Wywiad: Marsden
Dołącz do nas! To proste.
» Własna biblioteczka
» System rekomendacji
» Zobacz, co czytają znajomi
» 100 tys. zarejestrowanych użytkowników
» 140 tys. książek
» Ponad 232 tys. recenzji
Stwórz własną internetową biblioteczkę,
pokaż co czytasz i dowiedz się,
co czytają Twoi znajomi.
Kliknij tutaj i dołącz do nas!

Wicked. Życie i czasy Złej Czarownicy z Zachodu

Autor:

więcej informacji
tłumaczenie: Monika Wyrwas-Wiśniewska
tytuł oryginału: Wicked: The Life and Times of the Wicked Witch of the West
wydawnictwo: INITIUM
data wydania: luty 2010
ISBN: 978-83-927322-3-5
liczba stron: 464
słowa kluczowe: fantastyka, czary, fantasy, Kraina Oz
język: polski
typ: papier
6.68 (75 ocen i 12 opinii)
 
Kup książkę
Cena od 25,60 zł

Kiedy w klasycznej książce L. Franka Bauma Dorotka triumfuje nad Złą Czarownicą z Zachodu, poznajemy tylko jej część historii. A jak to wyglądało z punktu widzenia strasznej nemezis, tajemniczej Czaro... Kiedy w klasycznej książce L. Franka Bauma Dorotka triumfuje nad Złą Czarownicą z Zachodu, poznajemy tylko jej część historii. A jak to wyglądało z punktu widzenia strasznej nemezis, tajemniczej Czarownicy? Skąd się wzięła? Dlaczego stała się taka zła? I jaka w ogóle jest prawdziwa natura zła?

Gregory Maguire stworzył świat tak bogaty i żywy, że już nigdy więcej nie będziecie patrzeć na Krainę Oz tymi samymi oczami. Wicked opowiada o miejscu, gdzie zwierzęta mówią i walczą o swoje prawa obywatelskie, gdzie Manczkinowie starają się wejść do klasy średniej, a Blaszany Drwal pada ofiarą przemocy w rodzinie. No i jest jeszcze ta mała, zielonoskóra dziewczynka o imieniu Elfaba, która wyrośnie na osławioną Złą Czarownicę z Zachodu. Bystre, zjadliwe i nierozumiane stworzonko, które zmusi was do ponownego przemyślenia swoich przekonań na temat natury dobra i zła.
pokaż więcej.



Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Moja ocena:
loading
Opinie znajomych
Sprawdź czy twoi znajomi napisali opinie lub dodali książkę do biblioteczki. Zaloguj się
Dyskusje o książce
 (6)

Opinie czytelników
Na półkach: Przeczytane, Na półce
Przeczytana: 16 listopada, 2010

W rodzinie unionistycznego pastora rodzi się dziecko. Powód do szczęścia. Tylko, że jest problem. A w zasadzie dwa. Matka nie chciała dziewczynki, a już na pewno nie tego koloru: mała jest zielona. No i jeszcze te zęby... Ojciec widzi w niej karę za swą nieskuteczność, matka za swoją rozwiązłość. I tak mała Elfaba- Fabala- Elfi- Fi dorasta ze świadomością bycia porażką, opiekując się swoją idealną i idealizowaną kaleką siostrą, Nessą. Inteligentna, piękna, tajemnicza, zakompleksiona zielona dziewczyna obdarzona niebanalnym poczuciem humoru i ciętym językiem. Czy była zła od początku? Czy była zła?

Autor pokazuje nam Oz jakiej nie znamy, istny tygiel religijny, gdzie unionizm miesza się z przyjemniarą, a wszyscy wyznają Lurlinę. Poznajemy ustrój tej baśniowej krainy, jesteśmy świadkami intryg, zagrywek politycznych i czystek. Czym tak naprawdę kraj brukowany żółtą kostką różni się od naszej rzeczywistości?

Maguire stworzył alegoryczną biografię postaci z dziecinnej bajki skierowaną do dorosłych. Pełno tu ludzkich emocji, erotyzmu, nienawiści, miłości, nietolerancji, dyskryminacji, nawet rasizmu... Elfaba poszukuje własnego ja, próbuje znaleźć odpowiedź na pytania "czym jest zło", "czym jest dusza", "czy bóg istnieje". Czarownica kocha i nienawidzi, poznaje samotność, strach, ból straty, pragnienie zemsty. Kraina Oz została dopracowana w każdym szczególe, jest obca, ale dziwnie swojska, a ludzie w niej mieszkający mają dokładnie takie same problemy jak my: rodzą się, idą do szkoły i na studia, pracują, mają problemy ze związaniem końca z końcem, umierają, a w międzyczasie CZUJĄ.

