Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Koniec człowieka

Tłumaczenie: Bartłomiej Pietrzyk
Wydawnictwo: Znak
6,78 (171 ocen i 17 opinii) Zobacz oceny
10
7
9
9
8
32
7
62
6
36
5
15
4
2
3
5
2
1
1
2
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Our Posthuman Future: Consequences of the Biotechnology Revolution
data wydania
ISBN
83-240-0357-6
liczba stron
312
słowa kluczowe
historia, nauki, humanistyczne, fukuyama
język
polski
dodał
Krzysiek

Z wizjonerskim rozmachem autor prognozuje, jak dalece zmieni się natura ludzka, jeśli na masową skalę stosowane będą zdobycze medycyny i upowszechni się praktyka inżynierii genetycznej. Odwołując się do najnowszych badań i dzieł klasycznych filozofów, Fukuyama kreśli przerażające i fascynujące wizje społeczno-politycznych skutków rewolucji biotechnologicznej.

 

Brak materiałów.
książek: 100
Dariusz | 2013-01-11
Na półkach: Przeczytane

Książka Francisa Fukuamy „Koniec Człowieka”, jest pierwszą książką typu etyczno-filozoficznego jaką czytam. Nie oznacza to jednak, że nie mogę ocenić pracy autora, ponieważ widzę w nim zwykłe schematyczne myślenie, które jest typowe dla Amerykanina.

Amerykanie mają swój punkt widzenia, gdyż punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Pan Francis mówi o końcu historii w swojej innej przytaczanej przez niego książki w „Końcu człowieka”. Pragnę na starcie zauważyć, że historia się powtarza i tak twierdził Herodot. Skoro historia się powtarza w ciągle nowej, odświeżonej wersji, to logicznym wydaje się stwierdzenie „historia kołem się toczy”. Ciągnąc dalej Platon twierdził, że są trzy stany rządów człowieka. Według niego na początku była demokracja, ale gdy dochodziło do zagrożenia ludzie wybierali dyktatora. Gdy zagrożenia nie było, a dyktator upadał, władzę przejmowała niewielka grupa ludzi, czyli oligarchów. Oligarchia po czasie się rozpadała i znów była demokracja. Nie wiem jak inni to przytaczają, ale ja do tego sformułowania będę wracał jako do pojęcia „kręgu platońskiego”. Ten krąg widać wszędzie. Każde państwo w którym jest dyktatura, była demokracja. W żadnym państwie, w którym była dyktatura nie ma demokracji, a jest oligarchia, gdyż nazywanie rządów Imamów islamskich po dyktatorze demokracją jest kpiną.

Zanim zacznę oceniać „Koniec Człowieka”, to dopowiem kilka zdań do przytaczanych sformułowań z „Końca Historii”. Pan Francis twierdzi, że wszystko już było, że nie można wymyślić nowych systemów etc. Podobne sformułowania słyszę od świadków Jehowy, „wszystko już było”, „wkrótce nastąpi koniec”, ale dodają jeszcze, że „nastanie nowe królestwo boże”. Jak te jego frazesy z „Końca historii” czytam, to na myśl przychodzi mi jedno pytanie- Skąd ja to znam? O ile pan Francis wypowiada się dalej o propagandzie, a dalej straszy komunizmem, to pragnę zauważyć, że on sam jest poddany o ile nie propagandzie, to jakieś doktrynie, która ma swój rodowód w Stanach Zjednoczonych, być może to propaganda świadków Jehowy. Niniejszym stwierdzam, że to co przytacza pan Francis, ma rodowód bez wątpienia amerykański i jest co najmniej płytkie, bo nie dostrzega on całego świata, a jedynie Stany Zjednoczone.

W dalszym spektrum „Końca Człowieka”, możemy zobaczyć przytoczenia z George'a Orwella i Aldousa Huxleya. Pragnę zauważyć, że w porównaniu z tymi autorami pan Francis wypada bardziej szaro. O ile według niego książki te były prorocze, to zawierały skazę polityczną- propagandę amerykańską, czyli straszenie komunizmem. Tamci autorzy w „Nowy wspaniały świat” i w „Rok 1984”, byli prorokami, bo przytaczali rewolucje biotechnologiczne i informatyczne. Co takiego proroczego jest w Końcu człowieka? Hm... debaty polityczne na temat inżynierii genetycznej.

Pan Francis napisał „Koniec Człowieka” w rok po tym jak sklonowali owcę Dolly i gdy wszyscy wiedzieli, że rewolucja informatyczna już trwa. Jego książka o bioinżynierii etc. nie jest prorocza, bo to już było w Nowym wspaniałym świecie. Niniejszym pan Francis poruszył tylko aspekt etyczny, który już od kilku lat co jakiś czas jest poruszany na. Wkrótce książka pana Francisa utraci swoją ważność, bo wszystko to co pisał, zostanie już rozstrzygnięte. Tak jest już w przypadku książki „Rok 1984”.

Dlaczego mogę nie zgadzać się z panem Fukuyamą dotyczącą bioinżynierii. Książka pana Fukuyamy straszy. Możliwe, że przez ten strach są podejmowane inne decyzje przez polityków. Ale pragnę zauważyć, tak jak pan Fukuyama, że kwestie prawne dotyczące informatyki zostały zupełnie inaczej unormowane niż w Roku 1984.

