Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Bez mojej zgody

Tłumaczenie: Michał Juszkiewicz
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
7,92 (8726 ocen i 1089 opinii) Zobacz oceny
10
1 276
9
1 913
8
2 238
7
2 136
6
717
5
294
4
73
3
55
2
9
1
15
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
My Sister's Keeper
data wydania
ISBN
9788376481661
liczba stron
528
kategoria
Literatura piękna
język
polski
dodała
Ag2S

Inne wydania

Annie nic nie dolega, a mimo to żyje tak, jakby była obłożnie chora. W wieku trzynastu lat ma już za sobą niejedną operację, wielokrotnie oddawała krew, żeby utrzymać przy życiu swoją starszą siostrę Kate, która we wczesnym dzieciństwie zapadła na białaczkę. Annie została poczęta w sztuczny sposób, tak aby jej tkanki wykazywały pełną zgodność z tkankami siostry. Choć przez całe życie...

Annie nic nie dolega, a mimo to żyje tak, jakby była obłożnie chora. W wieku trzynastu lat ma już za sobą niejedną operację, wielokrotnie oddawała krew, żeby utrzymać przy życiu swoją starszą siostrę Kate, która we wczesnym dzieciństwie zapadła na białaczkę.
Annie została poczęta w sztuczny sposób, tak aby jej tkanki wykazywały pełną zgodność z tkankami siostry. Choć przez całe życie postrzegano ją wyłącznie przez pryzmat siostry i tego, co dla niej robi, aż do tej pory Annie akceptowała tę swoją życiową rolę. Teraz jednak, wzorem większości nastolatków, zadaje sobie pytania dotyczące tego, kim jest naprawdę. Wreszcie Annie dojrzewa do podjęcia decyzji, która dla wielu osób byłaby nie do pomyślenia, decyzji, która podzieli jej rodzinę, a dla ukochanej siostry będzie wyrokiem śmierci.

 

źródło opisu: http://www.proszynski.pl/

źródło okładki: http://www.proszynski.pl/

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 2444
Natalia-Lena | 2011-12-29
Przeczytana: 29 grudnia 2011

Nie pozwolę ci odejść

Godziny życia Kate odmierzają kolejne leki, kroplówki, badania i… siniaki. One informują jej matkę Sarę o tym, że choroba wróciła i znów wyniszcza organizm. Ciągłe wizyty w szpitalu, czuwanie nad kruchą i śmiertelnie chorą dziewczyną oraz niepokój o kolejny dzień to nieodłączne elementy życia Fitzgeraldów. Z tragedią, która niczym kroplówka z chemią sączy się w żyły domowników, każdy próbuje sobie radzić inaczej. Nastoletni Jesse odcina się od świata, wpada w używki i zaczyna niebezpieczne eksperymenty z ogniem. Brian ucieka w pracę, nie radząc sobie z dźwiganiem małżeńskich problemów oraz choroby Kate. Sara z kolei całkowicie poświęca się córce, starając się za wszelką cenę ją uratować. Z drugiej strony zdaje sobie sprawę, że jej małżeństwo wisi na włosku, bo nie potrafić porozumieć się z mężem tak jak dawniej.
Jednak ich życie to nie tylko ból, cierpienie i udręka czekania. Śmieją się również przez łzy, kiedy w życiu Kate pojawia się chłopak albo kolejna kuracja zaczyna działać. Mają swoje małe chwile radości, choć na wszystkim kładzie się cień.
Nie bez powodu nie wymieniłam jeszcze Anny. Najmłodsza z domowników, a jednocześnie zagubiona gdzieś pomiędzy światem dzieci i dorosłych. Z powodu choroby siostry musiała szybko dorosnąć, choć spragniona miłości rodziców i normalnego życia czuje się zagubiona. Dźwiga na sobie wielkie brzemię – jest lekiem dla Kate i jej powierniczką.
Anna jest niejako odpowiedzią na poszukiwania Sary. Ponieważ choroba Kate sprawiła, że każda kuracja może zostać zastosowana tylko jeden raz, lekarze doradzili Sarze jeszcze jedno wyjście.


Dziecko na zamówienie

Sara dowiedziała się, że możliwe jest sztuczne poczęcie dziecka, którego geny będą idealnie pasować do genów chorej Kate. Takie dziecko może oddawać krew i szpik, a nawet narządy, ponieważ jest idealnym dawcą. Na początku planowano tylko skorzystać z krwi pępowinowej Anny, jednak kolejne nawroty choroby spowodowały, że Anna została stałym dawcą.
Już od momentu narodzin Anna cały czas musi być gotowa, by służyć swoimi tkankami chorej siostrze. Nie ma wyboru. Jako niepełnoletnia, jest pod opieką rodziców. Z kolei Sara nie zawaha się by podpisać jakiekolwiek zgody. Wszystko po to, by ratować Kate.


Moje ciało – moje prawo?

Anna czuje, że wpadła w pułapkę. Z jednej strony chce odzyskać prawo do własnego ciała i przerwać pasmo bólu, ale z drugiej strony wie, jak to skończy się dla jej starszej, ukochanej siostry. Podjęcie decyzji nie jest łatwe, biorąc pod uwagę tajemnicę, którą skrywa Anna. Jednak dziewczyna decyduje się złożyć pozew do sądu. Wtedy do akcji wkracza adwokat Campbell i Julia – kurator sądowy.
Od tej pory rodzina wpada w wir zainteresowania mediów, rozpraw sądowych i najgorszej z możliwych walk – walce w domu i we własnym sumieniu.