Tej książki nie czytałam jednym tchem, chociaż historia Złej Czarownicy z Zachodu jest fascynująca. Czasem co parę stron robiłam dłuższą przerwę, MUSIAŁAM JĄ ZROBIĆ, żeby przemyśleć jakiś fragment. Zastanowić się nad sobą. Czy wiecie, jak bardzo jesteśmy przywiązani do stereotypów? Jak łatwo rzucamy osądy? Nie? Pan Maguire pomoże Wam odpowiedzieć na te pytania, pod pretekstem historii zielonej dziewczyny, która nie miała duszy...

POLECAM!!!

zapraszam na mojego bloga: 1magdasz.wordpress.com


Przeczytana: 10 lipca, 2010

Może jeszcze ze mnie głupiutkie dziecko, które napewno w należyty sposób nie odebrało tej książki, ale powieść Maguire przekonała mnie w twierdzeniu, że każdy żyje jak może i jak chce. Być może niezbyt trafne będzie stwierdzenie, że życie Elfaby było dla mnie piękne. Jako zielona istota skazana została na wieczne uprzedzenia i stereotypy, a mimo to, choć pewnie nie było łatwo, nie tylko obdarzyła przyjaciół dozą przyjaźni, ale także w swoim żywocie robiła to, na co miała ochotę. Odebrałam to w ten, być może dziecinny sposób, jednak który otworzył mi trochę szerzej oczy niż u innych na to, co działo się z bohaterką. Być może „piękne” jest nad wyraz niestosowne, ale zawsze wychodziłam z założenia, że tylko podczas ciężkich sytuacji jesteśmy w stanie wyciągnąć odpowiednie wnioski.

Pod postacią zwykłej-niezwykłej powieści ukryte zostały sprawy o mocy większej niż by się wydawało, aktualne nawet na nasze wspaniałe „cywilizowane” czasy. Kolor skóry Elfaby nigdy jej nie pomagał, był źródłem plotek, uprzedzeń, stereotypów, zmów i przykrości. Nieosamotniona Elfaba ma może niekoniecznie sprzymierzeńców, ale istoty tej samej niedoli – Zwierzęta. Podobne zachowania, chociaż zdecydowanie bardziej agresywne i gorsze, przybrały stereotypy co do Zwierząt. Istoty te nie tylko pozbawiono praw i zmuszono do niewolniczej pracy, ale również były prześladowane przez popleczników Czarnoksiężnika. Mieszczanie zupełnie nie interesowali się ich prawami miejscami zabijając je jak zwykłe szkodniki.

Niewolnicze obowiązki, usunięcia ze szkół, prac i miejsc publicznych, w niektórych rejonach zmuszone Zwierzęta musiały zejść do podziemia. Pytanie czym zasłużył sobie na taki los? Będąc istotą wyższą od zwierząt nie potrafiący mówić, zagadka zdolności porozumiewania się, którą wielu próbowało rozwiązać. Nie szanując tych istot, „wspanialsi” od nich ludzie zadecydowali o zakazie przemieszczania. Niedogodności w transporcie, podróżach w następstwie czego niewolnicza praca i zero możliwości na lepszą przyszłość. Nic malowniczego dla tych rozumnych istot.

Inną ciekawą sprawą poruszoną w tej książce jest ZŁO. Zło, które rozróżniamy i szufladkujemy jako zło, a dobro jako dobro. Nie ma, między tymi dwoma skrajnymi punktami, środka. Przypisując złu pewne, być może stereotypy, zachowania kierując się pewnością, iż jeśli coś jest złe to takie pozostanie. Nie ma usprawiedliwienia dla zła, nie ma przebaczenia. Prowadząc ciekawe dyskusję, konwersacje na ten temat, Elfaba podważa jakoby zło było tylko i wyłącznie złem. Nie usprawiedliwiając każdego zła, jednak zawsze gdzieś czai się powód, nikt z natury nie jest zły. To nasze decyzje, nasze czyny sprawiają, że nazywamy je złymi. Równie dobrze dobro nie zawsze musi świecić prawością. Nic i nikt nie trzyma się zawsze jednej strony, zwyczajnie nie da się tego czynić. Nie odnajdując środka między tymi pojęciami uznajemy tylko zło za zło, a dobro za dobro nie zastanawiając się nad głębszym tego sensem.

Ta powieść to nie tylko pouczenia. To przede wszystkim piękna, miejscami wzruszająca i zmuszająca do współczucia powieść o kobiecie, której życie od początku dawało w kość ciągle dając pod górę. Zła Czarownica z Zachodu nie okazała się zła, dopiero paranoja związana z młodą dziewczyna wprowadziła ją do tego stanu. O wiele bardziej złą okazała się Zła Czarownica ze Wschodu. W książce nie zabrakło wywodu i refleksji, nie zabrakło emocji bohaterki oraz bijących ją myśli. I tu, już przy samym tytule, trzeba poważnie zastanowić się nad tym, co bierzemy za zło. Czy nie jest to tylko kolejne błędne przemyślenie.


Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 12 grudnia, 2010

Już od jakiegoś czasu miałam potrzebę przeczytania czegoś z fantastyki. Przeglądając zasoby biblioteki uniwersyteckiej zauważyłam „Wicked. Życie i czasy Złej Czarownicy z Zachodu”. Przypomniałam sobie jak wiele dobrych recenzji czytałam, gdy książka pojawiła się w księgarniach. Nie namyślając się długo, pełna nadziei na niesamowitą podróż po fantastycznym świecie, wypożyczyłam ją. Chyba był to jednak błąd.

Każdy z rodziców, oczekując dziecka na pewno chce by było idealne. A przynajmniej żeby nie było chore, żeby miało wszystkie paluszki u rączek i nóżek. Jednak co zrobić w przypadku, gdy dziecko okazuje się zielone, a żadne z rodziców nawet nie przejawia na swej skórze jakiegokolwiek jej odcienia? Z takim problemem muszą się zmierzyć rodzice Elfaby. Nikt nie wie, co jest powodem zieleni na skórze dziecka. Jej ojciec obwinia swoje niepowodzenia w sprowadzaniu na dobrą drogę mieszkańców okolicznych wiosek dzięki kazaniom. Wydaje mu się, że narodziny zielonej Elfaby mogą być karą. Jej matka podejrzewa tajemniczy eliksir, który wypiła przed narodzeniem córki. Rodzicom ciężko było ją kochać, bo przecież właściwie miała być wytęsknionym synem. Mimo wszystko Elfaba jednak jakoś wyrosła na samodzielną, inteligentną i niezwykłą dziewczynę. Czas studiów w Sziz pokazał jej świat polityki, różnice pomiędzy zwierzętami a Zwierzętami, podziały na grupy etniczne, w których zawsze ktoś jest gorszy... Czy właśnie te lata skazały ją na los, który wszyscy dobrze znamy? W jakim momencie i dlaczego została Złą Czarownicą z Zachodu? A może Zło wcale nie jest złem?

„Ludzie, którzy twierdzą, że są źli, zwykle nie są gorsi od reszty. – westchnął. – To ludzie, którzy twierdzą, że są dobrzy lub w jakimś sensie lepsi od innych, należy się wystrzegać.” (s. 409)

Gregory Maguire mimo, ze wzorował się na klasycznej książce o Czarnoksiężniku z Krainy Oz, pokazał świat zupełnie inny i bogatszy. Historii z Dorotką i jej walki z Czarownicą było bardzo mało. Szkoda, że nie mógł napisać o tym więcej, bo dopiero wtedy zaczęło się coś dziać. Z przykrością stwierdzam, że powieść mnie znudziła. Początkowe rozdziały o życiu małej Elfaby, jej nauki w Sziz były jeszcze ciekawe, ale czasy późniejsze to rozciąganie dla mnie tej książki na siłę. Za długie opisy i przedstawianie zupełnie niepotrzebnych sytuacji, wcale nie miały wpływu na moje lepsze zapoznanie się z postacią przyszłej Czarownicy. Zaciekawiły mnie za to momenty, w których Elfaba rozmawiała z różnymi osobami o złu. Może właśnie przez pryzmat tych rozmów powinniśmy spojrzeć na całą książkę? Bo przecież, jak się dobrze przyjrzeć, to nic nie jest takie, jakim się wydaje.


Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 07 marca, 2010

Był rok 1900, kiedy farma Dorotki Gale, porwana przez tornado, po raz pierwszy przeleciała z Kansas do Krainy Oz i wylądowała na Złej Wiedźmie ze Wschodu, zabijając ją na miejscu. Następnie, działając na zlecenie Czarnoksiężnika, dziewczynka zgładziła również Złą Czarownicę z Zachodu. Mordy te zdarzyły się za sprawą L. Franka Bauma i od tego czasu czarownice były notorycznie uśmiercane przez kolejnych reżyserów i pisarzy. Jednak aż do roku 1995 nikt nie zadał sobie pytania, czy rzeczywiście były one tak złe, jak o nich mówiono. Nowych dowodów w sprawie sprzed prawie wieku dostarczył Gregory Maguire, który w powieści Wicked. Życie i Czasy Złej Czarownicy z Zachodu przedstawił losy mieszkańców Krainy Oz (i rzucił nieco światła na czarne charaktery) na długo przed tym, zanim pojawiła się w niej Dorotka.

Dzieciństwo Elfaby nie było proste. Zanim została Złą Czarownicą z Zachodu, była niekochanym przez własnych rodziców dzieckiem. Jej ojciec był pastorem unionistów w wiosce nieopodal Pospiesznych Granic. Jego oświecona kariera zakończyła się jednak w dniu narodzin Elfaby, kiedy odniósł druzgoczącą porażkę w starciu z religią przyjemniaczą. Frex z ciężkim sercem przyjął pokutę za to niepowodzenie, jaką był zielony kolor skóry jego pierworodnej córki. Z powodu swojej karnacji przyszła wiedźma była odrzucana również przez matkę – kobietę o nieprzyzwoicie lekkich obyczajach − oraz wszystkich rówieśników i dorosłych. Piętno nietolerancji ciągnęło się za nią również na studiach, gdzie szydzono z niej zarówno za plecami, jak i wprost. Być może ze względu na to, że na co dzień była ofiarą – nazwijmy rzecz po imieniu – rasizmu, żywo zainteresowała się ruchem na rzecz przywrócenia praw Zwierząt (nie mylić ze zwierzętami, które to – w porównaniu do Zwierząt – nie są istotami rozumnymi). Dzięki temu zyskała odrobinę szacunku i wąskie grono przyjaciół.

