzedniej osobowości i pamięci. Taki ogólny reset. Po czym księża biorą taką jedną wzbogaconą o duszę wodniczkę i... wsadzają ją do klasztoru. No ale niech tam, pal licho. Kreacja autorska.

Do tego dochodzą sceny ordynarne, prymitywnie seksistowskie, a często i w sposób brudny i chory traktujące sam seks, uprzedmiotawiające kobietę. Dlaczego? Bo tak sobie wymyślił autor. Autor, który w innych książkach nie stosował metod tak niskich. A że do niczego konkretnego ten zabieg nie służy? Któż by tam patrzył...

Oprócz tego szwankuje wewnętrzna logika. Wodnicy, którzy muszą się wynieść z okolic Jutlandii, w morzu nagle... marzną i koniecznie muszą co pewien czas nocować na lądzie, żeby się ogrzać. Wodnicy, którzy przez całe życie siedzieli w wodzie, i to nie należącej do ciepłych. Którzy unikali lądu jak zarazy. Jeszcze głupsze są sceny sztormu, kiedy to wodnicy, istoty w końcu wodne, posiadające skrzela, chronią się przed falami na... pokładzie rozsypującego się statku. Bo tam "bezpieczniej".

Potem były jeszcze inne kwiatki, łącznie z wydobywaniem "marnych kilku ton" złota z dna morza czy opisywaniem wodników jako dzieci kwiatów - z wolnym seksem, miłością do świata i niewinnością. Ale że powieść po raz pierwszy ujrzała światło dzienne w roku 1979, to trudno taki zabieg brać za oznakę czasów. To po prostu jakieś dziwne autorskie fanaberie.

Nie jestem masochistą, więc mówię: pas.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Ćwiek

Opinie czytelników


O książce:
Na fali szoku

Spore rozczarowanie. Początek, tak gdzieś do połowy, obiecywał ucztę wyobraźni jak przy "Wszyscy na Zanzibarze", potem jednak autor zabrnął...

zgłoś błąd zgłoś błąd