Nawiązując do wojny klas i kontroli ludzkich zachowań, dla przykładu homoseksualizm z końca drugiego rozdziału, bo wiele innych kwestii zostało już rozpatrzonych, a minęło jedynie 10 lat. W przypadku wojny klas, pewien Noblista z ekonomii ostatnio zbankrutował. Poruszając to, pragnę zauważyć, że przytaczane od pana Francisa kwestie o dopracowanych genetycznie dzieciach, i tym, że jako inteligentniejsze powinny dbać o majątek rodziców, jest co najmniej śmieszne. Gdy te dopracowane dziecko z próbówki zbankrutuje, lub jego rodzice, sam stanie się biedakiem i z biedakiem się zwiąże. Sprawi to stworzenie tzw. nowej szlachty służalczej, nawiązując do historii („historia kołem się toczy”), która wyrówna po kilku pokoleniach pulę genową w całym społeczeństwie. Gdyby nie tak, to ludzie sami oskalpują tych bogaczy, na zasadzie nowej rewolucji, podobnej do radzieckich („historia kołem się toczy”). Wszyscy odmieńcy staną się wyrzutkami, jak pan Francis powiedział, że oni będą rozpoznawalni, po wyglądzie i inteligencji. Ludzie wezmą ich pod cepy. Tak samo stało się z neandertalczykiem. Miał on tysiąc sześćset centymetrów sześciennych mózgu. Wymarł on przez to, że miał dużą głowę- trudno takie dzieci było rodzić i przez to, że był inteligentniejszy. Wybił go homo sapiens, gorszy genetycznie.

Ostatnio był ciekawy przypadek, w laickiej Francji, a mianowicie wielka manifestacja rodzin przeciwko homoseksualistom. Dzieje się tak, ponieważ współczesna medycyna stwierdziła, że człowiek jest chory, wtedy gdy czuje się chory. Jak twierdzi, że nic mu nie dolega, to jest zdrowy. Wielka bo sześćset tysięcy ludzi wyszło na ulicę, aby zabronić małżeństw homoseksualnych. Dlaczego tak jest, bo homo sapiens nie dopuszcza odmieńców. Prędzej zostanie ustanowiona ustawa, ze sposobem likwidowania żeńskich cech mózgu w płodzie chłopca niż ustawa o odmieńcach. Ze względu na naturę ludzką do wojny klas i cudownych dzieci nie dojdzie. Człowiek prędzej zlikwiduje odmieńców, tą genetyką, niż pozwoli na wiedźminów ze Sapkowskiego w swoim świecie.

W starożytnej Sparcie, a pani przytoczyła na jednym wykładzie film 300, odmieńców, słabe dzieci zrzucano ze skały. Dzisiaj zmieniono by im geny. Jeżeli operacja i system zarządzania genami będzie tańszy od leczenia chorób genetycznych i utrzymywania powiedzmy osób z Downem, to odmieńców genetycznych zniszczy państwo dla zwykłego zaoszczędzenia pieniędzy. Dopiero wtedy możemy mówić o usprawnieniach genetycznych, gdy zlikwidowane zostaną z puli genetycznej podstawowe choroby genetyczne całego społeczeństwa. Niegdyś mówiło się, że po co ludzie latają w kosmos, skoro biedni głodują. Dzisiaj loty w stanach zostały zatrzymane na 20 lat. Bieda ich też dotknęła.

Pan Francis Fukuyama napisał książkę, która wymaga wielu debat pomiędzy ludźmi. Niewątpliwie książka jest przesiąknięta doktrynami typu bogaci staną się jeszcze bogatsi, tak jak „Nowy wspaniały świat” i „Rok 1984” są przesiąknięte doktrynami antykomunistycznymi, a „Astronauci” Stanisława Lema, twierdzą, że komunizm będzie wspaniały. Niniejszym w porównaniu z Nowym wspaniałym światem, to Koniec człowieka niczego nie wnosi, poza nowymi doktrynami i propagandami politycznymi, oraz ludzkim strachem. Jedyne co jest tu poruszane to kwestie etyczne, ale to może być jedynie rozwiązane w debatach na temat tejże książki.

Koniec Człowieka pana Fukuyamy jest podobny do Kodu Leonarda da Vinci pana Dana Browna. W kodzie da Vinci widzimy dojście autora ze skutków wydarzeń do ich przyczyn. Co przy niektórych faktach, które pan Brown nie poruszał, sprawiło, że książka nie jest obiektywna i traci na wartości. Niestety niektórzy amerykanie uważają ją za świętą prawdę, ponieważ w stanach jest rozbudowany antypapizm. W przypadku pana Fukuyamy, mamy podobnie. Autor znając dzisiejsze realia (hm...przyczyny przyszłych wydarzeń), pragnie odgadnąć dalsze wydarzenia i ich skutki. Niestety nie jest to możliwe tak jak u pana Browna. Obie te książki zostały napisane dla kasy i w tym samy okresie. W obu widać antypapizm i podobne doktryny. Niniejszym pomimo różnic gatunków widać aktualną myśl społeczną, która ukształtowana jest przez wiadomości z telewizji i newsy z gazety, oraz z nieznanych mi źródeł. Ponieważ czytałem podobne teksty w „Przebudźcie się” od świadków Jehowy, to strzelanie, kto od kogo zrzyna jest bezcelowe. Pan Francis reprezentuje poglądy amerykańskie i nie rozumie podstawowej zasady bitwy znanej z Sun Tsu, liczy się tylko czas i miejsce. W czasie i miejscu tego pana widać tzw. naukowe niezdementowane plotki, rozbudowane przez dziennikarzy. Jego książka jest o charakterze scientystycznym, ponieważ tak piszą ufolodzy itp.

Panu Francisowi wystawiam ocenę sześć na dziesięć, ponieważ pięć to połowa, a on nieco wystaje ponad tłum. Taka sama recenzja poszła na przedmiot etyka inżynierska.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Miecz żenady

Dziecięciem będąc trafiłam swego czasu na recenzje odcinków serialu i do dziś od czasu do czasu lubię je sobie odświeżyć. Nie wiem, na ile książka moż...

zgłoś błąd zgłoś błąd