Tak wygląda krótki zarys biograficzny Elfaby z pewnej, mocno pobłażliwej, perspektywy. Gregory Maguire tak łagodny nie był i choć życie Czarownicy z Zachodu przedstawia się jak powyżej, nie można go jednoznacznie ocenić i przypiąć etykiety "dobro" lub "zło". Czytelnik poznaje tytułową bohaterkę z perspektywy osób trzecich; autor pokazuje ją oczami jej matki, ojca, niani, koleżanek ze szkoły, lecz nigdy jej samej. Sprawia to, że zachowanie Elfaby i każda sytuacja, w jakiej się znajduje, naznaczona jest pewnym marginesem błędu i nigdy nie do końca wiadomo, co kierowało czynami bohaterki. Jest to na pewno zupełnie inne spojrzenie na Czarownicę z Zachodu, niż to ukazane w Czarnoksiężniku z Krainy Oz. Jednak, podobnie jak w powieści Bauma, wiedźma nie jest tu pierwszoplanową postacią.

Oprócz tytułowej bohaterki, autor zaprezentował całą gamę różnobarwnych bohaterów, z których każdy jest na swój sposób wyjątkowy. Ich charaktery można dokładnie zgłębić, oglądając świat ich oczyma – co ciekawe, każdy z nich widzi Elfabę zupełnie inaczej, odmiennie odbiera otaczający świat i jego politykę. Również z biegiem czasu – a akcja się toczy na przestrzeni dziesiątek lat – można dostrzec, że postacie ewoluują. Ich poglądy ulegają zmianie, bohaterowie stają się bardziej dojrzali i pozbawieni młodzieńczych ideałów. Maguire przedstawia w ten sposób stadia ludzkiej psychiki: młodość jako epokę dążenia do perfekcji w każdym aspekcie życia, kiedy przyjaźń jest najważniejszą i nierozerwalną więzią, a umysł pełen jest utopijnych pomysłów i chęci do ich realizowania; dorosłość to czas konfrontacji marzeń z rzeczywistością – jedni wychodzą z niej zwycięsko, ciesząc się z tego, co przyniósł im los, a drudzy nie mogą się z nią pogodzić; starość jest z kolei okresem wyciszenia, kiedy wszystkie inne pragnienia spychane są przez jedno, najważniejsze: chęć świętego spokoju.

Gregory Magiure dodatkowo wplata w powieść motyw nieuchronności przeznaczenia. Młodzieńcze marzenia bohaterów zostają skonfrontowane z losem, który został dla nich przygotowany w Czarnoksiężniku z Krainy Oz, zawierającym finał historii ich życia. Jest to bardzo ciekawy zabieg, zwłaszcza w przypadku tytułowej bohaterki, której losy zdają się różnić od tego, co opisał L. Baum. Pokazuje to, w jaki sposób nawet najbardziej błahe wydarzenie może zaważyć na całym życiu. Prozaiczne fakty, które pozostawały niewyjaśnione w oryginalnej powieści – jak latające małpy, zaczarowane buciki, przydomek Elfaby – tu są dokładnie wyjaśnione, wraz z ich genezą i wszystkimi jej implikacjami.

W książce dostrzec można także dość nietypową wizję miłości. Ukazana jest jako nieszlachetne uczucie, nie mające nic wspólnego z romantycznymi uniesieniami. Jest tu miłość z poczucia winy, jaką żywi ojciec Elfaby do swojej córki, ponieważ sądzi, że jest ona zielona z jego powodu. Ale także rozpustne pożądanie – jak w przypadku Matki Czarownicy i jej kochanków, naiwne, młodzieńcze uczucie, które pojawia się w latach studenckich oraz gorąca lecz naznaczona zdradą i śmiercią miłość i uczucie między małżonkami – z obowiązku, pozbawione jakiegokolwiek głębokiego uczucia, jako konsekwencja błędów młodości.

Trudno nie wspomnieć o świecie nakreślonym przez autora. Owszem, funkcjonował on już wcześniej, lecz dzięki Wicked zyskał zupełnie nowe życie. W książce zapoznać się można ze dokładną mapą, która bardzo się przydaje podczas lektury. Maguire szczegółowo opisał większość krain i ludy w nich zamieszkujące; każdy z regionów ma swój specyficzny język, swoją kulturę, historię… To naprawdę bardzo bogate uniwersum, w który czytelnik zanurza się z przyjemnością.

