Głód dotyku Kathleen Duey 6,9

ocenił(a) na 89 lata temu Zanim właściwa opinia o książce, czuję się w obowiązku ostrzec potencjalnych czytelników: to jest pierwsza część cyklu pomyślanego jako trylogia, ale trzeci tom się nie ukazał i nie wiadomo, czy kiedykolwiek będzie. Więc, tak po prawdzie, trochę nie warto sięgać po ten cykl, bo tomy są ściśle ze sobą powiązane (jestem przy końcówce drugiego) i zdecydowanie brakuje zamknięcia.
Niemniej po raz pierwszy czytałam tę książkę w 2009 roku, kiedy jeszcze tego nie wiedziałam. Bardzo mi się podobała, chwaliłam znajomym i w końcu komuś pożyczyłam. Kiedy się ukazał drugi tom, dostałam go w prezencie i przed przeczytaniem chciałam sobie przypomnieć pierwszy. Wtedy odkryłam, że nie został mi oddany. I jak to zwykle bywa, pożyczający w ogóle nie pamięta, że kiedykolwiek miał taką książkę w ręku. Więc tom drugi stał u mnie kilka lat i się kurzył, aż w końcu i ja się wkurzyłam, wypożyczyłam "Głód dotyku" z biblioteki, żeby go sobie przypomnieć i móc wreszcie po latach przeczytać "Święte blizny".
I wreszcie docieramy do właściwej opinii o książce.
Są to tak naprawdę dwie opowieści. Hahpa poznajemy w trakcie jego drogi ku nowej, przerażającej szkole, Akademii Limóri. Jak przystało na szkołę prowadzoną przez czarowników, jest ona zupełnie inna od placówek edukacyjnych, w których bywał wcześniej nasz bohater. Za niewykonane zadania nie grozi po prostu zła ocena. Ten, kto nie nadąża z uczeniem się, umiera, bo nie jest w stanie przetrwać i zadbać o siebie w surowych warunkach Akademii. Druga opowieść to historia Sadimy, wiejskiej dziewczyny, która odkrywa w sobie nietypowe zdolności, ale nikt z jej najbliższego otoczenia w to nie wierzy. Początkowo nie wiemy, jak mają się do siebie te dwa wątki, rozdziały książki są naprzemiennie poświęcone Sadimie i Hahpowi. Potem wyjaśnia się, co je ze sobą łączy i jest to bardzo ciekawe - bo jedna z historii jest daleką przyszłością drugiej, więc teoretycznie możemy się domyślać części wydarzeń z tej pierwszej, ale są one na tyle od siebie oddalone w czasie, że fabuła nie jest przewidywalna. Książka jest doskonale zaplanowana, dodatkowo atrakcyjna jest zmiana narracji - Hahp jest narratorem pierwszoosobowym, o Sadimie opowiada narrator w trzeciej osobie. Taka narracja oraz konsekwencja w przemiennym opowiadaniu powoduje, że bardzo szybko łapie się rytm książki i nie gubi się wątku żadnej z postaci. Cała opowieść jest bardzo ciekawa, dokładnie przemyślana i dobrze napisana, więc naprawdę żałuję, że póki co trylogia nie jest kompletna.