Kroplówka z emocji

Jest to niewątpliwie niebanalna historia opowiedziana w ciekawy sposób. Autorka starała się przedstawić ją obiektywnie i stąd też mamy aż siedem perspektyw : Anny, Campbella, Sary, Briana, Jesse’ego, Julii i Kate, jednak o Kate napiszę jeszcze za chwilę.
Nasi bohaterowie snują swoje opowieści, które splatają się w całość. Często też odrywają się od teraźniejszości i wracają wspomnieniami do przeszłości. Dzięki temu czytelnik ma szansę prześledzić całą historię, od zalążka aż do finału.
Teraz pozwolę sobie wrócić do perspektywy Kate, która pojawia się w książce tylko jeden raz. Jest to zabieg dość zaskakujący, ale zrozumiały w świetle całej powieści. Poznajemy chorą dziewczynę z perspektywy innych, nie poznajemy jej myśli i odczuć, dzięki temu finał książki zyskuje jeszcze większy wydźwięk. Choć rozumiem taki zamysł autorki, jednak żałuję trochę, że nie ma większego wglądu z psychikę Kate.
Na plus zaliczyłam również całą medyczną otoczkę towarzyszącą powieści. Zostajemy zbombardowani medycznymi określeniami, nazwami leków, składem tak zwanej ,,chemii” . Dzięki temu widzimy, jak ciężka jest walka z chorobą, jak wiele musi znieść organizm. Jesteśmy również świadomi w jakim szoku musi być chora osoba, gdy oprócz diagnozy słyszy całą terminologię, z której nic nie rozumie, przynajmniej na początku.
Książka budzi emocje i za to wielki plus. Pisarka powoli odkrywa wszystkie karty przed czytelnikiem. W miarę rozwoju akcji dowiadujemy się coraz więcej, często są to szokujące informacje. Choć częściowo spodziewałam się, jakie będzie zeznanie Anny, jednak i tak był to dla mnie szok, bo nie domyśliłam się wszystkiego.


Za małe dawki, za duże dawki

Co mi się w książce nie podobało? Połowicznie była to zbyt duża ilość perspektyw, z których poznawałam całą historię. Rozumiem, że zamysłem pisarki było przedstawienie jak najszerszego obrazu całej sytuacji, jednak zaszkodziło to w dokładnym badaniu psychiki bohaterów. Zdecydowanie lepiej, według mnie, byłoby skupienie się wyłącznie na rodzinie i ich przeżyciach. Perspektywa Julii oraz jej romans z adwokatem jest zbędny, niepotrzebnie mnoży wątki.
Czymś, co również może przeszkadzać czytelnikom, jest sposób, w jaki wysławiają się postacie. Mimo tak wielu odmiennych perspektyw, ich język się nie zmienia. Nieważne, czy bohater ma lat czterdzieści, siedemnaście czy osiem. W książce zabrakło mi takiej indywidualności postaci. Niby każdy zachowuje się inaczej, niby mamy wgląd w jego psychikę, ale – właśnie – to wszystko czasem jest takie płytkie, pobieżne.
Miałam również problem z zakończeniem książki. Niestety, ale odniosłam wrażenie, że sama autorka nie wiedziała jak wyjść z tak trudnej sytuacji bez pisania w nieskończoność. Z jednej strony takie zakończenie może wyciskać łzy, ale pewne echo niezadowolenia pozostaje.


Ile nam wolno?

Jodi Picoult w ,,Bez mojej zgody” zadaje ważne pytania dotyczące moralności i życia drugiego człowieka. Czy wolno nam powoływać na świat jedno dziecko, by uratować drugie? Czy wolno nam wymagać od takiego dziecka całkowitego posłuszeństwa i oddania? Czy dziecko ma prawo jako jednostka, czy bezapelacyjnie podlega władzy rodziców?
Również dylemat Anny, od której wymaga się oddania nerki, wcale nie jest łatwy do rozwiązania, szczególnie wtedy, gdy wiemy, co nią tak naprawdę kieruje.
Autorka stawia te pytania przed nami i nie daje na nie gotowej odpowiedzi. Sami musimy zdecydować, kto ma rację. Bo może tak naprawdę w takiej sytuacji nikt nie wygrywa?


Trasa szpital – dom - szpital

Pisarka pokazała, że ciężka choroba wyniszcza nie tylko organizm pacjenta, ale i jego rodzinę. Ciężko budować szczęśliwe małżeństwo i poświęcać czas pozostałej dwójce dzieci, gdy ma się śmiertelnie chorą córkę, nad którą trzeba czuwać dzień i noc, i spędzać z nią długie tygodnie w szpitalu.
Jest to również lekcja dla nas, by wspierać i pomagać chorym oraz ich rodzinom. Takie osoby potrzebują kogoś, kto ich wysłucha czy nawet potrzyma za rękę i nieważne, czy chodzi tutaj o osobę przebywającą w szpitalu czy hospicjum.
,,Bez mojej zgody” to niewątpliwie książka zmuszająca do myślenia. Może nie jest arcydziełem, jednak warto ją przeczytać, choćby po to, by poddać refleksji opisywany temat i spojrzeć na niego z różnych punktów.

Polecam.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Przeczucie

Czytywałam już kryminały polskie, amerykańskie, „liznęłam” nieco skandynawskich, ale po japońskie jeszcze nie miała okazji sięgnąć, kiedy więc pojawił...

zgłoś błąd zgłoś błąd