Książka zadaje wiele pytań o naturę ludzką, nie siląc się na jednoznaczne odpowiedzi. Nie jest to jednak wadą, lecz próbą pokazania, że nie na wszystko w życiu istnieje gotowe rozwiązanie, bo nic nie jest czarne lub białe. Na wiele z tych pytań odpowiedź jest różna, w zależności od punktu widzenia. Jednak pomimo tych wszystkich filozoficznych rozważań, Wicked pozostaje lekką i wciągającą lekturą, która skłania do przemyślenia pewnych spraw. Tak naprawdę najistotniejszym elementem jest wciągająca fabuła i niesamowici bohaterowie (mnie najbardziej do gustu przypadła postać Niani, która łudząco przypomina Pratchettowską Nianię Ogg). Szkoda, że samo zakończenie nieco zawodzi, ponieważ autor trochę za bardzo dał się ponieść emocjom i zamiast napisać to po swojemu – w tak ciekawy i wciągający sposób, jak resztę książki – zboczył na ciemną ścieżkę zarezerwowaną dla Paulo Coehlo, gdzie forma przerasta treść. Dlatego, o ile znakomitą większość książki przeczytałam jednym tchem, o tyle ostatnie kilkadziesiąt stron musiałam zwyczajnie przemęczyć. Jednak, pomimo tej drobnej wpadki, gorąco polecam tę powieść, ponieważ jest tego warta.


Na półkach: Przeczytane

Muszę przyznać, że na przeczytanie tej książki miałam ochotę już od dawna. Niestety, gdy wpadłam na nią w księgarni, to nie posiadałam przy sobie na tyle gotówki by ją do siebie przygarnąć. Z kolei na owocną wizytę w Bibliotece Miejskiej nie miałam co liczyć. Dopiero nie dawno dzięki uprzejmości Wydawnictwa Initium moje marzenia spełniły się. Nie muszę mówić, że w związku z tym pochłonięcie lektury zajęło mi nie całe dwa dni.

Według Gregory'ego Maguire'a historia Złej Czarownicy z Zachodu wcale nie wyglądała tak, jak przedstawili ją twórcy "Czarnoksiężnika z krainy Oz". W rzeczywistości przyczyną wszystkich problemów bohaterki wśród otaczającego ją społeczeństwa nie była wcale jej złośliwość, a zielona skóra, z którą się urodziła. W związku z tym była gorzej traktowana nawet w domu, gdzie cała rodzicielska miłość zostawała przelewana na siostrę Elfaby - Złą Czarownicę ze Wschodu. Dziewczyna od najmłodszych lat nie przejawiała ciągot do czarnoksięstwa. Była raczej skupiona na aspektach życia, gdzie z determinacją próbowała walczyć o prawa zwierząt. Tak, jak wszyscy posiadała namiętne uczucia, a także momenty zwątpienia w swoje ideały...

Ogólnie rzecz biorąc "Wicked" jest książką dającą czytelnikom do myślenia. Nie banalna fabuła sprawiła, że nie mogłam odejść od lektury nawet na chwilę. Gregory Maguire tworząc tą książkę dokonał rzeczy niezwykłych. Dzięki wymyślonym przez niego przygodom Złej Czarownicy z Zachodu mieliśmy okazję zapoznać się z czymś nowym i zarazem wyjątkowym w literaturze. Autor pozwolił zarysom oryginalnej historii jedynie wpleść się w tło wydarzeń.

Napisana na podstawie "Czarnoksiężnika z krainy Oz" książka niewątpliwie nie nadaje się do czytania dla najmłodszych. Znajduje się w niej cała masa żartów na tle erotycznym, z którymi lepiej jest poczekać kilka lat. Oczywiście część z nich powodowała na mojej twarzy coś na wzór przysłowiowego "banana", a z części nie wiedziałam, czy mam się śmiać, czy płakać. W każdym bądź razie dodawały one książce swojego rodzaju uroku. Przyznaję również, że niektórym w tej lekturze może przeszkadzać język jakim posługują się bohaterowie. Na kilku już blogach czytałam pozytywne opinie skierowane w stronę "Wicked", więc myślę, że nie powinno być większych problemów z dostosowaniem powieści do gustów większości Moli Książkowych. Nawet mój brat z wielkim zaangażowaniem wczytuje się w lektury mówiąc, że mu się podoba. Gorąco polecam!


Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 19 kwietnia, 2010

Szczerze mówiąc, to nie do końca byłam przekonana do czytania tej lektury, ponieważ nie podobają mi się historie stworzone na bazie świata, który wymyślił ktoś inny. Spodziewałam się spojrzenia na historię Dorotki od strony Złej Czarownicy… A dokładniej zwykłej zamiany miejsc ze złą Dorotką w roli głównej…

Książka okazała się zupełną niespodzianką…. Historię w niej przedstawioną można nawet nazwać „świeżą”, mimo iż jest umieszczona w świecie znanym nam z zupełnie innej opowieści.

Ciekawym zabiegiem jest pokazanie głównej bohaterki – Elfaby – bliżej znanej jako Zła Czarownica z Zachodu, oczami innych postaci. Dzięki temu możemy dowiedzieć się jak odbierała ją rodzina, przyjaciele oraz wiele innych osób, co pozwala na wyrobienie sobie własnej opinii na jej temat.

