Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Ostatni czytelnik

Tłumaczenie: Sarah Kuźmicz
Wydawnictwo: Świat Książki
4,06 (232 ocen i 44 opinie) Zobacz oceny
10
0
9
6
8
8
7
20
6
32
5
38
4
23
3
43
2
18
1
44
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
El ultimo lector
data wydania
ISBN
9788324713004
liczba stron
190
kategoria
Literatura piękna
język
polski
dodała
jusola

Nad meksykańskie miasteczko Icamole nadciągnęła straszna susza. Wydobywając resztki wody ze swej studni, Remigio znajduje zwłoki dziewczynki. Zamiast iść na policję, zwraca się do ojca, bibliotekarza, który szuka rozwiązania zagadki w starej powieści o małej Babette. Pewnego dnia w bibliotece pojawia się elegancka kobieta, matka wciąż poszukiwanej dziewczynki. Czytała powieść o Babette i też...

Nad meksykańskie miasteczko Icamole nadciągnęła straszna susza. Wydobywając resztki wody ze swej studni, Remigio znajduje zwłoki dziewczynki. Zamiast iść na policję, zwraca się do ojca, bibliotekarza, który szuka rozwiązania zagadki w starej powieści o małej Babette. Pewnego dnia w bibliotece pojawia się elegancka kobieta, matka wciąż poszukiwanej dziewczynki. Czytała powieść o Babette i też widzi podobieństwo bohaterki do swej córki...
Intensywna i kunsztowna opowieść o życiu i literaturze, przenikających się w zaskakujący sposób, pełna niezwykłych scen i – wymyślonych książek.

 

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 740
sujeczka | 2010-04-02
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 09 kwietnia 2010

Mówi się, że nie należy oceniać książki po okładce. Czasem jednak już sama okładka jest tak zachęcająca, że po zerknięciu na nią postanawia się przeczytać daną książkę. Dokładnie tak miałam z „Ostatnim czytelnikiem” Davida Toscany – okładka przyciąga wzrok każdego miłośnika literatury. Po przeczytaniu opisu i zapowiedzi, że jest to „opowieść o tym, co zdarzyło się kiedyś w zapadłym rejonie Meksyku, gdzie świat rzeczywisty przenika się z fikcyjnym...” jeszcze bardziej nie mogłam się doczekać aż zacznę czytanie. Szybko więc sięgnęłam po tę książkę... i niestety równie szybko zorientowałam się, że zamiast pasjonującej historii, czeka mnie wielkie rozczarowanie.
Akcja „Ostatniego czytelnika” toczy się w trawionym suszą meksykańskim miasteczku Icamole. Jedyną osobą, która ma dostęp do wody jest Remigio, lecz utrzymuje ten fakt w tajemnicy. Pewnego dnia znajduje na dnie swojej studni martwą dziewczynkę. Po naradzie z ojcem, miejscowym bibliotekarzem, zakopuje ją między korzeniami drzewa awokado. Lucio, ojciec Remigia, spędza całe dnie na czytaniu książek, zajmuje się też ich cenzurą – te, które nie przypadną mu do gustu, opieczętowuje i wrzuca do zamkniętego pokoju pełnego karaluchów, które mają zająć się resztą „roboty”. Poza tym, Lucio zajmuje się też wyszukiwaniem podobieństw między tym, co zostało już zapisane w książkach, a tym, co dzieje się w Icamole. Od razu dostrzega, że utopiona dziewczynka to bohaterka jednej z jego ulubionych książek...
Trzeba więc przyznać, że z opisu „Ostatni czytelnik” zapowiada się naprawdę interesująco... Treść jednak rozczarowuje. Spodziewałam się bowiem czegoś innego – raczej kryminału z elementami magii, intrygującego śledztwa i dochodzenia prawdy - kto i dlaczego zabił. Niestety zamiast tego dostajemy coś... właściwie trudnego do opisania, bo nie wiadomo za bardzo o czym tu mówić. Po tym jak Remigio odkrywa zwłoki dziewczynki i je zakopuje, książka staje się coraz to bardziej niezrozumiała. Pisząc jakąś książkę, autor zazwyczaj stara się przekazać w niej jakąś treść... Jednym wychodzi to w większym stopniu, innym w mniejszym, a jeszcze innym, jak panu Toscanie – wcale. Wydaje mi się, że on sam nie wiedział momentami, o co mu chodzi i o czym właściwie pisze.
Książka napisana jest strasznie chaotycznie. Do tego, że wszystko opisywane jest w czasie teraźniejszym można się szybko przyzwyczaić, gorzej jest jednak z tym, że dialogi w książce zapisane są ciągiem, nie odznaczają się w żaden sposób od reszty opisów. Bardzo często nie wiadomo kto, co i czy w ogóle cokolwiek mówi. Kiedy jednak i do tego się wreszcie przywyknie, czytanie zaczynają utrudniać budzące obrzydzenie opisy. Autor naprawdę mógł sobie darować niektóre fragmenty, takie jak dokładne objaśnienia jak zabija się kozła, opisy jak ojciec Pascula lub Lucio załatwiają swoje potrzeby fizjologiczne, oraz te najgorsze, czyli niesmaczne myśli Remigia dotyczące zmarłej dziewczynki. Choć z drugiej strony, gdyby autor zrezygnował z tego typu opisów, treści zostałoby naprawdę niewiele... i w gruncie rzeczy tak chyba byłoby lepiej dla czytelnika.
Co do samych bohaterów powieści – zarówno Remigio, jak i Lucio są osobami, które trudno polubić, swoim zachowaniem budzą jedynie irytację i obrzydzenie, a szczątkowa sympatią, jaką darzy się ich na początku powieści upływa wraz z kolejnymi stronami.
A co mi się podobało w „Ostatnim czytelniku”? Chyba jedynie krótkie rozdziały, dzięki którym mogłam często robić przerwy w czytaniu. Książka ma zaledwie 190 stron, jednak przebrnięce przez nią jest naprawdę długotrwałe, trudne i męczące. Na szczęście te krótkie rozdziały choć trochę ratują czytelnika...
Mimo że nie pochwalam tego, że Lucio skazywał na zniszczenie te książki, które mu się nie podobały, w przypadku „Ostatniego czytelnika” najchętniej poszłabym w jego ślady... Jest to bowiem jedna z tych książek, których naprawdę nie warto czytać.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Bez odwołania

Kolejna bardzo dobra książka Lisy. Akcja wciąga, płynie szybko i ciekawie. Świetny sposób pisania,. Polecam

zgłoś błąd zgłoś błąd