Książka jest dość ciekawa, jednak nie jest to literatura górnych lotów… W sam raz na nudne wieczory lub w ramach oderwania się od szarej rzeczywistości…

Osobiście czytałam ją tylko dlatego, że zbytnio nie lubiłam Dorotki… Dlatego też z tego miejsca szczególnie polecam tą książkę wszystkim antyfanom małej dziewczynki z Kansas…


Na półkach: Przeczytane, Posiadam

Choć na ogół organicznie nie znoszę dodawania na okładkach książek sloganów w rodzaju „bestseller na całym świecie!” lub „powieść będąca następcą…”, uważam, że w przypadku „Wicked. Życie i czasy Złej Czarownicy z Zachodu” autorstwa Gregory’ego Maguire’a nie byłoby zbrodnią zamieszczenie informacji, że choć jest to re-telling znanej i uwielbianej baśni, traktowanie jej jedynie jako nową wersję „Czarnoksiężnika z Krainy Oz” jest zwykłym nieporozumieniem. Proszę, nie dajcie się zwieść pozorom, bo inaczej ta fantastyczna, wielowątkowa, filozoficzna opowieść przejdzie Wam koło nosa…

Moje pierwsze zetknięcie się z „Wicked” miało miejsce w Londynie, gdzie reklamowano musical powstały na podstawie książki. Polskie wydanie ma okładkę wykorzystującą to samo zdjęcie, co angielskie plakaty reklamowe i bardzo się z tego cieszę, bo naprawdę przykuwa wzrok. Zielonoskóra postać z absolutnie czarującym swoją ironią uśmiechem na czerwonych ustach, z szelmowsko naciągniętym na oczy kapeluszem. To musi być ona, tajemnicza Czarownica z Zachodu, główna „zła” w historii spisanej przez L. Franka Bauma. Przed rozpoczęciem czytania „Wicked” warto odświeżyć sobie „Czarnoksiężnika” – inaczej różne smaczki i ironiczne nawiązanie pozostaną dla nas nieczytelne. Ja przynajmniej musiałam sobie przypomnieć, jak wyglądały przygody Dorotki i jak wiele zostało powiedziane o Złej Czarownicy, a także o samym Oz. Następnie skonfrontowałam to z tekstem Maguire’a i stwierdzam, że autorowi należą się brawa nie tylko za stworzenie fascynującej postaci Elfaby, ale i skomponowanie całego obrazu świata, z wieloma szczegółami w sposób spójny i cudownie złożony.

Wydarzenia towarzyszące przyjściu na świat Elfaby są niezwykłe i taka jest też ta zielonoskóra dziewczynka – niepodobna do innych dzieci, od małego zdająca się rozumieć wszystko, co dzieje się wokół niej. A nie jest to zbyt pozytywna zdolność w przypadku małej Fabali, bo świat nie jest do niej przychylnie nastawiony i nie potrafi jej zaakceptować, tak jak ona nie jest w stanie zaakceptować zastanego na nim porządku. Mijają lata i nierozumiana Elfaba trafia na uniwersytet, gdzie mimo zjadliwego języka i ironicznego do bólu sposobu bycia nawiązuje znajomości i przyjaźnie z osobami, które nie tylko będą kształtować przyszłość zielonoskórej kobiety z wodowstrętem, ale i całego Oz. A wspomnieć należy, że w Oz nie dzieje się najlepiej. Przybyły z innego świata Czarnoksiężnik wprowadza swoją tyranię i pozbawia Zwierzęta praw obywatelskich. Unionistyczna religia ściera się z pogańskimi wierzeniami. Wszystko to zgłębia Elfaba, angażując się w kolejne projekty, ruchy i podążając za własnymi przekonaniami. Przyjmując różne stanowiska, twarze i imiona, stając się uczennicą, badaczką, przyjaciółką, kochanką, opiekunką i władczynią. Maguire umiejętnie pokazał drogę Elfaby od niechcianego dziecka, do stania się postrachem, Złą Czarownicą. Co ją do tego doprowadziło? Przecież chciała tylko zrozumieć, na czym polega istota zła, z którą od narodzin ją utożsamiano, chciała bronić swoich przekonań. Pragnęła miłości i przyjaźni, jak każdy. I wreszcie przyjdzie czytelnikowi postawić sobie najważniejsze pytanie: czym jest zło i kto tak naprawdę jest złym człowiekiem?

„Wicked” to powieść filozoficzna, stawiająca wiele pytań i niedająca jednoznacznych odpowiedzi. Oczywiście nasuwają się pewne interpretacje opisanych wydarzeń, jednak im więcej się o nich rozmyśla, tym większe wątpliwości budzi stwierdzenie, że można fakty odczytać tylko na jeden sposób. Mamy także dość obszerny wątek polityczny, poruszający jednak podstawowe wartości szeroko rozumianego człowieczeństwa i wolności jednostki, prawa do inności i domagania się swoich praw. Jest też czarujący fragment o nauce na uniwersytecie, nieśmiałych zauroczeniach i przyjaźniach. A przede wszystkim o poczuciu winy i własnoręcznemu niewoleniu się w poczuciu krzywdy, o poszukiwaniu wybaczenia. Co chwila kolejny fragment wydaje się stawiać pytanie o właściwości naszego umysłu, mechanizmy pragnień i szczęścia. Pod płaszczykiem opowiedzianej na nowo baśni autor przemyca głęboką opowieść o życiu i ludzkiej psychice.

Na pewno wrócę jeszcze nie raz do losów Elfaby, a na „Czarnoksiężnika z krainy Oz” nie będę potrafiła patrzeć inaczej, niż przez pryzmat „Wicked”. Żałuję trochę, że autor nie rozwinął wspaniale zapowiadających się wątków, przede wszystkim specyficznej relacji Elfaby z Glindą (napisał o tym sporo, ale ja chciałabym jeszcze więcej). Wiele wątków pozostało otwartych i prawdopodobnie pociągnięto je w kontynuacjach: „Son of a Witch”, „A Lion Among Men” oraz czwartej części serii, której data wydania oraz tytuł nie zostały jeszcze ustalone. Tymczasem należy się cieszyć z „Wicked”, które gorąco wszystkim polecam, książka warta jest każdej spędzonej z nią minuty. I choć nie jestem wielką entuzjastką musicali, ciekawa jestem muzycznej wersji tej książki…


Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 16 kwietnia, 2010

Zaskoczył mnie fakt, że choć książka została napisana 15 lat temu to porusza jak najbardziej aktualne tematy. Czy to świat stoi w miejscu ze swoimi problemami, których tylko łatki się zmieniają czy też może autor wyprzedzał swoją epokę co wiadomo czasem się zdarza.
Gregory zręcznie wykorzystał elementy Krainy Oz, którą dotąd znaliśmy i rozbudował ją. Czytając o uniwersytecie w Sziz miałam nieodparte wrażenie, że za wzór posłużył tutaj Harvard albo Yale. Ta aura pewnej niedostępności, poczucia przynależności do elity.
Wzorem do opisania społeczności były zdecydowanie Indie. Każdy mieszkaniec Krainy przedstawiał się mówiąc, z której części pochodzi. Wielokrotnie Glinda-Galinda, mówiła, że nie przystoi jej zadawać z tym czy z tamtym. Gdzie indziej jak nie z w Indiach podział na kasty jest tak widoczny i surowo przestrzegany? W książce sporo jest odniesień do sytuacji politycznej. Pokazane są skutki dyktatury jako systemu państwowego. Widzimy, że postęp technologiczny wcale nie oznacza postępu ludzkości, zaryzykowałabym nawet stwierdzenie, że przez to cofamy się do najgorszych instynktów naszej natury. Jak mawiała Elfaba: „ Nigdy nie używam słów humanista i humanitarny, gdyż mam wrażenie, że bycie człowiekiem pozwala na popełnianie najohydniejszych czynów.”.*
Sama Elfaba jest bardzo barwną postacią, nie tylko ze względu na zielonkawy kolor swojej skóry. Na jej przykładzie możemy rozważać jak ważna dla dziecka jest miłość i akceptacja rodziców. Jak należy się zachowywać, gdy pojawia się nowy członek rodziny? Wydaje mi się, że przez swoją inność w postaci zielonego koloru skóry miała dużą motywację do tego by błyszczeć na innych polach w tym przypadku na polu naukowym. Zatraciła się w tym, aby mieć poczucie misji i nie odczuwać odrzucenia. Tutaj pojawia się też problem przywiązania do rodziny jak i poczucia obowiązku wobec niej. Kiedy jest odpowiedni czas by zacząć żyć własnym życiem? Czy zawsze trzeba wszystko rzucać i poświęcać się?
W fabule książki pojawia się również wątek zdrady. Widzimy, że nie jest to tak kolorowe jak może się wydawać. Każdy prędzej czy później potrzebuje wybaczenia za wyrządzone krzywdy. Możemy też zastanowić się nad tym, kto „ ma prawo” do zdrady i czy w ogóle je ma. Czy bycie biednym i nie rozumianym mężem zwalnia z wierności? Albo, chociaż nad tym czy faktycznie wszystkie żony chcą znać prawdę o swoim mężu? Zastanowić się, czemu wolą żyć w kłamstwie, nie dopuszczać do siebie pewnych myśli....
Wielu z Was (w tym i ja) oczekiwało, że w książce zawarta będzie geneza zła. Kiedy i w jaki sposób ono powstaje w człowieku? Tymczasem nic z tych rzeczy się nie dzieje. Nie ma jednej prawdy, która jest niepodważalna. Każdy z Was znajdzie tutaj argumenty na poparcie swojej teorii. Jedni zobaczą tutaj nieszczęśliwą dziewczynkę, która przerodziła się w zgorzkniałą kobietę. Zwalą tutaj winę na jej dom, wychowanie, kolor skóry i tym podobne czynniki. Inni zaś będą uparcie twierdzić, że oprócz tych przykrości, które spotkały ją w życiu nadal pozostawała wolnym człowiekiem i tylko od niej samej zależało, jaką drogę wybierze. Ja podczas czytania tej powieści miałam w głowie całe mnóstwo myśli. Pozostanę jednak wierna teorii E.E-Schmitta, która głosi, że człowiek to zbiór zdarzeń jak i swoich własnych wyborów. Tylko od niego samego zależy, jakim człowiekiem się stanie. Nie ma ustalonego z góry planu, który realizujemy jak mrówki.
Lektura jest napisana naprawdę świetnym i lekkim piórem. Pisarz zręcznie manipuluje emocjami, co jest miłą odmianą po „Światła pochyleniu”. Choć koniec większości z Was tutaj nie zaskoczy to naprawdę nie on jest najważniejszy. Mam nadzieję, że wydawnictwo zdecyduje się wydać również pozostałe tytuły G. Maguire’a.
A Wam oczywiście, że polecam!

*"Wicked: Życie... " G.Maguire, wyd. Initium, str. 220


Przypomnijcie sobie słynną opowieść o Czarnoksiężniku z Krainy Oz. Była tam sobie dobra Dorotka nękana przez złą Wiedźmę z Zachodu. Każdy dzieciak bał się Czarownicy i dopingował Dorotce. Ale w „Wicked” poznajemy drugą stronę medalu. Kim tak naprawdę jest Wiedźma, dlaczego nienawidzi Dorotki i dlaczego właściwie jest tą złą?

Elphaba obdarowana przez Bezimiennego Boga zieloną skórą, będącą karą dla ojca pastora i rozwiązłej matki, pozbawiona czułości w dzieciństwie od zawsze uważała, że nie posiada duszy. Z pozoru niezależna, sceptyczna i ironiczna wobec otaczających ją ludzi nie budziła powszechnej sympatii. Matka szukająca ukojenia i zapewnienia, że z nią jest w porządku urodziła drugą córkę – Nessarose – najważniejszą istotę w życiu Elphaby. Książka podzielona jest na części. W pierwszej zasadniczo poznajemy historię rodziców Elphie, ich dążenia i zachowanie, które miało niemały wpływ na dalsze losy ich dzieci a oprócz tego nastroje polityczne w Munchkinladzie będące katalizatorem dla działam Czarnoksiężnika. Następnie wgłębiamy się w lata nauki w szkole Shiz, gdzie Elphie poznaje przyjaciół oraz rozpoczyna walkę o równouprawnienie Zwierząt. Im dalej tym Elphie zdaje sobie sprawę, że władza w Ozie wcale nie jest dobra, że nikomu nie można ufać, doświadcza jak trudno ochronić siebie i swych bliskich przed przeznaczeniem. Nie było tak jak każdemu się wydaje- że Wiedźma z Zachodu zawsze była samotna i zła. Przeżyła wielkie namiętności, śmierć bliskich i to właśnie miłość doprowadziła do jej końca. A może do jakiegoś lepszego świata.

Pomysł opowiedzenia tej historii z innej perpektywy od razu mnie zachwycił, zawsze te czarne charaktery były dla mnie bardziej pociągające, co ważniejsze, nie zawiodłam się. Maguire stworzył wręcz jeszcze bogatszy świat, który wciąga nas z każda kolejną stroną a główna bohaterka chwyta za serce i daje się lubic. Co mi się jeszcze podobało – Maguire nie zmienia historii, on opowiada ja tak, ze ta znana nam wcześniej nabiera głębszego sensu i przekazu. „Wicked” zmieniło nie do końca jasny pościg kogoś złego za kimś dobrym w desperacką próbę uratowania resztek wspomnień po ukochanej osobie łudząc się, że to ukoi złamane serce.


Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: 11 kwietnia, 2012

Dobrze poprowadzona narracja, ciekawie wykreowany świat, ale mam wrażenie, że fabuła czasami kuleje i za dużo w tej książce rozważać na temat natury zła podanych dość prostacko kawa na ławę. Rozumiem, że Elfaba miała być postacią szarą, nawet bardziej dobrą niż złą, ale w miarę jak jej historia się rozwija, bohaterka jakby wymyka się autorowi i wychodzi nijaka. Niepotrzebnie też namnożono wokół niej tyle wątków i tajemnic, które koniec końców okazują się zbędne. Niemniej "Wicked" to ciekawa pozycja, warta przeczytania.


Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 2011 rok

Początek dosyć nudny i zniechęcający,ale jest ciekawa,idealna dla osó,które lubią wiedzieć o bohaterach trochę więcej.


Na półkach: Przeczytane, Posiadam

Bajka dla dorosłych, czyta się bez chęci przerwania


Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: 2011 rok

Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: 15 kwietnia, 2012